Witajcie, proszę o jakieś rady.
Ostatnio kilka razy zepsuł mi się samochód i musiałam udać się do warsztatu. Tam pracuje 2 panów, jeden czarujący, "ciacho", że aż miło. Ewidentnie mu się podobałam, zerkał na mnie, szybko obsługiwał i ta wymiana spojrzeń między nami, ten wyraz twarzy wyrażał zainteresowanie. Nawet kiedy odbierałam juz samochód byłam prawie pewna, że formalności będę załatwiała z nim. Tak się stało, ale w tym czasie był inny klient i była bardzo niezręczna sytuacja. Szybko kupiłam karteczke i napisałam, że liczyłam na kawę i zostawiłam swój nr telefonu i powiesiłam ją na klamce warsztatu tak, żeby mnie nie widział. Następnego dnia z rana zadzwonił jakiś nieznany nr, ale akurat nie mogłam go odebrać. Musiała się włączyć sekretarka z nazwą salonu, gdzie pracuję. Wieczorem oddzwoniłam na ten nr. Pojawiała się wiadomość, że numer pod który dzwonię jest poza zasięgiem, albo ma wyłączony telefon. Spróbowałam 3x i zawsze to samo. Teraz zastanawiam się co zrobić. Dać sobie spokój, choć on chodzi mi po głowie, czy jeszcze coś wymyśleć. Jakieś rady?
Podobne tematy
Może napisz smsa? Jeśli to rzeczywiście on, pewnie się odezwie.
3 2015-08-02 12:52:35 Ostatnio edytowany przez Namaste3434 (2015-08-02 12:53:26)
Będzie chciał, to zadzwoni kolejny raz. Jeśli to w ogóle był on. A jeśli się nie odezwie, to jaki masz plan? Udasz się do warsztatu i powiesz, że dzwoniłaś cztery razy i nie odebrał, więc zjawiasz się, żeby czasem o Tobie nie zapomniał? Daj spokój. Jeśli mu się spodobałaś, to znajdzie sposób, żeby się z Tobą skontaktować.
Tylko czy przypadkiem nie wyobrażasz sobie za dużo po kilku spojrzeniach?
Pozostawienie numeru kiepska sprawa... raczej bym specjalnie coś zostawiła na miejscy żeby mieć wymówkę i się tam pojawić albo żeby on mógł mi to jakoś oddać. Wtedy byś mogła na spokojnie sprawdzić czy on też coś czy po prostu bajerował kolejną klientkę:) Jeżeli mówisz, że ciacho to pewnie nie raz zdarzał mu się taki flirt.
Dziękuję wszystkim za wypowiedzi. Najgorzej, że nie jestem pewna kto tą karteczkę wziął i przeczytał i czy w ogóle. Bo mógł ją wziąć każdy klient, ten drugi gość. Cały czas zastanawiam się jak się przekonać.
Raczej sobie nie wkręcam, wiem kiedy facet patrzy bo ma oczy i kiedy patrzy bo uwolnił mu się hormon szczęścia; też wyglądam jak "milion dolarów". On wyglądał raczej na nieśmiałego.
Co tu wykombinować, chyba faktycznie wyślę smsa. Zastanawiam się też co ja bym zrobiła na jego miejscu - odpisała dziękuję, ale jestem zajęty,....itd. Może jakiś Pan by zabrał głos?
Hej. Zostawianie numeru facetowi? Zdecydowanie NIE