Bije, gryzie, kopie, popycha. Czasem sam z siebie czasem akcja-reakcja - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Bije, gryzie, kopie, popycha. Czasem sam z siebie czasem akcja-reakcja

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 55 z 65 ]

1 Ostatnio edytowany przez beatka87 (2014-07-02 12:39:26)

Temat: Bije, gryzie, kopie, popycha. Czasem sam z siebie czasem akcja-reakcja

Kiedyś tu pisałam że moje dziecko mnie bije, ale zaczęło bić również inne dzieci i niestety nic nie działa na niego.

Przedstawię Wam kilka sytuacji.

Pierwsza:
Idziemy do sąsiadki do dzieci w związku z tym że na dworze ponuro i pada.
Na początku fajne przywitanie typowe "tuli tuli"
Po kilku minutach zabawy mój 2 letni syn kopie jedną z dziewczynek. Dziewczynka płacze. Podchodzę i mówię że bić nie wolno, że dziewczynkę to boli i że jak jeszcze raz kop... Nawet nie zdążę dokończyć bo pach mnie w buzię. No i tu na dzień dobry już nie wiem co robić. Odstawiam dziecko do innego pomieszczenia tłumacząc że jak się uspokoi to może do mnie przyjść. Potrafi wyć 20 minut. Idę do niego, on się uspakaja a kiedy mówię że nieładnie jest bić znów mnie uderzy. To znów zostawiam dziecko dopóki się nie uspokoi i tak w sumie cały czas. W końcu zrezygnowana czekam aż sam przyjdzie. Przychodzi i co... biegnie i specjalnie popycha drugą dziewczynkę. Sytuacja powtarza się kilkukrotnie. Zrezygnowana, smutna i zła idę do domu. Nie potrafi się ładnie bawić to nie będzie się bawić wcale. oczywiście po drodze płacz, krzyk, szarpanina.

Druga:

Plac zabaw! O tu jest chyba najgorzej! na początku fajnie a później sypanie piaskiem po oczach, gryzienie, bicie, kopanie, zabieranie zabawek wręcz wyrywanie mimo iż zabawki ma swoje. A jak jakieś dziecko chce się pobawić jego zabawką to czasem pozwoli czasem zabiera i przybiega do mnie żebym schowała. I znów tłumaczenia że nie wolno, że to boli, nie raz zepchnął dziecko z huśtawki, zjeżdżalni czy też z drabinek. Każda wyprawa to koszmar!

Trzecia:

Sklep. Wychodząc do sklepu za rogiem mówię wyraźnie że idziemy tylko do sklepu, wrócimy, zjemy śniadanie i idziemy na spacer. Tą czynność i te słowa powtarzam kilkukrotnie w trakcie trasy dom - sklep ale wystarczy że tylko wyjdziemy ze sklepu zaczyna się wyrywanie, uciekanie, bicie bo on chce zostać na dworze. Ponawiam moją decyzję. Idziemy do domu, zjemy śniadanie i zaraz idziemy na dwór. Nie działa. Szarpanina składnia mnie do wzięcia na ręce i po prostu zaniesienie go siłą do domu. i tak mamy co rano.

Czwarta: Wyjście kogokolwiek, gdziekolwiek. Nieważne czy to tata, mama koleżanka czy pan z gazowni. Każde opuszczenie pomieszczenia mieszkania kończy się płaczem, krzykiem, wołaniem nie raz po pół godziny nie raz kiedy chciałam podejść pocieszyć to również mnie uderzył. Zatrzymanie ręki na wysokości mniej więcej mojej buzi nie działa bo uderzy drugą albo kopnie.

Co robić. Jak sobie z nim radzić. Takie zachowanie mniej więcej trwa pół roku. Nie działają tłumaczenia, izolowania. Może macie jakieś pomysły...
Sytuacji jest o wiele więcej. Ale nie chcę się niepotrzebnie rozpisywać.

Mama Alanka ur. 19.06.2012 r.
Zawsze będę pamiętać o tych utraconych, ukochanych... (*)
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Bije, gryzie, kopie, popycha. Czasem sam z siebie czasem akcja-reakcja

Może wizyta z dzieckiem u specjalisty?
Może to nie jest kaprys i nawyk, a manifestowanie jakichś emocji, których dziecko samo nie potrafi nazwać?
Kiedyś zakończy się na tym, że Twój syn zrobi krzywdę sobie, albo innemu maluchowi.
Myślę, że powinnaś działać w tym kierunku i to jak najszybciej.
Może psycholog?

Mamy moc, by znaleźć wyjazd ze ślepej uliczki.
Na każdy szczyt dojść, tam gdzie dochodzą nieliczni.

3

Odp: Bije, gryzie, kopie, popycha. Czasem sam z siebie czasem akcja-reakcja

Przeczekać. To niestety normalna faza rozwojowa dziecka tzw. "bunt dwulatka".
Nie będę się tu rozpisywać, bo psychologiem dziecięcym nie jestem, ale w sieci pod tym hasłem znajdziesz wystarczającą ilość informacji.

To mija. Jak burza hormonalna u nastolatków.

4

Odp: Bije, gryzie, kopie, popycha. Czasem sam z siebie czasem akcja-reakcja

Wyje już od  30 minut.  uderzył mnie ja wyje razem z nim. Zaniosłam go do pokoju. Kiedy się wydawało że się uspokoił i mnie woła wchodzę a on znów mnie bije. Jakby był na mnie zły. Dałam mu poduszkę i mówię bij sobie w "mije" on tak mówi na podusię. Nie działa. Przytulałam nie mając kontaktu wzrokowego. Kopie, gryzie szarpie bije, Nie daje się go opanować. Chyba się poddałam. mam go dosłownie dość. Zanosi się, rozwala wszystko w pokoju, rzuca zabawkami. już rozwalił jedną swoją ulubioną. Masakra.... Normalnie nagrałabym Wam i pokazała ale to chyba nie ma sensu... Nie wiem już co mam robić...

Mama Alanka ur. 19.06.2012 r.
Zawsze będę pamiętać o tych utraconych, ukochanych... (*)

5

Odp: Bije, gryzie, kopie, popycha. Czasem sam z siebie czasem akcja-reakcja

Czy on wie, co to znaczy "boli", czy to dla niego tylko puste hasło?

Nie tłumacz, skoro on nie chce/nie potrafi słuchać tłumaczeń. Pokaż mu, że każde jego zachowanie niesie za sobą konsekwencje. Niszczy zabawki? Zabierz mu je. Nie umie się zachować na placu zabaw? Przestańcie tam chodzić. Dziecko nie może dostawać sygnałów, że mama jest niekonsekwentna ("ja się źle zachowuję, a mama i tak mnie zabiera na huśtawki").

6

Odp: Bije, gryzie, kopie, popycha. Czasem sam z siebie czasem akcja-reakcja

Pokaż mu co znaczy "boli". Może wtedy pomoże.
A swoja droga nie wyobrażam sobie, żeby nawet najbardziej niegrzeczne dziecko mnie biło... zrobiłoby to najwyżej dwa razy: pierwszy i ostatni...

"W związku z tym, że wraca moda na rzeczy retro mam nadzieję, że zdrowy rozsądek i inteligencja znowu wrócą do łask."

7

Odp: Bije, gryzie, kopie, popycha. Czasem sam z siebie czasem akcja-reakcja

Właśnie wydaje mi się że doskolane wie co co znaczy boli. Mówię wtedy Ała a jak on sobie coś zrobi to też krzyczy mama Ała i czyli sam fakt bólu jest chyba dobrze mu znany.

Mama Alanka ur. 19.06.2012 r.
Zawsze będę pamiętać o tych utraconych, ukochanych... (*)

8

Odp: Bije, gryzie, kopie, popycha. Czasem sam z siebie czasem akcja-reakcja

A jak synek zachowuje się w towarzystwie innych dorosłych. Czy tata potrafi go zdyscyplinować?
Czy jest tak, że tylko Ty masz z tym problem i nie masz autorytetu?

Co zazwyczaj dzieje się z bałaganem, jaki powstał podczas jego furii?
Czy on na pewno ponosi konsekwencję swojego złego zachowania?

15.08 - Olek

9

Odp: Bije, gryzie, kopie, popycha. Czasem sam z siebie czasem akcja-reakcja

Mały jest po prostu  złośliwy ewidentnie i czyni swą złośliwość z premedytacją, jest to przykład klasycznego wrednego 2 latka

10

Odp: Bije, gryzie, kopie, popycha. Czasem sam z siebie czasem akcja-reakcja

Potrafisz bez emocji ocenić czy tego typu zachowania mogą być wynikiem Twojej niekonsekwencji "od zawsze" i/lub tak zwanego rozpuszczenia dziecka, czyli braku stawiania wyraźnych granic?

Moim zdaniem to może być wynik klasycznego buntu dwulatka, kiedy to dziecko uporczywie testuje jak daleko może się posunąć (wbrew pozorom jest mu to bardzo potrzebne do osiągnięcia własnego poczucia bezpieczeństwa), ale równie dobrze podłoże może być głębsze. Wizyta u specjalisty na pewno nie zaszkodzi, za to rozwieje lub potwierdzi obawy, przy czym w każdym z tych przypadków na pewno nie stracisz, bo zostaniesz uzbrojona w wiedzę: w jaki sposób sobie z dzieckiem radzić, jak reagować, jak je wyciszyć i na co na co dzień powinnaś zwrócić szczególną uwagę, ewentualnie dokąd udać się po dalszą pomoc.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

11

Odp: Bije, gryzie, kopie, popycha. Czasem sam z siebie czasem akcja-reakcja

Jestem tego samego zdania, co Olinka.
Co ja bym zrobiła na miejscu mamy?
Na pewno odwiedziłabym psychologa, żeby się dowiedzieć, co robić.
Uważam, że  warto zorganizować dużo takich  okazji, w których dziecko się cieszy i jest zadowolone i ma poczucie bezpieczeństwa.
W razie, gdy komuś dokuczy, zakończyłabym od razu zabawę bez tłumaczenia.
Gdyby biło mnie, powiedziałabym, że tak nie wolno i odeszłabym na bok. Gdyby zaczęło się złościć, dalej  nie zwracałabym uwagi.  Gdy przeprosi, tzn, przytuli się  na znak przeprosin, to wtedy nagrodziłabym go pochwałą. Dziecko nie zrobi tego od razu i za pierwszym razem, trzeba nieraz na długo poczekać. Kiedy rozrzuci zabawki, a przejdzie atak złości, nauczyłabym go pozbierać te zabawki, ale nie samemu tylko ze mną.

Do ataków złości najlepiej nie dopuszczać, ale  nie możemy tego wiedzieć na forum, jak to zrobić, bo nie znamy dziecka. Zwykle odwraca się czymś jego uwagę.

12

Odp: Bije, gryzie, kopie, popycha. Czasem sam z siebie czasem akcja-reakcja

mysle ze konieczna jest wizyta u specjalisty, na pewno nie czekac bo się wykończycie oboje, a madry psycholog dziecięcy podpowie ci jak postępować z dzieckiem bo ewidentnie jest problem z zachowaniem,

13

Odp: Bije, gryzie, kopie, popycha. Czasem sam z siebie czasem akcja-reakcja
Summerka napisał/a:

W razie, gdy komuś dokuczy, zakończyłabym od razu zabawę bez tłumaczenia.
Gdyby biło mnie, powiedziałabym, że tak nie wolno i odeszłabym na bok.

To znaczy, że jak bije kogoś innego, to nie tłumaczyć, a jak bije rodzica, to zejść z zasięgu jego rąk?
A czy nie jest to tak, ze wtedy pokazujemy dziecku, że jesteśmy słabsi w tym "stadzie"? Że jak ono nas uderzy, to my się odsuniemy a ono będzie robić dalej to co robiło? Bo jakoś nie wierzę, że samym  "nie wolno" dzieciak się przejmie....

"W związku z tym, że wraca moda na rzeczy retro mam nadzieję, że zdrowy rozsądek i inteligencja znowu wrócą do łask."

14

Odp: Bije, gryzie, kopie, popycha. Czasem sam z siebie czasem akcja-reakcja

Moze dziecko potrzebuje wiecej uwagi a nie potrafisz mu az tyle poswiecic  i okazuje to w taki sposob. Wiem na swoim przykladzie mam juz 4 latka (chlopca) i zachowywal siee identycznie dodawal jeszcze ze jestem glupia. Jednak duzo pracowalam i malo tego czasu mielismy . Wystarczy dziecku znalezc zajecie my np razem rysujemy .bawimy plastelina .to uspokoja a dziecko w takim wieku potrzebuje uwagi.

15

Odp: Bije, gryzie, kopie, popycha. Czasem sam z siebie czasem akcja-reakcja
bbasia napisał/a:
Summerka napisał/a:

W razie, gdy komuś dokuczy, zakończyłabym od razu zabawę bez tłumaczenia.
Gdyby biło mnie, powiedziałabym, że tak nie wolno i odeszłabym na bok.

To znaczy, że jak bije kogoś innego, to nie tłumaczyć, a jak bije rodzica, to zejść z zasięgu jego rąk?
A czy nie jest to tak, ze wtedy pokazujemy dziecku, że jesteśmy słabsi w tym "stadzie"? Że jak ono nas uderzy, to my się odsuniemy a ono będzie robić dalej to co robiło? Bo jakoś nie wierzę, że samym  "nie wolno" dzieciak się przejmie....

Nie dlatego. Zrozumiałam z postów, że  dziecko już miało tłumaczone tysiąc razy, że w zabawie nie wolno dokuczać  dzieciom, tak nie wolno i wie o tym dobrze, a tak robi.  Potem musi dzieci przeprosić czyli przytulić. Tego uczyłabym  stopniowo.  Nie da się napisać wszystkiego na forum.

Dziecko nie przejmie się samym " nie wolno" za pierwszym razem. Jeśli mnie uderzy, a ja odejdę. Nie pokazuję, że jestem słabsza, tylko nie bawię się w jego "zabawy". Mogę  w tym czasie zająć się czymś innym.  Gdybyś mu oddała, byłby to szok dla niego, może by pomogło, ale na dalszą metę uczysz agresji.

Zresztą każdy może mieć swoje zdanie. Ja mam takie. Możesz się ze mną nie zgadzać.

  Chodzi też o to, żeby za dużo nie tłumaczyć.

16

Odp: Bije, gryzie, kopie, popycha. Czasem sam z siebie czasem akcja-reakcja

Z moją córką było identycznie. Gdy miała około 2 lat również biła inne dzieci i nas również.
Sytuacja była bardzo nieprzyjemna, bo córka potrafiła dziecko, które tylko przechodziło obok, znienacka trzasnąć po głowie.
Oczywiście wszystkie matki będące na placu zabaw głośno komentowały jakie to niewychowane, jaka patologia.
Paliłam się ze wstydu, ale spokojnie tłumaczyłam małej, że tak nie wolno, że należy przeprosić.
W tym wieku dzieci uczą się współżycia z rówieśnikami i niestety czasem to bywa bolesne dla otoczenia.
Powiem tylko, że do trzeciego roku życia problem stopniowo się zmniejszał, akcje bicia były coraz rzadziej. I gdy poszła do przedszkola jako 3-latka wszystko już było ok. Nigdy nie było skargi z przedszkola że córka bije dzieci.
Także życzę cierpliwości smile

Odp: Bije, gryzie, kopie, popycha. Czasem sam z siebie czasem akcja-reakcja

Psycholog tu konieczny. Zresztą powinnaś trochę od tego dziecka odpocząc zanim sfiksujesz. Prponuję aby młody cały czas miał jakieś zajęcie. Bo dzieci jak nie maja co robic tylko bawią się w piaskownicy czy zabawkami to własnie dochodzi do takich spin. Trzeba malemu dac tyle zajęcia żeby padał z nóg wiecozrami to nie będzie miał czasu i siły na takie zachowanie. Zapisz do na sekcje judo dla najmłodszych i na naukę pływania, do tego jakieś inne zajęcia ruchowe taniec, gimnastyka nie wiem coś podobnego. Bedzie przyjemne z pożytecznym on się wyszaleje nie bedzie miał siły wojować w domu a ty sobie odpoczniejsz. Ale najpierw koniecznie  do psychologa, koniecznie!
A jak chcesz się spotkać z koleżanką czy sąsiadką i w tle dzieciaki z zabawki to wiedz, ze nic dobrego z tego nie wyniknie,nie tylko się nauganiacie i skłucicie przez dizeci. Lepiej  wyjść z koleżanką do centrum handlowego zostawić dzieci w tkz, ,,kulkach'' tam się nie wiele placi a sa panie które pilnują. Dzieci się wyszaleją wy spokojnie możecie iśc na kawę i zakupy. Wilk syty i owca cała.

18

Odp: Bije, gryzie, kopie, popycha. Czasem sam z siebie czasem akcja-reakcja

Przede wszystkim musisz pamiętać, że jesteś świetną mamą, synek Cię kocha i to wszystko na pewno minie.
Przypuszczam tak, jak dziewczyny wyżej, że to bunt dwulatka.
Jeżeli bije, tłumacz do znudzenia, że to boli i że tak nie wolno. Jak histeryzuje, niech siedzi sam. Nie idź do niego! Bądź konsekwentna.
Przed wyjściem na dwór powiedz mu, że jeżeli będzie źle się zachowywał, to natychmiast wracacie do domu i bądź konsekwentna.
Jeśli rzuca zabawkami, zabierz mu je. Możesz za złe zachowanie odmówić słodyczy/oglądania bajek/wspólnej zabawy.

Oczywiście dla pewności możesz iść z dzieckiem do specjalisty, ale tak sobie myślę, że nie powie Ci nic odkrywczego...

19

Odp: Bije, gryzie, kopie, popycha. Czasem sam z siebie czasem akcja-reakcja

Dziecko wie, że postepuje źle. Czyni zło, ale nie dotykają go za to szybkie konsekwencje. Ma wyrzuty sumienia, ale nie ma kto wyrównać "rachunku emocjonalnego". Dziecko nie rozumie, że innych może boleć. Ono działa prosto -- jest akcja, powinna być reakcja. Tego się uczy. W dorosłym życiu też tak będzie -- jak źle pracuje, to wylot z pracy, jak nie spłąca kredytu to komornik.

Rodzice powinni zapewnić dziecku ten komfort, że jak zrobić coś źle, to ponosi NATYCHMIASTOWE konsekwencje. Natychmiastowe, bo ono inaczej nie zrozumie, że ma konsekwencje w domu za to co zrobiło na placu zabaw.

Więc:

-- bije inne dzieci -- natychmiastowa separacja
-- rodzic mówi, aby podniósł papier -- nie podnosi -- rodzic ponownie mówi -- nie podnosi -- ostatnie ostrzeżenie ostre, zdecydowane -- nie podnosi -- klaps w tyłek

Gdy dziecko robi źle i dostanie takiego klapsa, to jego sumienie jest spokojne. Wie, że zrobiło źle, wie, że otrzymało karę. I wszystko jest w porządku. Nieraz dzieci, zwłaszcza te mniejsze jak dostaną klapsa, to natychmiast zmieniają humor i np. tulą się do rodzica, który dał mu w tyłek -- tulą się jakby z wdzięcznością.


beatka87 napisał/a:

Kiedyś tu pisałam że moje dziecko mnie bije, ale zaczęło bić również inne dzieci i niestety nic nie działa na niego.

Jak dziecko Cię uderzyło, to trzeba natychmiast dać mu w tyłek. Nigdy nie bić gdzie indziej -- klaps w tyłek.


Po kilku minutach zabawy mój 2 letni syn kopie jedną z dziewczynek. Dziewczynka płacze. Podchodzę i mówię że bić nie wolno, że dziewczynkę to boli i że jak jeszcze raz kop... Nawet nie zdążę dokończyć bo pach mnie w buzię.

Pierwsze co zrobić, to podbiec do dziecka, zabrać go do innego pokoju. Zamknąć i powiedzieć, że "NIE wolno bić". Nic więcej nie tłumaczyć. On będzie płakał i tam siedział. Potem przyjdzie. Kazać mu usiąść na sofie. Usiąść z nim. I powiedzieć że nie wolno bić. Zapytać czy rozumie. Potem zapytać czy obiecuje grzecznie się bawić. Jeden zły ruch ze strony dziecka -- natychmiastowa separacja w innym pokoju.


Odstawiam dziecko do innego pomieszczenia tłumacząc że jak się uspokoi to może do mnie przyjść. Potrafi wyć 20 minut. Idę do niego, on się uspakaja a kiedy mówię że nieładnie jest bić znów mnie uderzy.

Bo źle robisz -- podkładasz się jakbyś to Ty była winna. NIE tłumacz mu. Zamknij i czekaj. Niech wyje. Nie umrze od wycia (trzeba tylko uważać, aby od płaczu się nie udusił, nie zanosił płaczem). Potem jak się uspokoi, to pozwalasz mu do siebie przyjść. I wtedy dopiero tłumaczysz. Jak Cię uderzy, to natychmiastowe lanie w tyłek i separacja.


To znów zostawiam dziecko dopóki się nie uspokoi i tak w sumie cały czas. W końcu zrezygnowana czekam aż sam przyjdzie. Przychodzi i co... biegnie i specjalnie popycha drugą dziewczynkę.

Sprać tyłek. Separacja.



Plac zabaw! O tu jest chyba najgorzej! na początku fajnie a później sypanie piaskiem po oczach, gryzienie, bicie, kopanie, zabieranie zabawek wręcz wyrywanie mimo iż zabawki ma swoje. A jak jakieś dziecko chce się pobawić jego zabawką to czasem pozwoli czasem zabiera i przybiega do mnie żebym schowała. I znów tłumaczenia że nie wolno, że to boli, nie raz zepchnął dziecko z huśtawki, zjeżdżalni czy też z drabinek. Każda wyprawa to koszmar!

Dwa upomnienia na placu zabaw i koniec zabawy. Zabierasz go na siłę. Jak Cię uderzy, to strzał w tyłek i zabierasz go na siłę.


Sklep. Wychodząc do sklepu za rogiem mówię wyraźnie że idziemy tylko do sklepu, wrócimy, zjemy śniadanie i idziemy na spacer. Tą czynność i te słowa powtarzam kilkukrotnie w trakcie trasy dom - sklep ale wystarczy że tylko wyjdziemy ze sklepu zaczyna się wyrywanie, uciekanie, bicie bo on chce zostać na dworze. Ponawiam moją decyzję. Idziemy do domu, zjemy śniadanie i zaraz idziemy na dwór. Nie działa. Szarpanina składnia mnie do wzięcia na ręce i po prostu zaniesienie go siłą do domu. i tak mamy co rano.

Nie tłumacz. Powiedz "Teraz idziemy do domu". On nie idzie. Poczekaj trochę. Powiedz "Idziemy do domu". On nie idzie. Bierzesz go na siłę. On Cię uderza. Strzał w tyłek, bierzesz na siłę, w domu do osobnego pokoju.


Czwarta: Wyjście kogokolwiek, gdziekolwiek. Nieważne czy to tata, mama koleżanka czy pan z gazowni. Każde opuszczenie pomieszczenia mieszkania kończy się płaczem, krzykiem, wołaniem nie raz po pół godziny nie raz kiedy chciałam podejść pocieszyć to również mnie uderzył. Zatrzymanie ręki na wysokości mniej więcej mojej buzi nie działa bo uderzy drugą albo kopnie.

Nie zatrzymuj ręki -- obroń się tak, aby go bolało -- aby się o Ciebie uderzył. Daj mu klapsa w tyłek.
Twój błąd -- pocieszasz za to, że trzeba wyjść z domu? Czy to wymaga pocieszenia? Rodzic decyduje i tak ma być jak zadecydował.

Prawdopodobnie jesteś niekonsekwentna wobec niego. Tłumaczysz, prosisz, rozmawiasz. A trzeba stosować proste środki -- konsekwencje w postaci klapsa w tyłek, albo separacji.

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

20

Odp: Bije, gryzie, kopie, popycha. Czasem sam z siebie czasem akcja-reakcja
Insurmountable_Woman napisał/a:

Psycholog tu konieczny. Zresztą powinnaś trochę od tego dziecka odpocząc zanim sfiksujesz. Prponuję aby młody cały czas miał jakieś zajęcie. Bo dzieci jak nie maja co robic tylko bawią się w piaskownicy czy zabawkami to własnie dochodzi do takich spin. Trzeba malemu dac tyle zajęcia żeby padał z nóg wiecozrami to nie będzie miał czasu i siły na takie zachowanie. Zapisz do na sekcje judo dla najmłodszych i na naukę pływania, do tego jakieś inne zajęcia ruchowe taniec, gimnastyka nie wiem coś podobnego. Bedzie przyjemne z pożytecznym on się wyszaleje nie bedzie miał siły wojować w domu a ty sobie odpoczniejsz. Ale najpierw koniecznie  do psychologa, koniecznie!
A jak chcesz się spotkać z koleżanką czy sąsiadką i w tle dzieciaki z zabawki to wiedz, ze nic dobrego z tego nie wyniknie,nie tylko się nauganiacie i skłucicie przez dizeci. Lepiej  wyjść z koleżanką do centrum handlowego zostawić dzieci w tkz, ,,kulkach'' tam się nie wiele placi a sa panie które pilnują. Dzieci się wyszaleją wy spokojnie możecie iśc na kawę i zakupy. Wilk syty i owca cała.

Oddanie dzieci "w kulki" to jest najgorsze co można zrobić, bo nie sądzę, żeby nagle problem bicia w tych kulkach zniknął.
A zapewniam, że panie zaraz będą dzwonić, żeby zabrać dziecko, bo leje innych.
Chyba że mamusia będzie "sprytna" i poda błędny numer, żeby się panie nie dodzwoniły smile

Co do psychologa....nie przesadzajmy. Te zachowania mieszczą się w normie.
A dużo ruchu nie zaszkodzi...tu jestem na tak smile

21

Odp: Bije, gryzie, kopie, popycha. Czasem sam z siebie czasem akcja-reakcja
Gary napisał/a:

Nie zatrzymuj ręki -- obroń się tak, aby go bolało -- aby się o Ciebie uderzył. Daj mu klapsa w tyłek.
Twój błąd -- pocieszasz za to, że trzeba wyjść z domu? Czy to wymaga pocieszenia? Rodzic decyduje i tak ma być jak zadecydował.

Prawdopodobnie jesteś niekonsekwentna wobec niego. Tłumaczysz, prosisz, rozmawiasz. A trzeba stosować proste środki -- konsekwencje w postaci klapsa w tyłek, albo separacji.

To się dopiero nazywa niekonsekwencja!
Biciem uczysz, żeby nie biło innych??

Odp: Bije, gryzie, kopie, popycha. Czasem sam z siebie czasem akcja-reakcja

A może trzeba go oddać do przedszkola. Ty wrócisz do pracy. Może zachowuje się tak, bo swoim zachowaniem jest zdominować całe towarzystwo i i sobie podporządkować. Może trzeba przestać podporządkowywać się jego kaprysom. Bo np płacze jak ktoś wychodzi niech ten ktoś się nie przejmuje tym, ze płacze tylko normalnie bierze kurtkę i wychodzi jakby był głuchy. Np może jak wychodzi pan listonosz czy hydraulik należy mu wytłumaczyć, ze nie jest pępkiem świata i listonosz ma za zadnie roznieść listy a hydraulik naprawiać zepsute krany a nie się z nim uganiać.  i np postraszyć, ze jeżeli się tak będzie zachowywał to listonosz nie ma obowiązku słuchać jego kaprysów przestanie przychodzić i on sam będzie drałował na pocztę po rachunki. Oczywiści to przenośnia ale może to pobudzi go do myślenia konsekwentnego. Tak samo system kar i nagród np, czarna buźka zle zielona dobrze. I np zrobił coś źle narysować czarną buźkę i np za każdym razem jak bedzie chciał w domu jakiegoś słodycza, albo sie z tobą pobawić pokazywać mu, te czrną buzke i przypominac za co ona jest i jakie są jej konsekwencje  tylko zielona buzka czyli jak zacznie robić dobrze zmaże jego zły uczynek. I dostanie wtedy tego batonika a ty się z nim pobawisz.

Ale moim zdaniem to tu mówię ogólnie. Dzieci takie własnie są z nadopiekuńczości. Bo matka po macierzyńskim powinna zaraz wrócić do pracy. A diecko albo z nianią albo do przedszkola. Nigdy nie miałam problemu żeby moje córki płakały jak ja wychodziłam czy ktoś inny No ale ja wróciłam do pracy 2 miesiące po porodzie. One miały opiekunkę i przywykły do tego, ze taka jest kolej rzeczy. Odkąd sięgały pamięcią pracowałam i dziecko sobie pewne schematy uzmysławia. Rano przychodziła pani Maria zabierała je na lekcje pływania, potem była gra na instrumentach, potem lekcje judo, siatkówka, itd. Nigdy sie nie nudziły i za mną nie tęskniły bo miały poczucie obowiązku, że mama pracuje a my tez musimy rano wstać iśc na pływalnie, trzeba się spakować czepek, strój itd. potem nauka na instrumencie. To uczy dizecko odpowiedzialności. Jak poszły do szkoły w wieku 6 lat to już były na tyle samodzielne, ze rano wstawały równo ze mną pakowały plecak, kanapki same się ubierały owszem trzeba było im pomóc snidanie przyszykować i nadzorować czy wszystko wzieły. Ale nie były rozkapryszone. Nie bylo problemu ze szkołą, zajęciami dodatkowymi czy jakimiś płaczami. Zawsze były bardzo chętne, zresztą wiedziały, że to ich obowiązek. Ja zawsze chodziłam na ich zawody sportowe, na występy wokalne, na pokazy. I chwaliłam nagradzałam za obowiązkowość, za sukcesy, za chęci. Zawsze byly lody, kino, teatr, wakacje wspólne. Nigdy się przesdanie nie rozczulałam nie przywiązywałam tak do siebie żeby się za mną chowały. Ale wiediząły, zę moga się w każdej sprawie do mnie zwrócić. I myślę, ze ta samodzielność i brak nadopiekuńczości czegoś dizeci uczy. I wtedy nie potrzba bawić się w nagrody i akry. Bo dzieci szybciej stają si dorosłe i odpowiedzialne. Także może trzba dizecko uczyć, zę owszem jest dla rodziców ważne ale ich świat nie kręci sie wyłącznie wobec jego kaprysów bo mają prace i obowiązki i nie należy im przeszkadzać. I świat dziecka też powinien kręcić sie nie tylko wobec zabawy w piachu ale tez obowiązku np. lekcji, i doskonalenia jakiegoś hobby. Wtedy jest równowaga w przyrodzie.

23

Odp: Bije, gryzie, kopie, popycha. Czasem sam z siebie czasem akcja-reakcja

Gary nie wiem cy piszesz to poważnie ale ja może 2 razy w życiu dałam w tyłek dziecku i nigdy więcej tego nie zrobię. To była oznaka ewidentnie mojej słabości. Uważam że klaps w tyłek to ostateczność ostateczności. Raz jak sobie przypominam kopnął w samochód koleżanki bo chciał do niego wejść a ona właśnie z niego wychodziła. Nie mogę go bić ponieważ tu będzie właśnie Akcja reakcja! Nie chcę robi mu w żaden sposób krzywdy! A bicie. Zrozumiałam że to nie jest sposób. do tej pory źle się z tym czuje że dostał w tyłek. Co prawda nie mocno bo tylko ostrzegawczo, lekko. Nie mogę bić go za każdym razem kiedy nie zrobi tego co chcę. Są metody które pomogą mi rozwiązać ten problem bez klapsa. Ja również nie byłam bita. Raz tata uderzył mnie jak mało przez moje grymasy nie wpadłam pod auto. To również była z jego strony oznaka słabości. Ale pamiętam że bardziej bolał mnie nie tyłek a fakt że tata się do mnie nie odzywał do końca dnia. Więc sama ze swojego doświadczenia wiem że klaps poboli przez chwile ale wierz mi bądź nie ale już NIGDY nie grymasiłam. I nigdy nie dałam tacie powodów do tego żeby podniósł na mnie rękę. Zrozumiałam że mój tata mnie kocha i zrobił to właśnie z bezsilności i ze strachu. Bo wręcz uratował mnie przed pewną śmiercią. Tak więc NIGDY nie dam lania swojemu dziecku z takich "błahostek" które można rozwiązać bez przemocy!

Dziewczyny dziękuję przede wszystkim każdej z Was z osobna za liczne odpowiedzi i rady. Wczoraj o dziwo mój synek spotkał się z koleżanką i jej dzieckiem na działce był wyjątkowo grzeczny. Może 2 razy była "krzywa" akcja. Ale ogólnie nie mogłam narzekać.
Czy czuję się że mam u dziecka autorytet.. Nie.. Zauważyłam że moje dziecko zaczyna się bać kiedy powiem głośniej coś. Nie krzyczę choć może czasem mi się zdarzy ale ja mam bardzo donośny głos. Może on to odbiera jako krzyk. Dlatego od jakiegoś czasu staram się mówić do niego na spokojnie. Może to zaczyna działać. Nie wiem. Jeśli sytuacja będzie się powtarzać to na pewno pójdę z nim do psychologa. Nie wiem zaczynam się obawiać że moje dziecko jest nadpobudliwe.

Wiem że dziecko bardzo często robi mi na złość. Wydaje mi się że mój syn ma większy respekt do mojego męża. On się z nim nie patyczkuje. Od razu daje go do innego pokoju i siedzi tam dopóki się nie uspokoi... Mąż mówi że jak mnie nie ma synek jest bardzo grzeczny. Ale jak tylko ja się pojawiam gdzieś na widoku to się zaczyna.... Nie wiem dlaczego tak jest.

Mama Alanka ur. 19.06.2012 r.
Zawsze będę pamiętać o tych utraconych, ukochanych... (*)

24

Odp: Bije, gryzie, kopie, popycha. Czasem sam z siebie czasem akcja-reakcja
Insurmountable_Woman napisał/a:

A może trzeba go oddać do przedszkola. Ty wrócisz do pracy. Może zachowuje się tak, bo swoim zachowaniem jest zdominować całe towarzystwo i i sobie podporządkować. Może trzeba przestać podporządkowywać się jego kaprysom. Bo np płacze jak ktoś wychodzi niech ten ktoś się nie przejmuje tym, ze płacze tylko normalnie bierze kurtkę i wychodzi jakby był głuchy. Np może jak wychodzi pan listonosz czy hydraulik należy mu wytłumaczyć, ze nie jest pępkiem świata i listonosz ma za zadnie roznieść listy a hydraulik naprawiać zepsute krany a nie się z nim uganiać.  i np postraszyć, ze jeżeli się tak będzie zachowywał to listonosz nie ma obowiązku słuchać jego kaprysów przestanie przychodzić i on sam będzie drałował na pocztę po rachunki. Oczywiści to przenośnia ale może to pobudzi go do myślenia konsekwentnego. Tak samo system kar i nagród np, czarna buźka zle zielona dobrze. I np zrobił coś źle narysować czarną buźkę i np za każdym razem jak bedzie chciał w domu jakiegoś słodycza, albo sie z tobą pobawić pokazywać mu, te czrną buzke i przypominac za co ona jest i jakie są jej konsekwencje  tylko zielona buzka czyli jak zacznie robić dobrze zmaże jego zły uczynek. I dostanie wtedy tego batonika a ty się z nim pobawisz.

Ale moim zdaniem to tu mówię ogólnie. Dzieci takie własnie są z nadopiekuńczości. Bo matka po macierzyńskim powinna zaraz wrócić do pracy. A diecko albo z nianią albo do przedszkola. Nigdy nie miałam problemu żeby moje córki płakały jak ja wychodziłam czy ktoś inny No ale ja wróciłam do pracy 2 miesiące po porodzie. One miały opiekunkę i przywykły do tego, ze taka jest kolej rzeczy. Odkąd sięgały pamięcią pracowałam i dziecko sobie pewne schematy uzmysławia. Rano przychodziła pani Maria zabierała je na lekcje pływania, potem była gra na instrumentach, potem lekcje judo, siatkówka, itd. Nigdy sie nie nudziły i za mną nie tęskniły bo miały poczucie obowiązku, że mama pracuje a my tez musimy rano wstać iśc na pływalnie, trzeba się spakować czepek, strój itd. potem nauka na instrumencie. To uczy dizecko odpowiedzialności. Jak poszły do szkoły w wieku 6 lat to już były na tyle samodzielne, ze rano wstawały równo ze mną pakowały plecak, kanapki same się ubierały owszem trzeba było im pomóc snidanie przyszykować i nadzorować czy wszystko wzieły. Ale nie były rozkapryszone. Nie bylo problemu ze szkołą, zajęciami dodatkowymi czy jakimiś płaczami. Zawsze były bardzo chętne, zresztą wiedziały, że to ich obowiązek. Ja zawsze chodziłam na ich zawody sportowe, na występy wokalne, na pokazy. I chwaliłam nagradzałam za obowiązkowość, za sukcesy, za chęci. Zawsze byly lody, kino, teatr, wakacje wspólne. Nigdy się przesdanie nie rozczulałam nie przywiązywałam tak do siebie żeby się za mną chowały. Ale wiediząły, zę moga się w każdej sprawie do mnie zwrócić. I myślę, ze ta samodzielność i brak nadopiekuńczości czegoś dizeci uczy. I wtedy nie potrzba bawić się w nagrody i akry. Bo dzieci szybciej stają si dorosłe i odpowiedzialne. Także może trzba dizecko uczyć, zę owszem jest dla rodziców ważne ale ich świat nie kręci sie wyłącznie wobec jego kaprysów bo mają prace i obowiązki i nie należy im przeszkadzać. I świat dziecka też powinien kręcić sie nie tylko wobec zabawy w piachu ale tez obowiązku np. lekcji, i doskonalenia jakiegoś hobby. Wtedy jest równowaga w przyrodzie.

Widzisz autorko! I to jest metoda! Oddaj go na wychowanie innym a sama od czasu do czasu zabieraj na lody wink

25

Odp: Bije, gryzie, kopie, popycha. Czasem sam z siebie czasem akcja-reakcja

Napiszę jeden pod drugim bo mamy dodatkowy problem. Mój synek dziś w nocy obudził się z wielkim płaczem, przyszedł do nas do łóżka. Nigdy nie odmawiam dodatkowych czułości dziecku więc maluch zasnął w końcu i my też padliśmy. Nie zdążyliśmy go odłożyć po prostu. Wstał o 6. Teraz przed chwilką zasnął na podłodze hihi jak to on lubi ale... zasnął dosłownie na 10 minut. A może nawet nie. Odłożyliśmy go do pokoju. Spał. Zaraz zaczyna strasznie płakać i zasypia a kiedy minęło 2 minuty znów zaczął płakać i wstał. Nie wiem co się z nim dzieje. Strasznie się dziwnie zachowuje. Nie ma jakiś rewolucji w jego życiu ostatnio. Dnie jak codziennie. Zauważyłam że jak mąż przy nim leżał był spokojny jak mąż poszedł i ja przyszłam to dosłownie patrzył się na mnie z jakby to powiedzieć agresją w oczach ale tylko na chwile. Nie wiem może mąż musi z nim spędzać więcej czasu, może mama jest nudna... Czasem mam wrażenie że mój syn mnie nienawidzi sad Pisząc to mam łzy w oczach. Kocham go tak bardzo że chyba bardziej się nie da a on... nie dość że nie ma do mnie szacunku to mam wrażenie jak to napisałam wyżej że mnie nienawidzi, nie kocha...

Mama Alanka ur. 19.06.2012 r.
Zawsze będę pamiętać o tych utraconych, ukochanych... (*)

26

Odp: Bije, gryzie, kopie, popycha. Czasem sam z siebie czasem akcja-reakcja
Insurmountable_Woman napisał/a:

A może trzeba go oddać do przedszkola. Ty wrócisz do pracy. Może zachowuje się tak, bo swoim zachowaniem jest zdominować całe towarzystwo i i sobie podporządkować. Może trzeba przestać podporządkowywać się jego kaprysom. Bo np płacze jak ktoś wychodzi niech ten ktoś się nie przejmuje tym, ze płacze tylko normalnie bierze kurtkę i wychodzi jakby był głuchy. Np może jak wychodzi pan listonosz czy hydraulik należy mu wytłumaczyć, ze nie jest pępkiem świata i listonosz ma za zadnie roznieść listy a hydraulik naprawiać zepsute krany a nie się z nim uganiać.  i np postraszyć, ze jeżeli się tak będzie zachowywał to listonosz nie ma obowiązku słuchać jego kaprysów przestanie przychodzić i on sam będzie drałował na pocztę po rachunki. Oczywiści to przenośnia ale może to pobudzi go do myślenia konsekwentnego. Tak samo system kar i nagród np, czarna buźka zle zielona dobrze. I np zrobił coś źle narysować czarną buźkę i np za każdym razem jak bedzie chciał w domu jakiegoś słodycza, albo sie z tobą pobawić pokazywać mu, te czrną buzke i przypominac za co ona jest i jakie są jej konsekwencje  tylko zielona buzka czyli jak zacznie robić dobrze zmaże jego zły uczynek. I dostanie wtedy tego batonika a ty się z nim pobawisz.

Ale moim zdaniem to tu mówię ogólnie. Dzieci takie własnie są z nadopiekuńczości. Bo matka po macierzyńskim powinna zaraz wrócić do pracy. A diecko albo z nianią albo do przedszkola. Nigdy nie miałam problemu żeby moje córki płakały jak ja wychodziłam czy ktoś inny No ale ja wróciłam do pracy 2 miesiące po porodzie. One miały opiekunkę i przywykły do tego, ze taka jest kolej rzeczy. Odkąd sięgały pamięcią pracowałam i dziecko sobie pewne schematy uzmysławia. Rano przychodziła pani Maria zabierała je na lekcje pływania, potem była gra na instrumentach, potem lekcje judo, siatkówka, itd. Nigdy sie nie nudziły i za mną nie tęskniły bo miały poczucie obowiązku, że mama pracuje a my tez musimy rano wstać iśc na pływalnie, trzeba się spakować czepek, strój itd. potem nauka na instrumencie. To uczy dizecko odpowiedzialności. Jak poszły do szkoły w wieku 6 lat to już były na tyle samodzielne, ze rano wstawały równo ze mną pakowały plecak, kanapki same się ubierały owszem trzeba było im pomóc snidanie przyszykować i nadzorować czy wszystko wzieły. Ale nie były rozkapryszone. Nie bylo problemu ze szkołą, zajęciami dodatkowymi czy jakimiś płaczami. Zawsze były bardzo chętne, zresztą wiedziały, że to ich obowiązek. Ja zawsze chodziłam na ich zawody sportowe, na występy wokalne, na pokazy. I chwaliłam nagradzałam za obowiązkowość, za sukcesy, za chęci. Zawsze byly lody, kino, teatr, wakacje wspólne. Nigdy się przesdanie nie rozczulałam nie przywiązywałam tak do siebie żeby się za mną chowały. Ale wiediząły, zę moga się w każdej sprawie do mnie zwrócić. I myślę, ze ta samodzielność i brak nadopiekuńczości czegoś dizeci uczy. I wtedy nie potrzba bawić się w nagrody i akry. Bo dzieci szybciej stają si dorosłe i odpowiedzialne. Także może trzba dizecko uczyć, zę owszem jest dla rodziców ważne ale ich świat nie kręci sie wyłącznie wobec jego kaprysów bo mają prace i obowiązki i nie należy im przeszkadzać. I świat dziecka też powinien kręcić sie nie tylko wobec zabawy w piachu ale tez obowiązku np. lekcji, i doskonalenia jakiegoś hobby. Wtedy jest równowaga w przyrodzie.

Ty piszesz poważnie? Oddać dziecko innym pod opiekę i mieć wszystko w dupie? Zabawne.
Gary, chcesz oduczyć dziecka agresji przemocą? Boże.

27 Ostatnio edytowany przez beatka87 (2014-07-04 10:43:00)

Odp: Bije, gryzie, kopie, popycha. Czasem sam z siebie czasem akcja-reakcja
Iceni napisał/a:

Widzisz autorko! I to jest metoda! Oddaj go na wychowanie innym a sama od czasu do czasu zabieraj na lody wink

Tylko że ja jestem matką i ja zdecydowałam się go wychowywać do 3 roku życia. Niestety miejsc w żłobkach nie było. ja chce mieć kontakt z moim dzieckiem bo niezwykle wkurzają mnie takie weekendowe mamuśki. A potem się dziwią że dziecko do niani, przedszkolanki, babci mówią "mama"
jestem mamą i te pierwsze 3 lata jego życia to czas na opanowanie go, nawiązanie pozytywnych relacji... To jest czas kiedy ja mam szansę jako matka zbliżać się do dziecka. Nie chcę żeby ktoś go wychowywał za mnie tylko niech ktoś mi po prostu pomoże go wychować... Dużo matek ma wątpliwości czy dobrze wychowuje własne dzieci. A dużo matek ich nie ma. A to że potrzebuję pomocy w jakiś sprawach... Kurde kto nie ma problemów z dziećmi bądź nigdy nie miał to niech się cieszy.
Zresztą  ludzie tu jest mowa o 2 letnim dziecku! Na obowiązki będzie miał jeszcze czas. Oszem zabawki sprząta po sobie, jak rozleje to nieudolnie bo nieudolnie ale bierze mopa i sprząta wtedy go chwalę. Ale przecież nie będę go zapędzać do garów czy do mycia okien. W tym wieku dziecko uczy się poprzez zabawę pewnych kwestii, empatii i tego typu zachowań a nie jak być posłusznym i chodzić jak w zegarku.

Mama Alanka ur. 19.06.2012 r.
Zawsze będę pamiętać o tych utraconych, ukochanych... (*)

28

Odp: Bije, gryzie, kopie, popycha. Czasem sam z siebie czasem akcja-reakcja
beatka87 napisał/a:
Iceni napisał/a:

Widzisz autorko! I to jest metoda! Oddaj go na wychowanie innym a sama od czasu do czasu zabieraj na lody wink

Tylko że ja jestem matką i ja zdecydowałam się go wychowywać do 3 roku życia. Niestety miejsc w żłobkach nie było. ja chce mieć kontakt z moim dzieckiem bo niezwykle wkurzają mnie takie weekendowe mamuśki. A potem się dziwią że dziecko do niani, przedszkolanki, babci mówią "mama"
jestem mamą i te pierwsze 3 lata jego życia to czas na opanowanie go, nawiązanie pozytywnych relacji... To jest czas kiedy ja mam szansę jako matka zbliżać się do dziecka. Nie chcę żeby ktoś go wychowywał za mnie tylko niech ktoś mi po prostu pomoże go wychować... Dużo matek ma wątpliwości czy dobrze wychowuje własne dzieci. A dużo matek ich nie ma. A to że potrzebuję pomocy w jakiś sprawach... Kurde kto nie ma problemów z dziećmi bądź nigdy nie miał to niech się cieszy.

Beata...dużo cierpliwości...to minie, zobaczysz!
Ja też byłam z córką do 3 roku życia i nie żaluje smile

Odp: Bije, gryzie, kopie, popycha. Czasem sam z siebie czasem akcja-reakcja

Bo przeginasz w druga stronę za bardzo się nad nim rozczulasz i z nim cackasz i po woli obydwoje macie siebie dość. Widzisz jak Cb z nim nie wcale nie dzieje muszę krzywda. Nawet działa to na korzyść obydwojga. Bo on jak wie, ze sobie nie porządzi po nikt sobie nie da. To musi się dostosować. A ty  przestań tak cały czas o tym dziecku myśleć i mówić zrób coś dla siebie. Wróć do pracy,  idź do fryzjera, do kosmetyczki z koleżankami na plotki, z mężem gdzieś razem pojedzcie na weekend. Z dzieckiem trzeba się zdystansować. Jeszcze co Ci powiem mama pracująca, bardzo zadbana silna i pewna siebie od razu w dziecku budzi respekt. Może czas przeciąć pępowinę. Czasem takie wychuchane, bułkę przez bibułkę obiadek podany, na plac zabaw codziennie wszędzie z mamusią za rączkę. To się dziecku robi krzywdę. Jak dziecko widzi dwoje silnych niezależnych rodziców to aż samo chce brać przykład.
A co do tego jak np nie chce wracać z placu zabaw albo rano wyjść do sklepu. Co się przejmować. po prostu powiedzieć ja idę ty jak chcesz i odejść zobaczysz nie ujdziesz 100m a będzie za tobą biegł. Ale się nie odwracaj nie rozczulaj. TAK Jakby Ci to było obojętne. To samo rano do sklepu ja wychodzę idziesz ze mną?! Nie?! Zamykam dom na klucz. Wychodzę. Poczekaj chwile za drzwiami, zobaczysz rekcję, jak spanikuje, po kilku minutach żeby zdążył się porządnie przestraszyć, że naprawdę poszłaś i wtedy otwórz powiedz np zapomniałam siatki na zakupy, żeby nie było, ze specjalnie po niego wracasz, weź reklamówkę i zapytaj ostatni raz bez emocji to jak idziesz ze mną czy zostajesz?! Nie nadskakuj! Niech sam zdecyduje.

30

Odp: Bije, gryzie, kopie, popycha. Czasem sam z siebie czasem akcja-reakcja

A czy zdarzyło się, Beatko, że synek do jakiejś czynności (zabawa, kąpiel, obcinanie paznokci, cokolwiek) wołał Ciebie, a Twojego męża "odsyłał", odpychał?

31

Odp: Bije, gryzie, kopie, popycha. Czasem sam z siebie czasem akcja-reakcja
beatka87 napisał/a:

Wiem że dziecko bardzo często robi mi na złość. Wydaje mi się że mój syn ma większy respekt do mojego męża. On się z nim nie patyczkuje. Od razu daje go do innego pokoju i siedzi tam dopóki się nie uspokoi... Mąż mówi że jak mnie nie ma synek jest bardzo grzeczny. Ale jak tylko ja się pojawiam gdzieś na widoku to się zaczyna.... Nie wiem dlaczego tak jest.

Tu sama sobie odpowiedziałaś dlaczego tak jest.
Po prostu sama za bardzo rozpuściłaś dzieciaka i on, mimo, że ma tylko dwa lata to doskonale wykorzystuje. Bo wie, że mama nie nakrzyczy (bo biedny synuś się stresuje), nie da w dupę ( bo to przecież takie karygodne jest) no to co się będzie wysilał. Dziecko od początku  próbuje z kim na ile może sobie pozwolić.

"W związku z tym, że wraca moda na rzeczy retro mam nadzieję, że zdrowy rozsądek i inteligencja znowu wrócą do łask."

32

Odp: Bije, gryzie, kopie, popycha. Czasem sam z siebie czasem akcja-reakcja
BabaOsiadła napisał/a:

A czy zdarzyło się, Beatko, że synek do jakiejś czynności (zabawa, kąpiel, obcinanie paznokci, cokolwiek) wołał Ciebie, a Twojego męża "odsyłał", odpychał?

Wiesz co. Zawsze w sumie tak jest. On jakoś specjalnie do taty nie "legnie" chodzi mi tak że jest tylko tata i nikt więcej. Zawsze kąpię go ja, bawimy się raz wspólnie raz ja raz tata synkowi to chyba obojętne. Wszelakie kosmetyczne czynności daje sobie ładnie zrobić prze zemnie. Tylko czasem jak się np. pocałujemy z mężem albo przytulimy to nas od siebie odpycha i zaraz chce "opa" do mnie. Tak jakby chciałby mieć mnie tylko na wyłączność. Ale to tylko czasami tak jest. Bywały momenty kiedy był TYLKO tata ale to może było 2 razy...

Mama Alanka ur. 19.06.2012 r.
Zawsze będę pamiętać o tych utraconych, ukochanych... (*)

33

Odp: Bije, gryzie, kopie, popycha. Czasem sam z siebie czasem akcja-reakcja
beatka87 napisał/a:
BabaOsiadła napisał/a:

A czy zdarzyło się, Beatko, że synek do jakiejś czynności (zabawa, kąpiel, obcinanie paznokci, cokolwiek) wołał Ciebie, a Twojego męża "odsyłał", odpychał?

Wiesz co. Zawsze w sumie tak jest. On jakoś specjalnie do taty nie "legnie" chodzi mi tak że jest tylko tata i nikt więcej. Zawsze kąpię go ja, bawimy się raz wspólnie raz ja raz tata synkowi to chyba obojętne. Wszelakie kosmetyczne czynności daje sobie ładnie zrobić prze zemnie. Tylko czasem jak się np. pocałujemy z mężem albo przytulimy to nas od siebie odpycha i zaraz chce "opa" do mnie. Tak jakby chciałby mieć mnie tylko na wyłączność. Ale to tylko czasami tak jest. Bywały momenty kiedy był TYLKO tata ale to może było 2 razy...

No bo dziecko w tym wieku zaczyna sobie wybierać, kto jest do czego wink Może synek akurat chciał poleżeć przy tacie/spać z tatą, a Ty miałaś "sobie iść", dlatego tak na Ciebie spojrzał smile

Beatko, Ty się naprawdę nie przejmuj. Synek ma teraz taki czas, jak nastolatkowie w wieku dojrzewania: "wszystko mnie wkurza i nie wiem dlaczego". Popracuj tylko nad konsekwencją, jak pisałam we wcześniejszych postach, bo na razie dziecko widzi, że może z Tobą zrobić wszystko ("zachowuję się strasznie, ale jutro i tak pójdziemy na plac zabaw, więc po co mam się starać"). I tak jak pisały dziewczyny, a i my kiedyś rozmawiałyśmy - oderwij się czasem, zrób coś dla siebie, bo zwariujesz.

34

Odp: Bije, gryzie, kopie, popycha. Czasem sam z siebie czasem akcja-reakcja
BabaOsiadła napisał/a:

Beatko, Ty się naprawdę nie przejmuj. Synek ma teraz taki czas, jak nastolatkowie w wieku dojrzewania: "wszystko mnie wkurza i nie wiem dlaczego". Popracuj tylko nad konsekwencją, jak pisałam we wcześniejszych postach, bo na razie dziecko widzi, że może z Tobą zrobić wszystko ("zachowuję się strasznie, ale jutro i tak pójdziemy na plac zabaw, więc po co mam się starać"). I tak jak pisały dziewczyny, a i my kiedyś rozmawiałyśmy - oderwij się czasem, zrób coś dla siebie, bo zwariujesz.

Teraz to się mało nie popłakałam ze śmiechu tongue "wszystko mnie wkurza i nie wiem dlaczego" tongue Ale to dobrze. Jakaś miła odmiana w końcu tongue
No więc zaczęłam robić coś dla siebie, tu fryzjer, tu ostatnio nawet na piwie byłam z koleżanką. Co prawda gadka była o dzieciach mimo ustaleń "nie rozmawiamy o dzieciach dziś jest czas dla nas" Ale tak się nie da tongue Dlatego napisałam że jak mąż z nim zostaje to on jest grzeczny a jak tylko ja się pojawiam na horyzoncie to zaczyna się jazda. Przybiegnie, przytuli chwile jest ok a później ma znów swoje chimery. Ale może faktycznie. Trzeba to przeczekać. Muszę popracować nad tą konsekwencją bo oszaleję. Trzeba coś z tym zrobić bo ja to chcę zrobić dla jego dobra a nie sama dla siebie. choć może w małym stopniu też. Bo jestem już wykończona ciągłymi awanturami i krzykami...

Mama Alanka ur. 19.06.2012 r.
Zawsze będę pamiętać o tych utraconych, ukochanych... (*)

35 Ostatnio edytowany przez Gary (2014-07-04 11:34:32)

Odp: Bije, gryzie, kopie, popycha. Czasem sam z siebie czasem akcja-reakcja

Oduczać bicia dziecka przez bicie? Taaaaak... spodziewałem się, że tak do mnie napiszecie. Moja żona mówiła identycznie. Wiem, że to brzmi niedorzecznie, ale działa. Prostuje dziecku moralność, bo po klapsie w tyłek dziecko nie ma wyrzutów sumienia, że źle zrobiło -- energia jest rozładowywana.

Jak chłopcy urośli i można było z nimi normalnie rozmawiać (mieli może 7 lat), to wtedy już nie dawałem klapsów. Ale zostało w nich poczucie sprawiedliwości, że jeśli coś zawalą, to może się coś złego stać. Nigdy nie dostali w tyłek, bo straciłem kontrolę. Nigdy nie dostali w tyłek, bo się zdenerwowałem. Niigdy nie dostali w tyłek, jeśli nie byli wcześniej dwa razy ostrzegani. Klaps w tyłek zawsze był KONSEKWENCJĄ ich działań, konsekwencją o której wiedzieli. Nigdy na nich nie krzyczałem, a jak miałem dać klapsa, to mówiłem "Teraz dostaniesz w tyłek". W końcu dostawali klapsa symbolicznego, takiego co nie boli... a efekt był taki sam. To była taka symboliczna kara, wykrzyknik w wychowaniu. Jak oni to pamiętają? Teraz nawet się z tego śmieją...

Więc wbrew pierwszej myśli, że wykazałem się brakiem konsekwencji albo że upadałem, jak dawałem klapsa, to uważam, że to było świetne rozwiązanie. To nie było bicie. To był symbol, działanie. Odtruwanie dziecka z negatywnej energii.

Przybiegnie, przytuli chwile jest ok a później ma znów swoje chimery. Ale może faktycznie. Trzeba to przeczekać. Muszę popracować nad tą konsekwencją bo oszaleję. Trzeba coś z tym zrobić bo ja to chcę zrobić dla jego dobra a nie sama dla siebie. choć może w małym stopniu też. Bo jestem już wykończona ciągłymi awanturami i krzykami...

U mnie też żona mówi, że dzieci jak ja jestem się zupełnie inaczej zachowują. Są grzeczniejsze. Nie ma awantur. Jak coś mają zrobić, to robią. Okres "dwulatka" minie, ale potem on urośnie i też będzie miał swoje humory, wymagania, bunty. Trzeba mu wyznaczać granice, zmuszać do sprzątania, mycia, być konsekwentnym.

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

36

Odp: Bije, gryzie, kopie, popycha. Czasem sam z siebie czasem akcja-reakcja
Gary napisał/a:

Prostuje dziecku moralność, bo po klapsie w tyłek dziecko nie ma wyrzutów sumienia, że źle zrobiło -- energia jest rozładowywana.

Moim zdaniem to nie prostuje moralności a wręcz ubliża dziecku. Powoduje że dziecko czuje się poniżone. Klaps na porządku dziennym w końcu wejdzie w nawyk, z czasem stanie się codziennością. A co za tym idzie... Dziecko będzie się mnie bać. A to nie chodzi o to żeby dziecko się mnie bało ale mnie szanowało!

Mama Alanka ur. 19.06.2012 r.
Zawsze będę pamiętać o tych utraconych, ukochanych... (*)

37

Odp: Bije, gryzie, kopie, popycha. Czasem sam z siebie czasem akcja-reakcja
beatka87 napisał/a:

Moim zdaniem to nie prostuje moralności a wręcz ubliża dziecku. Powoduje że dziecko czuje się poniżone. ... A co za tym idzie... Dziecko będzie się mnie bać. A to nie chodzi o to żeby dziecko się mnie bało ale mnie szanowało!

Mówisz jak moja żona. Problem jest taki, że mnie się moje dzieci nie boją. Jak trzeba powiesić pranie to trzeba, bo samo się nie powiesi. Jak trzeba sprzątnąć to trzeba. Jak nie wolno po głowie skakać to nie wolno. A jak skoczy na głowę i dostanie w tyłek, to się nauczy, że faktycznie nie wolno.

W życiu dorosłym chciałbym czasem dostać w tyłek zamiast ponosić konsekwencji działań. Klapsy mogą być sprawiedliwe lub niesprawiedliwe. Jak sprawiedliwe, to nei są poniżające, ale redukują wyrzuty sumienia.

Dziecko po klapsie poczuje się  poniżone, jesli będzie to niesprawiedliwe. Wtedy jest masakra dla psychiki.


Klaps na porządku dziennym w końcu wejdzie w nawyk, z czasem stanie się codziennością.

Nie, nie... nie wejdą w nawyk, nie staną się codziennością. Po prostu znikną całkiem z życia. Zamienią się w szacunek. Nie będą już potrzebne, bo będzie można rozmawiać.

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

38

Odp: Bije, gryzie, kopie, popycha. Czasem sam z siebie czasem akcja-reakcja
beatka87 napisał/a:

Teraz to się mało nie popłakałam ze śmiechu tongue "wszystko mnie wkurza i nie wiem dlaczego" tongue Ale to dobrze. Jakaś miła odmiana w końcu tongue

Do usług wink

39

Odp: Bije, gryzie, kopie, popycha. Czasem sam z siebie czasem akcja-reakcja

Gary, za mocno Cię ktoś w tyłek w dzieciństwie strzelił, bo bzdury gnieciesz.
I nie nadawaj klapsom ideologii bo jest to zwyczajna manifestacja braku myślenia ze strony dorosłego.
Po co tłumaczyć skoro można chlasnąć w tyłek? A później dziecko bije innych.
'Przecież tatuś robi to samo. Jestem niegrzeczny, tatuś nie potrafi mi wytłumaczyć co robię źle, to dostanę w dupę.' Ot cała filozofia.

Mamy moc, by znaleźć wyjazd ze ślepej uliczki.
Na każdy szczyt dojść, tam gdzie dochodzą nieliczni.

40

Odp: Bije, gryzie, kopie, popycha. Czasem sam z siebie czasem akcja-reakcja

Gary. To nie jest posłuszeństwo. To jest strach. I jestem tego pewna. Strach że jak nie zrobi tego i tego to dostanie w tyłek. Jeśli strach nazywasz szacunkiem to gratuluję. Ponadto pozdrów żonę. Wystarczyła mi reakcja mojego dziecka jak drugi raz miał dostać w tyłek. Myślałam że mi pęknie serce jak patrzył na mnie. Jak zasłania się ręką. To był ból dla mnie. Nie dla niego. Wiedział że źle robił. Ale to na prawdę nie jest wyjście

Mama Alanka ur. 19.06.2012 r.
Zawsze będę pamiętać o tych utraconych, ukochanych... (*)

41 Ostatnio edytowany przez Gary (2014-07-04 12:06:44)

Odp: Bije, gryzie, kopie, popycha. Czasem sam z siebie czasem akcja-reakcja

Na szczęście to nie tylko moja opinia.

Przecież tatuś robi to samo. Jestem niegrzeczny, tatuś nie potrafi mi wytłumaczyć co robię źle, to dostanę w dupę.

Na takich mądrali klapsy nie są odpowiednie. Lepiej tłumaczyć.


Wystarczyła mi reakcja mojego dziecka jak drugi raz miał dostać w tyłek. Myślałam że mi pęknie serce jak patrzył na mnie. Jak zasłania się ręką. To był ból dla mnie

Może za mocno dostał za pierwszym razem, bo straciłaś kontrolę. Ostatniego klapsa jakiego dałem chłopcu to było lekkie klepnięcie w tyłek, bo szalał mimo upomnień. Usiadł zdziwiony i się pytał dlaczego nie może. A żona się śmiała z jego miny zadumanej...

Ponadto pozdrów żonę.

Nie mogę tego zrobić, ale dzięki.

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

42

Odp: Bije, gryzie, kopie, popycha. Czasem sam z siebie czasem akcja-reakcja

Nie uderzyłam mojego dziecka mocno. Tym bardziej miał pieluchę to nawet tego nie poczuł. NIGDY nie uderzyłam dziecka w goły tyłek i Zrobiłam do 2 razy i NIGDY więcej tego nie zrobię.

Mama Alanka ur. 19.06.2012 r.
Zawsze będę pamiętać o tych utraconych, ukochanych... (*)

43

Odp: Bije, gryzie, kopie, popycha. Czasem sam z siebie czasem akcja-reakcja

No dobrze beatka. Każdy sam wie co dla jego dziecka jest najlepsze. Mam nadzieję, że będą szczęśliwymi dorosłymi.

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

44

Odp: Bije, gryzie, kopie, popycha. Czasem sam z siebie czasem akcja-reakcja

A ja się w zupełności zgadzam z tym co pisze Gary.
Wybaczcie porównanie, ale małe, dwuletnie dziecko jest jak zwierzątko. A poobserwujcie świat zwierząt i tam rodzice swoje młode również dyscyplinują czasem klapsem. A czasem delikatnie odsuwają lub groźniej warkną, zamruczą....
Nikt nie mówi, żeby dziecko tłuc za wszystko i nic nie tłumaczyć.
Tak jak pisał Gary, klapsy przestają spełniać swoja rolę wraz z rozwojem dziecka. A także wraz z rozwojem jego poczucia własnej wartości. Bo dwulatek przyjmie klapsa jako prostą konsekwencję swojego działania. Siedmiolatek karmiony medialną papką o prawach dziecka będzie już miał mega poczucie krzywdy. Nawet jeżeli klaps był w pełni zasłużony.
Syn w wieku chyba niespełna trzech lat kopnął męża. Od razu dostał klapa i sytuacja nigdy więcej się nie powtórzyła... A znając jego dosyć trudny charakter nie sądzę, że tłumaczenie odniosłoby podobny skutek. Po prostu przekalkulował sobie swoim małym rozumkiem, że kopania, bicie dorosłych się nie opłaca.
Z drugiej strony klaps przyłożony w momencie gdy był wkurzony i nie chciał zrobić tego, o co był proszony nie przyniósł rezultatu. I trzeba było wypracować inny system osiągnięcia zamierzonego celu.

"W związku z tym, że wraca moda na rzeczy retro mam nadzieję, że zdrowy rozsądek i inteligencja znowu wrócą do łask."

45

Odp: Bije, gryzie, kopie, popycha. Czasem sam z siebie czasem akcja-reakcja

Ile ludzi tyle opinii. Jedno jest pewne dziecka bić nie będę.

Mama Alanka ur. 19.06.2012 r.
Zawsze będę pamiętać o tych utraconych, ukochanych... (*)

46

Odp: Bije, gryzie, kopie, popycha. Czasem sam z siebie czasem akcja-reakcja

Nigdy w życiu nie uderzyłam swojego dziecka, naprawdę ani razu nie zdarzyło mi się podnieść na nie ręki. A mały był nie tylko żywym (stwierdzone przez fachowców), ciekawskim i bardzo niespokojnym brzdącem, ale też przechodził przez wszelakie okresy buntów oraz prób zwracania na siebie uwagi poprzez krnąbrne zachowanie. To konsekwencją, cierpliwością oraz tłumaczeniem udało mi się nad nim zapanować, choć przyznaję, że nie zawsze było miło, za to malec doskonale wiedział, że są granice, których absolutnie nie wolno mu przekroczyć.

Klaps jest naszą porażkę i wyrazem bezradności, mało tego, jest wynikiem nieumiejętności poradzenia sobie z własnymi emocjami, a dziecko będzie go pamiętać przez całe życie. To nie jest żadna metoda wychowawcza ani żadne rozsądne wyjście z sytuacji.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

47

Odp: Bije, gryzie, kopie, popycha. Czasem sam z siebie czasem akcja-reakcja

Dlatego ja jestem zdania że klaps to ostateczność. Dobra też jesteśmy ludźmi, mamy prawo do błędów, do emocji ale bicie moim zdaniem to porażka życiowa rodzica. Wystarczająco Walczyłam o jego życie jak jeszcze był w brzuszku. I teraz skuś tego że nie potrafię sobie poradzić z emocjami czy też z jego zachowaniem mam robić mu krzywdę... Bezsensu

Mama Alanka ur. 19.06.2012 r.
Zawsze będę pamiętać o tych utraconych, ukochanych... (*)

48

Odp: Bije, gryzie, kopie, popycha. Czasem sam z siebie czasem akcja-reakcja

Beatka tutaj już nawet w opisach własnego zachowania wykazuje  brak konsekwencji i to jest zauważalne golym okiem
Cacka się jak z jajeczkiem, chucha, dmucha ,aby tylko  synek nie pogniewał się na mame ,czy nie zezłościł się na nią, wiec wszystko robi aby wyeliminować  2 latka "focha" - jak dla mnie to przesadne patyczkowanie się z 2 latkiem,
który wykazuje jawną złośliwość i idzie świadomie pod prąd. Zuchwałość gigantyczna  w jego wydaniu

Wyczytałam tez ,ze od urodzenia nigdy nie wyszłaś  sama bez towarzystwa dziecka...powiem jedno, jesteście sobą nawzajem przemęczeni i zbrzydło wam swoje towarzystwo ( może to paskudnie brzmieć, ale taka prawda na to wychodzi) przynajmniej w perspektywie syna. On  jest przedawkowany twoja osobą, twoim towarzystwem , twoją nadopiekuńczością, odstawianiem balu murzynów wokół niego .
Dajcie sobie swobodę i  prawo do prywaty, odosobnienia . Separowanie się ( nie ma na myśli syn w pokoiku, Ty  w kuchni) lepiej wam zrobi . Wyjdz gdzieś bez dziecka coraz częściej, niech mały także z kimś innym gdzieś wyjdzie, wyjedzie .  Przemęczenie sobą nawzajem daje wam we znaki

Jeśli chodzi o agresje dziecka wobec rodzica byłabym wtedy bezlitosna i kary /konsekwencje lawinowo wręcz ponosiłoby dziecko
Wcale nie potrzeba udawać oazy spokoju i wysilać się na bezgraniczną cierpliwość, dziecko MUSI wiedzieć i widzieć to jak się zachowuje, to co robi ,do jakiego stanu doprowadza drugiego człowieka - w takich sytuacjach złość na dziecko, gniew,  jest naturalna reakcją i dziecko ma mieć to okazane, ze nikt z uśmiechem na twarzy nie będzie przyjmować jego ciosów czy z anielskim spokojem. Każdy ma granice jakies wytrzymałości - nie bezterminowe
Akcja= reakcja , mocna , krótka lecz treściwa. Nie będę podawać  jaka , bo każde dziecko inaczej odczuwa dotkliwość  i na kazde co innego działa. 
Jestem więcej niż pewna ,ze ty znasz syna słabości, na czym mu zlaezy, czy tez co go "zaboli"  tylko twoje matczyne litościwe serce  niepozwla się posuwac do zastosowania takich kar, bo boisz się ze dziecko przykro będzie. Miej na uwadze ze dziecko  w pewnych sytuacjach wręcz WYMAGA twardej miłości i nie ma co patrzeć na jego smutne minki , a tu diabelskie rogi z czuprynki się wyżynają

49 Ostatnio edytowany przez Insurmountable_Woman (2014-07-04 18:13:30)

Odp: Bije, gryzie, kopie, popycha. Czasem sam z siebie czasem akcja-reakcja

Sorry Beatka ale z Ciebie to taka trochę ,,mamcia w kapciach''. Mówię Ci nie wychowuj mami synka! To bardzo źle jak dziecko jest tak przywiązane do jednego z rodziców a drugi jest mu obojętny. Bo ty się dzieciakiem zamordujesz. A to tak samo jest dziecko twojego męża. Tylko z ta różnica, że mąż pracuje, zarabia, i nie ma czasu na takie cackanie jak ty. A ty na wszystko dziecku pozwalasz. Ty się nie słyszysz ty jesteś od tego dziecka uzależniona a ono od Cb. Jakby chodził do przedszkola, albo miał opiekunkę, a ty nie byłabyś na jego zawołanie to czegoś by się nauczył. A tak to traktuje Cię jak własność. Bo za dużo z tobą przebywa i robisz mu tym krzywdę. Może podam Ci taki trochę fantastyczny przykład ale coś w tym jest. Zapewne jak chyba kady oglądałaś w święta Kevina. I jak myślisz dlaczego teaki Kevin tak świetnie sobie radził? Nie mazgaił się jak zobaczył, ze nie ma mamy tylko cieszył się, ze starych nie ma chata wolna!!!! I w Nowym Jorku sobie poradził. Owszem to jest film ale chłopak taki jak Kevin z którym nikt się nie cacka w gruncie rzeczy bardziej doceni mamę i tatę i rodzinę i sam sobie poradzi. Czy gdybyś tak jak matka kevina zapomniała o dziecku to co byś wolała żeby sobie radził bez ciebie tak jak kevin czy żeby mazgaił płakał mamamaaaaa! Właśnie magia tego filmu polega na tym, ze to jaki jest ten Kevin łamie wszelkie wyobrażenia o dzieciach. Bo co wszyscy zauważają on nie płacze za mamą. A jego rodzice nie patyczkują się z nim. Rodzina pozostawia wiele do życzenia. A jednak jest w nich mocna więź, bo na co dzień są sobie obojętni a jednak tęsknią za sobą, martwią się o siebie. To pokazuje, jak niezwykłe i silne są więzi rodzinne. I najbardziej przekonujemy się o tym w podbramkowej sytuacji. A taka codzienność. Szczerze Ci powiem o sobie ja tam nie pamiętam tych pierwszych lat o ile coś to byłam strasznie nieznośna, nawet mam do siebie czasem wyrzuty, że mama prze zemnie tyle lat zmarnowała w domu na wychowywanie mnie. Dopiero jak mialam 14 lat to poszła do pracy.  Moim zdanie to stracone lata, bo dziecko i tak tego nie pamięta i nie doceni. Ja jak mówię w domu nie lubię nic robić i siedizec w domu. Ja po urodzeniu dizeci to pierwsze dni najełam emerytowaną położną, żeby się nimi zajmowała bo ja nie miałam siły. I niania cały czas była w pogotowiu. I wcale nie uważam się za złą matkę. Wręcz przeciwnie moje córki jak oglądają zdjęcia ze swoich chrzcin to pierwsze co zauważają to ale mama była i jest  laska, każde dziecko chciałoby mieś taką mamę seksbombę i taką ambitną. No powagą, ze tak mówią a mnie jest bardzo miło.I wcale nie mają mi za złe że sie za dużo nie poświęcałam. Wręcz przeciwnie dizieki temu teraz są takie samodzielne. Chociaż ja z ich ojcem jest po rozwodzie to one maja z nami dobry kontakt. Bo żadne nigdy przesadnie ich na swoja strone nie przeciągało.
Ale generalnie  ja popodziwiam kobiety za cierpliwość i takie poświecenie. Mnie generalnie takie małe rozdarte dzieci bardzo wkurzają. Jej jak ja siĘ ciesze, ze mam dorosłe już dzieci. Bo nie wyobrażam sobie uganiać się z jakimś maluchem. O matko to koniec imprez zakrapianych alkoholem, wracania o której się chce bez tłumaczenia, zero obowiązku. Współczuję takim matką które sie same dziećmi zajmują. Dziewczyny powodzenia, ale nie zapominajcie o sobie, pamiętajcie: przedszkole, niania, praca,  NIE REZYGNUJCIE DLA DZIECKA Z SIEBIE!

Teraz przeczytam co napisała mortisha i całkowicie się z nią zgadzam. Jeszcze trochę a będziecie się nienawidzić jak tak papugujcie. Bez przesady dziewczyno, dziecka można mieć dość jeżeli wszystko kręci się wokoło niego. A jak tam mąż, pewnie zaniedbany bo dzieciak zawsze na pierwszym planie. Mnie to bardzo wkurza jak wszystko się kręci wokół dzieci. A sorry za słownictwo taki rozkapryszony bachor potrafi doprowadzić do nerwicy. Wiem coś o tym. Mam tu na myśli takiego dzieciaka z bloku od moje córki. Biedna nigdy się nie mogła wyspać bo ten rozdarciuch ciągle się wydzierał, ciągle beczał, krzyczał itd. Jego matka jest nieco starsza od moje córki ale moja córka to bardzo charakterna deklarowana feministka. Jedna i druga. Więc sie nie pierdzieli. mówi co myśli i nie słodiz nikomu. Raz drugi zwracała uwagę, że nie może być tak, ze dzieciak krzyczy przez cąły czas jak jest w domu bo sa tez inni którzy muszą się wyspać, bo mają prace studia. A tamci nic. Nie ogarniali własnego dziecka, raz jak moja córka się wnerwiła to wyszła na klate i tak się na tego dzieciak wydarła, zę drze jape przez cąły dizęń i tyle razy prosiła aby no bo kto to widział aby dzieciak po klatce schodowe w bloku zabawki rozrzucał. Potem inni przewracają się wiec wyszła wydarła się i pozrzucała im te klamoty ze schodów ja ją rozumiem bo była wystawiona z równowagi oczywiście tamta mamusia zaraz chciał po miejską zadzwonić ale o ile to jej powinni wlepić mandat za zaśmiecanie klatki i hałasy. Z reszta inni sąsiedzi tez się wkurzali i ciągle się z nimi wykłócali. No bo to nie do pomyślenia żeby dziecko taki łopot sprawialo tylu ludziom, rodzice sobie dali, ale sąsiedzi nie koniecznie. Byli skłóceni z większością sąsiadów. Wszystko przez dizecko dopóki nie było dziecka nie było problemu. A tu przez takiego małego gówniarza musieli isę wyprowadzić, z centrum miasta z eleganckiego bloku. No bo gdzie taka dzicz. Tych ludzi dziecko całkowite opętało, zdominowało. I taki mały a już z sąsiadami zakłócił. I to dziecko bylo całkiem zdrowe, tylko takie niewychowane. Jak wspomnę ile moja córka miała kłopotu przez ile nocy nie przespanych ile razy wywaliła się na klatce bo leżały tam jakieś zabawki to normalnie mnie... Tylko, ze ona jest pyskata nie lubi dzieci i feminista załatwiła sprawę. Jeżeli ty dziecka nie postawisz do pionu w końcu obcy zrobią to za Cb i przyjemne to na pewno nie będzie.   Trzeba kochać ale mądrze.
Ja tu nie mówię, żeby jakoś się znęcać czy coś absolutnie. Ale każdy od kołyski powinien! znać swoje miejsce w szeregu.

50

Odp: Bije, gryzie, kopie, popycha. Czasem sam z siebie czasem akcja-reakcja

Cześć. A co na to tatuś ? Jakie syn ma relacje z ojcem ?

Nie wegetujmy - żyjmy !

51

Odp: Bije, gryzie, kopie, popycha. Czasem sam z siebie czasem akcja-reakcja
beatka87 napisał/a:

Zauważyłam że moje dziecko zaczyna się bać kiedy powiem głośniej coś. Nie krzyczę choć może czasem mi się zdarzy ale ja mam bardzo donośny głos. Może on to odbiera jako krzyk. Dlatego od jakiegoś czasu staram się mówić do niego na spokojnie.

Podnosić głosu nie trzeba, ale Twoja mina i intonacja mają być adekwatne do tego, co mówisz. Mają przedstawiać Twoje emocje. Jeśli synka dyscyplinujesz lub upominasz, to absolutnie musisz mieć poważną minę i bardzo zdecydowany ton.
Tobie wydaje się, że syn się tego boi. Ja myślę, że po prostu jest to dla niego nie przyjemne i dlatego tak reaguje.
Nie wycofuj się. Pozostań spokojna i opanowana, ale za każdym razem miej w głosie stanowczość.
Warto też, jak synek jest spokojny, opowiadać mu, dlaczego mamusia czasami się do niego uśmiecha, a dlaczego czasami robi "groźną minę". Tłumacz mu jak najwięcej.

beatka87 napisał/a:

Wydaje mi się że mój syn ma większy respekt do mojego męża. On się z nim nie patyczkuje. Od razu daje go do innego pokoju i siedzi tam dopóki się nie uspokoi...

Powinnaś usiąść razem z mężem, dopytać dokładnie, jakie kary mąż stosuje i wtedy powinniście ustalić wspólny front. Karanie będzie skuteczne tylko wtedy, gdy wszyscy będą robić to w ten sam sposób.
Dziecko musi nauczyć się mechanizmów, musi widzieć, że to wszystko ma sens. Wtedy będzie mu łatwiej w tym wszystkim funkcjonować i szybciej pojmie, że nie warto broić, bo kara nigdy nie jest fajna.

Gary napisałeś o karaniu za pomocą klapsów i jak rozumiem sugerujesz, że jest to skuteczna metoda. Powiedz więc, dlaczego Twoje dzieci nie słuchały się żony a tylko przy Tobie były super grzeczne?
Bo mi się wydaje, że te klapsy, które tak gloryfikujesz nie są po prostu karą edukacyjną. One działają bardzo płytko, najczęściej powodując strach przed kolejnym pieczeniem pupy. Niczego specjalnie w kategoriach zmian postaw nie uczą, bo okazuje się, że najczęściej dziecko jest grzeczne tylko wtedy, kiedy w pobliżu jest ten, co te klapy wymierza.

15.08 - Olek

52 Ostatnio edytowany przez beatka87 (2014-07-04 20:28:12)

Odp: Bije, gryzie, kopie, popycha. Czasem sam z siebie czasem akcja-reakcja

To nie jest tak że nie ma konsekwencji. Rzuci zabawką - zaraz ją zabieram i mówię że jak nie potrafi się bawić to się bawić nią nie będzie. Jest wtedy płacz, krzyk ale oddaję dopiero np. następnego dnia.
Może faktycznie już "przedawkowaliśmy" siebie nawzajem. Moje postanowienie. Tata kiedy ma wolne zajmuje się dzieckiem ja wychodzę i się relaksuję, odpoczywamy od siebie nawzajem psychicznie i fizycznie.
Nigdy nie byłam nadopiekuńcza... Dziecko się wywróciło to nie leciałam z tekstem "o jej! Moje biedactwo" Tylko mówiłam z daleka "Wstawaj nic się takiego nie stało" To nie jest tak że dziecko jest ciapą bo potrafi dużo rzeczy zrobić samodzielnie co np inne dzieci nie potrafią w jego wieku. Np dużo dzieci nie potrafi samo jeść zupy,  myć się czy też myć ząbków. Mój synek potrafił już sam pić z normalnego kubeczka mając 7 miesięcy a sam jeść zupę mając 10 tak więc i tak uważam że jest bardzo samodzielny w porównaniu do innych dzieci. Nie chucham nie dmucham. Nie oceniajcie mnie po zachowaniu w krytycznych sytuacjach. Nie rozumiem stwierdzenia że jestem taką mamusią w kapciach bo tak nie jest. Owszem jeśli mój synek robi komuś krzywdę bądź wielka krzywda dzieje się mojemu dziecku to zareaguje. A kto by z nas nie zareagował... Dziecko ogólnie mnie się słucha. Mówię zostaw to zostawia, mówię odłóż to odkłada, nie wchodź nie wchodzi... Czasem dziecko staje się totalnie aspołeczne.
Relacja z dzisiejszego dnia... Dziecka jakby nie było, cały dzień grzeczny. No może raz przy zabawie z synkiem sąsiadów popchnął go ale po słowach "nie wolno" zaraz przestał.

A co na to tatuś... Tatuś też twierdzi że coś jest nie tak. Widzi jak się zachowuje. I może przez to waśnie tak często chce się "pozbywać dziecka" zostawiając go albo babci albo dziadkowi. Tęsknimy za sobą nawzajem. Tęsknię za tymi chwilami z mężem sam na sam. Pomimo tego że byliśmy przygotowani na to wszystko brak czasu dla siebie daje nam w kość

Dodając jeszcze może faktycznie tak się teraz zastanawiam coś w tym jest że mogę być czasem nadopiekuńcza. Może to wszystko przez przeszłość... To że utraciłam 3 dzieci, to że mało co nie straciłam jego. Będąc w szpitalu na podtrzymaniu ciąży modliłam się by przeżył. Kiedy się urodził zdrowy odetchnęłam z ulgą choć miał nie żyć. Później jak byłam z nim na zapalenie płuc w szpitalu siedziałam z nim 4 dni i płakałam. Nie spałam, nie jadłam prawie nic. Nie chcę go stracić. Nie chcę robić mu krzywdy. Może to że chce być lepszą matką jak była moja mama. Nie wiem. NIKT nie nauczył mnie matczynej miłości. Uczę się jej sama. Dlatego mniej więcej jestem tu. Chcę abyście mi pomogły tak po prostu... Sorry ale znów zaczynam się rozklejać i tłumaczyć się z każdego błędu. Ale jestem tylko człowiekiem. Jestem niedoświadczoną mama która uczy się nią być. Dopiero się uczę tak na prawdę....

Mama Alanka ur. 19.06.2012 r.
Zawsze będę pamiętać o tych utraconych, ukochanych... (*)

53

Odp: Bije, gryzie, kopie, popycha. Czasem sam z siebie czasem akcja-reakcja

ja mialam podobny Problem ze starsza corka. O nie, ona nie bila, ona wrzeszczala tak jakby ja ktos ze skory obdzieral. Do tego dochodzily fochy itp. Tlumaczenia, prosby itp. nie pomagaly,wiec......Pewnego dnia braklo mi cierpliwosci,ona wrzask ja ja za reke do sypialni z oznajmieniem ''przyjdz jak ci przejdzie'', ona oczywiscie za chwile yla w salonie z dalszym wrzaskiem. Sytuacja taka trwala ze 2 godziny, az cud sie stal. Przestala.....i to na amen. Jak to mowi moj tata ''zlamalam ja''. Zobaczyla ze to ja jestem silniejsza. Aha wezaski byly takie ze raz pani przechodzaca pod domem chciala zadzwonic na policje ze katuje dziecko.

Odp: Bije, gryzie, kopie, popycha. Czasem sam z siebie czasem akcja-reakcja

No bo mimo wszystko coś jest nie tak. Bo to nieprawdopodobne żeby małe dziecko potrzebowało aż takiego poświęcenia i uwagi. Ja się nie dziwie twojemu mężowi bo takie dzieci jak ten twój synek nie da się ich lubić. Takie dzieci wręcz od siebie odpychają. Pewnie mąż jest rozczarowany, i zawiedziony. Bo nie dość, że wasze życie intymne całkiem oklapło. To jeszcze dziecko nie pozostawia powodów do dumy i wręcz dołuje. Ja wiem po swoim byłym. Jak się dowiedział, ze będą bliźniaczki to skomentował to do kolegi, przypadkiem usłyszałam ale będzie los trzeba brać jak najdłuższe rejsy. Ale tak naprawdę byliśmy na wygranej pozycji bo mieliśmy 2 osobne mieszkania. W dwóch miastach. Także miał swój azyl. Poza tym ja sobie nie wyobrażam życia bez niani. Urodziłam bliźniczki w święta a w sylwestra bawiłam się na balu. On chyba się obawiał, że po narodzinach dzieci będę gorsza, będzie się za mnie wstydził, zrobię sie matka polką. A tu nic podobnego. Niby z dzieci się cieszył, ale zajmować się nie chciał, owszem za nianię chętnie płacił. Ale jego jedno z  pierwszych pytań w szpitalu to kiedy wracasz do pracy?! Bo on swoją pensją na wszystko nie wyrobi a przypominał mi o moich studiach, ze to dodatkowe opłaty a im wcześniej się pracuje im dłużej tym szanse większe. Najbardziej się obawiał, że zostanę pasożytem z dziećmi na jego utrzymaniu. To bardzo nie w moim stylu więc jak mówie zaraz wróciłam do pracy, studia zakończyłam na piątkę. A dzięki opiekunce i tylu dodatkowych zajęciach dziewczynki nigdy mnie nie męczyły. On jak wracał z rejsów przyjeżdżał do nas i był zadziwiony tym jakie mam  dzieci. Ile one potrafią. Jak miały 4 lata brały udział w pierwszych zawodach na basenie. Obydwie siostry na podium. To aż mu łzy w oczach stały, ze takie mamy dzieci.
A nasze córki nigdy jakoś tak specjalnie nie były przywiązane do mamy ani do taty, ze kogoś Bardzo a drugiego odpychały jak twój syn gdy przytulasz męża nie one jednakowo. Nigdy w panice nie szukały mamy, nie wołały mama. Na jakiś weselach itd imprezach okolicznościowych, wakacjach zawsze miały swoje sekrety, swoje plany, jak kot swoimi drogami. Ale były bardzo przywiązane do nas ogólnie mówiąc nadal są. Zawsze jak nam chciały coś pokazać np coś nabroiły albo gdzieś chciały wejść, coś zobaczyć to wołały: mamo, tato szybko!!!! Albo tego kto był. Myślę, ze ich ojca najbardziej cieszyło to, ze dzieci mu nie psuły szyków ani nie rywalizowały. Przede wszystkim był dumny z ich osiągnięć. Ale uczyliśmy tego, ze rodziców nie trzeba martwić niepotrzebnie. Np tata wrócił z rejsu był zmęczony nie wolno go budzić, hałasować, ma być idealna cisza. Mama pracuje do późna, same się kąpiemy, oglądamy bajkę albo czytamy. Nie można mamie przeszkadzać.  I takie obowiązkowe są do dziś.
Wam naprawdę potrzebna jest terapia bo widzisz, że dziecko może wam nawet popsuć małżeństwo. Szczerze mówię co myślę ja na miejscu twojego męża bym odeszła. Bo twój świat kręci się wyłącznie wokół dziecka,a dziecko go odpycha i staje miedzy wami. Tu naprawdę potrzebna jest terapia Wam wszystkim. Dla waszego dobra wspólnego.
Zobaczy ty w koło mówisz o tym dziecku, twój mąż ma go dość i oddaje go dziadkom, żeby mieć spokój, a mamy jest głupio zazdrosny o cb i staje między Wami, nie może być tak, że dziecko jest głównym problem w związku. Dziecko ma Was jednoczyć a nie różnić.

55

Odp: Bije, gryzie, kopie, popycha. Czasem sam z siebie czasem akcja-reakcja

Metodą na moje wybryki za czasów dzieciństwa było właśnie ignorowanie mnie. Ba, zlewanie po całości.
Mogłam się drzeć, turlać po podłodze, dusić z płaczu, a nikt nie zwracał na mnie uwagi.
Pewnego dnia tak gryzło i bolało mnie to, że rodzice kompletnie mnie nie zauważają, że pękłam i nigdy więcej nie odstawiałam 'grubszych' numerów.

I tak robię z prawie półtoraroczną córką.
Kiedy histeryzuje zupełnie bez powodu, wychodzę do innego pomieszczenia i ignoruje ją. Nawet na nią nie patrzę, aż w końcu przestaje i przychodzi się przytulić.
Nie jestem alfą i omegą w wychowywaniu, ale to działa.

Mamy moc, by znaleźć wyjazd ze ślepej uliczki.
Na każdy szczyt dojść, tam gdzie dochodzą nieliczni.

Posty [ 1 do 55 z 65 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Bije, gryzie, kopie, popycha. Czasem sam z siebie czasem akcja-reakcja

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018