netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

zostawił mnie :( walczyć?

21 odpowiedzi4 389 wyświetleńzałożony przez klaudia346, 01.08.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » zostawił mnie :( walczyć?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 22 ]

1

Temat: zostawił mnie :( walczyć?

Hej,

Byłam z moim chłopakiem 8 miesięcy. W skrócie-  Szalona miłość, wielkie zakochanie, odległość ( 200 km),  wielka tęsknota, decyzja o wspólnym zamieszkaniu po 5 miesiącach.
Przeprowadziłam się do niego, jego brata i dziewczyny brata. Na początku super, nie mogliśmy się sobą nacieszyć, w końcu mieliśmy siebie na co dzień, a nie tylko weekendy. Niestety szybko zaczęło się psuć.... on ma teraz wakacje na studiach, uwielbia komputery i piłkę nożną i przez większość czasu oddaje się swojej pasji. Ja poczułam się trochę z boku...już nie było spędzania ze sobą czasu przez większość dnia i trudno było mi się z tym pogodzić. W dodatku nie mogłam znalezć pracy, byłam coraz bardziej sfrustrowana i smutna. Odseparowałam się trochę od jego rodziny, kiedy oni spędzali razem czas w salonie ja siedziałam sama w pokoju. Nie umiałam przełamać blokady między nimi, czasem  czułam się jak 5 koło u wozu, oni znali się tak długo, a ja czułam się obco pomiędzy jego bratem i jego dziewczyną. Moja niepewność siebie i nieśmiałość na pewno mi nie pomogło :( Ja byłam coraz bardziej przygnębiona, S. coraz bardziej smutny, że nie czuje się tam dobrze. Chciał przerwy, żebym wróciła na 2 tyg do swojej rodziny to może poczułabym się lepiej...ale powiedziałam, że jak wyjadę to dla mnie będzie już koniec, S. się popłakał i koniec końców zostałam. Po tej sytuacji tak naprawdę moje zachowanie się nie zmieniło...wciąż czułam się zle, miałam pretensje, że S. spędza za dużo czasu przed komputerem, byłam zazdrosna kiedy widziałam, że z kimś smsuje. Niestety jestem dość zamknięta  w sobie, więc zamiast mu mówić co mnie boli to moim sposobem było ignorowanie go. Możecie się domyślić, że S. długo tego nie wytrzymał. Powiedział mi, że lepiej zakończyć nasz związek, ale poprosiłam go o 2 tygodnie przerwy. Zgodził się, pojechałam do rodziców. Tam dużo łez wylałam, dużo przemyślałam i stwierdziłam, że chce się zmienić, nawet nie dla niego, ale dla siebie. Dużo do niego pisałam, prosiłam o drugą szansę, że się zmienię, itd. trzymał mnie na dystans,  powiedział, że musi przemyśleć. Ostatniego dnia przerwy powiedział, że bardzo za mną tęskni, przemyślał wszystko i chce dać nam drugą szansę. Powiedział tez, że chce być ze mną fair i że założył konto na portalu ( gdzie rozmawiają ludzie z całego świata). Nie podobało mi się to (na tym portalu się poznaliśmy i jak zostaliśmy parą to jakoś tak wyszło, że postanowiliśmy usunąć nasze konta).  Powiedziałam mu to, ale S. powiedział, że nie robi nic złego, a portalu używa do zawierania znajomości i nic więcej. Przebolałam to, wróciłam po przerwie do domu i wszystko  było super, widać było, że baaardzo za sobą tęskniliśmy. Niestety, już dzień pozniej coś się wydarzyło. Napisał do mnie kolega mojej szwagierki, poznałam go w sklepie dzień przed powrotem do domu. Rozmawiałam z nim przez chwile na fejsie, chciał się umówić, ale od razu powiedziałam, że mam chłopaka i nie jestem zainteresowana. Okazało się , że szwagierka powiedziała mu ,ze jestem singielką…mi powiedziała, żebym się za niego ‘brała’ bo jest bogaty i bardzo mily, ale uznalam to tylko za głupi zart i nie przywiązałam do tego wagi. Wracając do tematu, S. zapytał z kim piszę, powiedziałam mu wszystko, że spotkałam go w sklepie u szwagierki,  co szwagierka o nim mówiła, itd. Bardzo go to zabolało, miał pretensje, że w ogóle z nim rozmawiałam, że stracił do mnie zaufanie, że pewnie tylko szukam jakiegoś bogatego mężczyzny, a z nim jestem z braku laku i że nie będzie po tym ze mną szczęśliwy …Długo rozmawialiśmy i jakoś udało mi się wyjaśnić to nieporozumienie i znowu wszystko było super. Tylko, że dwa dni później zobaczył, że dodałam na Fejsie do znajomych faceta z sąsiedniej miejscowości, wyjaśniłam mu, że poznałam go w autobusie, zgadaliśmy się i dodałam go do znajomych bo miał mi przesłać informację o wolnej posadzie u niego w pracy. To było we wtorek. Potem następne dni były normalne, aż do piątku… znowu obraziłam się o jakąś głupotę i docinałam mu odnośnie jego nowych znajomych ( dziewczyn) z portalu.  Od tego momentu S. miał do mnie dystans, nie całował, nie przytulał, wiedziałam, że jest coś nie tak, ale jak go pytałam to mówił, że nic. Dopiero w niedzielę wymusiłam na nim, żeby powiedział o co chodzi.  No i powiedział…, że czuje się wypalony, że ma dość, że ciągle się złoszczę jak rozmawia ze znajomymi, a sama zawieram znajomości ‘ z ulicy’, że chyba czegoś innego oczekujemy od związku, że nie pasujemy do siebie, że inaczej wyobrażał sobie wspólne mieszkanie, że w nic się nie angażuje , że zachowuje się jak współlokatorka, a nie członek rodziny i on tak dłużej nie chce. Na pytanie czy mnie kocha, odpowiedział „ tak, jestem pewny, że cię kocham”, ale ma tego wszystkiego dość bo nie czuje się szczęśliwy we własnym domu. Następnego dnia spakowałam swoje rzeczy, pytałam czy jest pewny decyzji, wahał się, ale powiedział, że teraz zmiana zdania nie ma sensu i że głównie chodzi o to, że nie umie mi znów zaufać. Więc wyjechałam…wróciłam do rodziców i nie wiem co robić? Rodzina uważa, że S. się mną zabawił (że  najpierw pozwolił mi wrócić a po kilku dniach się jednak rozmyślił , a te sytuacje z  tymi dwoma facetami to tylko pretekst) mówi – zapomnij, ale łatwo powiedzieć :( bardzo nam zależało na sobie, okazywaliśmy sobie czułość, dbaliśmy o siebie, troszczyliśmy się, szanowaliśmy, nawet jak ze mną zrywał, płakałam, prosiłam, ale nie padły żadne raniące i krzywdzące słowa…gdyby mi powiedział, że mnie nie kocha byłoby mi łatwiej…wiem dokładnie jakie popełniłam i co bym musiała w sobie ‘naprawić’, tylko nie wiem co dalej :( dzień po rozstaniu (wtorek) napisał jak się mam, ale nic mu nie odpisałam. Teraz jest cisza, ja też kompletnie się nie odzywam…Nie wiem co robić, czy jest o co walczyć? Pomyślałam, że może za 2-3 tygodne wyśle mu list, nie będę go prosić o powrót bo nie da się zmusić kogoś do tego, ale po prostu napiszę mu to co czuje. Po prostu nie chce się poddać bez walki, ale czy jest sens walczyć?
Proszę o rady, pocieszenie, cokolwiek :(

2

Odp: zostawił mnie :( walczyć?

Nie chce nikogo osądzać ale dla mnie to on zwalił głównie winę na Ciebie, powiedział, że kocha, a na końcu to zakończył definitywnie. Jestem zdania, że jeżeli ktoś odchodzi to nie warto go zatrzymywać. Faktycznie mogłaś bardziej się angażować w tą rodzinną sielankę zamiast siedzieć w pokoju, powinniście tak samo rozmawiać o waszych odczuciach, problemach, a nie, że tłamsiłaś to w sobie jednak nie uważam, że jest to powód waszego rozstania, bo w końcu w związku powinno się wspierać w dobrych i w złych chwilach, a on zwiał, bo zaczynały się problemy.

3

Odp: zostawił mnie :( walczyć?

Hm. Będzie analiza, za 5 groszy.
Mam wrażenie, że to, co opisałaś, świadczy o tym, że gość nie przewidział, że w związku życie mężczyzny się zmienia. Zmienia się i to mocno. Niby gry, grami, nie powinno się komuś czegoś zakazywać, ale jak już kogoś się ma, to trzeba poświęcać dużo uwagi. Mieszkanie razem, to nie przelewki. On mógł nie być na to wszystko gotowy i prędko nie będzie. Przy pierwszej lepszej okazji powiedział "PAS". Nie ma sensu, żebyś za nim ganiała. Niech się nacieszy "wolnością", a Ty szukaj szczęścia z kimś dojrzałym.
Nie będę specjalnie po nim jechał, bo sam miałem etap w życiu, w którym nie spodziewałem się, że z tylu rzeczy będę musiał zrezygnować, a raczej ograniczyć, będąc w związku. Ja to zrobiłem, on nie. Trzeba to zaakceptować. Szanuj siebie i swój czas. On nie jest gotowy na coś poważnego.

Nawiasem nie krytykowałbym autorki za to, że siedziała w pokoju i nie złapała kontaktu. Wbrew pozorom to nie jest takie łatwe, jak jest się nieśmiałą osobą, a jeszcze, jak ludzie nie podchodzą... To ten facet powinien ją wprowadzać kroczkami, a nie dać zapuszczać korzenie w pokoju. Takie jest moje zdanie.

4

Odp: zostawił mnie :( walczyć?

Ja widze blad autorki tylko w tym:

"Jestem osoba dosc zamknieta, i zamiast mu powiedziec co czuje, to ignorowalam go"

5 Ostatnio edytowany przez klaudia346 (2015-08-01 23:13:40)

Odp: zostawił mnie :( walczyć?

Już nie wiem co o tym myśleć sad W dniu wyprowadzki powiedział, że chodzi mu w szczególności o tych dwóch mężczyzn, o to, że stracił do mnie przez to zaufanie. Kiedyś jego była zdradziła go i być może dlatego jest taki przewrażliwiony..tylko czy to naprawdę jest powód, żeby wszystko przekreślić?naprawdę nie czuję, że zrobiłam coś złego:( mój błąd polega na tym, że od razu nie powiedziałam mu o tych 2 sytuacjach, ale one były dla mnie tak bez znaczenia, że nawet nie pomyślałam, żeby mu o tym powiedzieć. Nie wiem, może moja rodzina ma racje i to był tylko pretekst do zerwania...

Co do jego gotowości bycia w związku to on ma 27 lat, za sobą jeden poważniejszy 2letni związek, ale byłam jego pierwszą dziewczyną z którą zamieszkał..

6

Odp: zostawił mnie :( walczyć?

Ty chcesz po swojemu , on chce po swojemu. Obydwoje jesteście nerwowi. Moze za nerwowi.
Ale mysle ze ta miłośc o ktorej piszesz nie jest ani dobra dla Ciebie ani dla niego.
Nie szukacie kompromisu , krzywdzicie sie nawzajem. Sprawdzacie komu bardziej zależy krzywdząc sie.
Nie jest to chyba zbyt dojrzałe.
Zanim chyba napiszesz ze kogoś "kochasz" to zastanów sie moze czy ty te osobe wogole lubisz i szanujesz i czy ta osoba ciebie lubi i szanuje i czy jestescie dla siebie interesujący.

7

Odp: zostawił mnie :( walczyć?

kwadrad, twój post to taki trochę kulą w płot ;p ani ja, ani on nie jesteśmy nerwowi. S. mówił mi kilka razy co mu w naszym związku nie pasuje ( m.in to, że nie może robić tego co mu sprawia przyjemność bo jak np. coś robi przy komputerze to ja od razu zaczynam się obrażać i smucić,a on się czuje jakby robił coś bardzo złego i zaczyna mieć wyrzuty sumienia, że to robi, mimo, że to jego hobby...albo jego rozmowy ze znajomymi, niestety ma dużo koleżanek i trudno mi do zaakceptować). Wiadomo, że ciężko było mi się zmienić, ale starałam się...ja natomiast rzadko mówiłam kiedy coś mi przeszkadzało, stąd moje ignorowanie go "bo mógł się sam domyślić" -_-

8 Ostatnio edytowany przez kwadrad (2015-08-01 23:35:24)

Odp: zostawił mnie :( walczyć?
klaudia346 napisał/a:

kwadrad,  "bo mógł się sam domyślić" -_-

Ale on sie nigdy nie domysli i nie  ma takiego powodu zeby sie domyslac.
Albo nauczysz sie z nim mowic o tym co czujesz albo pozostaniesz sama ze swoimi przemysleniami czujac ze wiesz lepiej i tak jest ci dobrze smile

9

Odp: zostawił mnie :( walczyć?

Teraz to wiem szkoda,  że tak późno sad ale teraz to nie ma żadnego znaczenia skoro mnie zostawił sad tylko tak naprawdę nie wiem co było tym głównym powodem...jeżeli moje zachowanie to wiem, że stanęłabym na rzęsach żeby to naprawić... Ale on w dniu rozstania twierdził, że chodzi o zaufanie... No i dalej nie wiem co robic sad

10

Odp: zostawił mnie :( walczyć?

Wziąć się w garść i zająć się sobą.

11

Odp: zostawił mnie :( walczyć?

Czyli co, to koniec?  nie ma o co walczyć?  sad najgorsze to jest to,  że doskonale zdaję sobie sprawę,  z błędów jakie zrobiłam i wiem, że nie było łatwo ze mną mieszkać. Nie chce go wybielać bo też nie był idealny,ale niestety wiem, że w dużej mierze to rozstanie to moja wina...

12

Odp: zostawił mnie :( walczyć?
klaudia346 napisał/a:

Czyli co, to koniec?  nie ma o co walczyć?  sad najgorsze to jest to,  że doskonale zdaję sobie sprawę,  z błędów jakie zrobiłam i wiem, że nie było łatwo ze mną mieszkać. Nie chce go wybielać bo też nie był idealny,ale niestety wiem, że w dużej mierze to rozstanie to moja wina...

Jak czytam te wypowiedz to  mnie trzesie koles najpierw z Toba zamieszkuje a potem cie kompletnie zlewa. Który facet pozwoli żeby jego kobieta siedziałą sama w pokoju?w dodatku cie zlewa totalnie a a koncu znajduje pierwszy lepszy pretest zeby cie kopnac w dupę. Zlej go i tyle

13

Odp: zostawił mnie :( walczyć?

niezgodna, gdyby mnie olewał to chyba byłoby mi teraz łatwiej sad a on naprawdę bardzo się starał, a nawet mi naskakiwał, obiadki, herbatki, wszystko co chciałam... i wiele razy prosił, żebym spędzała z nimi więcej czasu,  czuł się z tym żle, że nie chce ich bliżej poznać mieszkając z nimi w jednym domu, było to dla niego ważne...niestety im bardziej prosił tym większą blokadę miałam...

14

Odp: zostawił mnie :( walczyć?
klaudia346 napisał/a:

niezgodna, gdyby mnie olewał to chyba byłoby mi teraz łatwiej sad a on naprawdę bardzo się starał, a nawet mi naskakiwał, obiadki, herbatki, wszystko co chciałam... i wiele razy prosił, żebym spędzała z nimi więcej czasu,  czuł się z tym żle, że nie chce ich bliżej poznać mieszkając z nimi w jednym domu, było to dla niego ważne...niestety im bardziej prosił tym większą blokadę miałam...

Ja mam wrażenie czytajac twoje posty że chcesz go na silę usprawiedliwiac.. Ok nie znam do konca sytuacji moze byla w tym tez troche twojej winy ale na miłość boską przecież on Cię zostawił samą w pokoju przyszedł chociaż zapytał jak się czujesz zapytał dlaczego nie chcesz przyjsc?
Gdyby Cię kochał nie wykorzystałby byle pretekstu żeby cię zostawić bo rozmawiałaś z kolegami proszę cię to juz podchodzi od tokstyka.
Zajmij się swoim zyciem nie pisz do niego nie dzwoń może tak miało być. Ja wierzę w to , ze zawsze coś się dzieje z jakiegoś powodu widocznie czeka na Ciebie ktoś lepszy , może to rozstanie zmotywuję cię nad pracą nad sobą i poprawą relacji w następnych związkach? Pomyśl o tym w ten sposób

15

Odp: zostawił mnie :( walczyć?
niezgodna napisał/a:
klaudia346 napisał/a:

Czyli co, to koniec?  nie ma o co walczyć?  sad najgorsze to jest to,  że doskonale zdaję sobie sprawę,  z błędów jakie zrobiłam i wiem, że nie było łatwo ze mną mieszkać. Nie chce go wybielać bo też nie był idealny,ale niestety wiem, że w dużej mierze to rozstanie to moja wina...

Jak czytam te wypowiedz to  mnie trzesie koles najpierw z Toba zamieszkuje a potem cie kompletnie zlewa. Który facet pozwoli żeby jego kobieta siedziałą sama w pokoju?w dodatku cie zlewa totalnie a a koncu znajduje pierwszy lepszy pretest zeby cie kopnac w dupę. Zlej go i tyle

Facet by tak nie postąpił  ( ͡° ͜ʖ ͡°). Natomiast egoistyczny dzieciak tak. Daj sobie z nim spokój i zacznij żyć własnym życiem.

16

Odp: zostawił mnie :( walczyć?

niezgodna, Broń Boże nie chce go usprawiedliwiać bo ideałem to on na pewno nie jest, ale nie mogę powiedzieć, że mnie olewał, gdy z nim zamieszkałam,  bardzo się starał, żebym dobrze się tam czuła. Niestety widocznie w końcu stracił cierpliwość, skoro ja nie przejawiałam zbyt dużych chęci. Nie mogłam wymagać od niego, żeby siedział ze mną 24/h w pokoju bo ja się wstydziłam jego rodziny...

17

Odp: zostawił mnie :( walczyć?

co to za portal?

18

Odp: zostawił mnie :( walczyć?

Interpals

19

Odp: zostawił mnie :( walczyć?

Autorko- tak czytam Twój wątek i odnoszę wrażenie, że tu to KOCHAM- zostało troche na wyrost zadeklarowane. Trochę i tu trąca dziecinadą/ niedojrzałością. Zauroczyliście sie sobą i popłynęliście decydując się na wspólne zamieszkanie. Tak naprawdę jeszcze nie zaczęło się między Wami dorosłe/ poważne życie, a tu już klapa o detale.
WASZ ZWIĄZEK NIE PRZESZEDŁ PIERWSZEJ PRÓBY - niestety tak się zdarza, gdy nie ma prawdziwego uczucia, jest jedynie nędzna podróbka tego co nam sie wydaje czymś jedynym - wyjątkowym
Proponuję - otrząśnij się z aktualnych emocji i daj sobie spokój i oczywiście wyciągnij na przyszłość wnioski. Trzymam kciuki

20

Odp: zostawił mnie :( walczyć?
klaudia346 napisał/a:

niezgodna, Broń Boże nie chce go usprawiedliwiać bo ideałem to on na pewno nie jest, ale nie mogę powiedzieć, że mnie olewał, gdy z nim zamieszkałam,  bardzo się starał, żebym dobrze się tam czuła. Niestety widocznie w końcu stracił cierpliwość, skoro ja nie przejawiałam zbyt dużych chęci. Nie mogłam wymagać od niego, żeby siedział ze mną 24/h w pokoju bo ja się wstydziłam jego rodziny...

Mi nie chodzi o to że miał z Tobą siedzieć cały czas w pokoju ale pytam czy w tej konkretnej sytuacji do ciebie przyszedł zapytać co się stało?

21

Odp: zostawił mnie :( walczyć?

Niezgodna,  tak przychodził kilka razy, pytał czy nie chcę do nich dołączyć

22

Odp: zostawił mnie :( walczyć?
niezgodna napisał/a:

Jak czytam te wypowiedz to  mnie trzesie koles najpierw z Toba zamieszkuje a potem cie kompletnie zlewa. Który facet pozwoli żeby jego kobieta siedziałą sama w pokoju?w dodatku cie zlewa totalnie a a koncu znajduje pierwszy lepszy pretest zeby cie kopnac w dupę. Zlej go i tyle

Masz świętą rację. Kobiety to duże dzieci i jak dzieciom trzeba im czas organizować, żeby się nie nudziły. Kobiety, jako istoty pozbawione zainteresowań, w żadnym razie nie potrafią się zająć same sobą...

Posty [ 22 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » zostawił mnie :( walczyć?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026