Czy są tu osoby podobne do mnie?
Kompletnie nic mnie nie cieszy, to na pewno nie depresja, bo mam to od jakiś 15 lat, chwile radości jak zdanie prawa jazdy czy podobne takie cieszą mnie owszem, ale max 1-2 dni, później wraca mi ta melancholia, przygnębienie, rezygnacja, właściwie uważam,że nic ze mnie dobrego nie ma, nie mam stałej pracy, ale jak miałam prace też nie czułam się dobrze, sama nie wiem o co mi chodzi, mam takie poczucie winy, że nie jestem wystarczająco dobra, cwana, zaradna, mam te 30 stke na karku i nic, żadnych osiągnięć, za to porażek na tony,nie wiem jak mam swoje myślenie zmienić, jak poczuć się wartościwa
Podobne tematy
Ty przyznajesz się do bycia nieszczęśliwą, a ja wmawiam sobie szczęście jedząc moje ukochane lody. Co za ironia...
A może powinnaś znaleźć jakieś hobby? Coś w czym odkryjesz, że jesteś dobra. Z pewnością powinien Ci się humor poprawić gdy zobaczysz, że Ci coś wychodzi. ![]()
To, że teraz mając 30 lat nie potrafisz sie cieszyć, może wynikać np z Twojego dzieciństwa. Ja chodzę do psychologa i on mi to wytłumaczył tak: Bezpiecznie czuje sie w sytuacjach negatywnych, zlych, smutnych, ponieważ je doskonale znam. Gdy zaistnieje cos dobrego, nie wiem co mam z tym zrobić, czuje sie niebezpiecznie i zle. I nieswiadomie daze do zlych sytuacji, bo je znam.. Taki paradoks.
Nie wiem jak jest u Ciebie, u mnie jest tak. ;P
Dzieciństwo miałam w miarę dobre, wprawdzie mój ojciec to tyran i alkoholik był, ale matka szybko się z nim rozwiodła, reszta dzieciństwa była dobra, nie wiem do czego mogłabym się jeszcze doczepić
Właśnie podałaś idealny przykład mechanizmu obronnego- tatuś był pijakiem, ale generalnie miałam dobre dzieciństwo. Jedno wyklucza drugie.
6 2015-08-02 09:22:30 Ostatnio edytowany przez niebieskamonika (2015-08-02 09:32:42)
Bo ojciec był w moim życiu tylko kilka lat, reszta dzieciństwa i młodość były spokojne,od rozwodu rodziców już go nie widziałam nigdy więcej, jeśli chodzi o akty jakiejś przemocy to mało co pamiętam, takie przebłyski wspomnień
Często jest tak, że jeśli podczas Twojego dzieciństwa "coś nawali" w wielkim uproszczeniu nie dostaniesz wystarczającej uwagi i miłości ze strony obojga rodziców, to dalsze etapy rozwoju/dorastania nie będa przebiegaly poprawnie. Będą zaburzone, bo gdzieś we wczesnym dziecinstwie możliwe, ze wyrobiłaś w sobie obrone poprzez smutek.
Zgadzam się z poprzednimi postami o wyuczonym smutku i przyczynach w dzieciństwie. Ja nauczyłam się szczęścia, a może dać Ci je psychoterapia (polecam grupową DDA), wspierający ludzie i samorealizacja. Znajdź sobie jakieś hobby, zacznij marzyć, a później załóż rodzinę i odnieś sukces zawodowy. Ta prosta recepta może wymagać czasu. Warto zacząć działać, bo to nasze osiągnięcia budują naszą wartość. Powodzenia. Ściskam i przytulam :*
Oj, coś wiem na ten temat. Co ciekawe mam tak samo, chociaż jestem mlodsza. Ciesze się z roznych rzeczy, ale tak pusto, jakbym inaczej nie potrafila. Hobby troche pomaga, bo zajmujesz czyms mysli. W sumie też mam wrażenie, ze nic w zyciu nie osiaglam (no dobra, w tym roku pare rzeczy jakoś sie udalo ) . Nie uważam, ze jestem jakas zla, ale mam wrażenie, ze to ludzie mnie kompletnie nie doceniaja a tego nie umie zmienić, trochę to przygnebiajace.
10 2015-08-02 13:49:12 Ostatnio edytowany przez Zaczytana219 (2015-08-02 13:49:39)
Ja jestem DDA. Chociaż wyprowadziłam się z domu, chociaż chodzę "grzecznie" na terapię to nadal to we mnie jest. Ważne, że uświadomiłaś sobie że masz problem. Teraz powinnaś skierować sie do kogos po pomoc.
) Inna kwestia, że są osobowości, które po prostu mają zdolność do bycia melancholijnym i smutnym. ![]()
Ps. Jeśli chciałabyś ze mną popisać, to śmiało. Zapraszam na priv. ![]()
11 2015-08-03 14:15:03 Ostatnio edytowany przez Larikal (2015-08-03 14:15:33)
A ja powiem ze na to jest proste remedium - albo czas (kazdy czasami ma tak ze jest smutny
) albo cos szalonego
. Za duzo by pisac tu na forum, ale jak chcesz to moge cos zaproponowac na pw (nie, nie to o czym kazdy mysli xDD).
Ja np ostatnio polubilem parkour z kumplem, ciekawie jest i smiesznie
. Albo zatracanie sie w ksiazce/grze/filmie
. Raz dziennie cos z tego robie i juz mam poklady energii na caly dzien ![]()
Właśnie czasami potrzeba dużych zmian aby odmienić swoje życie. Spróbuj wyjechać najlepiej za granicę i zmienić się o 360 stopni!
Dzieciństwo miałam w miarę dobre, wprawdzie mój ojciec to tyran i alkoholik był, ale matka szybko się z nim rozwiodła, reszta dzieciństwa była dobra, nie wiem do czego mogłabym się jeszcze doczepić
To dobrze, ze matka Cie ochronila przed skutkami tyranii ojca, ale może jednak ten czas, kiedy byli razem odbil się jakos na Tobie i Twoim dzieciństwie - możesz się temu przyjrzeć, bo czasem jest cos, co wypieramy i tylko uznajemy, ze było ok. To blokuje i nie pozwala pojsc dalej i się cieszyc zyciem.
Bo ojciec był w moim życiu tylko kilka lat, reszta dzieciństwa i młodość były spokojne,od rozwodu rodziców już go nie widziałam nigdy więcej, jeśli chodzi o akty jakiejś przemocy to mało co pamiętam, takie przebłyski wspomnień
a jak z ropzstaniem i samotnością radziła sobie twoja matka? To że alkoholik został odstawiony nie znaczy że matka nagle przestała miec syndrom współuzaleznienia
Współuzaleznione kobiety potrafią robić również wiele krzywdy swoim dzieciom.
Niebieskamonika,
Nie piszesz zbyt obszernie o swoim stanie, ani czy zasięgałaś już porady specjalistów. Jeśli czujesz trwające wiele lat przygnębienie i brak możliwości odczuwania radości to może to dystymia. To taka specyficzna, przewlekła, łagodniejsza w objawach forma depresji. To tylko taka moja sugestia, nie mam pojęcia czy Twoje objawy zgadzają się z obrazem choroby. Może warto wybrać się do specjalisty.
niebieskamonika napisał/a:Bo ojciec był w moim życiu tylko kilka lat, reszta dzieciństwa i młodość były spokojne,od rozwodu rodziców już go nie widziałam nigdy więcej, jeśli chodzi o akty jakiejś przemocy to mało co pamiętam, takie przebłyski wspomnień
a jak z ropzstaniem i samotnością radziła sobie twoja matka? To że alkoholik został odstawiony nie znaczy że matka nagle przestała miec syndrom współuzaleznienia
Współuzaleznione kobiety potrafią robić również wiele krzywdy swoim dzieciom.
Ciężko mi powiedzieć jak sobie radziła, byłam wtedy małym dzieckiem
Qrsywa napisał/a:niebieskamonika napisał/a:Bo ojciec był w moim życiu tylko kilka lat, reszta dzieciństwa i młodość były spokojne,od rozwodu rodziców już go nie widziałam nigdy więcej, jeśli chodzi o akty jakiejś przemocy to mało co pamiętam, takie przebłyski wspomnień
a jak z ropzstaniem i samotnością radziła sobie twoja matka? To że alkoholik został odstawiony nie znaczy że matka nagle przestała miec syndrom współuzaleznienia
Współuzaleznione kobiety potrafią robić również wiele krzywdy swoim dzieciom.
Ciężko mi powiedzieć jak sobie radziła, byłam wtedy małym dzieckiem
Ale kwestia jak potem czy miała jeszcze partnera czy była sama czy była samotnie szczęsliwa czy nie obciązała ciebie ajako dziecka swoimi frustracjami? czy nie była nadopiekuncza bądz odwrotnie zbyt wycofana, czy miała jakies pasje czy była wiecej radosna czy raczej pesymistyczna. Czy była np pedantką wymagającą od wszystkich perfekcji. To sa wyraźne cechy współuzaleznienia i to że ojca nie było nie oznacza że matka nie była osobą toksyczną. ![]()
18 2015-08-06 08:26:41 Ostatnio edytowany przez niebieskamonika (2015-08-06 08:29:23)
Raczej niezbyt optymistyczna, wycofana, bardzo zapracowana
Nie związała się z nikim od tego czasu do dnia dzisiejszego
więc jest to wzór kobiety jakim nasiąknęłaś...stąd niskie poczucie wlasnej wartosci i ten bezsens. Powinnas pomóc sobie poprzez terapię ![]()
hej, moim zdaniem jak jest problem to nalezy go rozwiazac u psychologa, poniewaz dobry specjalista zna narzedzia, ktore na pewno pomoga. Szczescie jest wzgledne, to my nadajemy czemus wartosc. Pasja jest najlepsza czescia szczescia. Powodzenia