Otóż nie moge zapomniec jak zaczełam szukac pomocy u specjalistow typu psychiatra psychologi. To był mój życiowy błąd. Ale ogarnięta depresją szukałam wszedzie pomocy:(
Ponoć tonący brzytwy się chwyta. Najgorsze było pozniej jak dowiedzieli sie moi znajomi:( Teraz juz wiem ze o depresji sie nie mowi:(
Zaczeli mnie obgadywac, śmiac sie ze mnie i niektorzy sie do mnie nie odzywali jakbym nie istniala.
Nie wiem co o tym sadzicie?