Witam,
Mam z moim nażeczonym problem, znamy sie rok, spotykamy sie dzien, w dzien po kilka godzin, potem piszemy na fb etc.
Nie zawalamy wlasnego zycia przez te spotkania, ale naprawde sprzedamy mega duzo zycia, wszytko pod siebie podporzadkowywujemy,
i nie wiem czy to dobrze czy zle? Moze mu sie znudze bo przejemy sie materialem, a my od roku potrafimy rozmawiac godzinami, na kazdy temat.
Czuje, ze jest to moja bratnia dusza na cale zycie, ale boje sie ze sie po slubie znudzimy, co byscie polecali? Tymbardziej, ze jak ja albo on sie nie odzywa, to korci nas zeby sie odezwac i stwierdzilismy na razie, zeby nie robic nic przeciwko sobie, jak tak bardzo siebie pragniemy, spotykajmy sie dzien, w dzien, rozmawiajmy bardzo dlugo, a jak komus przeje sie druga osoba, zakomunikuje lekko i zmniejszymy intensywnosc.