Od zawsze byłam nieśmiała i mało pewna siebie, to cholerne przekleństwo od którego nie potrafię się uwolnić. Jestem jedynaczką, rodzice wzięli rozwód jak miałam 4 latka, z ojcem i jego rodziną nie mam kontaktu, chociaż to mała strata, bo nic ich nigdy nie obchodziłam. Nie mam dziadków, bo wszyscy już nie żyją, jedyną osobą jaką mam jest moja mama. Pewnie każdemu kto zna moją mamę wydaje się ona fajną i pewną siebie kobietą. Ja myślę, że bardziej jej zależy na tym co myślą o niej inni, niż na tym co sie dzieje w jej zyciu, dlatego tylko ja widzę jej gorszą stronę. Wydaje mi się, że ma jakieś problemy emocjonalne, to nie jest normalne, żeby być agresywnym w taki sposób, rodzice znajomych się tak nigdy nie zachowują. Moja mama wyżywa się na mnie za każdym razem kiedy ma gorszy humor albo zły dzień w pracy, obwinia mnie za wszystkie problemy i nie ma znaczenia czy mam coś z nimi wspólnego i tak oberwę. Milion razy już słyszałam, że powinnam się zabić, żałuje, że mnie urodziła, powinnam iść zarabiać na ulicy . Przerabiałam już wyzywanie od kurw, szmat, nieudaczników, idiotek itd. Najbardziej mnie chyba dobija jak mi mówi, że wszyscy mają mnie w dupie i nigdy nikogo nie będę miała, bo po co komuś ktoś taki jak ja, zawsze to najbardziej boli, bo tego pragnę i boje się, że taka jest prawda. Nie mam wielu znajomych i nie jestem dla nikogo nikim istotnym. Bicie też jest okropne, nie potrafię się obronić i nie chce jej oddawać. Za każdym razem kiedy znowu ma gorszy dzień i mnie bije to obiecuje sobie, że jak tylko będę mogła to ucieknę od tego wszystkiego. Mam 17 lat i jestem w liceum, wiem, że będę mogła to zrobić jak będę mieć 18. Sama już nie mam pojęcia co robić, nie mogę tu zostać, bo albo kiedyś sama się zabije, albo zrobi to ona, sama często mówi, że ma ochotę to zrobić. Nie chce tak żyć, chcę kiedyś być szczęśliwa. Wiem, że nie mogę liczyć na pomoc, nie mam nikogo kto może mi pomóc, muszę sobie dać radę sama. Nie wiem jak będąc w liceum znajdę pracę, żeby móc się wyprowadzić, ojciec ma gdzieś mnie i alimenty, nic nie mogę z tym zrobić. Muszę jakoś skończyć szkołę i znaleźć ludzi, którzy będą się o mnie troszczyć. Cały czas układam w głowie plany i staram się być silna, ale to tak cholernie trudne kiedy codziennie słyszy się na swój temat takie rzeczy, potrafi idealnie trafić w czuły punkt i kończę cała w łzach i myślami samobójczymi. Nawet trochę się boje ludzi, czasem wydaje mi się, że inni też będą mnie traktować jak ona. Często trzęsą mi się ręce i czuje się taka słaba. Wiem, że nie mogę być aż tak do kitu i każdy zasługuje na szczęście, ale chwilami wydaje mi się, że ona ma ze wszystkim racje. Nie wiem skąd brać siłę i jak być pewna, że moje życie ma sens i dam sobie radę. Nie wiem po co to wszystko piszę, nie mam nawet przyjaciółki która by mnie wysłuchała
Podobne tematy
Chciałem coś napisać, ale nie wiem co. Trudno nawet wyobrazić sobie taką sytuację, musisz być niesamowicie silna, że to wciąż wytrzymujesz. Musisz jeszcze trochę pociągnąć, zapomnieć i iść przed siebie. Jesteś jeszcze bardzo młoda, całe życie przed tobą, nie poddawaj się, bo to tragiczne, by poddać się w walce o życie, akurat gdy żyć się zaczyna
Witaj ! Dziecko Kochane nie daj sie tak traktować , pomimo iz Ona jest Twoją matką powinna ponieść za to karę. To jest przemoc psychiczna i fizyczna i to jest karalne , długo tak nie wytrzymasz, więc czym prędzej udaj sie do psychologa szkolnego i opowiedz o wszystkim tak jak tutaj to wszystko opisałaś,zaufaj mi (bo jestes nieśmiała) nikt nie będzie Cię krytykował , ani wyśmiewał tylko Ci POMORZE i Twoje życie sie odmieni. Uwierz mi nie tylko pomożesz tym sobie , ale również delikatnie ujmując Twojej ,,rozemocjonowanej " mamie . Chce wierzyć , ze Ona tak samo jak Ty potrzebuje pomocy specjalisty, bo w innym wypadku to powinna byc ukarana pod kątem znęcania się nad swoją nieletnią córką innymi słowy to POTWÓR nie MATKA. Jeżeli nie chcesz tego powiedzieć psychologowi szkolnemu to jest tzw niebieska linia (Ogólnopolskie Pogotowie dla Ofiar Przemocy w Rodzinie ) tel. 22 668 70 00 opowiedz wszystko tam napewno nie zostawią Cię bez pomocy i odżyjesz. Nie mozesz zostać z tym sama, dla dobra swojego, a nawet Matki proszę zrób to . Ja również jestem mamą i okropnie mi Ciebie żal nie wyobrażam sobie takiego traktowania swojego dziecka , nie myśl o samobójstwie dziecko , bo to okropne i żadne wyjście tylko działaj jak najszybciej. Może kiedyś będzie tak (chce w to wierzyć), że Ona Ci jeszcze za to podziękuje.Tylko to ją tłumaczy , że jest nieświadoma tego co robi i działa w jakimś,, amoku'' i potrzebuje natychmiastowej pomocy psychiatry. Trzymaj sie mocno i dzielnie , napisz co u Ciebie i jak Twoje zdrowie psychiczne i fizyczne !!!!
przepraszam za bład ortograficzny w słowie ,,pomoże'' , bo pisałam w straszych emocjach , pozdrawiam raz jeszcze
Ja też jestem nieśmiała, powinnaś być pod opieką psychologa.