Zarzucam temat jak w temacie.
Czym jest dla Ciebie miłość? Mówimy Kocham Cię, czyli co?
Pozwolę sobie wypowiedzieć się później ![]()
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Kocham Cię. Miłość czyli co? Czym jest dla Ciebie miłość?
Strony 1
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Zarzucam temat jak w temacie.
Czym jest dla Ciebie miłość? Mówimy Kocham Cię, czyli co?
Pozwolę sobie wypowiedzieć się później ![]()
Podobne tematy
To zależy. Dla jednych te słowa nie mają większego znaczenia, rzuca się"kocham cie" kiedy chcą miec w tym jakiś cel (może seks, albo partnerka chcę odejść a on chce ją zatrzymac).
Dla innych "kocham cie"do deklaracja, że myśli się poważnie o drugiej osobie na zasadzie "jesteś tym/ta na zawsze".
Nadużywane tracą na sile.
Miłość dla każdego człowieka ma inną definicję, a na tą definicję składają się nasze życiowe przeżycia. Dla mnie najpiękniejsza miłość to miłość matki do dziecka, jest piękna bo jest bezwarunkowa. Jeżeli chodzi o uczucie między dwojgiem ludzi to nazwę je śmiało miłością kiedy będę umierała, a mój mąż będzie trzymał mnie za rękę i mimo to, że to będzie mój koniec będę spełniona i szczęśliwa.
Głupi paradoks, ale im bardziej kogoś kochamy tym mniej okazujemy mu uczucie. Dlatego bardzo cenie sobie to słowo, chociaż niedawno nie miało dla mnie żadnego znaczenia, dlaczego? Bo słyszałam je za często, a okazało się zwykłym, pustym ciągiem liter.
Miłość do dziecka to mojej Żony, tyle że już bez męża.
Jak dla mnie nie potrzeba nawet słów, wystarczą czyny, choć ja akurat to łączyłem, a teraz się zastanawiam po co.
Dla mnie miłość to robienie czegoś dla kochanej osoby, np. kwiatek bez okazji, śniadanko do łóżka, zajęcie się dziećmi w weekend z rana by mogła pospać, zabranie do kina, na kolację, na tańce, wspólne spacery i ogólnie spędzanie czasu, bezinteresowne przytulenie się, odciążenie w obowiązkach, szacunek. I tak aż do śmierci, zestarzeć się razem, ....... się rozmarzyłem, ale tak bym chciał
Tak to sobie wyobrażałem i robiłem ale chyba trzeba czegoś jeszcze skoro nie wychodzi ![]()
Miłość to zaufanie i szacunek. To akceptacja i zdolność do znoszenia trudów wspólnie. To też dużo wiary. Proste słowa, ale momentami te rzeczy są trudne do wykonania...
Kiedy mówię "Kocham Cię", to inaczej chcę powiedzieć "Jestem tu dla Ciebie. Wiedz, że myślę o Tobie, gdy jesteś daleko".
no właśnie mówimy krzyczymy o tej miłości love wszedzie a tu ledwie 4 posty
ja powiem że miłość jest to przeciwieństwo egoizmu, miłość to szacunek, wspieranie się, akceptacja, zrezygnowanie z siebie, to dokonywanie kompromisów, to staranie się żeby nasze życie nasz związek był szczęśliwy
Sprobuje....( nie jest latwo...)
Milosc jest wtedy, kiedy raduje mnie spawianie komus przyjemnosci
Milosc jest wtedy, kiedy kocham kogos z jego wadami
Milosc jest wtedy, kiedy wole uszczesliwic kogos swoim kosztem, kiedy jego szczescie przedkladam nad swoje.
Milosc jest wtedy, kiedy dziekuje bogu, ze ktos taki jest
Milosc jest wtedy, kiedy akceptuje calosciowo...
Milosc jest wtedy, kiedy, uskrzydla mnie, ze jestem wazna dla kogos takiego, jak on
Milosc jest wtedy, kiedy daje wolnosc
Milosc jest wtedy, kiedy sie cieszy jego radosciami, i martwi jego troskami...
Milosc jest wtedy, kiedy wspieram go w rozwoju...
Kocham swojego syna.....
Milosc do partnera to chyba dodatkowo poczucie, ze jego cialo jest dla mnie wazne jak wlasne...
Poniewaz jest tyle rodzajow milosci to powiem o milosci romantycznej.
Kiedy mowie 'kocham cie' mam na mysli:
-zlapie cie jesli sie potkniesz
-znajde czas by stanac obok ciebie , kiedy zajdzie taka potrzeba
-nie bede toba manipulowac by latwiej mi sie z toba zylo
-znam cie i wierze, ze jestes dobry
-stane po twojej stronie i oswietle ci droge jesli tego potrzebujesz
-uwazam, ze jestes piekna istota
I tyle.
Poniewaz jest tyle rodzajow milosci to powiem o milosci romantycznej.
Kiedy mowie 'kocham cie' mam na mysli:
-zlapie cie jesli sie potkniesz
-znajde czas by stanac obok ciebie , kiedy zajdzie taka potrzeba
-nie bede toba manipulowac by latwiej mi sie z toba zylo
-znam cie i wierze, ze jestes dobry
-stane po twojej stronie i oswietle ci droge jesli tego potrzebujesz
-uwazam, ze jestes piekna istotaI tyle.
Ladneeee :-)
NinaLafairy napisał/a:Poniewaz jest tyle rodzajow milosci to powiem o milosci romantycznej.
Kiedy mowie 'kocham cie' mam na mysli:
-zlapie cie jesli sie potkniesz
-znajde czas by stanac obok ciebie , kiedy zajdzie taka potrzeba
-nie bede toba manipulowac by latwiej mi sie z toba zylo
-znam cie i wierze, ze jestes dobry
-stane po twojej stronie i oswietle ci droge jesli tego potrzebujesz
-uwazam, ze jestes piekna istotaI tyle.
Ladneeee :-)
To co Ty napisalas jest bardzo fajne. Ciekawie sie czyta inne perspektywy na ten temat, na temat tego jak ludzie kochaja.
"Milosc jest wtedy, kiedy wole uszczesliwic kogos swoim kosztem, kiedy jego szczescie przedkladam nad swoje."
Ten punkt to cos czego nie moglabym nigdy powiedziec. Ja albo szukam sposobu by pogodzic obie rzeczy (jesli chodzi o koty moje), albo zawsze wygrywa moje szczescie ze wszystkim innym jesli nie mam wyjscia.
No tak, ale
"Milosc jest wtedy, kiedy wole uszczesliwic kogos swoim kosztem, kiedy jego szczescie przedkladam nad swoje."
chyba nie na siłę i za wszelką cenę ![]()
bo to już będzie ta chora miłość
chyba ?
(choć zależy, bo jak choroba to co innego i powinno się pozostać, ale jak przemoc to już nie)
Choć jak wiemy różnie osoby to sobie potrafią interpretować (te zakochane) np. "uderzył, pobił z miłości" - choć naprawdę wiemy że coś takiego nie istnieje, bo jak się kocha to się przede wszystkim nie krzywdzi. I to chyba taka podstawa.
No tak, ale
"Milosc jest wtedy, kiedy wole uszczesliwic kogos swoim kosztem, kiedy jego szczescie przedkladam nad swoje."
chyba nie na siłę i za wszelką cenę
bo to już będzie ta chora miłośćchyba ?
(choć zależy, bo jak choroba to co innego i powinno się pozostać, ale jak przemoc to już nie)
Choć jak wiemy różnie osoby to sobie potrafią interpretować (te zakochane) np. "uderzył, pobił z miłości" - choć naprawdę wiemy że coś takiego nie istnieje, bo jak się kocha to się przede wszystkim nie krzywdzi. I to chyba taka podstawa.
Mialam na mysli cos takiego:
Bede przy nim np. W chorobie/w nieszczesciu, kosztem wlasnych przyjemnosci/rozrywek.
Jak sie kogos kocha, kocha sie siebie, poprzez jego akceptacje...
( nie umiem tego lepiej wyjasnic)
Chce byc szczupla/zdrowa/lepsza, bo on mnie kocha, chce byc lepsza bo on mnie akceptuje juz teraz.
To sie kompletnie kloci z sytuacjami patologicznymi....
Moze tak:
On mnie docenia- to jest bodziec starac sie bardziej
On mnie upokaza, - spada mi samoocena, , nawet jak go kocham- wycofuje sie na rzecz innych..
W jego oczach widze karykature siebie- odchodze od tego lustra....
( i tak metnie wyszlo....temat dla mnie ciezki)
serce1 napisał/a:No tak, ale
"Milosc jest wtedy, kiedy wole uszczesliwic kogos swoim kosztem, kiedy jego szczescie przedkladam nad swoje."
chyba nie na siłę i za wszelką cenę
bo to już będzie ta chora miłośćchyba ?
(choć zależy, bo jak choroba to co innego i powinno się pozostać, ale jak przemoc to już nie)
Choć jak wiemy różnie osoby to sobie potrafią interpretować (te zakochane) np. "uderzył, pobił z miłości" - choć naprawdę wiemy że coś takiego nie istnieje, bo jak się kocha to się przede wszystkim nie krzywdzi. I to chyba taka podstawa.Mialam na mysli cos takiego:
Bede przy nim np. W chorobie/w nieszczesciu, kosztem wlasnych przyjemnosci/rozrywek.Jak sie kogos kocha, kocha sie siebie, poprzez jego akceptacje...
( nie umiem tego lepiej wyjasnic)
Chce byc szczupla/zdrowa/lepsza, bo on mnie kocha, chce byc lepsza bo on mnie akceptuje juz teraz.
To sie kompletnie kloci z sytuacjami patologicznymi....Moze tak:
On mnie docenia- to jest bodziec starac sie bardziej
On mnie upokaza, - spada mi samoocena, , nawet jak go kocham- wycofuje sie na rzecz innych..W jego oczach widze karykature siebie- odchodze od tego lustra....
( i tak metnie wyszlo....temat dla mnie ciezki)
O, to jest dla mnie bardzo interesujace i bardzo inne od tego jak ja mysle i czuje.
Podam taki przyklad- bo jest mi bliski:
Kochasz dziecko, doceniasz jego talenty starania, wspierasz- ono stara sie bardziej...
Masz dziecko, ktore deprymujesz, ganisz, karcisz, upokarzasz....ono przestaje sie rozwijac, zwraca sie przeciwko tobie.
( oczywiscie to uproszczone, i zalezy od skali)
Dziecko cie kocha- bezwarunkowo.
Ty zanizasz jego samoocene
Ono zwraca sie przeciwko sobie/staraniom/wreszcie tobie.
W ukladzie partnerskim dziala to szybciej i racjonalniej( jestesmy dorosli), ale tez dziala....
Milosc jest piekna w tym, ze opiera sie wylacznie na motywacji pozytywnej...
Miłość do mężczyzny (no bo wiadomo są różne rodzaje miłości, np o miłości do dziecka jeszcze nie napisałabym z praktyki, bo dziecka jeszcze nie mam) to dla mnie i taka ogólnie jestem w miłości: troszczenie się o siebie wzajemnie, poczucie, że możemy na sobie polegać, że partner nie wyśmieje, wysłucha, postara się pomóc, gdy mamy jakiś problem. Poza tym pewne wyzbywanie się egoizmu (wyzbywanie, bo całkowicie wyzbyć też myślę, że się nie da), myślenie o dobru tej osoby, sprawianie radości i małych i dużych, bo zarówno te i te pokazują jak nam zależy na ukochanej osobie. Miłość też oznacza dla mnie to, że oprócz tego, że się kochamy szanujemy siebie. Spędzamy ze sobą chętnie czas, czując się ze sobą wspaniale, chcemy spędzić ze sobą życie, przy czym dajemy też sobie wolność, w takiej kwestii, że nie ograniczamy swoich hobby itp. Doceniamy siebie każdego dnia, a jak się pokłócimy, to staramy się nie unosić dziwnym poczuciem dumy, które jest zbędne, bo lepiej porozmawiać i sobie wyjaśnić.
Wspieramy siebie wzajemnie, dodajemy odwagi, jeśli jedno z nas w tym momencie mniej w siebie wierzy. Staramy się o siebie wzajemnie, bo jeśli się nie dba o relacje, to w końcu ludzie się od siebie oddalą. Kochamy zalety i wady partnera, oczywiście nie mowa o wadach, które by sprawiały, że ktoś źle nas traktuje, tylko normalne wady jakie ma każdy. Nie myślimy tylko o sobie, ale też o uczuciach drugiej osoby, są dla nas ważne. Zapamiętujemy nawet małe szczegóły i pamiętamy, bo dana osoba jest dla nas ważna. Jesteśmy w stanie dla niego/ dla niej ryzykować, oczywiście bez żadnych patologii, ale po prostu zaryzykować tak ogólnie. Współodczuwamy jeśli cierpi, cieszymy się jak jest też szczęśliwy. Czujemy się przy tej osobie bezpiecznie, w związku z nią jest harmonia, ład, kochamy się i pasujemy do siebie. Nie obrażamy siebie wzajemnie, nie manipulujemy sobą jak było napisane.To dla mnie oznacza taką zdrową wzajemną miłość.
Podam taki przyklad- bo jest mi bliski:
Kochasz dziecko, doceniasz jego talenty starania, wspierasz- ono stara sie bardziej...
Masz dziecko, ktore deprymujesz, ganisz, karcisz, upokarzasz....ono przestaje sie rozwijac, zwraca sie przeciwko tobie.
( oczywiscie to uproszczone, i zalezy od skali)Dziecko cie kocha- bezwarunkowo.
Ty zanizasz jego samoocene
Ono zwraca sie przeciwko sobie/staraniom/wreszcie tobie.W ukladzie partnerskim dziala to szybciej i racjonalniej( jestesmy dorosli), ale tez dziala....
Milosc jest piekna w tym, ze opiera sie wylacznie na motywacji pozytywnej...
A tu sie zgadzam. Moim zdaniem milosc jest pozytywna, a jesli nie jest to nie jest to milosc.
Chociaz ja kocham siebie zawsze tak samo czy z kims czy sama, czy nawet znienawidzona.
O to chodzi!!!
Milosc zawsze jest pozytywna ( i rodzicielska, i platoniczna, i ( zapewne ta do boga), i braterska, i nawet.....ta nieodwzajemniona), bo uskrzydla, motywuje, udoskonala, wywleka z nas to, co w nas najlepsze, motywuje, zeby zdobywac szczyty, przekraczac wlasne granice...
Ta patologivzna, to uzaleznienie, to karanie siebie, albo ptoba zawlaszczenia kogos....- ale nie milosc.
Och, trudne pytanie, ponieważ nie ma jednej jasnej definicji czym jest miłość. Ale zgadzam się, że jest to przede wszystkim zachowanie, a nie słowa. A niektórzy niestety tego nie pojmują i mówią jedno, a robią drugie. Co mi po tym, jeśli facet powiedziałby mi, że mnie kocha, jeżeli nie traktowałby mnie poważnie, z szacunkiem, nie okazywał uczuć, nie pokazywał tego uczucia w życiu codziennym. Jestem ze swoim partnerem już od dłuższego czasu. Słowo ?kocham? wypowiedzieliśmy, moim zdaniem, bardzo późno, dopiero jakoś po pół roku, może nawet trochę dłużej. Mimo tego, że nasz związek bardzo intensywnie się rozwijał. Mimo, że poznaliśmy się na mydwoje, to jednak od początku często się spotykaliśmy, portal matrymonialny jedynie nas dopasował i pokazał mi, że jest ktoś taki, jak mój obecny partner. Ale znajomość rozwijaliśmy w realu i bardzo szybko się ona rozwijała. Równie szybko byłam przekonana, że trafiłam na odpowiedniego mężczyznę. Od razu było widać, że pojawiła się między nami chemia, a on traktował mnie bardzo dobrze, z szacunkiem.
I mimo tego, że nie mówiliśmy sobie kocham, to nawet takimi drobnymi gestami, jak codziennie rano telefon ?na dzień dobry?, bardzo często dostawałam od niego kwiatki, miłe słówka, takie mentalne przywiązanie, wszystko to mówiło mi, że on mnie kocha, a ja zaczynałam to samo czuć u siebie. Ale nie potrzebowaliśmy tego wyrażać słowami, gesty bardziej się liczyły. A jak już sobie powiedzieliśmy, że się kochamy, to nie była to żadna niespodzianka ani dla niego ani dla mnie, wiedzieliśmy, że już pojawiła się między nami miłość. I chyba każdy indywidualnie musi poczuć czy miłość jest w ich związku.
czym jest dla mnie miłość...
kiedyś pojmowałam ją bardzo płytko. mówiłam Kocham, bo myliłam je z zauroczeniem.
teraz dojrzałam do pewnych rzeczy, w tym do Tego uczucia.
x
opiszę swoje uczucia wobec mojego chłopaka ![]()
kilka razy mnie zranił, a mimo to jest dla mnie najważniejszą i najbliższą mi osobą.
potrafiłabym sobie wyobrazić bez niego życie... sęk w tym, że nie chcę żyć bez niego.
na samą myśl o wspólnym zamieszkaniu mam lekki lęk, ale i bardzo się cieszę. wreszcie będę miała go na co dzień.
jest dla mnie najlepszym przyjacielem.
wie o mnie bardzo, bardzo wiele.
jest najlepszym partnerem do palenia papierosów ![]()
jego opinia jest dla mnie ważna nawet przy małych rzeczach.
praktycznie zawsze uwzględniam go w swoich niedalekich planach.
bywam zazdrośnicą.
gdy mnie wnerwia, mimo wszystko uwzględniam go w swoich planach i przemyśleniach.
Zaczelam sie nad tym ostatnio bardzo intensywnie zastanawiam ze wzgledu na moj nowy, swiezy zwiazek.
Spotykamy sie kilka miesiecy. Uslyszalam niedawno, ze nigdy nie powie mi ze kocha, bo jego zdaniem nie jest to konieczne, gdyz zawsze bede czuc ze mnie kocha. Pomyslalam sobie wtedy, ze nie wiem czy tak wytrzymam, bo ja raczej mam potrzebe mowienia tego. Nie chcialam tego jednak mowic pierwsza... stara zasada wpojona wiele wiele lat temu przez martwiaca sie o mnie kuzynke...
I tymze sposobem nie udalo nam sie spotkac w ostatni weekend (NIESTETY mieszkamy w innych miastach), bo on wyjezdzal zagranice, na kurs. Przed wyjazdem mowil i pisal jak bardzo teskni, ze staje sie najwazniejsza.. Jechalam do Warszawy, w drodze bylo mi okropnie slabo, zle sie czulam, myslalam ze zemdleje, jak bym cos przeczuwala. Rozmawialismy z godzine, w koncu nagle, zupelnie nieoczekiwanie, powiedzial ze kocha, przeprasza ze przez telefon, ale okropnie teskni i musial to juz powiedziec. Zatkalo mnie, myslalam ze sie przeslyszalam. Rozbolal mnie przez chwile brzuch, w glowie mi zaszumialo. Jak nastolatce... a mam 26lat, do cholery!
Juz trzeci dzien nie jestem w stanie skupic mysli na niczym innym. Tesknie jak szalona, jeszcze bardziej niz wczesniej. Prawda jest taka, ze juz wczesniej kilka razy cisnelo mi sie to na usta, ale bardzo sie balam powiedziec TO pierwsza.
Dziewczeta, czy to prawda, ze wielu facetow najpierw zakochuje sie w seksie? Jestescie takiego zdania, ze tak to bywa na poczatku?
Mnie on fascynuje. Jest inteligentny, rozsadny, robi wiele ciekawych rzeczy, rozwija sie. Rozmowa z nim to dla mnie uczta dla zmyslow. Tesknie za nim okropnie. Ale czy to juz milosc? Kiedys zakochiwalam sie bardzo szybko, teraz trwalo to dluzej.
O czym to swiadczy? Juz wcale nie oczekuje gromu z jasnego nieba... teraz zakochuje sie stopniowo, etapami, zupelnie inaczej.
:-)
Dla mnie miłość to
Kochanie kogoś takim jakim jest i tym, kim ja mogę przy przy tej osobie być.
(W razie powtórki, zaznaczam że testuję tutejsze wody wpisywania :-))
A mi się podoba literacko to:
"Miłość to spacer podczas drobniutkiego deszczu.
Idziesz, idziesz i dopiero po czasie orientujesz się, że przemokłeś do głębi serca.."
A najpiękniejsza to taka gdy dwoje ludzi się starzeje razem i na łożu śmierci patrzą na siebie ze łzami w oczach i niczego nie żałują.
Tylko czują się spełnieni, zadowoleni i pewni że po tej drugiej stronie dalej będą razem.
Ciekawe ile takich par jest? Ale piękna taka miłość.
Autentyczna rozmowa (moja i kumpla) o jego dziewczynie:
Ja: Myślisz że to między wami to prawdziwa miłość?
On: Nie wiem, powiem Ci jak się rozstaniemy i się skończy..
Ja: No ale jak? Skoro się rozstaniecie, skoro się skończy... to nie będzie to przecież miłość.
On: No właśnie.
Czyli może faktycznie jest tak, że ktoś jak jest ze sobą do końca, jak patrzy Ci w te zmarszczone zmęczone oczy i mówi: Jesteś piękna..
Ja to jestem straszną miłościofanką
. Np. ten film Pamiętnik - omg płaczę za każdym razem ale tam ta miłość jest taka piękna...
Dziewczyny, pytanie było czym DLA CIEBIE jest miłość, a połowa z Was rzuca ogólnikami, nie umiejąc jednocześnie odpowiedzieć samym sobie. ![]()
Dla mnie "miłość" to najprościej nazwa pomocna dla określenia głębokiej więzi, która łączy mnie z drugim człowiekiem. Więzi zawierającej oddanie, przywiązanie, potrzebę bliskości, gotowość do poświęceń, chęć pomocy, wyjątkowe porozumienie, odsunięcie egoizmu i.. zdolność do krytyki. ![]()
Sprobuje....( nie jest latwo...)
Milosc jest wtedy, kiedy raduje mnie spawianie komus przyjemnosci
Milosc jest wtedy, kiedy kocham kogos z jego wadami
Milosc jest wtedy, kiedy wole uszczesliwic kogos swoim kosztem, kiedy jego szczescie przedkladam nad swoje.
Milosc jest wtedy, kiedy dziekuje bogu, ze ktos taki jest
Milosc jest wtedy, kiedy akceptuje calosciowo...
Milosc jest wtedy, kiedy, uskrzydla mnie, ze jestem wazna dla kogos takiego, jak on
Milosc jest wtedy, kiedy daje wolnosc
Milosc jest wtedy, kiedy sie cieszy jego radosciami, i martwi jego troskami...
Milosc jest wtedy, kiedy wspieram go w rozwoju...Kocham swojego syna.....
Milosc do partnera to chyba dodatkowo poczucie, ze jego cialo jest dla mnie wazne jak wlasne...
No to jesteś kobietą kochającą za bardzo ![]()
1 Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący.
2 Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką wiedzę, i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił. a miłości bym nie miał, byłbym niczym.
3 I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, a ciało wystawił na spalenie, lecz miłości bym nie miał, nic bym nie zyskał.
4 Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą;
5 nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego;
6 nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą.
7 Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma.
8 Miłość nigdy nie ustaje, [nie jest] jak proroctwa, które się skończą, albo jak dar języków, który zniknie, lub jak wiedza, której zabraknie.
oldorando napisał/a:Sprobuje....( nie jest latwo...)
Milosc jest wtedy, kiedy raduje mnie spawianie komus przyjemnosci
Milosc jest wtedy, kiedy kocham kogos z jego wadami
Milosc jest wtedy, kiedy wole uszczesliwic kogos swoim kosztem, kiedy jego szczescie przedkladam nad swoje.
Milosc jest wtedy, kiedy dziekuje bogu, ze ktos taki jest
Milosc jest wtedy, kiedy akceptuje calosciowo...
Milosc jest wtedy, kiedy, uskrzydla mnie, ze jestem wazna dla kogos takiego, jak on
Milosc jest wtedy, kiedy daje wolnosc
Milosc jest wtedy, kiedy sie cieszy jego radosciami, i martwi jego troskami...
Milosc jest wtedy, kiedy wspieram go w rozwoju...Kocham swojego syna.....
Milosc do partnera to chyba dodatkowo poczucie, ze jego cialo jest dla mnie wazne jak wlasne...
No to jesteś kobietą kochającą za bardzo
Nie pasuje.....
Ja chyba do niczego nie pasuje...:-(
Wg biblijnej definicji miłości miłość kobiety kochającej za bardzo jest w porządku ![]()
Wg biblijnej definicji miłości miłość kobiety kochającej za bardzo jest w porządku
mozliwe, nie wiem...
jakos sie nie zdarzylo wyprobowac w praktyce....
(zdecydowanie nie jest to samo, co robienie z siebie cierpietnicy, ofiary)
Zarzucam temat jak w temacie.
Czym jest dla Ciebie miłość? Mówimy Kocham Cię, czyli co?
Pozwolę sobie wypowiedzieć się później
Nie ma żadnej miłości w takim wieku jakiś układ może tak i bardziej wierzę w raka niż w coś takiego jak miłość koło 40-tki:)
I raczej przyzwyczaj się do tego nie warto się wkręcać w "miłość" koło 40 -tki po co Ci to facet?
ale ok spraktykuj:)
Strony 1
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Kocham Cię. Miłość czyli co? Czym jest dla Ciebie miłość?
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026