Cześć dziewczyny....
Jestem mężatka od roku. Mamy dziecko. Półrocznego chłopca. prowadzimy własny biznes , z sukcesami... i chyba na tym się kończą te dobre rzeczy:) Mąż od niedawna duzo pije, stracił prawo jazdy, zgubił utarg ze sklepu przez alkohol. Wybaczyłam. Wyzywał mnie , mówił przykre rzeczy , no jakoś dawałam radę. Był taki okres , że wręcz krzyczelismy na siebie codziennie. Mąż wolał oglądac porno zamiast uprawiać ze mną seks, logował się na portale randkowe, żeby pooglądac sobie dziewczyny. Miał w sobie dużo złości do mnie. No generalnie było marnie. Ale czułam dalej to samo- Chciałam z nim być. Niedawno przyszedł taki okres, że cieszę się, jak udajemy , ze jest wszystko dobrze.wiem, że żyje w kłamstwie. Czuję się w głębi duszy samotna, chciałabym odejść , Na nowo ułożyć sobie życie. Macierzyński mam do stycznia. Jest to ok 2200zł miesięcznie plus oczywiście mąz płaciłby mi na dziecko. Dziecko oddałabym do żłobka i sama poszłabym do pracy , wiec jeżel chodzi o finanse , nie było by problemu. Chęci tez są... ale w teorii. Kiedy zaczynam się pakować i juz otwieram drzwi coś mnie powstrzymuje , czuje jakbym była do niego przywiazana.Moje myśli krążą, mam mętlik w głowie. Jak to chcesz odejsc?! Moze bedzie jeszce gorzej? Moze teraz nie jest super ale przynajmniej masz kogoś. Możesz z kimś pogadac, mozesz się do niego przytulić a wyjdziesz teraz to zostaniesz juz sama. a to przeciez była miłość Twojego zycia. Zastanów się. Czuję się od niego uzależniona.
Chodzę do psychologa , ze względu na współuzależnienie od alkoholu partnera. Jest lepiej i wierzę ,że powoli będę się podnosiła z podłogi. Problem polega na tym, że mój mąż jest tydzien najukochańszym facetem na swiecie, a później jest agresywny, zimny. Mam już tego dosć. Mam dość zmian jego światopoglądu, zdania, osobowości, charakteru i Chlania na umór. Czuję się nieszczęśliwa , bo nie potrafię odejść. Mąż zapewnia mnie , że mnie kocha i bedzie sie zmieniał . Ale wiem , ze niczego nie zmieni to jest na tydzień.A później wszystko wraca do normy. Wiem, że jestem wolnym człowiekiem i mogę się spakować i wyprowadzić się, ale czuję się jakbym była skuta kajdankami i nie potrafiła się ruszyć, i to najbardziej mnie unieszczęsliwia.
Dziewczyny może miałyście podobne sytuacje. Jak się z tego uwolniłyście? macie jakies rady?