netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Mój niepewny związek i dziecko...

151 odpowiedzi14 203 wyświetleniazałożony przez Uciekająca Amy, 09.07.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Mój niepewny związek i dziecko...

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 152 ]

1

Temat: Mój niepewny związek i dziecko...

witajcie.mam problem który przeraził mnie bardziej niż myślałam.cięzko  to napisać w skrócie ale spróbuje.narzeczonego poznałam 7 lat temu.byłam po rozwodzie z 3 letnim dzieckiem i po paru miesięcznym związku z pewnym młodym chłopakiem który jako powód rozstania podawał swoją  wiarę i nie akceptację jego rodziny dla mnie.Bardzo go kochalam.Myślałam że znalazłam miłość życia.Mojego obecnego partnera poznałam w wirze zatapiania bólu po tamtym związku.Randki,spotkania itp.Chciałam sobie udowodnić własną atrakcyjność,zagłuszyć zburzone poczucie wartości.5 miesięcy pózniej umówiłam się z X.Przyjechał fajnym autem ,otwierał drzwi,zachowywał się jak każdy facet powinien.Ale był brzydki,nie podobał mi się.postanowiłam na to nie patrzeć,miałam już miłości-męża alkoholika i chłopaka który pobawił się i znikł.przywykłam,przestałam zwracać uowagę na to że nie jest mocno inteligentny i na innym poziomie intelektualnym niż ja.no ale...po dwóch latach zamieszkaliśmy razem.u niego.i tu się zaczęło.nie był nigdy z nikim aż w takiej relacji.wydaje mi się że zdziwiło go ile kosztuje życie.pokłóciłam się z jego matką.chciała rządzić,segregować moje pranie i kasę na rachunki.dla mnie tysiąc zł.za prąd było kosmosem.wyprowadziliśmy się do budynku gospodarczego w podwórku.on ma firmę,remontował.nie dawał na jedzenie,ja utrzymywałam dziecko siebie,zrobiłam prawko za swoje ,to ja kupowalam jedzenie.szok.byłam zła.miałam faceta który sam się  dorabiał a ja tyrałam w sklepie a potem w domu.finansowo to tak jakbym była sama.tego drugiego poznałam w pracy,zakochał się a mi to imponowało.podobal mi się.mówił że my to ,my tamto.mogłam wszystko mu mówić ,nie stroił kobiecych fochów,planował że będziemy mieć wspólny dom ,auto chciał na mnie zarejestrować.czułam się mu równa.no ale,był młodszy ,mial pracę na czarno,mieszkał z mamą,no a ja w domu dziecko które do x mówi tato.dowiedzial się ,wybaczył,ja tamtego zostawiłam.minęło dwa lata.x chce mieć dziecko.ja  go kocham,jak brata partnera,nie wiem,inaczej,bez fajerwerków.jestem jego światem.Ale...dom to budynek gospodarczy jego matki,ona mnie nienawidzi,nie rozmawiamy.jestem na l-4 a w tym tyg zapłaciłam oc za jego auto,kupiłam narzuty na kanapę,kupuje jedzenie ,inaczej nie ma co jesć.nie jestem jego żoną,nic tu nie mam.jemu noga się podwinie ja ląduje u matki z niczym.Dziś on stwierdził że chce dziecko.W tym mies.badania a póżniej robimy syna...A ja,boję się.Boję się że jak jemu coś się stanie to ja będe musiała to dziecko oddać bo z dwójką matka mnie nie przyjmie.i nie tylko tego się boję..

2

Odp: Mój niepewny związek i dziecko...

Cholernie to skomplikowane, ta Twoja historia. O ile dobrze zrozumialem, to jestes z facetem, ktory jest Twoim zdaniem brzydki, nie jest mocno inteligentny i na innym poziomie inteletualnym niz ty. Mieszkacie razem z jego mama i twoim dzieckiem, ktora sie wtraca w pranie i rachunki. To znaczy mieszkaliscie, bo teraz mieszkacie w budynku gospodarczym. Chlop ci nie daje na jedzenie, na utrzymanie ciebie i dziecka. Zdradzilas go no ale on wybaczyl i teraz chce ci zrobic dziecko. Powiedz mi jedno - dlaczego z nim w ogole jestes, gdzie jest haczyk.

3 Ostatnio edytowany przez villemo_18 (2015-07-09 19:18:35)

Odp: Mój niepewny związek i dziecko...

Wont jest z nim dlatego ze niema sie bardzo gdzie podziac a do matki nie chce wracac. Amy jesli masz wadpliwosci co do przyszlosci i wiesz ze dziecko moze pogorszyc twoja sytuacje porozmawiaj z "x" powiedz czego sie obawiasz i wytlumacz ze nie chcesz miec kolejnego dziecka. Tak bedzie najlepiej...

Wont jeszcze jedno budynek gospodarczy to rowniez dom

4

Odp: Mój niepewny związek i dziecko...

wracaj do mamy z dzieckiem

5

Odp: Mój niepewny związek i dziecko...
villemo_18 napisał/a:

Wont jest z nim dlatego ze niema sie bardzo gdzie podziac a do matki nie chce wracac.

No ale autorka pisala:
"tego drugiego poznałam w pracy,zakochał się a mi to imponowało.podobal mi się.mówił że my to ,my tamto.mogłam wszystko mu mówić ,nie stroił kobiecych fochów,planował że będziemy mieć wspólny dom ,auto chciał na mnie zarejestrować.czułam się mu równa.no ale,był młodszy ,mial pracę na czarno,mieszkał z mamą"
To nie lepiej bylo sprobowac z tym drugim?

6

Odp: Mój niepewny związek i dziecko...

Mariolo i co wroci do matki z dzieckiem i bedzie wysluchiwac jaką to ona jej łache robi ze ją do domu z dzieciakiem przyjela.

7

Odp: Mój niepewny związek i dziecko...
wont napisał/a:
villemo_18 napisał/a:

Wont jest z nim dlatego ze niema sie bardzo gdzie podziac a do matki nie chce wracac.

No ale autorka pisala:
"tego drugiego poznałam w pracy,zakochał się a mi to imponowało.podobal mi się.mówił że my to ,my tamto.mogłam wszystko mu mówić ,nie stroił kobiecych fochów,planował że będziemy mieć wspólny dom ,auto chciał na mnie zarejestrować.czułam się mu równa.no ale,był młodszy ,mial pracę na czarno,mieszkał z mamą"
To nie lepiej bylo sprobowac z tym drugim?

A no tak,to ja juz nic niewiem pogubilam sie to o ilu facetach tam jest mowa? O co ku**a chodzi?

8

Odp: Mój niepewny związek i dziecko...
villemo_18 napisał/a:
wont napisał/a:
villemo_18 napisał/a:

Wont jest z nim dlatego ze niema sie bardzo gdzie podziac a do matki nie chce wracac.

No ale autorka pisala:
"tego drugiego poznałam w pracy,zakochał się a mi to imponowało.podobal mi się.mówił że my to ,my tamto.mogłam wszystko mu mówić ,nie stroił kobiecych fochów,planował że będziemy mieć wspólny dom ,auto chciał na mnie zarejestrować.czułam się mu równa.no ale,był młodszy ,mial pracę na czarno,mieszkał z mamą"
To nie lepiej bylo sprobowac z tym drugim?

A no tak,to ja juz nic niewiem pogubilam sie to o ilu facetach tam jest mowa? O co ku**a chodzi?

Mowa o dwóch.X to mój narzeczony.Z tym drugim nie zostałam bo 1.moja matka się dowiedziała.powiedziała że postara się by zabrali mi dziecko,że to dzieciuch kasy nie ma.2.no właśnie,kasy nie miał,poszliśmy mieszkać do jego matki która stwierdziła żebyśmy coś wynajeli i tak było.klita 25 m.w której było ciasno nawet bez moich rzeczy które zostały u X.Na schodach siedzieli okoliczni narkomani.3.moje dziecko powiedziało:lubie Y  ale TATĘ KOCHAŁAM.4.jego kumple którzy przewozili rzeczy powiedzieli;ratuj siebie i dziecko,ten gościu myśli że życie to bajka.wracaj do X
Kochałam tego małolata ale to nie miało przyszłości.był młodziutki ,nie wiadomo czy by mu się nie odmieniło no i zgineli byśmy .finansowy krach.nawet kredytu nikt by nam nie dał

9 Ostatnio edytowany przez Ludmiłaa (2015-07-09 20:09:48)

Odp: Mój niepewny związek i dziecko...

Kobieto o czym tym ty piszesz: X, Y, Z. Ile ty masz tych facetów?
Według mnie powinni Ci odebrać to dziecko co masz, i ograniczyć prawa rodzicielskie.

10

Odp: Mój niepewny związek i dziecko...
wont napisał/a:

Cholernie to skomplikowane, ta Twoja historia. O ile dobrze zrozumialem, to jestes z facetem, ktory jest Twoim zdaniem brzydki, nie jest mocno inteligentny i na innym poziomie inteletualnym niz ty. Mieszkacie razem z jego mama i twoim dzieckiem, ktora sie wtraca w pranie i rachunki. To znaczy mieszkaliscie, bo teraz mieszkacie w budynku gospodarczym. Chlop ci nie daje na jedzenie, na utrzymanie ciebie i dziecka. Zdradzilas go no ale on wybaczyl i teraz chce ci zrobic dziecko. Powiedz mi jedno - dlaczego z nim w ogole jestes, gdzie jest haczyk.

l
jestem bo to porządny facet.gdyby nie on siusiu nadal bym robiła w takiej ubikacji na zewnątrz a w zimie telepala się z zimna w domku ruinie po babci.no tylko że nie jest taki jak powinien.nie rozumie że kasę jak się zarabia w związku to na dwoje.nie znam jego pinów,nie wiem ile wydał gdzie ile ma...no nic.jak nie pracuje i mam tylko alimenty to muszę się tak liczyc by mi starczyło.a on wymaga bym część opłat robiła,jedzenia niby nie wymaga ale i sam nie kupi i nie ma w lodówce nic.No a do tego ciągle remontuje i naciska ile dołożę.panele-nie dołożyłam,kanapa-nie.no to narzutę kupiłam chociaż.pare dni a on mi bym OC zapłaciła.Mój dochód to 800zł plus 400 alimenty.OC plus narzuta- 750.Nie jest dla mnie wsparciem finansowym,wręcz odwrotnie.jego styl życia rujnuje mój budżet .Za to mieszkam dosyć ładnie,dziecko ma swój pokój.Jestem z daleka od rodziny i wyśmiewających moja rozwodową porażkę znajomych

11 Ostatnio edytowany przez Uciekająca Amy (2015-07-09 20:15:45)

Odp: Mój niepewny związek i dziecko...
Ludmiłaa napisał/a:

Kobieto o czym tym ty piszesz: X, Y, Z. Ile ty masz tych facetów?
Według mnie powinni Ci odebrać to dziecko co masz, i ograniczyć prawa rodzicielskie.

Żal...mam adresy imiona nazwiska podawać?mam jednego faceta.czytaj zanim jad wylejesz.dziecko odebrać? staram się nawet trochę na przekór sobie stworzyć swojemu dziecku dom by miało to czego ja nie mialam.i cieszę się że wyraziłaś swoja głęboka opinię.bardzo mi pomogłaś

12

Odp: Mój niepewny związek i dziecko...
Uciekająca Amy napisał/a:

Ale był brzydki,nie podobał mi się.postanowiłam na to nie patrzeć,miałam już miłości-męża alkoholika i chłopaka który pobawił się i znikł.przywykłam,przestałam zwracać uowagę na to że nie jest mocno inteligentny i na innym poziomie intelektualnym niż ja.

lol No wybacza ale jeżeli tak wygląda twój poziom intelektualny:

Uciekająca Amy napisał/a:

Dziś on stwierdził że chce dziecko.W tym mies.badania a póżniej robimy syna...A ja,boję się.Boję się że jakjemu coś się stanie to ja będe musiała to dziecko oddać bo z dwójką matka mnie nie przyjmie.i nie tylko tego się boję..

To biedne to twoje dziecko, ewentualnie dzieci w czasie przyszłym. No wybacz ale stwierdzenie ,, a później robimy syna'' są i śmieszne i tragiczne. Robić to można na drutach, a nie syna.

13

Odp: Mój niepewny związek i dziecko...
Ludmiłaa napisał/a:
Uciekająca Amy napisał/a:

Ale był brzydki,nie podobał mi się.postanowiłam na to nie patrzeć,miałam już miłości-męża alkoholika i chłopaka który pobawił się i znikł.przywykłam,przestałam zwracać uowagę na to że nie jest mocno inteligentny i na innym poziomie intelektualnym niż ja.

lol No wybacza ale jeżeli tak wygląda twój poziom intelektualny:

Uciekająca Amy napisał/a:

Dziś on stwierdził że chce dziecko.W tym mies.badania a póżniej robimy syna...A ja,boję się.Boję się że jakjemu coś się stanie to ja będe musiała to dziecko oddać bo z dwójką matka mnie nie przyjmie.i nie tylko tego się boję..

To biedne to twoje dziecko, ewentualnie dzieci w czasie przyszłym. No wybacz ale stwierdzenie ,, a później robimy syna'' są i śmieszne i tragiczne. Robić to można na drutach, a nie syna.

twoje dzieci były POCZĘTE,sorry.a z facetem pewnie per pani panie sie zwracacie.nie rozumiesz że dwoje ludzi może żartować pt.robimy synka.nie zaśmiecaj ,nie wyżywaj się na mnie.twoje wypowiedzi są mi zbędne

14

Odp: Mój niepewny związek i dziecko...
villemo_18 napisał/a:

Mariolo i co wroci do matki z dzieckiem i bedzie wysluchiwac jaką to ona jej łache robi ze ją do domu z dzieciakiem przyjela.

Teraz sytuacja autorki wygląda ta;:
,,dom to budynek gospodarczy jego matki,ona mnie nienawidzi,nie rozmawiamy.jestem na l-4 a w tym tyg zapłaciłam oc za jego auto,kupiłam narzuty na kanapę,kupuje jedzenie ,inaczej nie ma co jesć.nie jestem jego żoną,nic tu nie mam.jemu noga się podwinie ja ląduje u matki z niczym.Dziś on stwierdził że chce dziecko.W tym mies.badania a póżniej robimy syna...A ja,boję się.Boję się że jakjemu coś się stanie to ja będe musiała to dziecko oddać bo z dwójką matka mnie nie przyjmie.i nie tylko tego się boję..,,

15 Ostatnio edytowany przez LUSILJU (2015-07-09 21:04:32)

Odp: Mój niepewny związek i dziecko...
Uciekająca Amy napisał/a:
wont napisał/a:

Cholernie to skomplikowane, ta Twoja historia. O ile dobrze zrozumialem, to jestes z facetem, ktory jest Twoim zdaniem brzydki, nie jest mocno inteligentny i na innym poziomie inteletualnym niz ty. Mieszkacie razem z jego mama i twoim dzieckiem, ktora sie wtraca w pranie i rachunki. To znaczy mieszkaliscie, bo teraz mieszkacie w budynku gospodarczym. Chlop ci nie daje na jedzenie, na utrzymanie ciebie i dziecka. Zdradzilas go no ale on wybaczyl i teraz chce ci zrobic dziecko. Powiedz mi jedno - dlaczego z nim w ogole jestes, gdzie jest haczyk.

l
jestem bo to porządny facet.gdyby nie on siusiu nadal bym robiła w takiej ubikacji na zewnątrz a w zimie telepala się z zimna w domku ruinie po babci.no tylko że nie jest taki jak powinien.nie rozumie że kasę jak się zarabia w związku to na dwoje.nie znam jego pinów,nie wiem ile wydał gdzie ile ma...no nic.jak nie pracuje i mam tylko alimenty to muszę się tak liczyc by mi starczyło.a on wymaga bym część opłat robiła,jedzenia niby nie wymaga ale i sam nie kupi i nie ma w lodówce nic.No a do tego ciągle remontuje i naciska ile dołożę.panele-nie dołożyłam,kanapa-nie.no to narzutę kupiłam chociaż.pare dni a on mi bym OC zapłaciła.Mój dochód to 800zł plus 400 alimenty.OC plus narzuta- 750.Nie jest dla mnie wsparciem finansowym,wręcz odwrotnie.jego styl życia rujnuje mój budżet .Za to mieszkam dosyć ładnie,dziecko ma swój pokój.Jestem z daleka od rodziny i wyśmiewających moja rozwodową porażkę znajomych

no cóż każdy medal ma dwie strony mówisz że masz dochód 1200 zloty,cóż na ciebie i dziecko to Malo,rozumiem ze liczylas na to ze nie będziesz partycypować w kosztach utrzymania siebie i corki,a ten obecny będzie utrzymywal ciebie i obce dziecko,no wybacz....
bo chyba nie usilujesz mi wmówić ze jeszcze do niego dokladasz,z czego z 1200 złoty  nie wierze.....

nie chcialabym cię oceniac,ale z tego co tu nam napisalas takie wyciagnelam wnioski

moze przedstaw to bardziej obrazowo

16

Odp: Mój niepewny związek i dziecko...

ja myslalam ze masz z 18 lat  a nie 32
nic dziwnego ze mama tak się martwi
zero rozsądku bo raz ci się noga powinela, zostalas sama z dzieckiem ale nie wyciagnelas zadnych wnioskow i wybierasz coraz gorszych facetów
no wlasnie gdzie ojciec dziecka?
skoro nie radzisz sobie teraz to jak chcesz ,,robić,, drugie dziecko? po co nawet nie masz gdzie mieszkac za co zyc
zadbaj o siebie i o to dziecko co jest
a na początek wroc do mamy ale tylko jeśli ona chce a mysle ze na pewno
znajdz prace przedszkole
a nie dajesz sobą pomiatać nawet nie teściowej i zyhesz z kims kogo nawet nie lubisz nie podoba ci się


a co masz teraz w perspektywie? oddanie dzieci????? no jasne rozmnażaj się a potem oddaj do domu dziecka
jezu az mna zatrzeslo , jakbym wiedziała gdzie mieszka ojciec dziecka to bym go zmusila żeby on wychowywal wasze dziecko
przecież ty mu robisz krzywdę w tym momencie
mieszkasz kątem u ludzi, nie masz na jedzenie, na zabawki czy książki dla dziecka na pewno tez nie
żyjesz w biedzie i chcesz drugie dziecko

17

Odp: Mój niepewny związek i dziecko...

samej dla siebie i dla dziecka by ci starczylo buednie ale by starczylo
co z tego ze masz pokoj i ladnie w domu jak to nie twoje?
jedna klotnia i może ciebie wyrzucić
nie jesteś zona nie jesteś zamledowana

18

Odp: Mój niepewny związek i dziecko...
mariola856 napisał/a:

ja myslalam ze masz z 18 lat  a nie 32
nic dziwnego ze mama tak się martwi
zero rozsądku bo raz ci się noga powinela, zostalas sama z dzieckiem ale nie wyciagnelas zadnych wnioskow i wybierasz coraz gorszych facetów
no wlasnie gdzie ojciec dziecka?
skoro nie radzisz sobie teraz to jak chcesz ,,robić,, drugie dziecko? po co nawet nie masz gdzie mieszkac za co zyc
zadbaj o siebie i o to dziecko co jest
a na początek wroc do mamy ale tylko jeśli ona chce a mysle ze na pewno
znajdz prace przedszkole
a nie dajesz sobą pomiatać nawet nie teściowej i zyhesz z kims kogo nawet nie lubisz nie podoba ci się


a co masz teraz w perspektywie? oddanie dzieci????? no jasne rozmnażaj się a potem oddaj do domu dziecka
jezu az mna zatrzeslo , jakbym wiedziała gdzie mieszka ojciec dziecka to bym go zmusila żeby on wychowywal wasze dziecko
przecież ty mu robisz krzywdę w tym momencie
mieszkasz kątem u ludzi, nie masz na jedzenie, na zabawki czy książki dla dziecka na pewno tez nie
żyjesz w biedzie i chcesz drugie dziecko

przecież napisala ze jej dochód to 1200 netto na 2 osoby

19

Odp: Mój niepewny związek i dziecko...

samej dla siebie i dla dziecka by ci starczylo buednie ale by starczylo
co z tego ze masz pokoj i ladnie w domu jak to nie twoje?
jedna klotnia i może ciebie wyrzucić
nie jesteś zona nie jesteś zameldowana
kupowalabys jedzenie ale dla was dwojga ewentulanie dla mamy

skoro on taki dobry to dlaczego nie jesteś zona?
dziwne zaczynać wspólne zycie od zrobienia sobie dziecka szczególnie w twoejj ciężkiej sytuacji
a gdzie slub, zabezpieczenie was fiansowo?
kobieto masz już dziecko jedno i to nie jego
zacznij myslec rozsądnie

dziecko tak jeśli już musisz z nim być ale najpierw slub zameldowanie chociaż

20 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2015-07-09 21:19:17)

Odp: Mój niepewny związek i dziecko...

...
zagmatwałaś ta historie że ciężko się połapać
były mąż alkoholik, ty nie pracujesz aktualnie ale masz jakies pieniądze bo jesteś na chorobowym tak? masz alimenty 400 zl
mieszkasz daleko od rodziny i znajomych
jesteś zdana na łaskę i niełaskę chłopaka i jego mamy
jesteś z nim bo spelnia minimum twoich wymagan
on chce dziecko a ty nie bo się boisz
ty  majac 1200 zl dochodu dokładasz się do domu co zrozumiale i co już dziwne remontując nie swój dom

ale on ma firme a nie to co ten co napradwe ci się podobal ale pracowal na czarno

nie wiem co ci doradzić ale zacznij kierować się w życiu czyms innym niż stanem majatkowem swoich facetów
bo t0 ze jesteś atrakcyjna jak widać nie straczy żeby on utrzymywał ciebie i twoje dziecko
chyba się przeliczylas bo miało być inaczej prawda?

21 Ostatnio edytowany przez LUSILJU (2015-07-09 21:14:10)

Odp: Mój niepewny związek i dziecko...
mariola856 napisał/a:

nie pracuje , ma 400 zl alimentów a reszta to nie wiem skad te 800 zl może jakies zasiłki?

moze rentę ma jakas,tak czy siak 1200 zl to na 2 osoby malo,mnie sie wydaje ze autorce chodzi o ,,utrzymywacza,,a on sie buntuje bo nie ma zamiaru jej i dziecka utrzymywać ani nawet dokladac,wiec w taki czy inny sposób z niej kase ,,wyciska,,w sumie ona mieszka u niego ,cieplo ma,oplaty porobione,jesc-jedzą no to sobie chlop odbija gdzie moze,takie czasy teraz faceci maja swoje pieniądze,nieczęsto sie trafia jeleń co kobiecie z kwitkiem wyplate oddaje,żeby ona ,,rzadzila,,a jeśli nawet to to sie szybko kończy,

22 Ostatnio edytowany przez Iga9 (2015-07-09 21:43:34)

Odp: Mój niepewny związek i dziecko...

Wracaj do mamy, poszukaj jakiejś pracy, niezależność (nie do końca, bo u mamy) jest lepsza, nawet trochę biedniejsza, od łaski lub niełaski obcego faceta

23

Odp: Mój niepewny związek i dziecko...

Wyobrażasz sobie w ogóle swoje życie bez faceta? I bez matki? Samodzielne, tylko ty i dziecko? Bo to twoje obecne życie wygląda tak, jakbyś w ogóle nie myślała jak osoba dorosła, odpowiedzialna, 32-letnia, tylko jakaś gówniara, która nie widzi innych opcji jak tylko mieszkanie z kimś, u kogoś (mamy, faceta). Mało zarabiasz? Szukaj innej pracy? Jesteś z kimś, kogo nie kochasz? Odejdź, naucz się być sama. Boisz się mamusi, że odbierze ci dziecko? Alkoholiczkom i prostytutkom nie odbierają, to nie jest takie proste. Zgadzasz się na dziecko z niekochanym mężczyzną, na dziecko, którego nie chcesz? To go sobie nie daj zrobić, zamiast myśleć o oddaniu do adopcji.
Masz dwa wyjścia: odchodzisz i zaczynasz wreszcie żyć na własny rachunek, mądrze, rozsądnie dobierając życiowych partnerów albo uczysz się komunikowania z obecnym facetem. Musicie wypracować zasady wydatkowania pieniędzy tak, abyś nie czuła się skrzywdzona, abyś to ty nie była głównym żywicielem waszej posklejanej rodziny. To że on ma firmę to nie jest wytłumaczenie nie dokładania się do życia - wręcz przeciwnie. Koszty ponosi małe, nie płaci za wynajem, pracuje u siebie. Ma kasę, to niech wykłada - po równo. A pomysł z dzieckiem uważam za próbę uzależnienia ciebie od niego, jeszcze silniejszego związania z nim. Bo on już wie, że ty możesz odejść. Wie też, że płacisz, a on nie musi. Więc co robi? Wymyśla smycz w postaci dziecka. Zastanów się nad tym.

24

Odp: Mój niepewny związek i dziecko...

Nie w Polsce odbierają dzieci ale normalnym rodzinom ......
takim dysfunkcjnym dają szansę w nieskończoność. Normalnym zabierają bez wyjaśnienia dzieci,

25 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2015-07-10 08:02:35)

Odp: Mój niepewny związek i dziecko...

Amy poczytałam co piszesz wcześniej i widzę że ciebie źle ocenilam . Przepraszam,  ale to dlatego jak napisałaś ten post i tytuł był inny. Także głową do gory i staraj się tak poukładać swoje życie aby było dobrze tobie i córce. Masz córkę prawda?  Nie wiem czemu byłam pewna że syna....
Miałaś ciężko w życiu fakt. Jesli zostaniesz z nim to walcz o zabezpieczenie waszej sytuacji od strony finasowej ślub zameldowanie itd. Z matką faceta tez powinnaś się dogadać,  a nie robić awanturę o brudna bieliznę w koszu. Szlas mieszkać do kogoś to musiałaś sie dostosować . Drugą opcja to wrocic do mamy. Jak jesteś w pracy w sklepie to gdzie jest dziecko?  Alimenty nie zabierają automatycznie gdy matka dziecka wychodzi drugi raz za mąż.  Pisałaś że ona ma 3 samochody a ty płacisz za paliwo OC i opony do jednego to dlaczego ni3 jest na ciebie zarejestrowany jako współwłaściciel?

26

Odp: Mój niepewny związek i dziecko...

tamtej pracy nie masz praktycznie wiec rozglądaj się za nową i wymagaj stopniowo od faceta,
odkładaj pieniądze choć te 100 zł na miesiąc na swoje konto
wiem ze nie masz z z czego ale trzeba

27

Odp: Mój niepewny związek i dziecko...

Mariola już dawno na tym forum nikt tylu pomyjow na mnie nie wylal od tak. I to zameldowanie.mam tu meldunek od 5 lat..
Każda historia ma szerszą perspektywę niz moja a dla ciebie moja to facet mi nie daje swojej kasy.nie.mam faceta ktory jest moim partnerem w dzien i w nocy a juz 7 lat nie umiem się z nim dogadać finansowo. Nie wiem ile masz lat ale powiem ci ze nie jest przyjemne w zwiazku gdy twoj facet uwaza ze chleb i kilo kielbasy to wystarczające zakupy na tydzien gdy juz nie masz swojej kasy bo na jego jedzenie wydalas w danym miesiącu juz 1000 zl.napisalam tu po poradę. A bronię się tylko przed atakami

28

Odp: Mój niepewny związek i dziecko...

Nie wiem czy się chce denerwować komentując to . różnica między jeleniem a partnerem jest duza.nie uwiesilam sie na nim.dokladam finansuje remontuje.on zarabia 4 razy tyle co ja .chodzi w butach za 400 zl a ja wizytę u dobrego ginekologa przekładam dwa miesiące. Nie mam tu nic.dom jest jego matki,żona nie jestem.ale jesli narzekam to jestem babą uwieszona na portkach.po prostu mi ciężko, trzydziestka przeszła a ja nie mam nic.nie dzialamy wspolnie.jesli partnerstwo jest wykorzystywaniem facetów to wszystkie do tego dążymy

29

Odp: Mój niepewny związek i dziecko...

wylałam na ciebie pomyje? ja?
zobacz co napisalas tutaj w pierwszym poście

30 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2015-07-10 10:37:00)

Odp: Mój niepewny związek i dziecko...

napisałam ze twoje dochody wystarczylyby ci biednie ale by wystarczyly na ciebie i dziecko
a na niego wydajesz sporo bo samochod, bo lepsze jedzenie i robotnikom robisz obiad
napisałam  jak ja to widze
a ty moiwsz ze wylalam pomyje
dobra ja pasuje
nie bylam mila i przeprosiłam bo czesc spraw o których pisałam nie zrozumialm na początku
wybacz ale tak zagmatwałaś to wszystko ze nie tylko mi było dojść do tego co tak naprawdę piszesz i jak to naprawdę wygląda

ale pomyls co ty bys pomyslala jakbys przeczytala co piszesz na początku w tym watku, i nie tylko ja takie wrazenie mam
zaczynasz od wymienienia ilu mialas partnerow i ile zarabiali itd.
i nie ma ani jednej osoby tu która odwolujac się do tego postu pierwszego pisala inaczej

a na twoim miejscu tez bym do mamy nie wracala, pisalas trochę o niej
wiec nie wiem co gorsze
chyba lepiej dogadywac się z obecnym partnerem tym bardziej ze dba o corke jak o swoja a dla niej on jest ojcem

ja mam 29 lat dwoje dzieci męża

31

Odp: Mój niepewny związek i dziecko...

Nie jesteś w stanie zapewnić dziecku własnego bezpiecznego domu. (mieszkacie u kogoś w pomieszczeniu gospodarczym czytać prowizorycznym domu)
Nie jesteś w stanie zapewnić dziecku stabilizacji i bezpieczeństwa (zmiany partnerów)
Nie umiejętnie zarządzasz pieniędzmi. (cały czas ile na co wydajesz, te ciągłe nieporozumienia z facetem o pieniądze)
Bądźmy szczerzy nie jesteś wydolna wychowawczo. Oczywiście można to zmienić iść na terapie, pracować nad sobą.
Ale kolejne dziecko świadczyłoby o wielkiej nieodpowiedzialności.

32

Odp: Mój niepewny związek i dziecko...

zgadzam się z Ludmiła
drugie dziecko to nie jest na ten moment dobry pomysł
sama to mówisz ze jakby co to nie masz się gdzie podziać z dwójka dzieci

33

Odp: Mój niepewny związek i dziecko...

Wiesz jestem o wiele młodsza od Ciebie, ale tak bym w życiu nie postąpiła. Myślę, że jak teraz urodzisz dziecko to już się nie uwolnisz od tego, będzie o WIELE GORZEJ. Wtedy nie będzie odwrotu. Nie mogę uwierzyć, że dajesz się tak wykorzystywać. On ma rozum, widzi wszystko, ale zwyczajnie jemu tak dobrze, że go utrzymujesz i po co ma to ZMIENIAĆ. POWIEM CI, ŻE NIC SIĘ NIE ZMIENI, skoro to trwa już 7 lat i myślę, że Ty nic z tym nie zrobisz. Ty mu dajesz pieniądze, pracujesz w domu za darmo. Widzisz jakbyś myślała przyszłościowo, nie kupowała jedzenie dla niego, a tylko dla dziecka i siebie to byś przez 7 lat zaoszczędziła z 5 tysięcy. To wystarczyłoby żeby odejść i coś w miarę tanio wynająć. A tak Twoje pieniądze przepadły, a on ma nad Tobą kontrolę.

34

Odp: Mój niepewny związek i dziecko...

nie.mam faceta ktory jest moim partnerem w dzien i w nocy a juz 7 lat nie umiem się z nim dogadać finansowo. Nie wiem ile masz lat ale powiem ci ze nie jest przyjemne w zwiazku gdy twoj facet uwaza ze chleb i kilo kielbasy to wystarczające zakupy na tydzien gdy juz nie masz swojej kasy bo na jego jedzenie wydalas w danym miesiącu juz 1000 zl.

Siedem lat jesteś w tym bagnie i nie powzięłaś decyzji, by uciec? facet zarabia z 5 tys. i nie ma zamiaru Ci pomagać? To po co to wszystko?
I żadnych nowych dzieci.

35

Odp: Mój niepewny związek i dziecko...
Uciekająca Amy napisał/a:

Nie wiem czy się chce denerwować komentując to . różnica między jeleniem a partnerem jest duza.nie uwiesilam sie na nim.dokladam finansuje remontuje.on zarabia 4 razy tyle co ja .chodzi w butach za 400 zl a ja wizytę u dobrego ginekologa przekładam dwa miesiące. Nie mam tu nic.dom jest jego matki,żona nie jestem.ale jesli narzekam to jestem babą uwieszona na portkach.po prostu mi ciężko, trzydziestka przeszła a ja nie mam nic.nie dzialamy wspolnie.jesli partnerstwo jest wykorzystywaniem facetów to wszystkie do tego dążymy

Amy,
skoro facet chce dziecka - po pierwsze ślub , zabezpieczysz siebie i dziecko na przyszłość w razie czego..
Kolejna sprawa - ustanowienie współwłasności tego co ma mąż ... dom to podstawa ...
ustalenie kosztów życia -  do podzielenia każdy ileś tam wkłada .
Facet chce rodziny to musi ją zabezpieczyć... zaopiekować się kobietą by miała warunki do urodzenia i wychowania jego dzieci.


Tylko nie wrzaskiem i pretensjami .. ale miłym słowem, do uszka.:) On ma się czuć jak pan domu .. że od niego zależy ...

pozdrawiam

36

Odp: Mój niepewny związek i dziecko...

Ale po co tak? Przecież ten facet nie nadaje się na męża i ojca. Wpuścicie dziewczynę w jeszcze większy kanał. Czy wyobrażacie sobie ślub z kimś, kto zarabiając znacznie więcej w ogóle się nie troszczy? No właśnie...

37

Odp: Mój niepewny związek i dziecko...
chceuciekacstad napisał/a:
Uciekająca Amy napisał/a:

Nie wiem czy się chce denerwować komentując to . różnica między jeleniem a partnerem jest duza.nie uwiesilam sie na nim.dokladam finansuje remontuje.on zarabia 4 razy tyle co ja .chodzi w butach za 400 zl a ja wizytę u dobrego ginekologa przekładam dwa miesiące. Nie mam tu nic.dom jest jego matki,żona nie jestem.ale jesli narzekam to jestem babą uwieszona na portkach.po prostu mi ciężko, trzydziestka przeszła a ja nie mam nic.nie dzialamy wspolnie.jesli partnerstwo jest wykorzystywaniem facetów to wszystkie do tego dążymy

Amy,
skoro facet chce dziecka - po pierwsze ślub , zabezpieczysz siebie i dziecko na przyszłość w razie czego..
Kolejna sprawa - ustanowienie współwłasności tego co ma mąż ... dom to podstawa ...
ustalenie kosztów życia -  do podzielenia każdy ileś tam wkłada .
Facet chce rodziny to musi ją zabezpieczyć... zaopiekować się kobietą by miała warunki do urodzenia i wychowania jego dzieci.


Tylko nie wrzaskiem i pretensjami .. ale miłym słowem, do uszka.:) On ma się czuć jak pan domu .. że od niego zależy ...

pozdrawiam

No właśnie. Tyle lat nie potrafił am się z nim dogadać. Jak zacząć by nie wyjść na chciwa babę która nie jestem. Dla mnie to poniżenie i wstyd upominać się o coś czego on sam z siebie nie chce mi ofiarować

38 Ostatnio edytowany przez ryba81 (2015-07-10 12:49:33)

Odp: Mój niepewny związek i dziecko...
Uciekająca Amy napisał/a:

tego drugiego  poznałam w pracy,zakochał się a mi to imponowało.podobal mi się.mówił że my to ,my tamto.mogłam wszystko mu mówić ,nie stroił kobiecych fochów,planował że będziemy mieć wspólny dom ,auto chciał na mnie zarejestrować.czułam się mu równa.no ale,był młodszy ,mial pracę na czarno,mieszkał z mamą,no a ja w domu dziecko które do x mówi tato.dowiedzial się ,wybaczył,ja tamtego zostawiłam.minęło dwa lata.x .

W poprzednim watku posalas ze twoj obecny partner w pewnym momencie chciał ślub ale ty nie chciałas bo straciłabys alimenty z funduszu na dziecko - prxekalkulowalas co finansowo bardziej bedzie sie opłacać . Jaka konkretnie była twoja relacja z tym " młodym " - romans , sex ??Ile to trwało ??  Twoj Ci niby wybaczył ale moze to jest powodem ze on teraz nie chce ślubu bo poprostu Ci nie ufa. ( to jest TYLKO 2 lata odkad on wie ) Doszło by do ślubu ewentualnie przepisana jakies części majątku na ciebie a ty ponownie go zdradzisz lub odejdziesz ?

39 Ostatnio edytowany przez Uciekająca Amy (2015-07-10 13:57:14)

Odp: Mój niepewny związek i dziecko...
ryba81 napisał/a:
Uciekająca Amy napisał/a:

tego drugiego  poznałam w pracy,zakochał się a mi to imponowało.podobal mi się.mówił że my to ,my tamto.mogłam wszystko mu mówić ,nie stroił kobiecych fochów,planował że będziemy mieć wspólny dom ,auto chciał na mnie zarejestrować.czułam się mu równa.no ale,był młodszy ,mial pracę na czarno,mieszkał z mamą,no a ja w domu dziecko które do x mówi tato.dowiedzial się ,wybaczył,ja tamtego zostawiłam.minęło dwa lata.x .

W poprzednim watku posalas ze twoj obecny partner w pewnym momencie chciał ślub ale ty nie chciałas bo straciłabys alimenty z funduszu na dziecko - prxekalkulowalas co finansowo bardziej bedzie sie opłacać . Jaka konkretnie była twoja relacja z tym " młodym " - romans , sex ??Ile to trwało ??  Twoj Ci niby wybaczył ale moze to jest powodem ze on teraz nie chce ślubu bo poprostu Ci nie ufa. ( to jest TYLKO 2 lata odkad on wie ) Doszło by do ślubu ewentualnie przepisana jakies części majątku na ciebie a ty ponownie go zdradzisz lub odejdziesz ?

Moj facet nie ma nic na siebie by mial się czym dzielić. Jego mama to postrach rodziny i póki zyje turanizuje tam wszystkich.na litosc chorobę prośbą groźbą. Nie sądzę by sama z siebie coś komuś zapisała. Ale moj facet ma 32 lata . powinien się postawić. I myślę ze slub i dziecko bylo by wystarczającym dowodem tego ze chcę byc juz tylko z nim.ale nie jestem tez głupia. Chcę by mi zabezpieczyl dom i warunki dla dzieci.to normalne ze chce  czuc sie pewnie i bezpiecznie.ja nie chce dziecka bez slubu

40

Odp: Mój niepewny związek i dziecko...

Zgodnie z Regulaminem Forum na Netkobietach obowiązuje zasada, że problemy jednego związku opisujemy w jednym wątku - mając więcej danych i szerszy pogląd na daną kwestię łatwiej jest udzielić właściwej odpowiedzi. Tym razem wyjątkowo, bo temat jest już rozbudowany, nie zostanie zamknięty, ale w przyszłości proszę, abyś nie mnożyła kolejnych wątków, opisując w nich tę samą relację. Równocześnie bardzo proszę o zapoznanie się z regulaminem i stosowanie do jego zapisów.
Z pozdrowieniami, Olinka

41

Odp: Mój niepewny związek i dziecko...
Uciekająca Amy napisał/a:
ryba81 napisał/a:
Uciekająca Amy napisał/a:

tego drugiego  poznałam w pracy,zakochał się a mi to imponowało.podobal mi się.mówił że my to ,my tamto.mogłam wszystko mu mówić ,nie stroił kobiecych fochów,planował że będziemy mieć wspólny dom ,auto chciał na mnie zarejestrować.czułam się mu równa.no ale,był młodszy ,mial pracę na czarno,mieszkał z mamą,no a ja w domu dziecko które do x mówi tato.dowiedzial się ,wybaczył,ja tamtego zostawiłam.minęło dwa lata.x .

W poprzednim watku posalas ze twoj obecny partner w pewnym momencie chciał ślub ale ty nie chciałas bo straciłabys alimenty z funduszu na dziecko - prxekalkulowalas co finansowo bardziej bedzie sie opłacać . Jaka konkretnie była twoja relacja z tym " młodym " - romans , sex ??Ile to trwało ??  Twoj Ci niby wybaczył ale moze to jest powodem ze on teraz nie chce ślubu bo poprostu Ci nie ufa. ( to jest TYLKO 2 lata odkad on wie ) Doszło by do ślubu ewentualnie przepisana jakies części majątku na ciebie a ty ponownie go zdradzisz lub odejdziesz ?

Moj facet nie ma nic na siebie by mial się czym dzielić. Jego mama to postrach rodziny i póki zyje turanizuje tam wszystkich.na litosc chorobę prośbą groźbą. Nie sądzę by sama z siebie coś komuś zapisała. Ale moj facet ma 32 lata . powinien się postawić. I myślę ze slub i dziecko bylo by wystarczającym dowodem tego ze chcę byc juz tylko z nim.ale nie jestem tez głupia. Chcę by mi zabezpieczyl dom i warunki dla dzieci.to normalne ze chce  czuc sie pewnie i bezpiecznie.ja nie chce dziecka bez slubu

To wszystko wiemy z poprzedniego watku ale nie odnioslas sie zupełnie do mojego postu. Jak była relacja z tym młodym kolega z pracy ??romans , sex ?? Nikt nie obiecuje pięknej wspólnej przyszlosci przy zwykłej koleżeńskiej znajomosci. A ten " młody " obiecywał ci gruszki na wierzbie .  Ile to trwało ?? Czy twoj partner odzyskał zaufanie do Ciebie po tym co sie dowiedział ??

42

Odp: Mój niepewny związek i dziecko...

Widzę ze oczekujesz pikanterii. To byly 3 mce.chlopak byl mlody nie znał zycia ale ja dopiero pozniej zaczęłam o tym myslec.bylam osamotniona w zwiazku z narzeczonym.praca dom dziecko a na dodatek wykanczalam sie finansowo.to było zbędne. Nie zobaczyłam w porę ze ten mlody chlopak może jeszcze dziesięć razy sie zakochać gdzie indziej.a ja mam dziecko. No i nie mieli bysmy gdzie mieszkać. Kto dal by nam kredyt.za duzo nie pewnych.no i zatesknilam tez za narzeczonym. Jestesmy jak ogień i woda klocimy się gniewamy ale w sumie dobrze nam.tylko te finanse niepewność

43 Ostatnio edytowany przez ryba81 (2015-07-10 16:02:45)

Odp: Mój niepewny związek i dziecko...
Uciekająca Amy napisał/a:

Widzę ze oczekujesz pikanterii. To byly 3 mce.chlopak byl mlody nie znał zycia ale ja dopiero pozniej zaczęłam o tym myslec.bylam osamotniona w zwiazku z narzeczonym.praca dom dziecko a na dodatek wykanczalam sie finansowo.to było zbędne. Nie zobaczyłam w porę ze ten mlody chlopak może jeszcze dziesięć razy sie zakochać gdzie indziej.a ja mam dziecko. No i nie mieli bysmy gdzie mieszkać. Kto dal by nam kredyt.za duzo nie pewnych.no i zatesknilam tez za narzeczonym. Jestesmy jak ogień i woda klocimy się gniewamy ale w sumie dobrze nam.tylko te finanse niepewność

Nie oczekuje pikanterii tylko prawdy. W tamtym watku o zdradzie nie wspomniałaś !! Po 5 latach z partnerem dopuscilas sie zdrady emocjonalnej ( o fizycznej nie chcesz pisac ) wiem jakie piętno zdrada pozostawia na dalszej relacji z partnerem. Tak jak obecny partner nie daje ci poczucia bezpoeczenstwa finansowego tak ty nie dajesz mu bezpieczeństwa emocjonalnego. Jakby tamten nie był taki młody i bylby w lepszej sytuacji finansowej sadze ze odeszłabys bez mrugnięcia okiem. Twoj partner byc moze zdaje sobie z tego sprawe.... Dlatego nie czuje sie pewnie w stosunku do Ciebie .

44

Odp: Mój niepewny związek i dziecko...

Moj partner nie dawał mi pewności finsnsowej od...jej,od dwoch miesięcy po zamieszkaniu razem.ja mu zabrałam pewność mojej osoby ale wynagradzam.od dwoch lat nie wychodzę nigdzie.z nikim się nie widuję. Kontroluje. ,ma taką możliwość by mnie kontrolować na wszelkie sposoby.nie widuje matki, koleżanki się odwróciły.mam 32 lata i siedzę w domu.nie wychodzę nawet na podwórko.dla niego.by czol sie pewny.a on co zrobił dla mnie?oplacilam jego auto, kupuje jedzenie,nie mam oszczędności. Ale to nie temat o tym z kim sypialam i nie prosiłam też o potepianie.to mam w domu i w głowie. Temat jest o dziecku na ktore on juz jest gotowy. Prosilam o radę jak z nim rozmawiać by zapewnił mi stabilizację. Mi i dzieciom bym nie wyszła przy tym na interesowna.bo ja chce z nim byc!

45

Odp: Mój niepewny związek i dziecko...
Uciekająca Amy napisał/a:

Moj partner nie dawał mi pewności finsnsowej od...jej,od dwoch miesięcy po zamieszkaniu razem.ja mu zabrałam pewność mojej osoby ale wynagradzam.od dwoch lat nie wychodzę nigdzie.z nikim się nie widuję. Kontroluje. ,ma taką możliwość by mnie kontrolować na wszelkie sposoby.nie widuje matki, koleżanki się odwróciły.mam 32 lata i siedzę w domu.nie wychodzę nawet na podwórko.dla niego.by czol sie pewny.a on co zrobił dla mnie?oplacilam jego auto, kupuje jedzenie,nie mam oszczędności. Ale to nie temat o tym z kim sypialam i nie prosiłam też o potepianie.to mam w domu i w głowie. Temat jest o dziecku na ktore on juz jest gotowy. Prosilam o radę jak z nim rozmawiać by zapewnił mi stabilizację. Mi i dzieciom bym nie wyszła przy tym na interesowna.bo ja chce z nim byc!

Jeżeli jesteś pewna tego, że chcesz z nim być , tworzyć rodzinę i mieć dzieci to powiedz szczerze - że skoro on oczekuje dziecka to najpierw ślub.
Zacząć nowe życie z nim jak należy, wszystko po kolei - najpierw ślub, później dziecko .

46

Odp: Mój niepewny związek i dziecko...

Tylko jak mu to powiedzieć by nie wyjść na osobę z postawą roszczeniowa? Zyskowna itd? Dla mnie partnerstwo to podstawa.a on...dzis juz nie mamy co jeść . czekałam do teraz.  No i jade do sklepu na naszej ulicy.bo nosi mnie.nie mam co zjeść. To norma?

47

Odp: Mój niepewny związek i dziecko...

A ty znowu o swoim toksycznym związku w kolejnym wątku. Facet ma cię za nic, a ty nadal się łudzisz, że będzie ślub i happy end.

48

Odp: Mój niepewny związek i dziecko...

Znowu bo to moje życie a forum jest dla wszystkich którzy potrzebują porady.tylko ze ten temat akurat nic dobrego mi nie przyniósł. Żadna nie wie co mi doradzić a ja potrzebuje konkretnych porad nie ataków bądź wylewania pomyj.no i na serio dziękuję osobą z czarno bialym podejsciem do zycia za dobre chęci

49

Odp: Mój niepewny związek i dziecko...

Amy, czytam Twój trzeci wątek na tym forum i stwierdzam, że żadne argumenty niestety do Ciebie nie trafiają. Wciąż i niezmiennie Twoje problemy oscylują wokół jednego problemu, chociaż niby zadajesz tutaj różne pytania. Obawiam się, że nikt nie poda Tobie cudownej recepty na to, jak zmusić Twojego partnera do większego partycypowania w kosztach waszego utrzymania. Twój partner jest taki, a nie inny. Rozumiem,że potrzebujesz poczucia bezpieczeństwa, ale on Tobie nie zamierza go ofiarować. Ile jeszcze lat potrzebujesz żeby ten fakt dostrzec ? Zaakceptuj ten stan rzeczy, albo się z nim rozstań. Nie ma innego wyjścia. Możesz się jeszcze gorąco modlić o jego cudowna przemianę. Cuda się zdarzają...

50

Odp: Mój niepewny związek i dziecko...

Konkretnych porad ?
A proszę bardzo.
Jeśli hektary wpisów jakie otrzymalas dotychczas, były mało konkretne, to co powiesz na to:

- znajdź pracę,
- uniezaleznij się finansowo i mieszkaniowo,
- uświadom sobie czego chcesz, czego oczekujesz od partnerstwa u związku,
- powiedz o tym partnerowi,
- jeśli on nadal będzie w tak dużym stopniu lekceważył te twoje potrzeby - odejdz od niego,
- w ten sposób dasz i jemu i przede wszystkim SOBIE szansę na związek z kimś kto naprawdę pokocha, docenił i szanuje. Szansę na szczęście,

I najważniejsze.
Uświadom sobie, że to bedzie wymagało czasu, czasu i jeszcze raz czasu.
I dodatkowo również dojrzałości i umiejętności podejmowania wyważonych decyzji.

No, to konkrety już masz.
A teraz do roboty.

51

Odp: Mój niepewny związek i dziecko...
IsaBella77 napisał/a:

Konkretnych porad ?
A proszę bardzo.
Jeśli hektary wpisów jakie otrzymalas dotychczas, były mało konkretne, to co powiesz na to:

- znajdź pracę,
- uniezaleznij się finansowo i mieszkaniowo,
- uświadom sobie czego chcesz, czego oczekujesz od partnerstwa u związku,
- powiedz o tym partnerowi,
- jeśli on nadal będzie w tak dużym stopniu lekceważył te twoje potrzeby - odejdz od niego,
- w ten sposób dasz i jemu i przede wszystkim SOBIE szansę na związek z kimś kto naprawdę pokocha, docenił i szanuje. Szansę na szczęście,

I najważniejsze.
Uświadom sobie, że to bedzie wymagało czasu, czasu i jeszcze raz czasu.
I dodatkowo również dojrzałości i umiejętności podejmowania wyważonych decyzji.

No, to konkrety już masz.
A teraz do roboty.

Bardzo na temat punkciki do zastosowania w moim zyciu
.jeszcze małe podpowiedzi jak tego dokonać i już się za to biorę
A tak poważniej to która pani czytająca o mnie ma tak przes.
..i tak daleko w zyciu do własnych celów
?którą życie tak zawiodło, ktorej tak ciężko. ?która nie ma ani jednej osoby na którą może liczyc?nie uzalam się . jestem ciekawa jak to jest w zyciu innych.kto jest tak na prawdę sam ze wszystkim na swoich ramionach brzsilnych jak moje

52

Odp: Mój niepewny związek i dziecko...
Uciekająca Amy napisał/a:
IsaBella77 napisał/a:

Konkretnych porad ?
A proszę bardzo.
Jeśli hektary wpisów jakie otrzymalas dotychczas, były mało konkretne, to co powiesz na to:

- znajdź pracę,
- uniezaleznij się finansowo i mieszkaniowo,
- uświadom sobie czego chcesz, czego oczekujesz od partnerstwa u związku,
- powiedz o tym partnerowi,
- jeśli on nadal będzie w tak dużym stopniu lekceważył te twoje potrzeby - odejdz od niego,
- w ten sposób dasz i jemu i przede wszystkim SOBIE szansę na związek z kimś kto naprawdę pokocha, docenił i szanuje. Szansę na szczęście,

I najważniejsze.
Uświadom sobie, że to bedzie wymagało czasu, czasu i jeszcze raz czasu.
I dodatkowo również dojrzałości i umiejętności podejmowania wyważonych decyzji.

No, to konkrety już masz.
A teraz do roboty.

Bardzo na temat punkciki do zastosowania w moim zyciu
.jeszcze małe podpowiedzi jak tego dokonać i już się za to biorę
A tak poważniej to która pani czytająca o mnie ma tak przes.
..i tak daleko w zyciu do własnych celów
?którą życie tak zawiodło, ktorej tak ciężko. ?która nie ma ani jednej osoby na którą może liczyc?nie uzalam się . jestem ciekawa jak to jest w zyciu innych.kto jest tak na prawdę sam ze wszystkim na swoich ramionach brzsilnych jak moje

Zdziwilabys sie.....bardzo......

53

Odp: Mój niepewny związek i dziecko...

Jak tego dokonać ? Normalnie. Przestać się bać, bo strach jest kiepskim doradcą i zacząć działać. Nikt nie twierdzi, że będzie lekko ale realnie patrząc nie masz innego wyjścia jeżeli chcesz swoje życie zmienić.
Wbrew pozorom jest wiele osób które wywodzą się z dysfunkcyjnych rodzin i muszą sobie radzić same. Nie każdy o tym opowiada, bo też chwalić się specjalnie nie ma czym. Musisz aktualnie ustalić sobie jakiś realny plan działania i konsekwentnie do niego dążyć. Na ten moment musisz się skupić na znalezieniu pracy. Może urząd pracy w Twojej miejscowości organizuje jakieś interesujące kursy z których mogłabyś korzystać ? Sprawdzałaś, czy jako samotna matka masz szanse na dodatek mieszkaniowy z urzędu gminy ?

54

Odp: Mój niepewny związek i dziecko...

Biuro pracy nie ma dla mnie nic bo jeszcze jestem na etacie.l-4 w trakcie trwania umowy.doatek mieszkaniowy dostają osoby legalnie wynajmujace mieszkanie.o odpowiednim metrażu. Nie słyszałam by ktos chcial meldowac lokatora ktory placi 500 zl za kawalerkę

55

Odp: Mój niepewny związek i dziecko...

Wiesz Amy... stwierdzenie " nie słyszałam by ktoś chciał meldować lokatora, który płaci 500 za kawalerkę" dość sporo o Tobie mówi. Moje pytanie brzmi : Czy spróbowałaś kiedykolwiek poszukać kogoś, kto  zechciałby to zrobić ? Dlaczego z góry zakładasz, że nic się Tobie nie uda ??? Sądzisz, że inni ludzie nie znają trudów życia i nie są skłonni pomóc ? Jeżeli liczysz, że coś się zmieni w Twoim życiu bez Twojego udziału, to muszę Cię rozczarować. Nic nie zrobi się samo...

56

Odp: Mój niepewny związek i dziecko...

Rok temu w wakacje bylam juz spakowana.szukalam mieszkania . oczywiście z możliwością meldunku.kazdy pukal sie w głowę. Jeden pan powiedzial nawet ze nie praktykuje sie meldowania lokatorów bo musiał by od tego odprowadzić podatek. Najem musiał by byc zgloszony.u pani u ktorej miałam wynajmować chybali sobie ze może. ..mialam wrażenie ze po to tylko bym wynajela.mam dziecko.meldunek byl mi potrzebny by zapisać je do szkoły. Wiec gdy juz mialam mieszkanie powiedzieli mi ze dziecka nie zapisza.nie ma miejsc. Wynajelam mieszkanie za 400 zł. 29 m.pod szkołą. I dziecka nie przyjęli.bylam w mopsie.stwierdzili ze nie mogą pomóc. Mam najnizsza krajowa a to dzieli sie na mnie i dziecko wiec przekraczały nam dochody o jskies 200zl.Wiem o czym piszę. Bylam też juz u matki.sama.myszy drapaly nas w nocy,zimno porazajace,nie bylo gdzie sie umyć, rodzina kradla mi opał. Nie zarzucaj mi ze nie probowalam.a co ty wiesz o takich sytuacjach. ?doswiadczylas tego? Chce zostać z narzeczonym.on chce dziecko.prosilam by mi podpowiedzieć jak go nakłonić by byl dla mnie oparciem

57

Odp: Mój niepewny związek i dziecko...

Amy- nie bedzie oparciem.

Bo nie jestes samodzielna.
On wie, ze czujesz sie zalezna i.....w pewien sposob robi ci laske, rozdaje karty, trzyma cie w garsci( jak zwal, tak zwal)
Bylam w podobnej sytuacji, i uwierz mi- nikt nie bedzie cie szanowal, jak nie bedziesz sama stanowic o sobie.

Najpierw samodzielnosc, potem zwiazek, potem dziecko.
( nie najpierw dziecko, potem zwiazek, potem samodzielnosc)
Tu nie ma drog na skroty, tu nie ma " szybko i latwo ustawie sie dzieki zwiazkowi"
A drugie dziecko, to zalozenie sobie stryczka na szyje.

Na moje oko- to ty sie boisz samotnosci.
Boisz sie samotnych wieczorow, boisz sie, co bedzie jak dziecisk zachoruje, jak " zostaniesz na lodzie" , jak nie bedzie co dziecku dac jesc.....boisz sie, i dlatego kurczowo trzymasz sie " kogokolwiek"
Nie, nie kochasz go- liczysz na niego.
Nie, on cie nie kocha- on cie MA.

Na tym nie zbudujesz przyszlosci. To slepa uliczka. Krecisz sie w kolko. Nic nie mialas, nic nie masz, i nic nie bedziesz miec.
Jedyna nadzieja, ze twoj dziecoak jest coraz starszy, coraz bardziej samodzielny, a ty chcesz sobie zmajstrowac kolejne. Uwalisz sie na kolejne lata- bedziesz miala tylko jedno:
Bedziesz miala na co narzekac.

Takie jest moje zdanie.

58

Odp: Mój niepewny związek i dziecko...

Tak Amy, mam to wielkie szczęście, że od dziecka moje życie jest dosłownie usłane różami, cóż ja mogę wiedzieć... smile
Skoro tak lubisz, to żyj dalej cała w pretensjach do świata i ludzi za nieudane życie. Pielęgnuj te wszystkie urazy do matki, "teściowej", partnera, pracodawców i przyjaciółki. To zdecydowanie łatwiejsze, niż walka z przeciwnościami życia.
Jako, że Twój narzeczony mimo licznych rozmów wciąż oparciem Twoim być nie chce, to może przystaw mu pistolet do skroni i zmuś ?

59

Odp: Mój niepewny związek i dziecko...

Sama mam ciężko i tez mam córkę 10lat a teraz urodził mi się jeszcze syn ale nie o to chodzi nie rozumiem jak Ci dziecka do szkoły nie przyjmą? Ja wynajmowalam kilka juz mieszkań odkąd urodziłam córkę i jakoś problemu nie było czy do zerówki czy do szkoły. I na żadnym z wynajętych mieszkań nie miałam meldunku. Dziecko ma obowiązek szkolny a Ty widoczne nie potrafisz w szkole rozmawiać. Co do mopsu to się zgodzę ze przy najniższej krajowej nie pomogą  bo mi też odmówili i daje rade. Jestem w twoim wieku ale moim zdaniem tracisz czas i tyle zamiast wziąść się w garść.

60

Odp: Mój niepewny związek i dziecko...

Ten gość nie będzie oparciem. Taka prawda. Gdyby miał zadatki na to, to już byś to zobaczyła. ratuj się i zmień go.

61

Odp: Mój niepewny związek i dziecko...
Truhijo napisał/a:

Ten gość nie będzie oparciem. Taka prawda. Gdyby miał zadatki na to, to już byś to zobaczyła. ratuj się i zmień go.

A może ja wyolbrzymiam? Może są związki gdy kobieta zarabia najnizsza a facet kilka razy więcej i kazde żyje za swoje i pozwala sobie wedle wlasnych a nie wspolnych pieniedzy
Moze ja przesadzam. ?a kobiety, jak jest u was. ?możecie dysponować kasa partera?gdy na przykład juz nie macie swoich pieniędzy to jest opcja ze bierzecie od niego?np na duże zakupy spożywcze lub kiecke. ?bo u mnie jest tak ze rzadze się swoim i jak wydam to jemy kiełbasę i bialy chleb.no i nie ma tematu ze mi on coś kupi,nie wiem kolczyki spodnie.dla niego to logiczne

62

Odp: Mój niepewny związek i dziecko...
ppp27 napisał/a:

Sama mam ciężko i tez mam córkę 10lat a teraz urodził mi się jeszcze syn ale nie o to chodzi nie rozumiem jak Ci dziecka do szkoły nie przyjmą? Ja wynajmowalam kilka juz mieszkań odkąd urodziłam córkę i jakoś problemu nie było czy do zerówki czy do szkoły. I na żadnym z wynajętych mieszkań nie miałam meldunku. Dziecko ma obowiązek szkolny a Ty widoczne nie potrafisz w szkole rozmawiać. Co do mopsu to się zgodzę ze przy najniższej krajowej nie pomogą  bo mi też odmówili i daje rade. Jestem w twoim wieku ale moim zdaniem tracisz czas i tyle zamiast wziąść się w garść.

To byl koniec lipca.kazali mi przyjść do szkoły we wrzesniu.a we wrześniu to ja juz musiałam wiedzieć czy tak czy nie.pytalam jeszcze to mowili ze nie koniecznie małą przyjmą. A teraz to juz mowy nie ma.nie mam już pracy praktycznie. Jesli sie rozstaniemy to wrócę do mamy.sama nie odejdę.boje się tylko jak zacznę żyć bez oszczędności

63

Odp: Mój niepewny związek i dziecko...

Amy- u mnie jest tak, ze wywalczylam sobie samodzielnosc. Zyje za swoje, ( + alimenty) i nikogo nie musze prosic o nic.ja decyduje o kiecce i kielbasie.
Latwo nie bylo, bo zaczynalam z 5 miesiecznym dzieckiem. Nie mam rodziny. Bylam i jestem sama.
Dopiero po 9 latach zaczelam interesowac sie znalezieniem kogos dla siebie.
Obecnie jestem na etapie " odpuszczenia sobie facetow"

Zacznij od pracy, potem jakas kawalerka- tania w utrzymaniu, bez luksusow, potem stabilizacja,
A jak bedziesz na swim, dama sobie, samodzielna, to inaczej spojrzysz na zwiazki, rodzine, i wszystko....

64

Odp: Mój niepewny związek i dziecko...

Czytam i czytam Twoje wypowiedzi Amy i włos mi się jeży. Masz taki galimatias w głowie, że ręce opadają. Gdybyś miała 18 lat, byłoby to zrozumiałe, ale Ty masz 32 i to jak żyjesz i z kim jest wyłącznie Twoją sprawką.

W każdym niemalże zdaniu jest kasa, obwinianie wszystkich za Twoją sytuację, a nigdzie nie ma jasnej koncepcji jak chciałabyś realnie żyć, nie ma też autokrytyki.

To co mnie uderzyło, to nigdzie nie piszesz o  swojej miłości do córki ani, że Ty chcesz dziecka.

Przeczysz sama sobie, raz piszesz jaki to Twój narzeczony jest zamożny, a w innym  miejscu, że nic nie ma. Piszesz bzdury o meldunku, zapominasz, że jesteśmy w UE i obowiązek meldunkowy został zniesiony. Chcesz być z narzeczonym, ale możesz też wyprowadzić się albo wrócić do matki. Brzmi to tak, jakbyś wystawiała się na licytację ?kto da więcej?. Oczekujesz od UP, żeby Ci dali pracę, to tez kolejna bzdura, bo to tak nie działa, a sama nigdzie nie piszesz co umiesz, jakie masz wykształcenie, doświadczenie.

A nie pomyślałaś o tym, że to Twoje życie, że nikt za ciebie Twoich problemów nie rozwiąże? Zadałaś sobie pytanie, dlaczego ktoś miały Cię utrzymywać (i Twoją córkę), dlaczego ktoś miałby dać Ci coś, na co nie zapracowałaś, dlaczego inni maja pracę a Ty nie? Póki tego nie zrozumiesz, póki nie weźmiesz tego wszystkiego w swoje ręce, będziesz wciąż żyła jak żyjesz. 

Ty chcesz gotowych rozwiązań, ale czego? Czy jak zajść w ciążę, czy jak znaleźć pracę (swoją drogą masz pretensję o  zwolnienie, ale kto chce pracownika, który chodzi na L4?), czy do której szkoły córkę zapisać?

Może wyobraź sobie, że spadłaś na samo dno, narzeczony wyrzucił Cię z domu, nie masz pracy, nie masz pieniędzy, a dziecko chodzi głodne. Co byś zrobiła w takiej sytuacji?

Gdybym ja znalazła się w podobnej sytuacji, to rozejrzałabym się wkoło, dziś robiąc zakupy znalazłam 3 ogłoszenia o pracę. Dniówka za sprzątanie domów to 120-150 zł, policz?miesięcznie pani sprzątająca (pod warunkiem, że rzetelnie pracuje, a nie obija się) zarabia ponad 3 tysiące. Ale to jest dla tych, którzy chcą.

A narzeczonemy najlepiej jest powiedzieć szczera prawdę.

65

Odp: Mój niepewny związek i dziecko...
Uciekająca Amy napisał/a:
Truhijo napisał/a:

Ten gość nie będzie oparciem. Taka prawda. Gdyby miał zadatki na to, to już byś to zobaczyła. ratuj się i zmień go.

A może ja wyolbrzymiam? Może są związki gdy kobieta zarabia najnizsza a facet kilka razy więcej i kazde żyje za swoje i pozwala sobie wedle wlasnych a nie wspolnych pieniedzy
Moze ja przesadzam. ?a kobiety, jak jest u was. ?możecie dysponować kasa partera?gdy na przykład juz nie macie swoich pieniędzy to jest opcja ze bierzecie od niego?np na duże zakupy spożywcze lub kiecke. ?bo u mnie jest tak ze rzadze się swoim i jak wydam to jemy kiełbasę i bialy chleb.no i nie ma tematu ze mi on coś kupi,nie wiem kolczyki spodnie.dla niego to logiczne

Droga Amy, nie pojmuję takich kobiet, które sa darmowymi służącymi. Ja postawiłam mojemu mężowi sprawę jasno: robimy wszysko w domu i przy dziecku po połowie i partycypujemy w kosztach po połowie. On dużo pracował i nie miał za bardzo czasu więc zgodziłam się na układ, który on zaproponwał: ja zajmuję sie wszysktkim, a on płaci za wszysko oprócz moich osobistych wydatków (ciuchy, kosmetyki). Przystałam na to. Nie było to to czego czciałam ale trzeba czasem pójść na kompromis. Szanuj się kobieto. Masz zamiar być jego darmową służącą do końca życia? Praca w domu kosztuje. Obcej kucharce i sprzątaczce musiłaby płacić, a tak mówi Ci, że jesteście w związku i dlatego masz robić wszysko za darmo i jeszcae jak rozumiem dokłądać się do jedzenia.
Facet sprytny jest nie ma co.

Posty [ 1 do 65 z 152 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Mój niepewny związek i dziecko...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026