Witajcie!
Jest to że pytanie na które nie mam odpowiedzi od już jakiegoś ładnego czasu, jednak teraz jakoś mnie podkusiło, żeby znaleźć odpowiedź, a gdzie ją znaleźć jak nie u źródła ![]()
Mam w swoim otoczeniu, w Waszym pewnie też sie takie historie zdarzały, możliwe że same takich wyborów dokonywałyście.
Podam Wam na szybko, dwa przykłady takich zachowań z mojego otoczenia.
1. Dziewczyna ma chłopaka, chłopak jest naprawdę, ok, ma wielu znajomych, został zaakceptowany przez znajomych tej dziewczyny, jest lubiany w rodzinie, pomocny, z poczuciem humoru, z dystansem do siebie, ambitny. Z wyglądu męskim okiem wydaje mi się że może sie dziewczynom podobać. Związek trwa w najlepsze, pojawia sie gościu z nieciekawego środowiska, z bogatą przeszłością niekoniecznie legalną, biorą ślub, pojawią się dzieci które są wymówką przed sądem aby uniknąć/odroczyć odsiatke, zaczynam widzieć tą dziewczynę nie raz z siniakami, na całym ciele oraz na twarzy. Oczywiście przed ludzmi na spotkaniach pokazuje jaki on to klasa mężczyzna.To jest miłość, czy już głupota?
Co w głowie takiej dziewczyny musi siedzieć, ze trwa w takim patologicznym związku? I co też wpływa na to że taki drań wygrywa rywalizację z normalnym facetem, który tak BTW ułożył sobie życie i ma wspaniałe dzieci i żone ![]()
2. Drugi przypadek może troche inny, mniej taki drastyczny, ale też podpisujący się pod ten schemat.
Jest dziewczyna długo z chłopakiem, chłopak który dostosował sobie dziewczyne pod swoje dyktando, przestała się spotykać ze znajomymi, spotyka się już z nieliczną grupą swoich znajomych i to bardzo rzadko, bo chłopak się wkurza, jak była taką duszą towarzystwa to już nie jest bo jej zwyczjanie nigdy nie ma, nigdzie jej nie zaprosisz no bo się chłopak wkurzy. Wieczorami, siedzi sama w domu bo chłopak nie ma dla niej czasu, się swietnie bawi ze znajomymi, w miedzy czasie robi afery o wszystko, wypomina rzeczy że az wstyd tu je pisać, normalnie zachowuje sie jakby swiat sie krecił wokół niego. Dziewczyna w końcu męczy się tą sytuacją i pęka, idzie do znajomych i przyjaciół po opinie, wszyscy zgodnie bez konsultacji ze sobą mowia jak to wyglada wszystko.
Dziewczyna wyjeżdza na wyjazd nad morze ze szkoły. Poznaje tam bardzo fajnego gościa, coś tam zagrało w serduszku. Dziewczyna wraca z wyjazdu szczęśliwa, z energią, poczuła wiatr w żagle, jest skora do zmian w swoim życiu. Spotyka sie ze swoim chłopakiem, ten robi maślane oczka, przeprasza ją, obiecuje poprawe, oraz zmiany. Dziewczyna mu wierzy i wraca do życia z czasów przed wyjazdu.
Czy to strach przed zmianami? Może już tak duże przyzwyczajenie do kogoś? Gdzie i kiedy sie zaciera ta granica między miłością, a przyzwyczajeniem i rutyną?
No i czy wierzycie w takie zmiany z dnia na dzień? Czy to nie jest działanie bo "grunt mi sie sypie pod nogami"? I Czy takie wielkie deklaracje jak zmiany, poprawy faktycznie maja szanse wypalic? Mi sie wydaje ze nie, że to jest działanie chwilowe. Ciężko zmienić przyzwyczajenia człowieka z dnia na dzień. Ile jeszcze razy chłopak musi skrzywdzić dziewczyne by ta w końcu powiedziała dość?
To są tylko dwa przypadki opisane przeze mnie, ale jest tego więcej, te są dwa takie skrajne.
Czy w Waszym otoczeniu też takie anomalia miłosne występują?
Jak to się ma do tego, że związek dwojga ludzi to jest kompromis jedno i drugiej strony, a nie podporządkowanie się do zycia tego drugiego?
Tyle sie mówi o szacunku do siebie, że dziewczyna musi czuć przy meżczyźnie bezpieczna, ale czy właśnie taki model chłopaków jak tych dwoch na gorze pasuje do tego, ze przy takim one sie czują bezpiecznie?
Znam wielu mężczyzn, którzy wbrew pozorom też mogą zapewnić dziewczynie bezpieczeństwo a są przy tym hmm normalni? Przy czym nie afiszują się ze swoją mocą, możliwościami no i przede wszystkim nie ograniczają życia drugiej osobie, a jednak ten "krzywdzący" jest jednak lepszy. Co jest w nich takiego pociągającego że mają przewage?
No i na koniec zapytam, po prostu. DLACZEGO?
Zapraszam do dyskusji ![]()