Proszę Was o informacje . Psychiatra stwierdził ,że przy moich lękach i nerwicy , do tego niekontrolowane branie leków ,najchętniej widziałaby mnie w szpitalu na 6 tygodni.W czym może mi to zaszkodzić
w przyszłości chodzi mi o dokumentację medyczną?Nie mówiąc już o utracie pracy?
Podobne tematy
Nie znam historii ani jednej osoby któraby wyleczyła sie z choroby psychicznej, jeśli trwa długo lub od urodzenia.
Nie znam historii ani jednej osoby któraby wyleczyła sie z choroby psychicznej, jeśli trwa długo lub od urodzenia.
Ja znam. Było wiele takich przypadków. Potrzebny był tylko dobry psychiatra. Nerwica to nie depresja.
Nie mam pojęcia, w czym może Ci to zaszkodzić. Jeżeli jest na tyle źle, to chyba warto się poświęcić. Pytałaś w jaki sposób będą Cię tam leczyli?
Ani nerwica ani depresja nie należą do chorób psychicznych.Myślę, że lekarz dobrze ci radzi,w szpitalu na pewno ustalą odpowiednie dla ciebie leki, a poza tym wdrożą systematyczną psychoterapię. Na oddziałach dla nerwicowców czy osób z depresją jest zupełnie inaczej niż na oddz. dla chorych psychicznie. Dokumentacja medyczna zostaje w szpitalu i u lekarza prowadzącego, jeśli mu ją zaniesiesz
Jeśli chodzi o pracę, to zależy, dostaniesz zwolnienie,no i nie wiadomo jak na to spojrzy pracodawca,nie lubią mieć takich problemów z pracownikiem, też często nie odróżniają nerwicy od choroby psychicznej.Wiem, że niektórzy biorą urlop zamiast zwolnienia.Jeśli masz zaległy urlop lub możesz wziąć trochę bezpłatnego, to lepiej będzie tak to załatwić.
Czasami jest nie do zniesienia.... na przekór wszystkiemu jestem w miarę silna.Tylko mam tak się męczyć do końca życia.
Nie chce taka być..na dodatek sama wpędzam się w kłopoty. Czuję się gorsza ,że wpadłam w nerwicę , mam do siebie żal kiedy dopada mnie atak.
Sezamek a kto ci powiedział, że masz być taka do końca życia? To wcale nieprawda.Nerwica to konflikt emocji.Coś jest nie tak jakbyś chciała w twoim życiu, czy w odbieraniu przez ciebie emocji, sytuacji. Ktoś musi pokazać ci drogę, jak możesz sobie z tym radzić, dlatego tak ważna jest psychoterapia. A w szpitalu zajmą się tobą sami fachowcy,skorzystaj, bo inaczej faktycznie będziesz się męczyć do końca życia,zupełnie niepotrzebnie.
witaj sezamek. w koncu jakies wytlumaczenie tego romansu w pracy ktory trwal 2 lata.
przez to nabawilas wie nerwicy?a moze zachowywalas sie tak przez nią?
Nie wiem Nokiaa....może nabawiłam się przez romans....może miałam wcześniej.
Romansu nie ma ....nerwica jest.
Czekałaś Nokiaa na nowy wątek?!Dostrzegłaś SEZAMEK to .....zaraz musisz dokopać do tyłka
Lekarz zasugerował szpital, bo pewnie najbardziej bal się niekontrolowanego brania leków (w przypadku niektórych można umrzeć). Nerwica to choroba cywilizacyjna, dużo osób ją ma i nie jest chorobą nieuleczalną.
Nie wiem Nokiaa....może nabawiłam się przez romans....może miałam wcześniej.
Romansu nie ma ....nerwica jest.
Czekałaś Nokiaa na nowy wątek?!Dostrzegłaś SEZAMEK to .....zaraz musisz dokopać do tyłka
nabawilas sie tego przez tamtą sytuację.kolezanka z chadem po zerwaniu nabawila sie powrotu choroby.
I mam nauczkę co Tobie do tego....to zupełnie inny wątek.
Wiesz , życzę Tobie żebyś zakochała się w złym facecie w złym czasie ....i będziesz wiedziała ,że to co robisz jest złe ale będziesz go kochała ....
Piszę to do Was wszystkich tych pewnych siebie z zasadami.....znam kobietę inteligentną ,zabawną ,kulturalną,wykształconą ,bez nałogów wychowała dwóch synów
dbała o dom i męża (flirciarza) nigdy nie narzekała....i pewnego dnia spotkała przemiłego Pana rodzina dzieci żona..i zakochali się w sobie...on rzucił dla niej wszystko
ona poświęciła mu trzy lata swojego życia potem wróciła do męża ..zrozumiała ,że popełniła błąd.
To może przytrafić się tym najwspanialszym,najsilniejszym i tym ,którzy tego nie akceptują...
ZROZUMIAŁAŚ
i to ja teraz odpowiadam za to co robiłam to ja mam problem i szukam tu pomocy kolejny raz.Czy to zabronione?
12 2015-07-02 17:39:14 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2015-07-02 17:40:50)
za duzo dostalam po dupie od facetów, aby im wierzyc i ich kochać. jestem w malzenstwie-w ktorym jest dobrze do dupy. od samego początku. nie zgrywam cwaniary-pamiętam caly twoj wątek. i nie ma co sie oszukiwac, przez tego gagatka zachorowalas. zycze ci zdrowia i sory za okrutną slowa-ale czasem musi zabolec,aby sie wyleczylo. mnie tu tez nie jeden raz powiedzieli w oczy- i mają racje. powiedzieli to co psycholog na prywatnych wizytach. jestem typem kobiety, ktora nie zawalczy a ktorej mozna narobic na leb. dlaczego ty mialabys nie miec innych wad. tkwilas w zwiazku bez sensu.
co dla nas oceanem, dla mezczyzn moze nie byc nawet kałużą:(
pozdrawiam cie
Sezamku, nie rozumiem Twojego pytania ...
Po pierwsze - nerwica - to choroba taka sama jak każda inna.
Gdybyś miała raka / gruźlicę / no nie wiem zapalenie wyrostka - to też być tego nie leczyła ?
Otóż z nerwicą dokładnie tak samo ... trzeba leczyć.
To czego w Twoim przypadku obawiałabym się bardziej - to niekontrolowane przyjmowanie leków.
To jest bardzo niebezpieczne dla Ciebie Sezamku. Dla Twojego zdrowia i życia !
Jeśli pobyt w szpitalu pomoże Ci w przezwyciężeniu tego nałogu, to nie trać czasu na czekanie !!!
witaj sezamek. w koncu jakies wytlumaczenie tego romansu w pracy ktory trwal 2 lata.
przez to nabawilas wie nerwicy?a moze zachowywalas sie tak przez nią?
przez zawiść ,zajadliwość też możesz trafić do szpitala!
wtedy ktoś napisze ci takiego posta jak ty dla SEZAMEK
nie bądz lekarzem nie stawiaj diagnoz bo nie wiesz co ciebie czeka
Sezamku, skąd jesteś ? Mam podobne problemy do Ciebie. Zreszta sama zastanawiałam się już nad jakiś szpitalem bo jest ciężko:(
Tzn. masz nerwicę/ Mnie już tak męczy ta choroba ,że nie potrafię normalnie żyć. Wiesz co przeżywam przed każdym wyjazdem nawet do najbliższej rodziny? W trakcie jednego z wesel myślałam ,że padnę z nerwów ...chciałam rozluźnić się szampanem ale nie mogłam utrzymać kieliszka w ręce . Przerażają mnie takie sytuacje ...chcę pokonać tę lęki .
Hymm, chyba na razie trzeba dobrze dobrać leki.
nokiaaa napisał/a:witaj sezamek. w koncu jakies wytlumaczenie tego romansu w pracy ktory trwal 2 lata.
przez to nabawilas wie nerwicy?a moze zachowywalas sie tak przez nią?przez zawiść ,zajadliwość też możesz trafić do szpitala!
wtedy ktoś napisze ci takiego posta jak ty dla SEZAMEK
nie bądz lekarzem nie stawiaj diagnoz bo nie wiesz co ciebie czeka
jezeli ktos napisze mi przykrego posta, to zapewne nie będzie mi do smiechu.
nikt nie lubi krytyki.
jest swiatelko w tunelu-diagnoza i leczenie.
na pewno ci sie w koncu uloży.
Nie dam rady ...ostatnio każdy poranek to dla mnie katorga. Nie mam siły wstać z łóżka .
Nie mogę jeść .Boję się wszystkiego...
Te najgorsze stany mijają. Musisz dobrać leki, jeśli w tym celu trzeba iść do szpitala to tak zrób.
Myślałam ,że urlop pomoże. Nic coraz gorzej i gorzej. Nawet przed spotkaniem z koleżankami z liceum musiałam zażyć relanium. W czasie urlopu wychodząc na spacer zaczęły trząść mi się nogi.
Ze strachu przed przestrzenią
Sezamek885- czy wdrażasz leki przeciwdepresyjne? macie jakiś plan leczenia?
od pół roku biorę xetanor i hydroksyzyne na sen. ....i do tego alkohol w ograniczonych dawkach bo już czasami nie mogę wytrzymać mam taki ucisk w okolicach jamy brzusznej. Spotkania ze znajomymi to relanium 2 x 5mg....
Wiem nie powinnam pić ale czasami jest tak źle ,że wypijam dwa piwa zmieszane ze spritem ....raz lub dwa razy w tygodniu
Byłaś w końcu na leczeniu szpitalnym ??
26 2016-02-02 21:32:17 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2016-02-02 21:32:58)
Hej. Ja spędziłam 6 tygodni na obserwacji na oddziale psychiatrycznym, co prawda za granicą, ale zawsze masz jakąś podpowiedź co do tego, jak takie leczenie może wyglądać.
Trafiłam na oddział po nieudanej próbie samobójczej.
Jakbyś miała pytania, to pisz na mail, opowiem Ci wszystko dokładnie.
P.S Mam nerwicę lękową i zaburzenia odżywiania.
Będę powtarzać to jak mantrę, ale z pełnym przekonaniem polecam pobyt na oddziale dziennym. W Twoim stanie dostałabyś się pewnie z dnia na dzień. Porozmawiaj ze swoim lekarzem. Spędzasz tam kilka godz. dziennie, dostajesz zwolnienie L4 jeśli pracujesz. Jesteś bezpieczna, pod okiem specjalistów, bierzesz udział w terapii.
Odnośnie tego co pisałaś prawie rok temu- przeraża mnie nieświadomość ludzi odnośnie leczenia psychiatrycznego.
Mój psychiatra wie o fobii i nerwicy ale boje się wspomnieć o myślach samobójczych. Nie chce żeby wysłali mnie do szpitala. Czy to konieczne żeby o tym wiedział?
29 2016-02-02 22:08:57 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2016-02-02 22:10:28)
Mój psychiatra wie o fobii i nerwicy ale boje się wspomnieć o myślach samobójczych. Nie chce żeby wysłali mnie do szpitala. Czy to konieczne żeby o tym wiedział?
Tak. Zatajasz przed nim prawdę/okłamujesz go i nie może poprawnie Cię diagnozować, co zapewne wpłynie na skutki leczenia.
P.S Nikt Cię na siłę do szpitala nie wyśle. Naprawdę chcesz umrzeć?
Cyngli miałam bardzo dużo problemów i bardzo chciałam umrzeć a teraz nie wiem. Są momenty kiedy mysle ze to nie ma sensu bo jestem świrem i musze leczyć się u psychiatry. Biorę leki które są antydepresantami i pomagają w nerwicy natręctw jednak na poczatku miałam okropne poczucie ze powinnam sobie cos zrobić. Podobno to przy tych lekach na poczatku normalne.
Cyngli miałam bardzo dużo problemów i bardzo chciałam umrzeć a teraz nie wiem. Są momenty kiedy mysle ze to nie ma sensu bo jestem świrem i musze leczyć się u psychiatry. Biorę leki które są antydepresantami i pomagają w nerwicy natręctw jednak na poczatku miałam okropne poczucie ze powinnam sobie cos zrobić. Podobno to przy tych lekach na poczatku normalne.
Jeśli to była konsekwencja przyjmowania leków, to tym bardziej nie powinnaś się obawiać powiedzieć terapeucie. ![]()
On chce Ci pomóc, nie zaszkodzić.
Teraz to bylo głównie po lekach ale wczesniej miałam takie myśli tak po prostu przez nadmiar problemów jako dziecko. O tyle dobrze ze teraz jest 6 dzień brania leków i mijają skutki uboczne
Teraz to bylo głównie po lekach ale wczesniej miałam takie myśli tak po prostu przez nadmiar problemów jako dziecko. O tyle dobrze ze teraz jest 6 dzień brania leków i mijają skutki uboczne
Ja bym powiedziała. Musisz być całkowicie szczera, inaczej nie otrzymasz odpowiedniej pomocy.
34 2016-02-03 12:22:25 Ostatnio edytowany przez Sezamek885 (2016-02-03 12:24:14)
wczoraj umówiłam wizytę 19.02. .... Co za ból - wewnętrzny . Nie do zniesienia tj. takie duszenie w żołądku .Czasami myślę ,że cała drżę .Zmusiłam się , wstałam z łóżka , poszłam do pracy i praktycznie nic nie chce mi się robić.
Nie chcę brać relanium. Muszę wytrzymać do końca w pracy a potem zakupy....katorga. Boję się mojej miejscowości , boję się mojego miejsca pracy, boję się mojego domu.
Chyba nawet boję się samej siebie .Jeżeli ten strach powstał we mnie to jak go wyrzucić.
Są momenty ,że jest lepiej ....jaka ja jestem wtedy szczęśliwa
Sezamek w takim stanie możesz pojechać bezpośrednio do szpitala,masz nasiloną agorafobię i ogólne stany lękowe. Oddział dzienny jest super, pod warunkiem, ze ktoś jest w stanie dojechać na zajęcia. Ja bym ci radziła pójść do szpitala, ustawią cię lekowo, terapeutycznie. I nie mieszaj relanium z antydepresantami i hydroksyzyną, nie mówiąc już o alkoholu. alkohol poteguje bardzo lęki, choć może ci się wydawać, że jest inaczej. To samo z kawą.
Tyle czasu i możliwości marnuję przez te lęki.Nie mogę normalnie funkcjonować. Zapytam lekarza o pobyt dzienny
To relanium jeszcze jest w sprzedaży ??? To lek starej generacji, uzależnia jak żaden inny i raczej nie dla młodej, pracującej dziewczyny....
a gdyby lekarz wiedział, że łączysz je z alkoholem to raczej by Ci ich nie przepisał.
Mam podejrzenia, że lekarz jej tej relaśki nie przepisał, tylko zdobywa ją z nielegalnego źródła.
Chciałabym się mylić.
Byłam na wizycie jestem rozczarowana. Pani doktor prowadzi mnie od 2 lat. Nie mogła poszukać mojej kartoteki. Musiałam opowiadać jej wszystko od początku .Stwierdziła ,że musi podwoić dawkę leku.
Nawet nie pamiętała ,że chodziłam na terapię indywidualną.....wizyta 150 PLN . Jak pomóc sobie samej?!
Zaczęłabym od zmiany lekarza prowadzącego.
witam sezamku!
jak zdrowie?
mam nadzieje, ze u ciebie sie wszystko uklada.
Dziękuję Nokiaaa, dziękuję ale za dobrze to nie jest . Dzisiaj jest mi strasznie słabo....teraz przyznaję Tobie rację to ten romansik mnie wykończył .Zawsze byłam słaba
a teraz jest jeszcze gorzej.Nie mogę pracować .Brak koncentracji.Emocjonalnie jestem wybita z rytmu.
chcialabym aby ci sie ulozylo, bo teraz widzę ze naprawdę to jest powazna choroba. slabosc. ta depresja i stany lekowe.
nie oceniam juz nigdy wiecej nikogo. tyle co przleszlam od wrzesnia-pokazalam na tyle na ile mnie stac.
nawet ty bys sie usmiala:(
co do pracy- nie wiem jak sie mozesz zmotywowac.
ja bym zaczela od Jasnej Góry i modlitwy-bo tam sa cuda.
Czasem warto się zatrzymać i zastanowić nad tym czy taki pobyt w szpitalu mógł by wiele dać .
Z mojego doświadczenia (często w związku z wykonywaną pracą jeżdżę do szpitala psychiatrycznego) nie polecałabym szpitala dla osoby, która ma nerwicę. Nie obrażając nikogo, w szpitalu na ogół widzę ludzi, którzy wyglądają jak zombie - nafaszerowani lekami snują się po korytarzach, majaczą, płaczą, chcą wyjść twierdząc, że nic im nie jest. Jak stamtąd wychodzę to czuję się źle. Nie potrafiłabym pracować tam jako pielęgniarka
Może lepsza byłaby jakaś terapia grupowa, zmiana lekarza psychiatry, może rozmowy z psychologiem. Mówi się, że psychiatra jest od dawania leków, a od głębszej rozmowy - psycholog....
Sama od miesiąca borykam się z jakimiś napadami smutku, lęku...
Życzę dużo zdrowia i siły tym, którzy źle się czują ze sobą i nie wiedzą co robić!
3majcie się!