netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Odeszlam-nie zaluje.

31 odpowiedzi9 694 wyświetleniazałożony przez montka, 28.06.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Odeszlam-nie zaluje.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 32 ]

1 Ostatnio edytowany przez montka (2015-06-28 16:51:53)

Temat: Odeszlam-nie zaluje.

Witam.
Pewnie zaskoczy Was wszystkich tytul mojego postu, ale taka jest prawda. Nie zaluje ze odeszlam... I to nie od partnera ale od narzeczonego. Ale od poczatku i w wielkim skrocie.

Rok 2011- za sprawa wspollokatorki za czasow studiow poznalam A. Na poczatku byla to luzna znajomosc do niczego nie prowadzaca. Jednak kolezanka a nawet w tamtym czasie przyjaciolka namawiala mnie na cos wiecej. Byla bowiem zdania ze zna nas na tyle dobrze iz wie, ze to jest to. On potrzebowal kogos kto twardo stoi na ziemi a ja oddanego i wiernego partnera.

Rok 2013 - oficjalnie bylismy juz para,z czego wszyscy "nasi" znajomi byli zadowoleni. Czas mijal szybko a ze nasz zwiazek mial byc zwiazkiem na odleglosc postanowilismy zamieszkac razem u niego... Z jego matka, dwiema siostrami i bratem... Niezla gromadka-prawda?!

Rok 2014- A.mi sie oswiadczyl,kazal zaplanowac wesele i...pojechal na rok do ojca do Francji.

1 czerwca 2015 -wielki powrot A.do Pl i do domu rodzinnego,gdzie nikt go szczerze nie wita...

12 czerwca 2015-odchodze!! W ciagu godziny postanawiam sie spakowac i wyporwadzic. A.dobitnie pokazal jak mu na mnie zalezy i jak mnie kocha...


A teraz fakty, ktore wszyscy wokol wiedzieli i ja tez, ale przyjelam do siebie je dopiero ostatnio.
W momencie gdy poznalam A.bylam pod wrazeniem tego, jaka spokojna i opanowana jest osoba. Mial dobre serce, byl pomocny i cierpliwy. Pracowity i madry a do tego lekki maniak komputerowy. Z czasem jak zaczelam z nim mieszkac dostrzeglam, iz jest w konflikcie z jedna z siostr, a matki wrecz nie szanuje. Koledzy i komputer oraz XBoxa stawia wyzej niz potrzeby innych (czytaj mnie). W ciagu 2 letniego zwiazku i mieszkania pod jednym dachem z jego rodzina bylam bardziej z nimi zzyta niz on sam. Sami ostrzegali mnie rowniez przed nim,iz jest pod wielkim wplywem niektorych osob (w tym tamtej kolezanki).
A.oczekiwal iz bedac ze mna w zwiazku nadal bedzie wiecznym kawalerem, ze bedzie mogl wychodzic gdzie chce i do kogo chce-rozumialam to bo w koncu znajomi tez musza byc. Jednak ja ze swoich znajomosci musialam zrezygnowac na jego rzecz... Wspolnych chwil byla garstka,uczuc mi nie okazywal a moje prosby sie nie liczyly. A byl zdania ze jak mnie kocha to wystarczy ze sie ze mna przespi i to juz jest cos.

Jak wyjechal do Francji coraz rzadziej ze soba rozmawialismy. Zdalam sobie sprawe ze wiele nas rozni i zadne z nas nie stanie na rzesach by sie dla drugiej osoby zmienic. On od zawsze byl lekkoduchem, ktory zyl tylko z dnia na dzien. Nie przejmowal sie skad wezmie pieniadze na rachunki, istotne bylo ze ma kumpli, piwo i xboxa. Pragnal zwiazku spokojnego, w ktorym nie musi sie starac, zabiegac, o ktory nie musi dbac. Ja natomiast jestem osoba z rozbitej rodziny i dla mnie stabilnosc i poczucie bezpieczenstwa sa istotne. Partnerstwo na pierwszym miejscu!! Ale irytowalo mnie, ze on na wszystko ma czas,ze mam wyluzowac... Ze sama musialam pomagac jego mamie,ze ja decydowalam o wszystkim. Francja zmienila go-wszyscy to potwierdzaja. Zwiazek zmienil mnie. On stal sie osoba porywcza i nerwowa,a ja z osoby pewnej siebie stalam sie kobieta placzliwa i niepewna jutra.

W ciagu 2 lat wiele razy sie klocilismy. Poczatkowo o glupoty, potem problemy sie pietrzyly. Jego wyjazd do Francji dolal oliwy do ognia, tak ze ostatnio nie moglam. Wybuchlam,wykrzyczalam caly zal i smutki. Wyrzucilam z siebie to co mnie boli, o co sie martwie,gdzie widze problem naszego zwiazku. Ze fatalnie to wyglada ze pojechal na rok za granice przekreslajac nas, ze tylko gry i kumple. Ze slub za 3 mc a my listy gosci nie mamy bo on ZNOWU nic nie wie!! Ze nawet nie mamy wspolnych zaintersowan. Skwitowal to slowami "za to masz z nowymk znajomymi z silowni". Szok!! To ja ide na sil by lepiej wygladac, by mu sie bardziej podobac,zrzucic kilka kg,stracic cm tu i owdzie a ten wyskakuje z takim tekstem... Zaczela sie awantura i aby mnie uspokoic A uderzyl mnie w twarz - dokladniej w nos.

Tego bylo za wiele. Szybko spakowalam swoje rzeczy i ucieklam z tamtego domu. Bylam zbyt roztrzesiona by wracac do wlasnego domu-zostalam u znajomych z sil na noc. Co ja sie wtedy oplakalam to moje!! Ale najlepsze jest to, ze "nasi"znajomi w tym tamta kolezanka/przyjaciolka (tez chyba jego bo nie moja) naskoczyli na mnie ze szok. Mieli w dupie to, ze ja w obcym miescie procz A i ich, to nie znam nikogo. Wazne bylo tylko zrownac mnie z ziemnia, ze zle sie zachowalam,ze wyrahowana su*a jestem, ze teraz to jestem skreslona itp itd.

Obecnie przesiaduje u Mamy w domu i staram sie wrocic do normalnosci. Nie zaluje ze odeszlam a raczej tego ze tak to sie skonczylo. Ze tak pozno sie ocknelam. Ze za pozno zrozumialam, iz ten slub ba ten zwiazek to blad- po co wiazac sie z kims kto ma Cie gleboko,nie szanuje Cie ani mu na Tobie nie zalezy?!

Jasne ze cierpie,jasne ze placze...
Ale nie zaluje...

2

Odp: Odeszlam-nie zaluje.

Ja ciebie doskonale rozumiem, moja siostra też uciekła od takiego typka, to była bardzo mądra decyzja i trzymaj się jej, bądź silna i wytrwała. Obecnie w Polsce coraz więcej jest takich ludzi egoistów. To jest własnie to słynne pokolenie tzw JP II. Polacy się degenerują mamy za czyste geny + bieda tak mówił mój wykładowca. Potem dziw że wiele kobiet wybiera cudzoziemców a wiele porządnych mężczyzn zostaje samych bo podobnie jak porządne kobiety nie chodzą na balety.

3

Odp: Odeszlam-nie zaluje.

Ja miałam podobnie, tyle, że czekałam prawie 20 lat aż się ocknie.
Rok temu odeszłam. Już nie płaczę i też nie żałuję.
Trzymaj się. Ciesz się, że nie czekałaś tyle co ja.

4

Odp: Odeszlam-nie zaluje.

Moim zdaniem to i tak dlugo... Za pozno zostala podjeta przeze mnie decyzja. Zwlaszcza ze przygotowywany byl slub...

Boli, ze dorosli ludzie nie umieja utrzymac normalnego kontaktu,z szacunkiem,godnoscia... Przykre ale prawdziwe...

Kiedy przestanie bolec? Kiedy wrocr do normalnosci? Kiedy przestane siebie winic?

5

Odp: Odeszlam-nie zaluje.

SUPER ! ! ! GRATULACJE ! ! to najlepsza decyzja jaką mogłaś podjąć!

6

Odp: Odeszlam-nie zaluje.
montka napisał/a:

Moim zdaniem to i tak dlugo... Za pozno zostala podjeta przeze mnie decyzja. Zwlaszcza ze przygotowywany byl slub...

Boli, ze dorosli ludzie nie umieja utrzymac normalnego kontaktu,z szacunkiem,godnoscia... Przykre ale prawdziwe...

Kiedy przestanie bolec? Kiedy wrocr do normalnosci? Kiedy przestane siebie winic?

U każdego inaczej. Odpowiedzi nie dostaniesz. U mnie to już rok od podjęcia ostatecznej decyzji a zbierałam się parę lat.
Teraz już jest lepiej. Ale dalej się nie mogę pogodzić z porażką, bo niestety nadal to tak traktuję. Dalej czasem ryczę.

No i jest we mnie złość. Czasem łapię się na tym, że życzę mu, żeby go złapała policja jak jedzie po alkoholu, albo żeby dostał lanie w jakiejś bramie, jak wraca w nocy z imprezy i zaczepia obcych ludzi. Potem jednak myślę o tym, że to jednak ojciec mojego dziecka a karma wraca i nie potrzebne moje uroki.

jak u ciebie?

7

Odp: Odeszlam-nie zaluje.
kałasznikow napisał/a:
montka napisał/a:

Moim zdaniem to i tak dlugo... Za pozno zostala podjeta przeze mnie decyzja. Zwlaszcza ze przygotowywany byl slub...

Boli, ze dorosli ludzie nie umieja utrzymac normalnego kontaktu,z szacunkiem,godnoscia... Przykre ale prawdziwe...

Kiedy przestanie bolec? Kiedy wrocr do normalnosci? Kiedy przestane siebie winic?

U każdego inaczej. Odpowiedzi nie dostaniesz. U mnie to już rok od podjęcia ostatecznej decyzji a zbierałam się parę lat.
Teraz już jest lepiej. Ale dalej się nie mogę pogodzić z porażką, bo niestety nadal to tak traktuję. Dalej czasem ryczę.

No i jest we mnie złość. Czasem łapię się na tym, że życzę mu, żeby go złapała policja jak jedzie po alkoholu, albo żeby dostał lanie w jakiejś bramie, jak wraca w nocy z imprezy i zaczepia obcych ludzi. Potem jednak myślę o tym, że to jednak ojciec mojego dziecka a karma wraca i nie potrzebne moje uroki.

jak u ciebie?

U mnie lepiej. Co moje to chyba juz wyplakalam... Przynajmniej na ta chwile tongue
Na razie staram sie skupiac swoja uwage na wlasnej osobie-spedzac milo czas robiac to co lubie i szukam pracy.
A jesli chodzi o ex... Czasami mam ochote jeszcze mu dopiec, tak by on pocierpial jeszcze. Mam ochote slyszec jego wolanie o pomoc... Mialabym z tego satysfakcje. A dlaczego? Doszly mnie sluchy, ze facet ma do mnie zal bo odeszlam. Podobno ma problemy teraz... Jednak okazuje sie ze problemy tycza sie normalnego funkcjonowania-nie ma kto obiadu podac, nie ma kto zakupow zrobic, trzeba kombinowac kase na rachunki i pamietac o nich. Nikt nie posprzata, nie popierze itp. Z dobrego zrodla wiem, ze nawet matka sie od niego odwrocila!! Sam musi podjac decyzje, nie ma kto za raczke zaprowadzic...
I dochodze do wniosku, ze juz wiem czemu ma do mnie zal. Wczesniej ja wszystko robilam, dzis on musi dorosnac a to jest trudne, zwlaszcza ze ma takie a nie inne podejscie do zycia...

8

Odp: Odeszlam-nie zaluje.

"A dlaczego? Doszly mnie sluchy, ze facet ma do mnie zal bo odeszlam. Podobno ma problemy teraz... Jednak okazuje sie ze problemy tycza sie normalnego funkcjonowania-nie ma kto obiadu podac, nie ma kto zakupow zrobic, trzeba kombinowac kase na rachunki i pamietac o nich. Nikt nie posprzata, nie popierze itp. Z dobrego zrodla wiem, ze nawet matka sie od niego odwrocila!! Sam musi podjac decyzje, nie ma kto za raczke zaprowadzic...
I dochodze do wniosku, ze juz wiem czemu ma do mnie zal. Wczesniej ja wszystko robilam, dzis on musi dorosnac a to jest trudne, zwlaszcza ze ma takie a nie inne podejscie do zycia."

Oj szkoda kobietki że widzicie pewne rzeczy dopiero po czasie sad Widać jak facet jest "przygotowany" do życia i jak bardzo potrafi sprawdzić się w związku. Nie ma Co w przyszłości na pewno byłby dla Ciebie wyjątkowym oparciem wink Dobrze że nie żałujesz bo zmarnowała byś sobie życie tylko. To jak zżyłaś się z jego rodziną świadczy, że jesteś dobrą osobą i poradzisz sobie, znajdziesz kogoś normalnego smile!

9

Odp: Odeszlam-nie zaluje.
Bart.k napisał/a:

"A dlaczego? Doszly mnie sluchy, ze facet ma do mnie zal bo odeszlam. Podobno ma problemy teraz... Jednak okazuje sie ze problemy tycza sie normalnego funkcjonowania-nie ma kto obiadu podac, nie ma kto zakupow zrobic, trzeba kombinowac kase na rachunki i pamietac o nich. Nikt nie posprzata, nie popierze itp. Z dobrego zrodla wiem, ze nawet matka sie od niego odwrocila!! Sam musi podjac decyzje, nie ma kto za raczke zaprowadzic...
I dochodze do wniosku, ze juz wiem czemu ma do mnie zal. Wczesniej ja wszystko robilam, dzis on musi dorosnac a to jest trudne, zwlaszcza ze ma takie a nie inne podejscie do zycia."

Oj szkoda kobietki że widzicie pewne rzeczy dopiero po czasie sad Widać jak facet jest "przygotowany" do życia i jak bardzo potrafi sprawdzić się w związku. Nie ma Co w przyszłości na pewno byłby dla Ciebie wyjątkowym oparciem wink Dobrze że nie żałujesz bo zmarnowała byś sobie życie tylko. To jak zżyłaś się z jego rodziną świadczy, że jesteś dobrą osobą i poradzisz sobie, znajdziesz kogoś normalnego smile!

Prawda. Ślepe jesteśmy czasem, że głowa boli.

10

Odp: Odeszlam-nie zaluje.

Bardzo dobrze zrobiłaś  i ja sama też bym pewnie tak zrobiła.

11

Odp: Odeszlam-nie zaluje.

Dziekuje za mile slowa smile
Kazdego dnia budzac sie nasluchuje cisze-nie sluchac szumu TV, odglosu klawiszy komputera... Mmmmm jak milo smile

Bart.k masz racje wsparcie byloby niesamowite!! On juz nie raz pokazal ze mnie wspiera... Przyklad: stracilam prace i powiedzialam mu o tym. Jego odpowiedz mnie zaskoczyla "Nie martw sie, wyluzuj. Ja pracuje". Ogolnie spoko, ale kurna jestem jeszcze mloda i mam jeszcze czas na to, by siedziec w domu i byc na utrzymaniu faceta.
Ale zero zrozumienia. Wiecej oparcia mialam od ludzi z silowni,ktorzy kazali mi sie nie poddawac, wspierali, motywowali i wierzyli ze sie uda!!

Prawda, jestesmy slepe!! A moze skrycie wierzymy ze nasza milosc zmieni faceta?! Heh pewne jest jedno,ze odeszlam w dobrym momencie. Ale mimo wszystko chec (malej) zemsty nadal istnieje... Och ja diablica mala tongue

12

Odp: Odeszlam-nie zaluje.

Zawsze chcemy wierzyć, nawet ostatkami sił, że nasza miłość, oddanie, go zmieni... Błąd.

Dobrze zrobiłaś, po co się męczyć. To nie jest miłość tylko wyzysk tongue gratulacje!

13

Odp: Odeszlam-nie zaluje.

"odeszłam i nie żałuję" No i się uśmiałem. Cały temat świadczy że żałujesz straconej okazji.

14

Odp: Odeszlam-nie zaluje.
artagnan napisał/a:

"odeszłam i nie żałuję" No i się uśmiałem. Cały temat świadczy że żałujesz straconej okazji.

weź już przestań szperać na tym forum za kobietami, które odeszły od frajerów, żeby je hejtować.
nudny jesteś i nic nie wnosisz.

15

Odp: Odeszlam-nie zaluje.
montka napisał/a:

Dziekuje za mile slowa smile
Kazdego dnia budzac sie nasluchuje cisze-nie sluchac szumu TV, odglosu klawiszy komputera... Mmmmm jak milo smile

Bart.k masz racje wsparcie byloby niesamowite!! On juz nie raz pokazal ze mnie wspiera... Przyklad: stracilam prace i powiedzialam mu o tym. Jego odpowiedz mnie zaskoczyla "Nie martw sie, wyluzuj. Ja pracuje". Ogolnie spoko, ale kurna jestem jeszcze mloda i mam jeszcze czas na to, by siedziec w domu i byc na utrzymaniu faceta.
Ale zero zrozumienia. Wiecej oparcia mialam od ludzi z silowni,ktorzy kazali mi sie nie poddawac, wspierali, motywowali i wierzyli ze sie uda!!

Prawda, jestesmy slepe!! A moze skrycie wierzymy ze nasza milosc zmieni faceta?! Heh pewne jest jedno,ze odeszlam w dobrym momencie. Ale mimo wszystko chec (malej) zemsty nadal istnieje... Och ja diablica mala tongue

Nie każdy wie co powiedzieć i kiedy - jesteśmy tylko facetami  wink Nie wymagajcie za dużo ;p Ale każdy któremu zależy i się martwi będzie wiedział co ma zrobić by jego kobieta czuła się dobrze i bezpiecznie. To chyba najważniejsze, prawda ? Tak powinno być wg mnie wink

16

Odp: Odeszlam-nie zaluje.

kałasznikow
    Tajemnicza Lady
    Zarejestrowany: 2014-08-05
    Posty: 94

Re: Odeszlam-nie zaluje.

    artagnan napisał:

    "odeszłam i nie żałuję" No i się uśmiałem. Cały temat świadczy że żałujesz straconej okazji.

weź już przestań szperać na tym forum za kobietami, które odeszły od frajerów, żeby je hejtować.
nudny jesteś i nic nie wnosisz.

Kałasznikow, ty akurat wiesz najlepiej jak mężowi dorabia rogi więc przestań się udzielać i zajmij się swoim nowym pijaczkiem.
Bo tylko na takich szmaciarzy cię stać. jJak nie wiecheć to gów...no.

17

Odp: Odeszlam-nie zaluje.

Bart.k nie wymagam wiele od innych-bardziej od siebie. Ale liczylam cicho ze on zrozumie co czuje (sam kiedys mial podobna sytuacje). Ale na marne...

artagnan fajnie, ze poprawilam Ci humor. Zauwaz ze mi tez on powoli wraca-mamy wiec cos wspolnego wink

18

Odp: Odeszlam-nie zaluje.

Gdybyś nie żałowała rozstania, nie byłoby tematu. Ale jak widać żal ci i szukasz jakiejś deski ratunku. Choć jak mawiają starożytni górale, Tonący brzytwy się chwyta.

19

Odp: Odeszlam-nie zaluje.
artagnan napisał/a:

Gdybyś nie żałowała rozstania, nie byłoby tematu. Ale jak widać żal ci i szukasz jakiejś deski ratunku. Choć jak mawiają starożytni górale, Tonący brzytwy się chwyta.

No tak,bo to forum jest tylko weslug Ciebie do zalu? Do szukania rozwiazan w sytuacji kryzysowej?

I tu sie mylisz-opisalam swoja historie by pokazac innym netkobietkom, iz sa inne rozwiazania niz zycie z czlowiekiem Ci praktycznie obcym! Ze zawsze mozna podjac ta druga, wydawac sie moze straszna decyzje. Straszna bo co? Bo wrocilam do Mammy? Bo obecnie jestem samotna i nie mam nikogo? Hmm... Zastanowmy sie-z Mama mieszka sie super a samotnosc-kurcze, toz A.wyjechal na rok do Francji i juz wtedy bylam samotna.
Samotnosc nie oznacza smutku, podlamania itp. Ja bedac "samotna w zwiazku" czulam sie dobrze, bo w koncu odnalazlam w srodku sama siebie, ta dawna Montke smile ktora w zwiazku byc nie moglam, bo A. mnie blokola i wymagala od tego sytuacja mieszkania z jegk rodzina.

Jesli uwazasz ze to powod do zalu-spoko nikt Ci tego nie zabroni. Mamy wolnosc slowa i kazdy ma prawo do wypowiedzi. Jesli jednak chodzi o zal-to tak,mam go ale do samej siebie, ze tak pozno sie obudzilam ze snu o nazwie "zwiazek z A".

20

Odp: Odeszlam-nie zaluje.

A tak naprawdę to ty działałaś pod wpływem innych osób. To koleżanka "kazała" ci się związać z tym facetem.
To inni cieszyli się że jesteście razem.
Właściwie to w tym związku nie było twojej samodzielnej decyzji.
Jedyny krok samodzielny to odejście od niego.

Więc teraz to żalisz się, czy chwalisz.
Nie rozumiem tego tekstu, że chcesz innym pokazać co, jak, gdzie i kiedy.
O co ci właściwie chodzi ?

Nie byłaś samodzielna, robiłaś zawsze coś pod dyktando innych i tyle.
N siłę chciałaś być z facetem, który właściwie nic cię nie obchodził. Nie żywiłaś do niego żadnego uczucia.
Wmawiałaś sobie że to jest miłość. Ile to ty się poświeciłaś dla niego.

No i tyle w temacie. Ogarnij się i zacznij samodzielnie coś robić.
Miłość to takie dziwne coś czego nie widać, ale się czuje.
To coś co wypełnia całe serce, myśli i zapiera oddech.
Gdy kochasz to więcej dajesz niż bierzesz. Tu nie ma rachunku zysków i strat.
Gdy para się rozstaje widać, że nie było pomiędzy nimi tego głębokiego uczucia.

"Wszystkim się zdawało że to Wojski gra jeszcze, a to echo grało....."
+

21

Odp: Odeszlam-nie zaluje.

Nie bede Ci wyjasniac jak to dokladnie bylo, ale na pewno nie bylam pod wplywem innych osob. Sama zdecydowalam sie wejsc w ten zwiazek,przeprowadzic i zamieszkac z nim i odejsc od niego. Rada kolezanki to slowa, jak kazde inne (podobnie jak Twoje teraz). Inni sie cieszyli, bo widzieli ze za czasow,kiedy nie bylismy razem,fajnie sie dogadywalismy itp. Ale w rozmowa o wspolnym byciu razem odbyla sie bez osob posrednich.
I spokojna Twoja uczesana-jestem osoba samodzielna wink

Jestes facetem i nie potrafisz zrozumiec zwyklego przekazu. Jakos inne osoby zrozumialy moja opowiesc smile 
Buziaki i milego dnia

22

Odp: Odeszlam-nie zaluje.

Ja zrozumiałem że ktoś się komuś znudził i poszedł sobie w siną dal.
Samo życie. I to wszystko. Tylko poco to całe zamieszanie wokół, ku czci i na tle......

23

Odp: Odeszlam-nie zaluje.
artagnan napisał/a:

Ja zrozumiałem że ktoś się komuś znudził i poszedł sobie w siną dal.
Samo życie. I to wszystko. Tylko poco to całe zamieszanie wokół, ku czci i na tle......

każdy wątek potrafisz zabić swoim chamstwem.

Ciekawa jestem jaki odważny jesteś facetoface, spocony, podstarzały typku co lektury pamięta tylko z dwie i tylko dlatego, że z podstawówki - Pan Tadeusz i Wesele.

No i strasznie dłoń od sexu musi już boleć...

Cieszę się, że żonka Cię wtedy puściła kantem, coś dostała od życia chociaż przez chwilę. No bo niestety chwilę potem zakneblowałeś ją, związałeś i wystawiłeś na mróz. No fantastyczny z Ciebie facet..

Nie martw się na starość będziesz jeszcze bardziej nieszczęśliwy:)

Czekam na twoje wyzwiska, tylko postaraj się nie powtarzać Edku (to niestety odniesienie do lektury, której nie pamiętasz)

24

Odp: Odeszlam-nie zaluje.

Do Kałasznikowa.....
Akurat ty masz najmniej do powiedzenia. Miałaś rodzinę, dom, męża, dziecko. I to wszystko zostawiłaś dla jakiegoś pijaczka.
Ale jesteś teraz szczęśliwa pośród tych pustych flaszek i odoru nieprzetrawionej gorzały.
Dobrze ci teraz. I dobrze ci tak.

25

Odp: Odeszlam-nie zaluje.
kałasznikow napisał/a:

...Czekam na twoje wyzwiska...

artagnan napisał/a:

Do Kałasznikowa.......

i po co Wam to ?

26

Odp: Odeszlam-nie zaluje.

Jak zwykle dyskusja schodzi na psy, a co do autorki to popieram Cie w 100%

27

Odp: Odeszlam-nie zaluje.

Dziekuje wszystkim osobom,ktore udzielily sie tutaj dobrym slowem. Podnioslo mnie to na duchu.

Obecnie mam sie dobrze, ale nachodza mnie mysli, ktorych jest tyle pytan bez odpowiedzi? Ktore sprawiaja, ze zamiast skupic sie na sobie analizuje wszystko-po raz kolejny. Nie, nie zamierzam wracac do niego. Wiem bowiem, ze dla niego czlowieka majacego niezrozumialy dla mnie system wartosci (jak u duzego dziecka) moja osoba nigdy sie liczyc nie bedzie.

Problem polega na tym, ze jutro bedziemy sie widziec. Oddanie sobie ostatnich rzeczy (dla mnie dosc istotnych). Nie wiem jak mam sie zachowac-A. chce spotkac sie na neutralnym gruncie, w pizzeri. Chce rowniez porozmawiac...

Przyznaje ze lekki strach jest. Dla mnie temat NASZ jest juz przeszloscia, bolesna ale przeszloscia. Oboje nawzajem wiemy,ze jest nam ciezko, ze mamy do siebie wzajemny zal i niestety wszystkie emocje nadal wobec siebie wylewamy (on po alkoholu, ja w nocy).

Wiem,ze najlepszym rozwiazaniem byloby sie nie odzywac ze soba,ale to trudne,bo mamy wobec siebie zobowiazania finansowe (rachunkj,raty).

28

Odp: Odeszlam-nie zaluje.

Na spotkaniu z ex polecam nie patrzec w oczy. Badz obojetna nie wyrazaj uczuc. Totalnie go olej. I nie wchodzcie na temat waszego zwiazku ktory sie zakonczył! To wywola ogromne emocje ,wspomnienia takze odradzam to. Omowcie co istotne i tyle... Czytalem ze duzo analizujesz myslisz jak do tego doszlo... ja robilem to samo i psycholog zapytal mnie po co to robie? Zadaj sobie to pytanie po co anazlizujesz zwiazek ktory jest przeszloscia? Pewnie masz jakies poczucie winy co jest normalna rzecza po rozpadach zwiazku. Ale dobrze zrobilas i glowa do gory. Odetnij sie od goscia i wszystko bedzoe dobrze. Dzien po dniu miesiac po miesiacu bedzie coraz lepiej... zobaczysz. Daj znac jak bedziesz po spotkaniu. Pozdrawiam

29

Odp: Odeszlam-nie zaluje.
artagnan napisał/a:

"odeszłam i nie żałuję" No i się uśmiałem. Cały temat świadczy że żałujesz straconej okazji.

Co ty chrzanisz.
A jaką ona okazję straciła?
Chyba, że straciła okazję zostania praczką, sprzątaczką, kucharką, gosposią domową etc.
Ty chyba lubisz śmiać się z ludzkiej krzywdy.
A wiesz jak się takich ludzi nazywa?
Ja ci tego nie powiem.
Jak nie wiesz to poszukaj w internecie ewentualnie w encyklopedii  kObrazek dodany przez użytkowniczkę

30 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2015-07-10 10:37:54)

Odp: Odeszlam-nie zaluje.
montka napisał/a:

Dziekuje wszystkim osobom,ktore udzielily sie tutaj dobrym slowem. Podnioslo mnie to na duchu.

Obecnie mam sie dobrze, ale nachodza mnie mysli, ktorych jest tyle pytan bez odpowiedzi? Ktore sprawiaja, ze zamiast skupic sie na sobie analizuje wszystko-po raz kolejny. Nie, nie zamierzam wracac do niego. Wiem bowiem, ze dla niego czlowieka majacego niezrozumialy dla mnie system wartosci (jak u duzego dziecka) moja osoba nigdy sie liczyc nie bedzie.

Problem polega na tym, ze jutro bedziemy sie widziec. Oddanie sobie ostatnich rzeczy (dla mnie dosc istotnych). Nie wiem jak mam sie zachowac-A. chce spotkac sie na neutralnym gruncie, w pizzeri. Chce rowniez porozmawiac...

Przyznaje ze lekki strach jest. Dla mnie temat NASZ jest juz przeszloscia, bolesna ale przeszloscia. Oboje nawzajem wiemy,ze jest nam ciezko, ze mamy do siebie wzajemny zal i niestety wszystkie emocje nadal wobec siebie wylewamy (on po alkoholu, ja w nocy).

Wiem,ze najlepszym rozwiazaniem byloby sie nie odTzywac ze soba,ale to trudne,bo mamy wobec siebie zobowiazania finansowe (rachunkj,raty).

Montka nie miej do siebie żalu.
Zrób rachunek sumienia i wtedy zrozumiesz kto zawinił i wtedy uwolnisz się od wyrzutów sumienia.
Ja już jestem starszy pan i jak byłem młody to inaczej się zachowywalem niż teraz.
Nie wiem czy byłem, jestem dobrym materialem na męża ( a jestem nim od 38 lat Obrazek dodany przez użytkowniczkę
Było między nami ( mną i żoną )naprawdę źle.
Tylko ja zrozumiałem, że małżeństwo/partnerstwo to dwie osoby.
Walczę o nas już ponad 3 lata.
Teraz jak gdzieś razem idziemy to nie ma opcji aby moja żona nie trzymała mnie za rękę.
Ja wiem, że mam w niej oparcie, ba jest nawet nadopiekuńcza i ona też wie, że będe ją wspierał w każdej sytuacji.
Dlaczego o tym piszę?
Dlatego abyś odpowiedziała sobie na pytanie czy Ty dla niego jesteś tą naważniejszą.
Nie, nie byłaś.
Nie docienił tego co miał.
DOBRZE ZROBIŁAŚ !!!!, bo za jakiś czas pojawił by się wątek  np. " jest mi źle w małżeństwie i chcę odejść".

31

Odp: Odeszlam-nie zaluje.
Lexpar napisał/a:
montka napisał/a:

Dziekuje wszystkim osobom,ktore udzielily sie tutaj dobrym slowem. Podnioslo mnie to na duchu.

Obecnie mam sie dobrze, ale nachodza mnie mysli, ktorych jest tyle pytan bez odpowiedzi? Ktore sprawiaja, ze zamiast skupic sie na sobie analizuje wszystko-po raz kolejny. Nie, nie zamierzam wracac do niego. Wiem bowiem, ze dla niego czlowieka majacego niezrozumialy dla mnie system wartosci (jak u duzego dziecka) moja osoba nigdy sie liczyc nie bedzie.

Problem polega na tym, ze jutro bedziemy sie widziec. Oddanie sobie ostatnich rzeczy (dla mnie dosc istotnych). Nie wiem jak mam sie zachowac-A. chce spotkac sie na neutralnym gruncie, w pizzeri. Chce rowniez porozmawiac...

Przyznaje ze lekki strach jest. Dla mnie temat NASZ jest juz przeszloscia, bolesna ale przeszloscia. Oboje nawzajem wiemy,ze jest nam ciezko, ze mamy do siebie wzajemny zal i niestety wszystkie emocje nadal wobec siebie wylewamy (on po alkoholu, ja w nocy).

Wiem,ze najlepszym rozwiazaniem byloby sie nie odTzywac ze soba,ale to trudne,bo mamy wobec siebie zobowiazania finansowe (rachunkj,raty).

Montka nie miej do siebie żalu.
Zrób rachunek sumienia i wtedy zrozumiesz kto zawinił i wtedy uwolnisz się od wyrzutów sumienia.
Ja już jestem starszy pan i jak byłem młody to inaczej się zachowywalem niż teraz.
Nie wiem czy byłem, jestem dobrym materialem na męża ( a jestem nim od 38 lat http://emotikona.pl/emotikony/pic/036.gif
Było między nami ( mną i żoną )naprawdę źle.
Tylko ja zrozumiałem, że małżeństwo/partnerstwo to dwie osoby.
Walczę o nas już ponad 3 lata.
Teraz jak gdzieś razem idziemy to nie ma opcji aby moja żona nie trzymała mnie za rękę.
Ja wiem, że mam w niej oparcie, ba jest nawet nadopiekuńcza i ona też wie, że będe ją wspierał w każdej sytuacji.
Dlaczego o tym piszę?
Dlatego abyś odpowiedziała sobie na pytanie czy Ty dla niego jesteś tą naważniejszą.
Nie, nie byłaś.
Nie docienił tego co miał.
DOBRZE ZROBIŁAŚ !!!!, bo za jakiś czas pojawił by się wątek  np. " jest mi źle w małżeństwie i chcę odejść".

Mądry z Ciebie facet. Cieszę się, że walczysz bo źle bywa w każdym związku, ale jak potrafi się to zauważyć i mieć siłę na zmiany to wszystko się da. Żałuje, że nie byłam tą najważniejszą, bardzo chciałam.

Montka - ja bardzo się staram na tych spotkaniach z byłym nie dać mu się wyprowadzić z równowagi. Specjalnie staram się mówić wolno i wyraźnie, wręcz śpiewnie (coś jak to ćwiczenie dla jąkających się), myślę zanim powiem, przyjmuję pozycję zamkniętą, bo jak się odsłaniam natychmiast mnie atakuje. Jak zaczyna wrzeszczeć, albo chodzić w koło i machać łapami. Natychmiast mówię, że nie będę z nim rozmawiać, jak nie przestanie się tak zachowywać i milknę. Fakt, że i tak widać po mnie, że się denerwuję bo nie jestem w stanie powstrzymać się od palenia jednego za drugim.

Wcześniej próbowałam jeszcze pisać, jak się nie dało spokojnie rozmawiać, pisałam maile, w których się odniosłam do wszystkich niedokończonych rozmów (bo się rozłączał).

Teraz jak się spotykam informuje Go o czym chcę porozmawiać (konkrety) i proszę aby się do rozmowy przygotował, bo będę chciała merytorycznej, krótkiej rozmowy.

Trzymaj się (nie pij w trakcie spotkania za dużo kawy no i zero alkoholu;)
daj znaka.

32

Odp: Odeszlam-nie zaluje.

Witam.
Zgodnie z prosbami informuje, ze jestem cala i zdrowa! smile

Wczoraj odbylo sie moje spotkanie z ex partnerem/narzeczonym. Przyznam, ze balam sie jego i stresowalam sie. Pojawilam sie w umowionym miejscum, on juz tam byl, czekal...

Bylo chlodne "czesc" i w chodnym tonie plynela rozmowa. Z gory powiedzialam ze nie przyszlam na mila pogawedke a na krotka rozmowe. Obruszyl sie gdy dowiedzial sie,ze jestem umowiona z kolezankami (zazdrosny). Przyznal ze widac iz cierpie i ze on moze zlagodzic owe cierpienie,tylko bym kiwnela palcem. Myslalam ze spadne z krzesla. Ale zachowalam spokoj i powiedzialam, ze jest w bledzie i ze tak dobrze sama ze soba sie nigdy nie czulam.

Potem rozmowa odniosla sie do naszych spraw,ktore powinny byc zalatwione. I juz mialam wychodzic gdy on zapytal czy dostalam okres, bo on nieslubnego dziecka miec nie chce. Patrzylam na niego i zastanawialam sie kim on jest?! Po czym dodal,iz jesli bede w ciazy to on problemu miec nie chce i zebym nie myslala lapac go na dziecko i blagac go o powrot.

Usmiechnelam sie i powiedzialam, ze to moj okres i moja sprawa a wiec i moje ewentualnie dziecko. Dodatkowo powiedzialam, ze takiego tatusia nie zycze nikomu i wyszlam.

O dziwo spokojnie podeszlam do auta i spokojnie ruszylam do kolezanek. Sama siebie zaskoczylam tym jak poszla rozmowa. Ale dzien nie bylby ciekawszy bez dodatkowych atrakcji-napisal ze moglabym spotkac sie z Anita. Odpisalam mu ze nie mam takiej potrzeby i niech on jej zda relacje z tego, jaka su** jestem.


Dzis piszac to i myslac o tym wszystkim odczuwam ulge. Odeszlam i reraz widze ze to byla bardzo dobra decyzja. Przestalam poznawac A. Gdzie byl ten facet, ktorego pokochalam,ktory mnie zafascynowal?! Teraz jest osiba, od ktorej mnie odrzuca...

Posty [ 32 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Odeszlam-nie zaluje.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026