Jest mi bardzo ciezko. Po ponad 3latach odeszlam od faceta zonatego. Tak bylam kochanka, bardzo sie tego wstydze. Wszystko zaczelo sie 3lata temu. Szlam z kolezanka i zaczepil mnie fajny, sympatyczny facet. Wiedzialam ze ma zone i dziecko, znalam go z widzenia. Od razu skreslilam go ponoewaz ma rodzine. On wydzwanial, nalegal na spotkanie to wszystko mi wyjasni. Zgodzilam sie. Na tym spotkaniu opowiadal jak jest nieszczesliwy, ze jego malzenstwo to fikcja. Zona go poniza, kontroluje, odbiera mu radosc zycia. Twierdzil ze od zawsze o mnie marzyl, tylko myslal ze nie ma u mnie szans. Umowil sie ze mna bo chcial dac sobie ostatnia szanse na nowe zycie. Glupia uwierzylam. I tak spotylalam sie z nim po kryjomu. Zawsze z dala od wszystkiego. W jakis spokojnych, ustronnych miejscach. Duzo rozmawialismy, smialismy sie, bylo wiele wyznan, patrzenia w oczy. Zakochalam sie on podobno tez. W sylwestra jego zona dowiedziala sie o nas. Wydzwaniala do mnie, byla u mnie w domu. On przyjechal do mnie twierdzac ze mnie kocha. Dwa dni potem zerwal ze mna przez telefon. Tydzien potem blagal zebym wrocila, ze to ona zmusila go do tej decyzji. Ona chce byc ze mna. Zgodzilam sie. Wszystko bylo od nowa pieknie. Mialam wypadek, on byl przy mnie. Mpjej rodzinie mowil jak mu zalezy.W kwietniu wyprowadzil sie z domu. Jezdzilam z jedzeniem do niego. Dbalam o niego jak umialam. Okazalo sie ze jestem w ciazy. Ona mnie zostawil. A ja poronilam. Wybaczylam i to mu, bo prosil o powrot. Bylismy razem 2 dni na wakacjach. Pewnego dnia rozmawialam z kilkoma chlopakami po sklepem. Powiedzialam mu o tym a on dostal szalu. Ze go zdradzam, zaczal mnie wyzywac, obrazac, nawet uderzyl. Wybaczylam i to. Bylismy razem ale wszedzie tylko slyszalam ponizanie, wyzwiska, ublizanie. W styczniu 2014 roku znowu zerwal ze mna. Powiedzial ze sypia z zona. Zyje z nia normalnie. Bo ja go oszukalam bo rozmawialam pod sklepem.Bylam z nim dalej. Pomimo tego ze mnie zdradzal, bil, grozil, ponizal, ublizal. Zyl normalnie a ja czekalam. Bylam jeszcze dwa razy w ciazy. Obie zakonczone poronieniem. Go to nawet nie interesowalo. Mialam raka. Na kazdej chemioterapii dzwonilam do niego, potrzebowalam wsparcia a on mial to gdzies. Mam depresje jestem pod okiem specjalistow. Dwa razy probowalam sie zabic. A on zyje dalej. Dzwoni do mnie gdy chce. Wlacza telefon jak zona jest w pracy, lub gdy sam pracuje. Kompletnie sie mna nie przejuje. Niechce miec w zyciu problemow. Twierdzi ze musi zobaczyc moja milosc, moje oddanie, ze tylko on sie liczy. Nigdzie mnie nie zaprasza. Tylko lasy. Na zaden prezent czy zyczenia nie zasluguje. Kontroluje, sprawdza smsy, polaczenia. Nawet to jak sie ubieram. Mam zakaz kontaktu z ludzmi, zakaz wychodzenia. Mam czekac na jego telefon lub wiadomosc.
Zniszczyl mnie. A ja glupia i naiwna wierzylam w milosc. Dodam ze jest moim pierwszym i jedynym facetem pod kazdym wzgledem. Teraz mowi mi ze jestem pierdolona idiotka, zyke nerwami, wymyslam wszystko, mam urojenia.
Jak mam sie podniesc po takim koszmar?
Podobne tematy
Dobrze, ze w koncu przejrzalas na oczy.
Pod zadnym pozorem nie wracaj do niego, zeby nie wiem co Ci obiecywal.
On Ci zycia jeszcze nie zniszczyl, jestes mloda i zycie jest przed Toba.Otaczaj sie wlasciwymi ludzmi, w razie chwil slabosci pisz na forum.
Twoje zycie jest w Twoich rekach.
Na przyszlosc uciekaj od zonatych i niestabilnych emocjonalnie.
3 2015-11-20 09:48:33 Ostatnio edytowany przez Excop (2015-11-20 10:14:34)
Niestety, pretensje możesz mieć wyłącznie do siebie.
Sama w to wdepnęłaś - rozmyślnie, sama również musisz z tego wyleźć. O ile wciąż nie uważasz, że jeszcze ciut, ciut, a lowelas będzie Twój.
Natalia, idź się pobaw gdzieś indziej... może na zakupy do jakiejś galerii pójdziesz? Albo na piwo. Piątek dzisiaj.
Jemu chodziło tylko o seks i to była zwykla menda. Co tu jeszcze mozna komentowac? Brak wymagania szacunku wobec siebie. Zawsze to sie tak samo konczy.
Dajcie spokój.
Chyba nie wierzycie w tę historyjkę.
Ktoś przedobrzył z tragediami a zapomniał o podstawowych informacjach.
W sumie to : Bawcie się dobrze ![]()
Piątek,piąteczek, piątunio...
Zaczyna się, radosna twórczość i "trudne sprawy".
Podejrzewam natalia,że jesteś trollem.
Historie pisze życie.
Przykro że ktoś twierdzi że takie cierpienie i ból jaki czuję mogłam wymyśleć.
Historie pisze życie.
Przykro że ktoś twierdzi że takie cierpienie i ból jaki czuję mogłam wymyśleć.
Moja historia brzmi jak kiepski film.
Życie.
10 2015-11-20 14:21:51 Ostatnio edytowany przez Zorija (2015-11-20 14:27:12)
A jak długo trwała Twoja chemioterapia, Autorko?
I ile sesji miałaś?
Jaką chemię dostawałaś? Nie pytam dokładnie o leki, tylko rodzaj...
Jakie są teraz rokowania?
Miałaś tylko chemioterapię, czy również radioterapię?
Czy straciłaś włosy? Brwi? Okres? Jesteś wychudzona i wyniszczona? Jak dochodzisz do siebie? Masz jakiś program rehabilitacji po tym leczeniu?
Napiszesz??
edit: nie zapomnij tylko odpowiadając np. na pierwsze pytanie, że to wszystko razem - od cudownego początku do fatalnego końca - trwało 3 lata... odejmij jeszcze od tego czas na 3 poronienia... bo chyba w tym czasie nie byłaś na chemii? wtedy się w ciążę nie zachodzi....
dotykasz Autorko zbyt poważnych tematów... mogę się mylić, bo niczego nigdy nie wiemy na pewno...
ale jeśli robisz sobie tu z takich rzeczy zabawę, to jesteś mocno nierozgarnięta i ograniczona... przemyśl to i ogarnij się... pomyśl o ludziach, którzy rzeczywiście cierpią...
A jak długo trwała Twoja chemioterapia, Autorko?
I ile sesji miałaś?
Jaką chemię dostawałaś? Nie pytam dokładnie o leki, tylko rodzaj...
Jakie są teraz rokowania?
Miałaś tylko chemioterapię, czy również radioterapię?
Czy straciłaś włosy? Brwi? Okres? Jesteś wychudzona i wyniszczona? Jak dochodzisz do siebie? Masz jakiś program rehabilitacji po tym leczeniu?
Napiszesz??edit: nie zapomnij tylko odpowiadając np. na pierwsze pytanie, że to wszystko razem - od cudownego początku do fatalnego końca - trwało 3 lata... odejmij jeszcze od tego czas na 3 poronienia... bo chyba w tym czasie nie byłaś na chemii? wtedy się w ciążę nie zachodzi....
dotykasz Autorko zbyt poważnych tematów... mogę się mylić, bo niczego nigdy nie wiemy na pewno...
ale jeśli robisz sobie tu z takich rzeczy zabawę, to jesteś mocno nierozgarnięta i ograniczona... przemyśl to i ogarnij się... pomyśl o ludziach, którzy rzeczywiście cierpią...
Mój najbliższy przyjaciel zapadł na białaczkę M4 w październiku zeszłego roku.
Jest po czterech chemiach i przeszczepie szpiku.
Powoli dochodzi do siebie.
Umierał kilka ładnych razy.
Zgadzam się Zorija, tu nie ma z czego żartować.
Przeszłam chemioterapie 10 sesji. Mam usunietą macice oraz jajniki. Włosy odrastają. Jak wyglądam 175 cm wzrostu ważyłam 60 kg, teraz niecałe 45. Wyglądam jak chodzaca anoreksja. Skutki chemii brak łaknienia, włosy odrastają, rzęsy doczepione, paznokcie łamliwe są jak papier. Oczy spuchnięte, popękane żyłki w oczach. Dłonie sama skóra, widać kości i żyły. Rehabilitacja pięknie słowo 3 wizyty rehabilitanta po operacji. Ćwiczenia miednicy. Opieka psychologów-jesteś młoda musisz żyć. Badania przechodzę teraz raz w miesiącu. Przy chemioterapii trzeba wspomnieć oczywiście o specjalnych dietach. Tylko jak je stosować skoro nie chce się jeść, albo i tak wszystko zostaje w toalecie.
Nie potrzebuje litości. Wiem czym jest cierpienie, ból, jak wygląda życie na szpitalnych oddziałach onkologicznych. Żyłam tam dość długo. Choruje od 2014 roku. Teraz słyszę, że jest dość dobrze.
O miesaczce opowiadać nie muszę.
Wiesz, jak to jest stać gdzieś i patrzeć jak ludzie na ulicy się na ciebie patrzą i obgaduja
Że anorektyczka ładne włosy, okulary. Włosy peruka. Okulary maskuja oczy.
Nie mogę mieć dzieci. Bo jak z kapusty? Wiesz co czuję? Nie. Wiesz co przeżyłam ja, moja rodzina i znajomi? Nie. Wiesz, jak to jest żyć ze świadomością że nie jestem w pełni kobietą taką stuprocentową? Nie. Wiesz jak to jest być podłączonym do kroplówki i siedzieć kilka godzin na fotelu i patrzeć jak krople powoli z niej lecą? Jak mieć stałych znajomych tylko ze szpitala onkologicznego?Wiesz jak trudno otworzyc się przed ludźmi i powiedzieć choruje to rak? Wszędzie tylko słyszę fajne zmyslona historia, bajkopisarka albo litość. A gdy stają ze mną twarzą w twarz to nawet w oczy spojrzeć nie potrafią.
Ciąże przed chorobą.
To psycholog namówił mnie na to by napisać o tym co przeżyłam. Mislam poszukać zrozumienia innych kobiet, wsparcia.
Gratuluję że tak łatwo ci przychodzi ocenianie ludzi.
Pomyślę o tobie gdy znowu wejdę do szpitala onkologicznego w Bydgoszczy.
Łatwo jest ocenić kogoś siedząc przed monitorem komputera. Ciekawe co byś powiedziała patrząc mi w oczy.
Życzę Ci z całego serca zdrowia oraz cudownych i zdrowych dzieci.
15 2015-11-20 16:03:37 Ostatnio edytowany przez zmierzch (2015-11-20 16:05:36)
Jeśli to wszystko, co napisałaś byłoby prawdą, to jesteś zwyczajnie "durną" dziewczyną, niezdolną do refleksji i pozbawioną umiejętności racjonalnego wyciągania wniosków. Masz poważne problemy z samą sobą i my nie jesteśmy w stanie tobie pomóc. Poszukaj profesjonalnej pomocy, bo to, jak się zachowujesz i postępujesz nie jest normalne i wskazuje na poważne zaburzenia.
Dziękuję za wsparcie.
17 2015-11-20 16:13:14 Ostatnio edytowany przez Zorija (2015-11-20 16:13:44)
Przestań mnie straszyć, że będziesz o mnie myśleć w szpitalu... po pierwsze, nie boję się tego, a po drugie, takie teksty świadczą o Tobie...
Niczego też mi nie życz, bo Twoje życzenia podszyte są złą energią i nie są szczere...
Nie chcę mieć z Tobą żadnego mentalnego i energetycznego (bo o innym w ogóle nie ma mowy) kontaktu...
I zmień psychiatrę.
18 2015-11-20 16:13:16 Ostatnio edytowany przez zmierzch (2015-11-20 16:17:40)
Zastanowilaś się choć przez chwilę, pisząc TĘ historię, co trzeba mieć w głowie, jaką sieczkę, żeby za jakimkolwiek facetem po TAKICH zachowaniach rozpaczać?
Zastanowilaś się choć przez chwilę, pisząc TĘ historię, co trzeba mieć w głowie, jaką sieczkę, żeby za jakimkolwiek facetem po TAKICH zachowaniach rozpaczać?
taaaa... ona po chorobie onkologicznej... mega poważnej operacji... chemioterapiach....
spotyka się z nim w lesie... gdzie on ją bije i poniża...
i dzwoni do niej tylko wtedy, gdy żona jest w pracy, niemniej zakazał jej rozmów z innymi ludźmi, nakazuje jej w co ma się ubierać, sprawdza ją i kontroluje...
litości
20 2015-11-20 16:28:08 Ostatnio edytowany przez in_ka (2015-11-20 16:28:21)
Dziękuję za wsparcie.
dziękujemy za udział w zabawie - mamy cię ![]()
spotyka się z nim w lesie... gdzie on ją bije i poniża...
Świeże powietrze jeszcze nikomu nie zaszkodziło.
To trollica na dodatek głupia jak but z lewej nogi.
Na marginesie- smutne jest to, że ludzie potrafią wypisywac takie bzdury jakby kpiac z prawdziwych dramatów ludzkich.
Skąd tacy ludzie się biorą? Gdzie to się urodziło i kto to wychowywał? No cóż...
23 2015-11-20 19:03:48 Ostatnio edytowany przez Paweło (2015-11-20 19:04:03)
Chyba troll nie wierzę a jeśli nie to zupełny brak szacunku do siebie.
Nie znam się na ludziach. Może jesteś trollem, a może kimś kto czuje się źle i jest samotny. Faktycznie straszny natłok nieszczęść w tym twoim opisie zdarzeń. Nie wiem czego oczekujesz?
Ten facet o którym piszesz jest nieodpowiednim mężczyzną. Wiesz to przecież. Jesteś chora, albo raczej byłaś. Wierzę, że na świecie są porządni, wartościowi mężczyźni. Ważne abyś ty była taką kobietą. Popełniłaś błąd. Dałaś mu się zbałamucić. On jest chorym człowiekiem, a ty weszłaś w jego chory świat i stałaś się chora jak on.
Wszystko jest proste. Blokujesz jego numer telefonu, nigdy więcej się z nim nie spotykasz i z nim nie rozmawiasz. Korzystasz z pomocy psychologa. Otwierasz się na ludzi, szukasz przyjaciół może nawet wśród osób dotkniętych jak ty chorobą. Pomyśl, że z tego wyjdziesz i kiedyś może pomożesz komuś kogo dotknie choroba jak twoja. Nikt z nas nie wie czy za chwilę sam nie będzie po tej drugiej stronie - w świecie ludzi chorych, gdzie na życie patrzy się innymi kategoriami.
Ważne, żebyś nie szukała pomocy tylko na forum. Forum może być uzupełnieniem.
Podobno po burzy zawsze wychodzi słońce:)
25 2015-11-20 20:12:50 Ostatnio edytowany przez rumpel (2015-11-20 20:13:30)
Przeczytałem twój wpis i szczerze Ci powiem że Cię nie żałuję masz to na co sobie zasłużyłaś...Rumpel