Witam. Mam 20lat jestem ze swoją partnerką już ponad rok. Mój problem polega na tym, że kiedy ona chce wyjść ze znajomym (kolegą) to mi się automatycznie psuje humor, mimo tego, że jestem pewny, że mnie nie zdradzi. Ona to widzi i rozmawialiśmy o tym już parę razy, ale zawsze kończy się na tym, że obiecuje poprawę i naprawdę się staram się to poprawić bo nie chce jej zamykać w żadnej klatce tylko chce aby była szczęśliwa i dobrze się ze mną czuła. W skrócie, nie chce jej zamykać w klatce bo nie mogę jej zabraniać się spotykać, a z drugiej strony martwi mnie to i nie wiem co o tym myśleć. Proszę o odpowiedź, pozdrawiam.
Podobne tematy
To wyjdź z koleżanką swoją.
Odreagujesz i zobaczysz, czy ona będzie zazdrosna. ![]()
Moze poznaj lepiej jej kolege i zobaczysz, ze nie ma sie o co martwic. Nigdy nie wiadomo, moze zostaniecie dobrymi kumplami ![]()
Dla mnie to dziwne... Ale Wy dzieciaki jeszcze jestescie... Raczej nie zyczylabym sobie zeby moj facet wychodzil z kolezanka bo po co skoro moze wyjsc ze mna... Pytanie jaki charakter maja spotkania?? Bo jesli ida wspolnie korzystac z biblioteki to w miare do przyjecia ale jesli to zwykla impreza to raczej malo kulturalne ze strony twojej dziewczyny.
(...) Mój problem polega na tym, że kiedy ona chce wyjść ze znajomym (kolegą) to mi się automatycznie psuje humor, mimo tego, że jestem pewny, że mnie nie zdradzi. (...)
Najlepszym sposobem jest zamknięcie partnerki (chociaż w świetle Twego posta, nie jest to adekwatne określenie) w czterech ścianach. Nie po to ma Ciebie, by z kimkolwiek innym kolegować się, spotykać. Przecież masz jej być całym światem.
(...) Ona to widzi i rozmawialiśmy o tym już parę razy, ale zawsze kończy się na tym, że obiecuje poprawę i naprawdę się staram się to poprawić bo nie chce jej zamykać w żadnej klatce tylko chce aby była szczęśliwa i dobrze się ze mną czuła. W skrócie, nie chce jej zamykać w klatce bo nie mogę jej zabraniać się spotykać (...)
Klasyczna manipulacja. Nie chcesz jej zamykać w klatce, ale całym sobą manifestujesz swoją zazdrość i domagasz się, by 'dobrowolnie' postępowała zgodnie z Twoimi wyobrażeniami.
(...) martwi mnie to i nie wiem co o tym myśleć. (...)
Że masz problem. Że nie ufasz. Że chciałbyś jednak (mimo wypowiadanych słów) wsadzić ją do klatki, albo by ona sama - pod coraz większą presją z Twej strony - odcięła się od swoich znajomych i poza Tobą świata nie widziała.
Jeśli faktycznie chcesz zmienić cokolwiek, zmień swe myślenie o sobie, o niej, o relacjach w związku, albo... znajdź kobietę, która będzie miała identyczny pogląd na bycie w związku. Tyle tylko, że nie masz żadnej gwarancji, że po pewnym czasie i ta druga nie zacznie dusić się w takiej klatce.
Czy dziewczyna, o której piszesz wie, że jest Twoją partnerką, Autorze?
Poza tym, co to znaczy "wyjście z kolegą"?
Bo w tym zawrzeć można wszystko, również to, czego się obawiasz.
Mój facet się martwi jak z koleżanką się spotykam, a co dopiero jakbym wyszła z kolegą. To, że się niepokoisz o swoją dziewczynę gdy jest w nie Twoim towarzystwie to rzecz normalna, spokojnie. Ale chwila! Czy to normalne, że ona spotyka się sam na sam z jakimś kolegą? Ciekawe jakby się poczuła będąc w Twojej skórze.
(...) Czy to normalne, że ona spotyka się sam na sam z jakimś kolegą? (...)
Nie, to nie jest normalne. Przecież rzeczą oczywistą jest, że człowiek będący w związku traci swą wolność i już nie stanowi o sobie. Że od tej pory dwie osoby tworzą jedność i wszędzie chodzą razem. Że wszelkie dotychczasowe kontakty i znajomości są zerwane. Że kwintesencją związku jest absolutny brak zaufania.