hej ![]()
Pierwszy post na tym forum, chociaz czytalam je od dawna.
Mam totalny metlik w glowie. Nic juz nie rozumiem, nie chce rady co mam zrobic, chce byscie pomogly mi sie zrozumiec, bo ja juz nic nie wiem.
Wiec od pewnego czasu nie ukladalo mi sie z moim ex, a bylismy ze soba prawie 5 lat. Wczesniej bylam w nim bardzo zakochana, jezdzilismy do siebie, latalismy za soba, wielka milosc i zycia bez siebie nie widzielismy. Zakochiwalam sie w tym zwiazku w nim na nowo kilkanascie razy, nie chodzi o to ze nie czulam nic i znow sie zakochiwalam po prostu czulam do niego bardzo wiele a i tak przychodzily takie momenty ze czulam jeszcze bardziej. Wiedzialam ze to ten i nie chcialam juz innego. Od pewnego mometu byly klotnie, wyzwiska, nie okazywal mi uczuc, cos sie wypalilo we mnie przez to jaki byl. On nie dostrzegal tego ze mnie rani z kazda klotnia, wbijal we mnie gwozdzie jak w deske, pozniej je wyciagal, ale dziury pozostawaly. Nie chcial ze mna spedzac aktywnie czasu, nie byl rozrywkowy. Duzo siedzial przed telewizorem, nie okazywal uczuc, nie dawal kwiatow. Zerwal ze mna i nawyzywal czego mu nie zapomne. W przeciagu tygodnia poznalam chlopaka ktory mi sie od razu spodobal, jest podobny do mojego ex a przy tym jest czuly, rozrywkowy, dba o mnie, dobrze mi sie z nim spedza czas, co prawda nie moge z nim tak porozmawiac jak moge z ex, ale zalezy mi na nim. Nie czuje do niego milosci, nie wiem, moze za wczesnie jest na to. I tak sytuacja ciagnie sie 2 miesiace.
Przez te dwa miesiace caly czas mam kontakt z ex, spotykamy sie minimum raz w tygodniu. Ciagnie mnie do niego, byl sex, teraz staram sie byc wporzadku wobec tego nowego ale nadal zdarzaja nam sie pocalunki.
Ex do mnie pisze, mowi ze wazna bylam, ze kocha mnie, ze byl zaslepiony w zwiazku, ze wie co zle robil ze rozumie ze mnie skrzywdzil i poniesie tego konsekwencje. Podobno przemyslal wszystko, wie gdzie popelnil bledy, chcialby ze mna budowac cos nowego opartego na naszym doswiadczeniu. Ze nie warto rezygnować z milosci, ktorej bylismy tak bardzo pewni. Ze zaniedbal mnie.
No i tu jest problem, bo jak widze sie z tym nowym to mysle o ex, chociaz czesto zdarza mi sie nie myslec. Tylko z nowym spedzam czas, z ex tylko rozmawiamy, nie chce byc nie fair.
Jak nowy sie do mnie nie odzywa to ja mysle o ex, cale dnie mam wolne bo oboje pracuja i tez mysle o ex, chce sie do niego odezwac, wtedy pisze do mnie nowy i juz jest dobrze. Nie rozumiem sama siebie. Mam metlik w glowie, w pewnych mometach sama chce wrocic, ale czuje ze to juz poszlo za daleko, ze skrzywdzilabym tego nowego bo to dobry chlopak chociaz nie czuje do niego nic.
Czesto chce sie zobaczyc z ex, spotykamy sie i wracaja mi wszystkie zle emocje, wszystkie krzywdy ktore mi zrobil i juz mi sie nie chce widziec. Przy tym nowym nie ma takiego uczucia, on mi nic zlego nie zrobil, dobrze sie przy nim czuje, ale z ex sie lepiej dogaduje, znamy sie, nie krepujemy siebie. Nie wiem co mam sadzic, nie wiem czy nie za wczesnie na nowa milosc. Najchetniej chciala bym miec ich obu. Moze potrzeba czasu, czuje ze przez wakacje do ex nie wroce. Musialabym odciac sie od nowego, ale nie potrafie bo to dobry chlopak.
Mam slabosc do mojego ex. Czuje ze jestem zawieszona pomiedzy nimi a i tak mimo wszysto spedzam czas i caluje sie z nowym bo to przyjemne. Przy ex gadam o nowym, przy nowym gadam o ex, oboje sie denerwuja.
Nie rozumiem juz nic. Co ja mam w tej glowie? Mam nadzieje ze zrozumiale napisalam.