Kolejny temat życiem (niestety) pisany. Wczoraj moją sunię użądliła pszczoła, było to dość zaskakujące, wieczór, zimno, deszczowo, jednak psina nagle zaczęła kuleć, po czym odwróciła się i wypluła wyrwaną z łapy pszczołę, momentalnie zaczęła przeraźliwie piszczeć, wymiotować, szybko oddychać. Dość szybko jej stan się poprawił, jednak było widać że użądlenie jest dla niej bardzo bolesne, cały czas piszczała, na zmianę gryzła i lizała łapę.
W wakacje nie trudno spotkać szerszenie, osy, pszczoły, pająki czy kleszcze, o kleszczach już pisałam, dziś skupimy się na owadach jadowitych, które mogę nie tylko spowodować ból, ale nawet śmierć zwierzęcia. Prócz owadów, problemem może być też żmija zygzakowata, nie spotkamy jej na podwórku przed blokiem, ale podczas wycieczki do lasu, na wsi a i owszem.
Jak postępować kiedy nasz pupil zostanie użądlony lub ukąszony?
Bardzo istotne jest w jakim miejscu nasze zwierze zostało użądlone/ ukąszone, jeśli są to okolice pyszczka, a co gorsza wnętrze pyszczka, jest to sytuacja potencjalnie groźna, ponieważ opuchlizna w tym miejscu grozi uduszeniem. W takim wypadku najlepiej, natychmiast udać się do lekarza weterynarii.
Ukąszenia i użądlenia na grzbiecie, łapkach, brzuszku są już mniej groźne, ale tak jak i ludzie tak i zwierzęta mogą dostać wstrząsu anafilaktycznego, jeżeli pojawią się trudności z oddychaniem, należy natychmiast udać się do weterynarza, stan ten jest potencjalnie śmiertelny. Jeżeli wyjeżdżamy z pupilem w miejsce gdzie dostęp do weterynarza może być ograniczony, a np nasz pies już miał reakcje alergiczne na ukąszenia/ użądlenia, możemy porozmawiać z lekarzem weterynarii który zaopatrzy nas w zestaw pierwszej pomocy na wypadek anafilaksji.
Jeżeli zwierzak nie jest alergikiem, a problem nie dotyczy pyszczka, to możemy stosować okłady z sody, okłady z lodu, podać duże ilości wapna i witaminy C, możemy też zastosować maści antyhistaminowe w miejscu ukąszenia/ użądlenia. Jeśli jednak nie będzie problemu z udaniem się do weterynarza, to polecam to rozwiązanie, nawet jeśli zwierzakowi nie zagraża nic poważnego, to na pewno odczuwa ból, swędzenie, jest zdezorientowany, im mniejszy piesek tym bardziej będzie odczuwał efekty spotkania z jadowitymi stworzonkami. Weterynarz może podać leki przeciwbólowe, przeciwhistaminowe, wzmacniające, uspokajające co sprawi że zwierzak nie będzie tak cierpiał, nasza sunia po lekach poczuła się o wiele lepiej, przestała piszczeć, utykać, więc uważam że warto było skorzystać z pomocy fachowca.
Warto w telefonie i książeczce zwierzaka, zapisać numer do swojego weterynarza i jeśli nie przyjmuje on całodobowo mieć także numer do lecznicy która prowadzi usługi przez całą dobę, aby w razie nagłego przypadku, nie przeszukiwać internetu i nie dzwonić na ślepo po klinikach.
Szczególnej reakcji wymaga spotkanie z szerszeniem, owad ten ma na tyle silny jad i jest na tyle duży, by stanowił duże zagrożenie dla niewielkich zwierząt, wtedy lepiej nie czekać i od razu udać się do weterynarza.
W przypadku użądlenia przez pszczołę należy sprawdzić czy nie pozostawiła ona żądła i jeśli tak, trzeba je usunąć.
Jest jeszcze trzmiel, również jadowity jednak nigdy nie słyszałam aby kogoś użądlił, są one raczej dość łagodne i spokojne.
Pozostaje jeszcze kwestia żmij, nasza żmija nie jest bardzo jadowitym i potencjalnie śmiertelnym gatunkiem, należy jednak pamiętać że jest różnica między ukąszeniem dorosłego człowieka który waży 60 kilo, a pieska czy kotka który waży 5-10 kg. W takiej sytuacji należy natychmiast udać się do weterynarza, a jeśli jedziemy w miejsce gdzie może to być problemem, zabieramy ze sobą surowicę.
W mieszkaniach i domach montujemy moskitiery, jeśli w pobliżu znajdują się gniazda os, pszczół lub szerszeni. Jeśli gniazda są blisko zabudowy lub co gorsza na niej możemy zadzwonić na straż pożarną która ma OBOWIĄZEK takie gniazdo zlikwidować lub przenieść. Moskitiery są też ważne jeśli posiadamy małe zwierzątka, jak myszy, szczury, króliki dla nich użądlenie może w ciągu kilki minut okazać się śmiertelne, dla tak małych zwierzątek zwykle już nie ma ratunku, reakcja jest na tyle szybka, że ciężko jest im pomóc, warto więc ograniczyć możliwość spotkania z jadusami.
Jeżeli zaś chodzi o pająki, te raczej rzadko kiedy są powodem problemów, jednak warto unikać przechodzenia między gęsto rosnącymi drzewami i krzakami, ponieważ między nimi sieć zwykle budują krzyżaki w tym tygrzyk paskowany mający jak na nasze warunki całkiem silny jad, ciężko go jednak przeoczyć jest żółtoczarny i całkiem duży
(nie zabijamy, pająk jest pod ochroną).
Mieliście jakieś "jadowite przygody" z waszymi pupilami? Może macie dobre rady na wypadek takich zdarzeń? Mam nadzieję, że żadne z Waszych zwierząt nie ucierpiało z tego powodu.