netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Kolorowa przeszłośc faceta - jak ją zaakceptować?

4 odpowiedzi2 811 wyświetleńzałożony przez perła111, 24.06.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Kolorowa przeszłośc faceta - jak ją zaakceptować?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 5 ]

1

Temat: Kolorowa przeszłośc faceta - jak ją zaakceptować?

Cześć dziewczyny!

Jestem od roku ze swoim facetem. Mieszkamy razem, planujemy przyszłość. Ja mam 23, on 24 lata. Układa nam się bardzo różnie. W naszym związku kłócimy się bardzo często. Ja prowokuje większość kłótni wytykając mu jego "błędy". Robię to bo wiele sytuacji z przeszłości mnie wciąż gryzie, tzn. Jego dość poważna nielojalność, prawie zdrada, kłamstwa, niedojrzałość itp. Z mojej strony też mogę zarzucić sobie trochę, jednak zawsze byłam wierna, lojalna i szczera wobec niego. Próbujemy się jakoś dogadywać i rozwiązywać problemy. Zależy nam na sobie dlatego ciągle próbujemy. Jest mi bardzo ciężko. Nie tylko przez wydarzenia które miały miejsce w naszym zwiazku ale przez jego przeszłośc. Bardzo trudno mi ja zaakceptować, boje się, ze nigdy się z nią nie pogodzę. Mój facet miał wiele dziewczyn i narzeczonych w swoim życiu pomimo dość młodego wieku. Można powiedzieć, ze nigdy nie "tracił czasu" . Wychodził ze starych zwiazków i wchodził w nowe bardzo szybko. Po rozstaniu z jedną narzeczoną za miesiac, dwa potrafił mieć kolejną "przyszłą żonę". Taki jest. Nigdy nie był sam. Zawsze musiał mieć kogoś u boku. Jest typem osoby zgrywającej się na bardzo pewną siebie, jednak znam go trochę i wiem, ze ma mnóstwo kompleksów. Większość jego związków rozpadała się nie tylko przez jego winę, wiem, ze był zdradzany. Jednak wiem też, ze nie jest niewiniątkiem, jest flirciarzem, lubi kobiety i ma bardzo trudny charakter.
Twierdzi, ze przy mnie się zmienił i chce się zmieniac, ze mu zalezy. Widzę te zmiany, szanuje to i doceniam. Jednak jest wciąż wiele rzeczy, które mnie męczą i nie dają mi spokoju.
Ja jestem jego totalnym przeciwieństem. On jest moim pierwszym facetem, partnerem życiowym i seksualnym. Dla mnie bycie w zwiazku, milosc i seks to coś zupełnie innego, wyjątkowego, a dla niego to po prostu chleb powszedni.  Trudno mi się też pogodzic z jego "bujną i kolorową" przeszłością. Pomimo tego, ze stara sie jak może, kupuje mi prezenty, kwiaty, zabiera mnie czesto do swojej rodziny, mówi o wspólnej przyszłości to nie mogę zapomnieć tego, ze mówił to jego wszystkim poprzednim dziewczyną. Rozumiem, kazdy ma przeszłośc, zwiazki za sobą itd., ale jego przeszłosc wydaje mi się bardzo niedojrzała.. wielokrotne wyznania miłosci i chęć spedzenia z kims życia po miesiacu znajomości wydają mi się być dziwne i są trudne dla mnie do zrozumienia. Boję się, ze nigdy nie będę mogła poczuć się przy nim wyjątkowo, jako dziewczyna, a w przyszlości jako narzeczona. Nie ułatwia mi to też fakt, ze utrzymuje on kontakty ze swoimi byłymi. Dla niego to normalne. Wiele razy kłocilismy sie na ten temat. Na początku nie miałam z tym problemu, ale kiedy odkryłam jego grzeszki i brak lojalności wobec mnie wyznałam mu otwarcie, ze nie chce aby spotykał się i rozmawiał z tymi dziewczynami. Jemu to bardzo trudno zrozumiec, pare dni temu była kolejna awantura bo spotkał sie ze swoją byłą na piwo i pogaduchy konczące sie wspólnym zdjeciem na jakims tam portalu... Zabolało mnie to, powiedziałam mu co czuje, przeprosił i obiecał, ze juz tego nigdy wiecej nie zrobi.. oczywiście drąze z nim ten temat do dzisiaj.. dlaczego to zrobil skoro wiedział jak zareaguje, dlaczego nie liczy sie z moimi uczuciami itd..

Planujemy wybrac się do psychoterapeuty i porozmawiac i może spróbowac dłuższej terapii... co myślicie? Czy to ma sens? czy może ja wydziwiam? i czepiam się niepotrzebnie przeszłości na którą on nie ma już wpływu...

2

Odp: Kolorowa przeszłośc faceta - jak ją zaakceptować?

nie jestes sama, mnie tez meczy przeszlosc mojego partnera. co prawda nie utrzymuje on kontaktu z bylymi ale to ja mam ciagle je w glowie..tez mial ich wiele..z jedna byl 7 lat i prawie wzieli slub.. ostatnio pomyslałam tak jak ty ze nigdy nie bede czuc sie przy nim wyjatkowo..no ale go kocham.. walczymy juz ze soba 4 lata, rozne mielismy akcje tego typu, moj facet tez lubi inne kobiety,ciagle czuje sie zagrozona.. postanowilam ze bede z nim a jak ma mnie zdradzic to i tak to zrobi, a prawda predzej czy pozniej wyjdzie.. olewam to i zajmuje sie soba i dzieckiem.

3

Odp: Kolorowa przeszłośc faceta - jak ją zaakceptować?

Moim zdaniem to trochę bez sensu. Albo to zaakceptujesz,albo będziesz się męczyć zawsze, to nie mija, uwierz. Ja z moim byłym też mialam taką sytuację, wypominaliśmy sobie coś nawzajem. Nasz związek zupełnie nie miał już sensu, żyjemy osobno, pomimo tego,że do siebie coś czuliśmy i może czujemy.

4 Ostatnio edytowany przez bakalia (2015-06-25 00:57:18)

Odp: Kolorowa przeszłośc faceta - jak ją zaakceptować?

Planujemy wybrac się do psychoterapeuty i porozmawiac i może spróbowac dłuższej terapii... co myślicie? Czy to ma sens? czy może ja wydziwiam? i czepiam się niepotrzebnie przeszłości na którą on nie ma już wpływu...

A ja uważam, że wszystko zależy od Ciebie. Tak, nawet nie od Was, a od Ciebie. Dlaczego? Bo on taki jest, nie zmieni się. Teraz tylko kwestia tego, czy Ty się z tym w końcu pogodzisz czy nie.

Dla mnie to jest oczywiste, że każdy miał jakąś przeszłość i nie można mieć o to pretensji do drugiej osoby. O ile jest dla mnie sprawą normalną ,że np. facet miał dziewczynę przede mną i z nią sypiał, o tyle nie chciałabym mieć takiego, który miał ich naście albo więcej plus jeszcze drugie tyle jednorazowych przygód. Tutaj mi nie chodzi o liczbę samą w sobie, ale na tej podstawie można też ocenić, jakim ktoś jest człowiekiem. Czy jest stabilny uczuciowo, czy potrafi się zaangażować, czy ma skłonności do zdrady. Tak, nie wierzę w jakieś "jednorazowe coś tam". Raz zdradził, to i kolejny zdradzi.

Ja bym na przykład w ogóle nie zdecydowała się na związek z facetem takim, jak Twój. Jak dla mnie jest to taki typowy przykład bad boya, a Ty jesteś kobietą, która "mimo wszystko" ma do niego słabość. Wybacz, ale gdyby mi ktoś powiedział, że ma 24 lata, w tym czasie już miał kilka "narzeczonych", to bym sobie pomyślała, że jakiś niepoważny. Nie wiem, czy jesteś kolejną "narzeczoną", ale gdyby mi się oświadczył, to nie wiem, na ile byłabym w stanie radować się tą sytuacją wiedząc, że dla niego to normalka i najprawdopodobniej nie przywiązuje większej wagi do oświadczyn.

Na pewno jakieś pretensje, wypominanie nie pomogą. Jak pisałam- takim jest człowiekiem, takie ma "skłonności". Ty o tym wiesz i teraz Twoja sprawa, co z tym zrobisz. Może i to Ci się nie podoba, ale skoro jesteście ze sobą rok, to i tak przymykasz na to wszystko oko i pewnie (mniej lub bardziej) go usprawiedliwiasz. Jasne, że to czy będziesz z nim czy też nie, to Twoja sprawa, ale uważam, że decydując się na związek z takim człowiekiem, wiedząc o jego "grzeszkach i słabościach" akceptujesz je, a nawet dajesz w pewnym sensie przyzwolenie. Chodzi mi o to, że skoro tyle kobiet się przewinęło, pojawił się motyw zdrady (czy tam prawie zdrady), to raczej żyłabym ze świadomością, że i Ciebie to może spotkać, bo taka jego "natura". Tak, wtedy to ewentualne żale trzeba kierować raczej do samej siebie, bo przecież "wiedziałaś". No, ale jeśli chcesz z nim dalej żyć, to naprawdę wypominanie, rozmyślanie o jego przeszłości do niczego dobrego nie doprowadzi.

5

Odp: Kolorowa przeszłośc faceta - jak ją zaakceptować?

"Kolorowa przeszłośc" - ładnie to ujęłaś. A teraz przeczytaj jeszcze raz, wszystko to, co o nim napisałaś. Przecież w tym opisie nie ma nic pozytywnego pod jego adresem, nawet szkoda cytować, bo musiałabym praktycznie skopiować całą Twoją wypowiedź.
Nie jego przeszłość jest problemem, tylko teraźniejszość, to, że on powiela swoje zachowania, mimo zapewnień, że chce się zmienić (kiepsko mu to wychodzi).
Do tego sama przyznajesz, że całkowicie różnicie się od siebie, aż trudno uwierzyć, co trzyma Cię przy takim człowieku?
Terapia nic tu nie pomoże, nie zmieni go tak jak byś chciała, ewentualnie uświadomi Wam "różnice nie do pogodzenia".

Posty [ 5 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Kolorowa przeszłośc faceta - jak ją zaakceptować?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026