Cześć dziewczyny!
Jestem od roku ze swoim facetem. Mieszkamy razem, planujemy przyszłość. Ja mam 23, on 24 lata. Układa nam się bardzo różnie. W naszym związku kłócimy się bardzo często. Ja prowokuje większość kłótni wytykając mu jego "błędy". Robię to bo wiele sytuacji z przeszłości mnie wciąż gryzie, tzn. Jego dość poważna nielojalność, prawie zdrada, kłamstwa, niedojrzałość itp. Z mojej strony też mogę zarzucić sobie trochę, jednak zawsze byłam wierna, lojalna i szczera wobec niego. Próbujemy się jakoś dogadywać i rozwiązywać problemy. Zależy nam na sobie dlatego ciągle próbujemy. Jest mi bardzo ciężko. Nie tylko przez wydarzenia które miały miejsce w naszym zwiazku ale przez jego przeszłośc. Bardzo trudno mi ja zaakceptować, boje się, ze nigdy się z nią nie pogodzę. Mój facet miał wiele dziewczyn i narzeczonych w swoim życiu pomimo dość młodego wieku. Można powiedzieć, ze nigdy nie "tracił czasu" . Wychodził ze starych zwiazków i wchodził w nowe bardzo szybko. Po rozstaniu z jedną narzeczoną za miesiac, dwa potrafił mieć kolejną "przyszłą żonę". Taki jest. Nigdy nie był sam. Zawsze musiał mieć kogoś u boku. Jest typem osoby zgrywającej się na bardzo pewną siebie, jednak znam go trochę i wiem, ze ma mnóstwo kompleksów. Większość jego związków rozpadała się nie tylko przez jego winę, wiem, ze był zdradzany. Jednak wiem też, ze nie jest niewiniątkiem, jest flirciarzem, lubi kobiety i ma bardzo trudny charakter.
Twierdzi, ze przy mnie się zmienił i chce się zmieniac, ze mu zalezy. Widzę te zmiany, szanuje to i doceniam. Jednak jest wciąż wiele rzeczy, które mnie męczą i nie dają mi spokoju.
Ja jestem jego totalnym przeciwieństem. On jest moim pierwszym facetem, partnerem życiowym i seksualnym. Dla mnie bycie w zwiazku, milosc i seks to coś zupełnie innego, wyjątkowego, a dla niego to po prostu chleb powszedni. Trudno mi się też pogodzic z jego "bujną i kolorową" przeszłością. Pomimo tego, ze stara sie jak może, kupuje mi prezenty, kwiaty, zabiera mnie czesto do swojej rodziny, mówi o wspólnej przyszłości to nie mogę zapomnieć tego, ze mówił to jego wszystkim poprzednim dziewczyną. Rozumiem, kazdy ma przeszłośc, zwiazki za sobą itd., ale jego przeszłosc wydaje mi się bardzo niedojrzała.. wielokrotne wyznania miłosci i chęć spedzenia z kims życia po miesiacu znajomości wydają mi się być dziwne i są trudne dla mnie do zrozumienia. Boję się, ze nigdy nie będę mogła poczuć się przy nim wyjątkowo, jako dziewczyna, a w przyszlości jako narzeczona. Nie ułatwia mi to też fakt, ze utrzymuje on kontakty ze swoimi byłymi. Dla niego to normalne. Wiele razy kłocilismy sie na ten temat. Na początku nie miałam z tym problemu, ale kiedy odkryłam jego grzeszki i brak lojalności wobec mnie wyznałam mu otwarcie, ze nie chce aby spotykał się i rozmawiał z tymi dziewczynami. Jemu to bardzo trudno zrozumiec, pare dni temu była kolejna awantura bo spotkał sie ze swoją byłą na piwo i pogaduchy konczące sie wspólnym zdjeciem na jakims tam portalu... Zabolało mnie to, powiedziałam mu co czuje, przeprosił i obiecał, ze juz tego nigdy wiecej nie zrobi.. oczywiście drąze z nim ten temat do dzisiaj.. dlaczego to zrobil skoro wiedział jak zareaguje, dlaczego nie liczy sie z moimi uczuciami itd..
Planujemy wybrac się do psychoterapeuty i porozmawiac i może spróbowac dłuższej terapii... co myślicie? Czy to ma sens? czy może ja wydziwiam? i czepiam się niepotrzebnie przeszłości na którą on nie ma już wpływu...