hortensjusz2272 napisał/a:Ja doskonale wiem czego oczekuję: miłości, czułości, troski o rodzinę w szeroko pojętym znaczeniu, czasu spędzonego razem. Daję 110% z siebie i rozsądną miarę wolności. Nigdy nie oczekiwałam "słonia w karafce", ale skoro dużo od siebie daję to też dużo chcę w zamian. Jeśli coś nie gra to rozmawiamy, bo od mężczyzny nie można oczekiwać że się domyśli. Jeśli coś jest nie do zrealizowania szukamy kompromisu.
Mało oryginalne, powtarzane przez wszystkie kobiety jak mantra, że chcą dobrego, miłego, a wybierają całkiem innego bo świadomość kobiet ogranicza się do powtarzania tego co słyszały, co nauczyły się wręcz na pamięć, ale mało która naprawde to rozumie, co czuje, czego chce i co naprawde może dać (i za co, bo o tym zawsze zapominacie). Wnioskiem z takich słów by było że każdy porządny by wam odpowiadał, a tak nie jest ani w minimalnym procencie. Mało tego, częściej szukacie tych mniej porządnych mający więcej atrakcyjnych cech, by wierzyć naiwnie że będą porządni, a jednoczesnie nie stracą cech atrakcyjnych.
Wkuwacie regułki ale ich nie rozumiecie. Tak w szkole - dlatego jest tyle humanistek, marketingowców, psycholożek, które kompletnie nie radzą sobie z matmą i kierunkami technicznymi, gdzie trzeba umieć coś stworzyć. Kierunki kobiet nie są naukowe, bo ich teorie sie zmieniają i można je dopasowywać do wszystkiego. I tak samo macie z pojmowaniem miłości.
Miłość - w kim mogłabys sie zakochać, nie wiesz, tak jak nie określacie chemii
Czułość - każdy który sie zakocha w tobie może ci ją dać, ale czułość też różnie sie określa
w zdecydowanej większości czuły facet w prawdziwym słowa tego znaczeniu będzie określony jako ciepła klucha, a takich odpala większość.
Lepiej by było napisać "czuły w pewnych sytuacjach, twardy w większości czasu", ale to tak jak ze spontanicznością. Chciałoby sie być zaskakiwaną w taki sposób by była zadowolona, ale też sprzecznych cech. Wszystkiego i niczego. Bycia na każde zawołanie, by idealnie wpasować się w sytuacje i w tejże sytuacji zachować sie tak jak kobieta chce.
... w szeroko pojętym znaczeniu - to może zawęż? bo wymagania nie mogą być szeroko pojęte, tak jak "chemia", tylko konkretne. Być dobrym w łóżku powiedzmy, to też dla każdej znaczy coś innego. Może żeby za każdym razem doprowadzał do orgazmu, żeby od razu wiedział jak sie zająć kobietą (bo po co go uczyć, jak księżniczkom się należy, albo że prawdziwy facet to wszystko umi ei dane mu jest naturalnie - a że z niejednego pieca jadł to plus, bo widać że atrakcyjny gołym okiem i nie trzeba go poznawać, budować coś razem od zera, strata czasu, a miłość nie czeka!), by zgadzał się na wszystkie fantazje kobiety, by bardziej chciał jej dogodzić niż sobie, a może żeby był tak twardy żeby liczyła sie tylko jego żądza. Opcji mnóstwo, a kobiety trzeba naprowadzać do uzyskania takich odpowiedzi. I zanim sie uzyska to dostaje sie mętliku w głowie - lepiej nie gadać i niech sobie sprawdza sama.
troska - żeby zarabiał więcej, umiał zarobić, łożył na mnie i na moje dzieci gdyby mi się tak zachciało, nie żałował i mnie słuchał. Tak też wiele kobiet rozumuje, ale nie każda pisze. Ale też, żeb nie słuchał za bardzo bo strace do niego szacunek. Czyli znowu. Słuchał, ale nie słuchał. Wszystko umiał zrobić tak bym dalej była w nim zakochana i nie popełniał błędów, bo jak popełni to kaplica. I nigdy nie wiadomo kiedy to sie zdarzy, a i jeszcze jest mnóstwo kobiet które testują, prowokują sytuacje, by sprawdzić jak sie zachowamy, jacy jesteśmy lub na ile silne jest nasze uczucie (im mocniejsze tym słabsze kobiety, to sprawdzona regułka, choć każda bajdurzy o tym by był ślepo w nią zapatrzony, wszystko z nią robił, na wszystko sie zgadzał, a za chwile wychodzi że są przyjaciółmi tak podobnymi, że juz nie ma iskry, a do tego uważa go za kundla bez charakteru i wielkie zdziwienie że chemii nie ma, mimo że kobieta wiedziała czego chce i to egzekowała? same często psujecie chemie, milosc bo chemie utożsamiacie z miłością, przynajmniej do pewnego wieku lub stanu dojrzalosci).
czasu spędzonego razem - oczekiwania? jak spędzonego razem? pewnie tak byś była zadowolona?
niech on coś wymyśli i zgodzi sie na to co ja wymyśle? A może wrócimy do tej "miłości" i "chemii" czyli gdy to jest, to już wtedy czas zawsze spędza się dobrze razem i nie wiadomo czemu tak jest? Może spędzanie czasu razem być w łóżku? A ilu trudno się przyznać, że same są nudne i chciałyby takiego który by im życie zaplanował oraz zachęcił do robienia z nim tego co on robi w zyciu (np pasje)? Bo same nic nie mają i to jest ich oczekiwanie, ale nie powiedzą tego?
Daje z 110% z siebie. A kto to ocenia i jak to mierzysz? I kiedy dajesz? Kiedy masz nóż na gardle czy ideał? Czy powiedział ci to jakiś twój facet, że dawałaś ponad siebie i za to cię cenił?
Rozmawiamy. Rozmawianiem jeszcze nikt nie rozwiązał problemów, a co najwyżej zaspokoił ciekawość - co jest tylko pożywką energetyczną.
Ogólnie dla mnie to jest bełkot, ktory sie nie sprawdza, a taka kobieta dalej nie wie czego chce, lub wie dopiero gdy spotka tego kogoś - prawdopodobnie do czasu, bo trzeba umieć rzeczywiście dawać coś od siebie, nawet gdy nie jest dobrze - czyli gdy nie ma tego ideału. Coś jak wiara, że miłość załatwia wszystko i miłość pojawia się sama i nie jest zależna od naszych czynów. Kobiety przynajmniej w tym wieku co piszę (do 30, gdy są najbardziej atrakcyjne) właśnie tak "rozumują" i chciałyby być w stanie pernamentnego zauroczenia, które będzie same z siebie, a ich rola ogranicza się do mówienia że dają z siebie dużo w zamian za motylki. Starsze gdy takie są, to są same. Nie ma tu nic dziwnego.
Pozniej gdy pytam co dokładnie dały od siebie, to znowu wysłuchuje pierdół np "daje troske". Nigdy nic konkretnego, nigdy nic co by mozna było powiedzieć że jest czymś sprecyzowanym i rzeczywiście gdy można było to opisać jako 110%, czy dużą pracę, duży wysiłek i coś ponad stan. Raczej większość chce adoracji, uwodzenia, bycia w centrum uwagi, czy jej usługiwania, więcej wymaga niż daje, ale przypisuje sobie niesamowite zasługi, albo cechy których jako facet w ogóle nie potrzebuje.
Ale łatwiej napisać jego wina, jego wina, jego abrdzo wielka wina, to nie dawałam 110%
sama go wybrałam ale pomyliłam się, uwiódł mnie drań, ale teraz wybiore większy ideał.
Jaki? Dalej nie wiem, bo mi o miłość chodzi i chemie. Podstawowe rozumowanie kobiet, czyli na płaszczyźnie nic nie znaczącej, niczego nie mówiącej i z takich rozmów nie wie się nic oprócz tego co wszyscy wiemy i możemy przypisać to każdej osobie, czy każdej "miłości". A jednak każdy z każdym być nie może. Dlatego taki post utwierdza mnie w przekonaniu że każda kobieta jedynie sądzi że wie czego chce, ale dopóki się nie zachwyci i nie powie "tak chce!" (jak np zobaczy promocje w sklepie, albo pierścionek) to będzie zagubiona i gadać od rzeczy.
Ma być twardy, ma wiedzieć, ma umieć, ma zrobić, ma mieć, ma chcieć - to jest szeroko pojęte, ale bardziej precyzuje wymagania względem mężczyzny. Do kobiet tak jest tego o wiele mniej i dopóki ładnie wyglądacie powinnyście się cieszyć, ale nie przeceniać własnego charakteru czy osobowości w tym.
Cenie sobie kobiety bardziej techniczne, które niestety są mniej urodziwe, mniej flirtują, ale przynajmniej wiedzą. Garstka kobiet. O problemach psychicznych tych bardziej sexy nie wspominać?