Witam mam taki problem od 6 miesiecy jestem po slybie i mieszkam z tesciami i mam juz dosc takiego mieszkania bo wszyscy sie do nas wtracaja,co bym nie zrobila to jest zle meczy mnie takie zycie,ale co jest ciekawe maz wcale nie chce sie wyprowadzic nie moge powiedziec jest zamna ale jak ja nalegam abysmy zamieszkali sami to nie chce o tym slyszec.
prosze o rade?
Podobne tematy
Jedyne wyjście to chyba szczera rozmowa z mężem. Powiedz mu szczerze i na spokojnie, ze chciałabyś być tylko z nim i stworzyć prawdziwe małżeństwo, w którym Ty byś się pokazała jako fajna żona i gospodyni. I możesz mu powiedzieć, ze nie chciałabyś, zeby ktoś się wtrącał w Wasze sprawy, bo przecież dorośli jesteście i wiecie, co macie robić. Owszem, dobre rady są jak najbardziej cenne, ale wtrącanie się do wszystkiego źle obija się na Wasze małżeństwo. Myślę, ze taka rozmowa pomoże mu przemyśleć wszystko i jakoś się ułoży.
Miom zdaniem też by było dobrze jakbyś z nim porozmawiała tak szczerze, nie ma to jak szczera rozmowa, może trzeba mu otworzyc oczy na pewne sprawy, których on nie dostrzega
Musicie się wyprowadzić, musisz przekonać męża do tego. Inaczej nie wytrzymasz tej atmosfery i Wasze małżeństwo będzie zagrożone.
Jeżeli Twój mąż nie chce się usamodzielnić, tylko woli mieszkać przy rodzicach to musisz postawić sprawę jasno.
Porozmawiajcie szczerze, na spokojnie, powiedz mu, że jesteś jego żoną a nie niewolnicą Teściów, nie można tak żyć, teraz macie czas na poznanie siebie nawzajem, uwicie gniazdka, no i kobieta chce zawsze spełniać się jako przykładowa żona i pani domu, tak, żeby wszystko robić po swojemu a nie pod dyktando rodziny męza. powiedz o tym wszystkim;]
Młode małżeństwo zawsze powinno mieszkać razem, na swoim:)
Bardzo mi przykro, że jesteś w takiej sytuacji:( Trzymam kciuki, żebyś znalazla w sobie dużo siły:*
To jest tak ze stoi mieszkanie puste bo to jest mieszkanie kogos z meza rodziny i nawet w takiej sytuacji nie chce sie wyprowadzic bo mi powiedzial ze ze swojego sie nie wyprowadzi i tam nie bedzie placil bo to nie jest jedgo a my mamy mieszkac tutaj przynajmniej ja i sie meczyc i na kazdym kroku zeby sie do nas wtracali no niestety tak sie nie da.
co wy o tym myslicie?
Ehh... przepraszam, ale jemu jest tak wygodnie, z rodzicami, bez zobowiązań, ma wszystko podetknięte pod nos! Jeszcze nie dorósł do tego, aby żyć na swoim, co z tego, że trzeba płacić, tutaj rachunki pewnie też wspólnie opłacacie... Można żyć skromniej, mniej wystawnie, ale na swoim, samemu za siebie płacić, liczyć tylko na swoją lodówkę a nie na to, że tatus kupi a mamusia ugotuje. Gdy się zakłada rodzinę to trzeba juz mysleć o zobowiązaniach, prawda?
a nie mozesz sama sie wyprowadzic od meza i zobaczyc co on w tej sytuacji zrobi?
9 2009-12-01 13:41:42 Ostatnio edytowany przez sanders (2009-12-01 13:46:28)
Absolutnie nie powinno być mowy, ze wyprowadza się bez męża na próbę. To dopiero 6 miesięcy po ślubie. Ludzie!!!
Mężowi jest poprostu wygodniej żyć z mamusią. Mieszkanie z rodzicami czy teściami to najgorsze rozwiązanie jakie może byc.
Ja mam małe mieszkanko ale od początku mieszkam z mężem i synkiem. Moi rodzice zaglądają rzadko, my do nich tez sporadycznie. Teście też rzadko bywają. Dlatego tez nie ma scysji i kłotni, że jedni wtrącają się drugim. Za nic w świecie nie zamieszkałabym z kimś.
Edytka123, czy macie oddzielną kuchnię i łazienkę tzn wyodrębnioną część tylko dla Was, czy oprócz pokoju wszystko jest współne.
Jeżeli wspolne proponuje wygospodarować miejsce na własne kuchenne królestwo i łazienkę. Nie daj się wejść sobie na głowe. Porozmawiaj z mężem ja wygląda sprawa, że jego rodzice się wtrącają i że z czasem może zaważyć to na waszym związku. Powiedz mu zeby wyobraził sobie, że to on mieszka z Twoimi rodzicami i oni ciągle go krytykują.
Moja koleżanka mieszkała z facetem przed ślubem. Poźniej był ślub. Mieszkali sami ale mama męża mojej koleżanki przyjeżdzała do ich mieszkania wtedy kiedy nikogo nie było i wieszała firanki, które właśnie im kupiła, kładła obrusy których oni nie znosili, jakies ozdoby. W koncu moja kolezanka tego nie wytrzymała i powiedziała swojej teściowej grzecznie, że nie życzy sobie wtrącania się w ich życie, a tym bardziej odwiedziny podczas ich nieobecności i że jej synek ma teraz żonę, która potrafi zadbać o niego i urządzić mieszkanie. Do dzisiaj ma święty spokój.
Dzieki za odp tylko do mojego meza to nie dociera on mi powiedzial zebym go tym nie meczyla bo i tak sie nie wyprowadzi wiec ja musze postawic sprawe jasno i sama sie wyprowadzic tak musze innego wyjscia nie ma bo nasze malzenstwo sie rozpadnie przez taka atmosfere to chyba normalne ze chce miec dla siebie kuchnie lazienke itd a nie czekac np w kolejce az ktos sie wykapie to jest bezsensu
Co byscie zrobili na moim miejscu?
ja juz napisałam bym sie wyprowadzila i poczekała na jego reakcje ![]()
Skoro wg Ciebie najlepszym rozwiązaniem będzie Twoja wyprowadzka, to spróbuj.
Ja zrobiłabym tak jak wczesniej napisałam
Ciężka sprawa... szkoda, że nie pomieszkaliście trochę razem zanim wyszłaś za niego za mąż i wtedy przed ślubem mogłabyś z nim negocjować, że po ślubie nnie możecie mieszkać u Twoich teściów... Ktoś kiedyś powiedział mi, że mlodzi powinni mieszkać sami, a jeśli nie maja możliwości mieszkać sami to jedyne wyjście jest takie żeby mieszkać z rodzicami panny młodej... To ona większośc czasu spędza w domu, ona musi sprzątać , gotować,... a mieszkając u teściowej to tak jak by trochę u obcej osoby... oni maja inne nawyki, inne przyzwyczajenia... Twój mąż powinien zrozumieć... Musisz mu wytłumaczyć , że męczy Cię mieszkanie z Jego rodzicami, że jesteś w tym domu nieszczęśliwa... Powiedz mu jak fajnie byłoby gdybyście ,mieszkali sami... wspólne kąpiele, romantyczne kolację w domowym zaciszu...
Ostatecznym wyjściem jest wyprowadzeniem się samej... ale najpierw uprzedź go, że jesteś zdolna się wyprowadzić sama.