Mam pewien problem z bardzo natrętnym gościem otóż przykleił się do mnie jakies 1,5 roku temu i nie idzie się go pozbyć. Twierdził że się zakochał itd byłam z nim nawet przez pewien czas ale przez jego problemy z alkoholem i wybuchową naturę zerwałam z nim. Ale on nie chce mi dać spokoju. Prosiłam, tłumaczyłam a on wciąż pisze, dzwoni. Jak mnie to denerwuje już. Ignoruje go to pisze z innych numerów. Jak mu dla świętego spokoju odpisuję to ciągle mi pisze że mnie kocha nie mówiąc o tym że notorycznie kłamie może z 30% jego wypowiedzi to prawda. Nie mogę zmienić niestety nr tel bo tak bym miała spokój ale niestety z przyczyn nie zależnych ode mnie nie mogę. Ja wiem i rozumiem że on mnie kocha no ale ja niestety nic do niego nie czuje. Próbowałam ale nic... Chce sobie ułożyć życie z kimś innym a on ciągle zatruwa mi życie.Macie jakieś pomysły? Żeby dał mi spokuj?
Podobne tematy
Blokować każdy numer z którego pisze i nic, ale to nic nie odpisywać (zero kontaktu z Twojej stronie).
Jednocześnie zapisuj wszystkie jego smsy. Jak nie ustaną idź na policję.
Niestety nie mam w moim telefonie mozliwości blokowania numerów bo tak bym to dawno zrobiła ![]()
Niestety nie mam w moim telefonie mozliwości blokowania numerów bo tak bym to dawno zrobiła
A nie możesz u operatora? ![]()
Kiedyś można było zablokować sobie numery przychodzące (miałam), może jest i teraz taka opcja?
W końcu np. na stacjonarnych nie ma opcji blokady jak na nowych smartfonach i komórkach i też się blokowało...
Ciagle klamie piszesz ? wiec w czym klamie , mialem cos podobnego wiec postaram ci sie pomoc :-) czy ty go oklamywalas lub cos w tym stylu ? jak dlugo biliscie razem ? ile kilometwor was dzieli po ile macie lat ? :-)
nie ma czegos takieego jak "odpisywanie dla swietego spokoju"
przyjm i zaloz, ze kazdy odzew z twojej strony jest prowokacja do dalszych kontaktow....
olewanie najlepsza bronia- uwierz mi...ja daje swoj numer komu popadnie, i nigdy nie mialam takich problemow...
w skrajnych przypadkach ktos przysylal mi codziennie dowcip- codziennie jeden- przez pol roku...
byl tez taki co "prowadzil bloga"- codziennie zdawal mi relacje ze swojego zycia...tez z pol roku to trwalo...
ja nie odpowiadalam, i sie zniechecili...(chociaz tragedii nie bylo..)
olewaj- nie odpisuj, nie odpowiadaj, jak odbierzesz nieznany- to nie tlumacz nic tylko sie rozlacz.
taki "cienias" jak ten twoj, to wymieknie najdalej po miesiacu....gwarantuje.