Hej
Jestem tu nowa, postanowiłam napisać bo nie radzę sobie ze stresem a właściwie nerwicą. Jestem studentką i mam problem z kontrolą swoich emocji i stresu. Szczególnie doświadczam tego podczas sesji egzaminacyjnych. 4 dni przed nie śpię, czuje pobudzenie całego ciała jakbym była na jakimś narkotyku( tylko przypuszczam ze mogą tak działać, nigdy natomiast nie brałam takich substancji) nie pije kawy, herbaty mało, energetyków też nie czyli nic co by mnie pobudzało. Stres jest na tyle duży że nie umiem nad nim zapanować, moje ciało drży. Najgorsze jest to że w momencie egzaminu jestem wyczerpana, a moje zasoby poznawcze do niczego, nagle nic nie wiem, nie pamiętam
pisałam niedawno egzamin i go zapewne nie zdała, co jeszcze bardziej mnie niszczy od środka bo wiem ile się uczyłam, i jak sobie pomyśle po tym wszystkim że mam jeszcze raz pisać to mnie krew zalewa i wole popełnić samobójstwo. Rzucam sobie kłody pod nogi, nie umiem się skoncentrować. Przyczyna tego stanu mogą być czynniki psychologiczne takie jak bardzo wysoka ambicja bo na prawdę bardzo mi zależy. Chcę by rodzice byli ze mnie bardzo dumni. Nie doświadczam od nich jakiejś presji czy coś, ja ją chyba sama tworzę. Uczestniczę (chyba)w wyścigu szczurów. Wiem ile zaangażowania wkładam w naukę i chce mieć tego efekty jak najlepsze, widząc innych którzy tylko przeczytają i od razu piszą na max to mnie wkurza strasznie. Nie widzę sensu w tym wszystkim bo człowiek się stara a i tak do bani, jestem w trakcie egzaminów i już wiem ze czeka mnie drugi termin ;( Jestem tępa ![]()
Co jest ze mną nie tak ???
Podobne tematy
spokojnie!
Na początek powiedz proszę w jakim jesteś wieku?
21 lat
Odpowiedź nigdy nie jest prosta i najlepiej jest się po prostu udać do specjalisty, który powinien Ci pomóc, poprzez wybadanie przyczyn, trening i ewentualną pomoc w znalezieniu sposobu, na złagodzenie twoich objawów w domu, czy akademiku. Są różni psychologowie i tak naprawdę dużo zależy, od Ciebie. Jedni dadzą Ci leki i to ich zdaniem załatwi sprawę, inni znajdą lepszy sposób, by pomóc.
Co możesz zrobić sama? Otóż pomaga tzw. trening autogenny, z reguły stosuje się ten Schultza. Musisz się wygodnie położyć, najlepiej odpalić jakiś filmik, z takim treningiem, a jest ich masa na youtube, a potem wykonywać polecenia. Może się to wydawać dziwne na początku, ale naprawdę pomaga na wiele problemów natury psychologicznej, o ile podejdziemy do tego na poważnie. W czym to może pomóc, a w czym nie musi? Może pomóc w zasypianiu, na 100% będziesz bardziej rozluźniona i poprawi się samopoczucie. Nie jestem pewny, czy będzie to miało jakiś wpływ na samo zachowanie, podczas egzaminów. Tutaj faktycznie przydałby się dobry psycholog, który by z Ciebie wyciągnął wszystkie informacje na temat powodu takich zachowań, a potem pomógł sobie z tym poradzić. Technik jest masa, ważne, by poszukać kogoś, kto będzie miał rozmowę, wyżej w priorytetach, niż faszerowanie lekami, bo te z tego, co wiem, tylko tłumią emocje, które potem mogą uderzyć jeszcze mocniej. Oczywiście czasem lepiej być zombiakiem na lekach, niż wpadać w stany lękowe, nadnaturalny stres itp.
W sumie chyba za bardzo się rozpisałem. Trening autogenny możesz wykonać sama, reszta w gestii psychologa, bo mało jest osób, które mogłyby Ci pomóc na odległość. Powodzenia!
dziękuję za radę, w wolnej chwili poczytam i postaram się to zastosować, nie wiem czy psycholog by coś pomógł szczególnie że mam złe choć niewielkie doświadczenia z nimi no i studiuję własnie ten kierunek....
Próbowałaś jakiś środków uspokajających? Sama przy stresie czasami sięgam po nervomix (jest na bazie melisy), nie jest mocny ale mi pomaga. Myślę, że jeśli stres jest dla Ciebie aż tak paraliżujący to powinnaś iść do psychologa lub psychiatry.
Z tego, co wiem nawet sama herbata z melisą może lekko pomóc. Też warto spróbować. W sumie jest zalecana, przy leczeniu nerwicy.
nervomix stosowałam już dawno, a do psychiatry zaczęłam chodzić i dała mi cos na depresję, ale czy pomoże też na nerwicę? mimo leku np na spanie ja sie potrafie przerażona obudzić o 2 w nocy ;(
A może jakiś wyjazd "postawił by Ciebie na nogi"?
wyjazd szykuje się w sierpniu, postawiłby chyba na chwile, a w sytuacjach stresowych wszystko potem zaczynałoby się od nowa...
Nie martw się. Może potrzebujesz więcej czasu na naukę i stąd ten stres. Ja również bardzo się staram i dużo się uczę do egzaminów, bo mi zależy na studiach, a mam na nich bardzo dużo teorii. Pomaga mi wtedy, jak zabieram się za naukę dużo wcześniej. Myślę też, że nie powinnaś od siebie za dużo wymagać. Powodzenia na egzaminach Ci życzę:)
No właśnie i tu jest problem, duzo sie uczę, i chyba jestem za bardzo ambitna, chcę w życiu odnieść sukces, chcę być jedną z tych najlepszych, chce być kimś i chyba to mnie zabija, chce by mnie doceniano, ja staram się oczywiście przygotowywac wczesniej, ale pamięc i koncetracja przez stres wszystko niszczy
dlaczego tak jest ze niektórzy nie wkładają tyle wysiłku a od razu i przychodzi wszystko ? ![]()
No właśnie i tu jest problem, duzo sie uczę, i chyba jestem za bardzo ambitna, chcę w życiu odnieść sukces, chcę być jedną z tych najlepszych, chce być kimś i chyba to mnie zabija, chce by mnie doceniano, ja staram się oczywiście przygotowywac wczesniej, ale pamięc i koncetracja przez stres wszystko niszczy
dlaczego tak jest ze niektórzy nie wkładają tyle wysiłku a od razu i przychodzi wszystko ?
Rzeczywiście nadmiar ambicji i perfekcjonizm są wyczerpujące. Spróbuj trochę racjonalizować swoje oczekiwania i ambicje, coś w stylu : jakie ta ocena z egzaminu będzie miała znaczenie za 10 lat? Do tego, myślenie "muszę być najlepsza" opiera się na rywalizacji, ocenianiu, porównywaniu, a to tylko pogłębia niskie poczucie wartości. Staraj się raczej myśleć: " musze działać na miarę swoich sił i możliwości", bez odnoszenia się do innych.
Ktoś dobrze Ci doradził trening autogenny. Jak nie masz kontroli nad swoim umysłem, to warto mieć nad swoim ciałem. Jedno drugie wspomaga. Najlepiej wykonywać go wieczorem, ułatwia zasypianie. Jeśli Cię stać, to polecam też masaże relaksacyjne, właśnie w trakcie sesji, pozwalają choć czasowo wyłączyć niepokój i napięcie i zregenerować siły. Ewentualnie basen - woda fantastycznie niweluje napięcia i stres.
Do tego wprowadź sobie pewne punkty odniesienia w ciągu dnia, czyli regularne posiłki, nie muszą być duże, ale min.3-4 dziennie z czego 2 ciepłe. /Jedzenie gotowane, ciepłe działa kojąco na system nerwowy./ Do tego spacer na świeżym powietrzu, rozmowa z koleżanką o rzeczach przyjemnych, jakieś inne obowiązki niż nauka, np. porządki. Generalna zasada jest taka, im więcej ruchu i zajęć niezwiązanych z nauką, tym więcej szans na pokonanie stresu. Nie pokonasz go, siedząc cały dzień nad książkami albo przed komputerem. Jeśli masz b.dużo nauki, to rób sobie przerwy i przeplataj ją innymi zajęciami.
No i psychoterapia to podstawa, szczególnie na Twoim kierunku, poszukaj kogoś komu będziesz w stanie zaufać.
I jeszcze jedno, nie skupiaj się tak bardzo na sukcesie lub jego braku. Staraj się raczej cieszyć drogą, która prowadzi do celu.
to trudne, droga do zmiany jest długa i ciężka. Chyba nie podołam, nie umiem.....
((
Tak naprawdę nic nigdy nie jest łatwe. Każdy z nas codziennie walczy ze swoimi problemami i często musi wmawiać sobie, że wszystkie złe rzeczy, jakie się przytrafiają, w zasadzie wpłynęły pozytywnie na nas samych. Masz problemy, które utrudniają życie, czujesz, że to nie jest sprawiedliwe, bo dużo się uczysz, a przez nerwicę nie możesz tego udowodnić na egzaminach, jednak to może być bodziec do zmian. Pozytywnych zmian. Czasem organizm potrzebuje równowagi. Mózg jest skomplikowaną machiną.
Każdy powinien wypracować własny sposób na odreagowanie stresu, a to najprawdopodobniej on wpływa na pogorszenie twoich objawów. Jakiś czas temu ciężko coś przeżyłem i powróciły do mnie objawy nerwicy, którą chyba zawsze miałem. Moją głowę zalewały myśli, tak dużo, że czułem, że zwariuję. Nie mogłem tak po prostu przestać myśleć, bać się, cierpieć. Zacząłem męczyć moje ciało fizycznie. Ćwiczyć tak długo, aż czułem ból w mięśniach. To nie było zdrowe, ale pomogło skupić mózg na czymś innym. Nie było to porównywalne z cięciem się, bo wpływało pozytywnie na organizm. Skupiłem się na tym.
Po co Ci to opowiadam? Może, żeby podsunąć rozwiązanie. Zorganizuj godzinkę dziennie, wyjdź i po prostu pobiegaj. Jeżeli czujesz się bardzo źle, biegnij, póki nie rozbolą Cię nogi. Skup się na tym, nie myśl, o nauce, w czasie biegu, myśl o tym, co czujesz. Ruch mięśni i coraz silniejszy ból, zmęczenie. W kilka dni, przy odpowiednim skupieniu możesz pokonać wiele problemów psychologicznych w taki sposób. Po prostu w takiej chwili zmieniaj się w obserwatora.
Wyżej poleciłem Ci trening autogenny. Nie wiem, czy próbowałaś, ale patrząc na to, co pisałaś, można założyć, że ciężko by Ci było się skupić na wykonywaniu poleceń i niemyśleniu o innych rzeczach. Wiesz, co należy wtedy zrobić? Nie zamykać oczu. Czemu? Nawet gdy leżymy w nocy na łóżku, a nasze widzenie jest ograniczone, coś pokój z reguły oświetla. Możemy tępo patrzeć na sufit i skupić na tym umysł. W słuchawkach słyszysz głos, który podpowiada Ci, co robić, oczy widzą pewien niezmienny obszar i zajmują czymś pozostałą część mózgu. Co się stanie, jak oczy jednak zamkniesz? Będziesz w pustce. Czarne miejsce, w którym słyszysz głos, jednak część twojego mózgu będzie chciała myśleć, zwłaszcza w takim stanie. Trening stanie się niemożliwy do pozytywnego wykonania.
Spójrz na swoje życie i zadaj sobie pytanie, czy osoba słaba by tak daleko zaszła. Nie jesteś słaba. Nerwica Ci to podpowiada, ale obiektywnie patrząc, zauważysz, że do tej pory byłaś bardzo silna. Dlatego dasz radę.
Witaj, nie gniewaj się ale uważam, że sama sobie robisz krzywdę. To Ty jesteś Panią sytuacji i to Ty wiesz co jest dla Ciebie najlepsze. Odpuść trochę. Wrzuć na luz. Stres naprawę nic nie daje. Powodzenia.
nie, nie obrażam się, masz racje to ja jestem Panią, ale to ma związek z poczuciem kontroli i wiarą w siebie, nie mam jej ![]()
Bathrothane! Ps. nie wypróbowałam jeszcze trenningu autogennego, chcę zmienić swoje życie, wiare w siebie......
Czasami ciężko sobie przetłumaczyć, że nie warto się stresować, każdy o tym wie, a nie każdy umie sobie z tym poradzić.
Na pewno chcesz być psychologiem skoro masz takie problemy? Pamiętaj że masz pomagać ludziom (a nie lepiej poznać siebie i swoje problemy), a to wymaga dużej odporności psychicznej bo inaczej możesz im zaszkodzić zamiast pomóc.