Witam. Opiszę Wam moje relacje z chłopakiem i proszę opinie. Jesteśmy razem niecały rok. Ostatnio duzo sie kłóciliśmy o bzdury. Zaczęłam zastanawiać sie czy chcę takiego życia. Denerwuje mnie to, ze chlopak doslownie codziennie spotyka sie z kolegami. (Kilku mieszka kolo niego). Wraca z pracy przespi sie troche i leci do kolegow, posiedziec na podworku, postac, pogadac, przejsc sie,wypic piwa. Spotykamy sie w srode, Sobote na kilka godzin i w niedziele tez na kilka godtzin..(pracuje dorywczo na nocki w piatek i sobote). Przeszkadzaja mi te codzienne spotkania z kolegami. Oni dzwonia - on leci do nich. Jak jestesmy razem to przewaznie tez z nimi spedzamy czas.. ostatnio jak koledzy zadzwonili czy pojedziemy z nimi gdzies tam, ja nie chcialam to juz widzialam, ze jest wkurzony i mowil ze zaraz nie bedziemy mieli znajomych jak bedziemy odmawiac (to byl chyba tylko 2 raz jak odmowilam). Jak mielismy ustalone, ze danego dnia posiedzimy chwile z nimi i pojdziemy sie przejsc nad spacer we dwoje, to wyszlo tak, ze nie chcial juz nigdzie isc tylko zostac z nimi,.. i tak jest co chwile. Czuje sie jak piate koło u wozu. Na pierwszym miejscu sa koledzy, a daleko, daleko w tyle gdzies jestem dopiero ja. Rozmawialam z nim o tym, że chce byc z facetem a nie z dzieckiem, ktore spotyka sie codziennie z kolegami w piaskownicy (spytal czy ma siedziec w domu i nie wychodzic). Ja nie chce zeby sie z nikim nie spotykal. Tez lubie wyjsc z kolezankami, ale od czasu do czasu, a nie codziennie. Bez przesady, sa pewne granice i priorytety. U mnie on jest na 1 miejscu, ale niestety ja u niego juz nie. Mysle powaznie o przyszlosci,chce tworzyc normalny zwiazek, pytalam w jakim wieku chcialby wziac alub, miec dzieci, zamieszkac razem - odpowiedzial ze okolo 30. Powiedzialam, ze nie bede czekac 7 lat.. Dodam, ze ja mam 23, a on 24 lata. Jak powiedzialam ze nie dorosl do zwiazku to stwierdzil ze jesli tak twierdze to tak musi byc. Co byscie zrobily? Czy warto ciagnac taki zwiazek...?
Podobne tematy
W ramach pocieszenia, niedawno przechodziłam to samo. Mój chłopak zaczął spotykać się z pewnym kolegą, przedkładając spotkania z nim nad te ze mną. Ostatnio spędził z nim cztery dni z rzędu i to w jego własnym domu, siedząc przed komputerem i grając, podczas gdy ja się na śmierć zamartwiałam. To było naprawdę straszne...
Koleżanka poradziła mi, żeby po prostu przestać się do niego odzywać, więc powściągnęłam się na trochę. Jednak w pewnym momencie pękłam i zadzwoniłam do niego. Była 1:30 w nocy, ale odebrał telefon i spotkaliśmy się na drugi dzień.
Więc jest jedna rzecz, która nigdy nie zaszkodziła żadnej kobiecie - milczenie. Choć wiem, że to strasznie trudne, bo wiem po sobie.
Poza tym jest taka zasada, że im więcej oczekujesz, tym mniej dostajesz. Też się sprawdza.
Zauważyłam też, że jak spędza się czas z mężczyzną bez narzekania i ciągłych pretensji, po prostu w miłej atmosferze, to wtedy on zaczyna dostrzegać nagle, że jednak woli być z tobą niż z kolegami.
Czasem mówienie wprost czego się oczekuje, po prostu nie działa, chociaż tak powinno być w dojrzałym związku, z dojrzałym mężczyzną. Niestety tymczasem mężczyznę trzeba wychować, najlepiej tak, żeby on sam nawet o tym nie wiedział.
A tak z innej beczki:
Tak sobie myślę, że mężczyzna jest stworzony do tego, żeby być w ruchu, podróżować, zdobywać świat, podczas gdy kobieta jest raczej osobą spokojną, dbającą o ognisko domowe. Może w tym czasie warto skupić się po prostu na sobie, na rozwijaniu pasji... Mężczyzna zawsze do ciebie wróci, bo potrzebuje kobiety, która będzie na niego czekać. Myślę, że to ich uskrzydla.