netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Ja i mężczyźni...

25 odpowiedzi3 435 wyświetleńzałożony przez ania2000, 10.06.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Ja i mężczyźni...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 26 ]

1

Temat: Ja i mężczyźni...

Mam prośbę. Moze mi to wytlumaczycie bo ja nie mam pojęcia co o tym myślec i jak do tego podejść...
Problem, wlasciwie to nie jestem pewna czy jest to problem... w kazdym razie polega na tym, ze czuje sie jak kawałek krwistego mięsa rzucony na środek morza, wokół ktorego zaczynaja krążyć rekiny. Wiecie, rekiny wyczuwają swierze mięso czy tez zranioną zwierzynę z odległości kilku mil ;)
Sprawa wyglada tak. Kiedy jeszcze byłam "normalna" żoną mojego męża, byłam bardzo lubiana przez jego kumpli- jestem taka troche kobieta z jajem, z jednej strony bardzo kobieca a z drugiej mocny charakter, ostry żart, troche sarkazmu... Typ i na elegancka randkę i do ostrego sexu,
delikatna kobiecość połączona z prowadzeniem domu i zajmowaniem sie dziećmi z domieszka dziewczyny w adidasach i bojówkach, ktora uwielbia sport i ekstremalne wypady z pinup-owym stylem... To tak ogólnikowo. Zawsze byłam typem dziewczyny a teraz kobiety, ktora facetów przyciągała... Mogłam z nimi gadać jak facet, rywalizować w sporcie i całkiem po kobiecemu flirtować.
Obiektywnie jestem tez atrakcyjna i zadbana.
Ok. To juz ustaliliśmy ale do czego zmierzam... To co sie dzieje teraz, przechodzi moje pojęcie.
Zwykle wszystko zaczyna (oraz konczy na fb). Co i rusz pisze do mnie jakis kolega męża (jesteśmy w separacji od kilku lat), zaczyna sie normalnie, zwyczajnie, czasem zawodowo a następnie padają teksty"takich koniet jak ty, sie nie odstawia", "jeszcze bedzie mu żal", "jest głupi" itd itp. Następnie przechodzą w fazę flirtu a zwykle sa żonaci bądź w związkach... Ja trzymam dystans, nigdy z żadnym sie nie widziałam sama, jest tez kilku takich bumerangow, cos zagada, zapyta i znika...
Inni prawią mi komplementy ot tak, nawet jak w pobliżu jest ex, tak zupełnie naturalnie ale jednak jest w tym cos dziwnego...
Z dwoma sie zaprzyjaźniłam, tak po ludzku- z exem juz nie maja kontaktu chyba, ze grzecznościowy. Czasami proponują mi pomoc, martwią sie o mnie, pytają co u mnie itd...
A moj ex nie jest tyranem i ja żadnemu z nich nie opowiadałam tez co konkretnie zaszło pomiedzy nami, ze sie rozstaliśmy. Ex jest zeyczajnie niedojrzały, nie udźwignął życia w rodzinie.
Często to od jego kumpli dowiaduje sie, ze np na weekend gdzieś sie wybierają i ze beda tu i na tyle... Mi ex nic od lat nie mowi a ja nie pytam ani jego ani ich.
Wczoraj napisał do mnie kolejny bliski kumpel exa. Ostatni raz widziałam go rok temu i nie mamy ze sobą żadnego kontaktu. Przeczytał na fb, ze wybieram sie z córka na pewien koncert (notabene jedziemy tam z byłym kolega męża, który zapewnił nam transport do innego miasta- sam z siebie, taki troche dla mnie starszy brat, sporo starszy). No wiec zaproponował żebyśmy pojechali razem, ze on sie tez wybiera i chętnie nas weźmie ze sobą i co ja na to... A co ja na to? Nie wiem. Nie potrafię odczytywać juz chyba sygnałów i zaczynam sie obawiać i zastanawiać nad tym wszystkim. Czy wysyłam sygnały, czy to tylko kumpelska dobroć i pomoc? On tez ma zone i dzieci i wydaje sie, ze jest w szczęśliwym związku ale juz takie sytuacje przerabialam i wiem, ze nie zawsze to tak wyglada jak jest...
Co jest grane? Jak myślicie?

2

Odp: Ja i mężczyźni...

Dodam, ze w zasadzie to nie dotyczy tylko jego kumpli ale generalnie mężczyzn. Gdzie sie nie ruszę, tam zawsze ktoś sie znajdzie- a to architekt z którym cos obgadywalam, a to kolega przyjaciółki, a to pan od pizzy, a to moj tatuator...
Kilku z nich czasem wyskoczy z propozycja spotkania (nie kumple exa, choć od jednego kiedys usłyszałam, ze chętnie sie przeprowadzi do mojego miasta i kupi nam mieszkanie- taki żart a inny napomknął kiedys o tym ze "gdybys była po rozwodzie..."- ja obracam to w żart albo nie komentuje). A moze to, ze od 4 lat jestem sama jest tak widoczne? Mam juz na twarzy wypisane, ze jestem wolna i samotna?
A nie jestem typem imprezowiczki, siedzę w chacie z dziećmi i zajmuje sie życiem domowym, praca- wyskocze czasem z przyjaciółkami raz na 2 miesiące i tyle... Mam wiele zainteresowań własnych- ksiazki, muzyka, kino, sport i sztuka alternatywna... Nie jestem siedząca w domu sierotka ani balangowiczka...

3

Odp: Ja i mężczyźni...

Masz wzięcie i jeszcze narzekasz? smile

4

Odp: Ja i mężczyźni...

Nie rozumiem sensu dodawania takiego tematu w tym dziale.
Nie romansuj z żonatymi, bo może któryś chcieć czegoś więcej i zniszczysz czyjeś życie.
Ja też mam powodzenia jak wiele innych kobiet, ale trzeba wiedzieć z kim można nawet gdziekolwiek wyjść,
by nie wpakować się w coś...

Jeśli masz takie wzięcie, to lepiej utrzymuj większe kontakty z facetami, którzy są po rozwodzie, albo są kawalerami.
Przynajmniej problemów sobie nie narobisz.

5 Ostatnio edytowany przez ania2000 (2015-06-10 22:20:48)

Odp: Ja i mężczyźni...

Dział nazywa sie minn. Flirt/zdrada i otóż to sa flirty czasem, które w perspektywie moglyby teoretycznie doprowadzić do zdrady.
Pytam co o tym sądzicie wlasnie ze względu na to, ze sa to albo sparowani/żonaci albo kumple exa, bo ja tego nie rozumiem, serio...
Nie wiem tez jak odnieść sie do propozycji tego ostatniego, czy to kumpelskie czy nie... A pytam wlasnie dlatego, ze nie chce nikomu dawać powodów do zazdrości czy psuć relacji... Z drugiej strony, nie znam jego intencji, nie chce histeryzować...
Nie romansuje z nikim, podkreśliłam, ze od 4 lat nie mam nikogo a juz układy z żonatymi zupełnie mnie nie interesują.

6

Odp: Ja i mężczyźni...

Co do tej sytuacji z propozycją transportu, to ciężko powiedzieć czy taka propozycja ma jakieś podteksty. Może i po prostu chce mieć towarzystwo na koncercie i nie ma w tym podtekstów, a nawet jeśli coś będzie próbował, to szybko możesz to zgasić. Wg mnie niczym nie ryzykujesz akceptując taką propozycję, pod warunkiem, że w trakcie wykażesz podstawową czujność.
Nie ma sensu wszędzie węszyć romanse.

7

Odp: Ja i mężczyźni...
ania2000 napisał/a:

/.../
Co jest grane? Jak myślicie?

Z mojego doświadczenia wynika, że jak nie wiadomo o co chodzi, to wiadomo, że chodzi o pieniądze, albo seks... W tym wypadku pieniądze wykluczam. Wiesz, faceci są prości...

8

Odp: Ja i mężczyźni...

Zdradź mi co oznaczają "ekstremalne wypady w pin-up'owym stylu"
Pin-up to taki styl:
http://hotrodstohell.prv.pl/wp-content/uploads/400_F_40352657_XMWalq8TDocMZkDvo5AIOLm2CzGSjFK7.jpg
Czyli że tak wystrojona pływasz kajakiem albo rozbijasz namioty na surwiwalowym biwaku?

9 Ostatnio edytowany przez ania2000 (2015-06-11 02:47:32)

Odp: Ja i mężczyźni...

Chłopaki, dzieki. Muszę to przemyśleć jeszcze.
madoja, czepiasz sie? Czy mi sie wydaje?
odpowiem oczywiscie- po pierwsze, zdziwisz sie ale moj codzienny strój to dresy/getry/spodnie i adidasy - taka praca
Po drugie, szpilki to u mnie sporadyczna sytuacja
Po trzecie, ekstremalne wypady to survivalia, biegi terenowe typu runmageddon, rowery, wspinaczka, konwenty fitness, samochody terenowe.
Po kolejne, stara juz jestem wink nie jestem dziewczynką
I ostatnie, pin-up to bardzo ogólne stwierdzenie, bardziej chodziło mi o to, ze miewam stylizacje (fryzury, chustki i kobiece sukienki) z tej epoki niż o sama, bardzo konkretna stylizacje pin-upowa
Poza tym, zadziwiające jak to z całego tekstu mozna wyczytać i wybrać jakas pierdołę nie mająca większego znaczenia i nie związana z problemem...
Coz, wzmianki o bojówkach i adidasach tez nie zauważyłaś a szkoda, moze to by cię uspokoiło wink

10

Odp: Ja i mężczyźni...

ania z tego co piszesz o transporcie to bardziej wynika, że ty widzisz flirt tam gdzie jest zwykła chęć pomocy. jak mi ktoś pomaga to nie myślę, że od razu chce do łóżka/romansu.
dodajesz treści.
z drugiej strony, ty innych znjomych niż koledzy exa nie masz?
tylko oni na ciebie lecą?

11

Odp: Ja i mężczyźni...

panna, a gdzie wyczytałaś, że ja z nimi flirtuję, skoro wyraźnie napisałam, że to ja jestem zaczepiana, że skupiam się na domu i dzieciakach, pracy i swoich pasjach i nie w głowie mi żadne kontakty tego typu, myślę, że moje rozstanie tez odcisnęło na mnie jakieś piętno (byłam z mężem prawie 20lat)...
napisałam też, że się dystansuje i że to z moich obserwacji wynika właśnie niestety jedno i dlatego jestem zdziwiona, zaszokowana i zaczynam być powoli zniechęcona
nie pisze o moich kumpach bo nie to jest tutaj problemem- kumple to kumple, ja nie mam ich zbyt wielu, mam 3 przyjaciółki i to raczej z nimi spędzam czas
a problemem są koledzy exa właśnie- było tutaj wiele tematów o tym jak to się powinno być lojalnym wobec kolegi\koleżanki, jak takie kręcenie się wokół byłych przyjaciela jest odbierane itd... i ja tez jestem podobnego zdania, nie chciałabym żeby któraś z moich przyjaciółek zacieśniała więzi z byłym- to dość proste
ja też do pewnego momentu odbierałam takie intencje jako "czyste" ale zycie pokazuje, że nie zawsze tak jest
to trochę jak problem- czy można mieć przyjaciela płci odmiennej- prawie 100% moich koleżanek powie, że tak, natomiast prawie 100% moich kolegów, że nie bo zawsze jest w tym drugie dno

dziwi mnie to i zastanawia z czystej ciekawości ale zaczyna też męczyć
spłyciłaś trochę temat, nie chodzi o to, że ktoś na mnie leci i sama też tak tego nie nazywam, natomiast z psychologicznego punktu widzenia- jest w tym coś dziwnego...
i nie zaproponował pomoc ale wspólny wyjazd, o transporcie wspomniał potem

Wiesz, ja bardzo się cieszę, że mam wokół fajnych, pomocnych mi ludzi i bardzo to doceniam ale nie jestem już naiwną dziewczynką...
a może to dlatego, że tak długo bylam z jednym facetem, nie wiem jak się teraz żyje... nie wiem, zwyczajnie nie potrafię tego ocenić.

12

Odp: Ja i mężczyźni...

Autorko nie bardzo rozumiem Twoj dylemat... piszesz ze masz juz zapewniony transport na koncert przez dobrego znajomego ktorego traktujesz jak brata a tymczasem rozkminiasz czy przyjac propozycję innego kolegi i jeszcze doszukujesz ukrytych znaczeń tej propozycji... czemu to ma sluzyc? Czytajac Twego posta odnioslam wrazenie ze w 90% to pean na swą wlasną  cześć a przedstawiony "problem"  jest tylko pretekstem do tego by forumowicze potwierdzili ze jestes taką laską ze kazdy facet wali  drzwiami i oknami a Ty bidulka musisz się w tym odnalezc na zasadzie "nie chcę ale muszę".  Przeciez tu nie ma czego analizowac. Skoro to zonaci mezczyzni to nalezy zachowac dystans do tych znajomosci i korzystac  z ewentualnej pomocy tylko w naprawde podbramkowych sytuacjach. Poza tym masz chyba tez jakis facetow w rodzinie czy tez przyjaciolki na ktore mozesz liczyc i nie jestes "skazana" na kontakt jedynie z tymi "podstepnymi "kolegami  exa .

13

Odp: Ja i mężczyźni...
ania2000 napisał/a:

jestem taka troche kobieta z jajem, z jednej strony bardzo kobieca a z drugiej mocny charakter, ostry żart, troche sarkazmu... Typ i na elegancka randkę i do ostrego sexu,
delikatna kobiecość połączona z prowadzeniem domu i zajmowaniem sie dziećmi z domieszka dziewczyny w adidasach i bojówkach, ktora uwielbia sport i ekstremalne wypady z pinup-owym stylem... To tak ogólnikowo

W kontekście tego co napisałaś to ostatnie zdanie mnie rozwaliło big_smile

Ciesz się, że masz powodzenie, jeśli nie odpowiada Ci zachowanie tych facetów to daj im daj im to do zrozumienia, a nie zbywaj żartem czy uśmechem. Szczerze mówiąc Twój post jest utrzymany w takim tonie, że za bardzo nie wiadomo czy Ty się żalisz, czy Ty się chwalisz.

Też uważam, że po tylu latach stałego związku możesz mylnie oceniać zachowanie facetów. To, że są mili, zagadują do atrakcyjnej kobiety to nie jest nic szczególnego, nie ma co do tego dorabiać jakiejs teorii o krążących rekinach. Zapewniam Cię, że pan architekt czy tatuator zagadują również do innych kobiet.

Poza tym może jednak dajesz facetom zielone światło. Jako nie kupuję tej "matki polki" bo sądząc po tym w jaki sposób siebie opisałaś świadczy o tym, że jesteś kobietą bardzo świadomą swojej kobiecości. Gdyby spisać na kartce wszystkie cechy "kobiety idealnej" to ty zawarłaś w swoim opisie chyba wszystko.

14

Odp: Ja i mężczyźni...

No to bardzo mi przykro, że temat tak został odebrany, bo moja sytuacja miała być tu jedyne tłem do dziwnych ludzkich zachowań
i to chciałam wziąć na tapetę i o tym waśnie pogadać
ja nie mm czego rozkminiać w kwestii transprtu, jadę z kumplem tak jak pisałam
owszem, pisałam już, że mam wokół swietnych i pomocnych ludzi i nigdzie nie wspomniałam o skazaniu na podstępnych kupli exa
kwestia czytania ze zrozumieniem...

15 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2015-06-11 13:06:45)

Odp: Ja i mężczyźni...
ania2000 napisał/a:

No to bardzo mi przykro, że temat tak został odebrany, bo moja sytuacja miała być tu jedyne tłem do dziwnych ludzkich zachowań
i to chciałam wziąć na tapetę i o tym waśnie pogadać
ja nie mm czego rozkminiać w kwestii transprtu, jadę z kumplem tak jak pisałam
owszem, pisałam już, że mam wokół swietnych i pomocnych ludzi i nigdzie nie wspomniałam o skazaniu na podstępnych kupli exa
kwestia czytania ze zrozumieniem...

No to skoro nie ma zadnego zagadnienia to czemu sluzy Twoj post na forum? Zareklamowaniu swej zajebistosci? Bo to "tło " zdominowało wiekszą czesc Twojej wypowiedzi pisemnej i zdaje się ze nie ja jedna to tak zinterpretowałam wink
No chyba że masz 13 lat i jestes w szoku że niektorzy mezczyzni nawet mając zony "podbijają" do atrakcyjnych kobiet ...ale sama pisałas ze "jestes stara" więc ten scenariusz wykluczam ;p

16

Odp: Ja i mężczyźni...
janis1609 napisał/a:
ania2000 napisał/a:

jestem taka troche kobieta z jajem, z jednej strony bardzo kobieca a z drugiej mocny charakter, ostry żart, troche sarkazmu... Typ i na elegancka randkę i do ostrego sexu,
delikatna kobiecość połączona z prowadzeniem domu i zajmowaniem sie dziećmi z domieszka dziewczyny w adidasach i bojówkach, ktora uwielbia sport i ekstremalne wypady z pinup-owym stylem... To tak ogólnikowo

W kontekście tego co napisałaś to ostatnie zdanie mnie rozwaliło big_smile

Ciesz się, że masz powodzenie, jeśli nie odpowiada Ci zachowanie tych facetów to daj im daj im to do zrozumienia, a nie zbywaj żartem czy uśmechem. Szczerze mówiąc Twój post jest utrzymany w takim tonie, że za bardzo nie wiadomo czy Ty się żalisz, czy Ty się chwalisz.

Też uważam, że po tylu latach stałego związku możesz mylnie oceniać zachowanie facetów. To, że są mili, zagadują do atrakcyjnej kobiety to nie jest nic szczególnego, nie ma co do tego dorabiać jakiejs teorii o krążących rekinach. Zapewniam Cię, że pan architekt czy tatuator zagadują również do innych kobiet.

Poza tym może jednak dajesz facetom zielone światło. Jako nie kupuję tej "matki polki" bo sądząc po tym w jaki sposób siebie opisałaś świadczy o tym, że jesteś kobietą bardzo świadomą swojej kobiecości. Gdyby spisać na kartce wszystkie cechy "kobiety idealnej" to ty zawarłaś w swoim opisie chyba wszystko.

dziękuję za ten post
trochę już wiem o co chodzi smile
nie, nie jestem idealna heheh, z cała pewnością
a to, że tak piszę pewnie wynika z tego, że bardzo długo moje poczucie wartości było =0
czułam się dosłownie wdeptana w podłogę, pracowałam z terapeutą dość długo żeby odbić się od dna

tak jak piszesz, ja wiem jacy są faceci, wiem, że zagadują choć pan tatuator i pan architekt to akurat chcieli ugrać coś więcej ale przecież nie twierdzę, że jestem jedyna big_smile twierdzę jedynie, że dla mnie te sytuacje to nowość bo poki miałam męża, takie rzeczy się nie działy a teraz?
fakt, moja pewność siebie bardzo wzrosła ale ja absolutnie nie daję facetom odczuć, że jestem "wolna i chętna", a już szczególnie dziwią mnie takie zaczepki przez net, bo to jest zupełnie jednostronne...

to napisze jeszcze raz, temat dotyczy zachowań męskich, dlaczego kumple exów, dlaczego żonaci, sparowani, dzieciaci? dlaczego?
mój mąż był dokładnie taki sam a ja powoli zaczynam tracić wiarę w męską populację...

17

Odp: Ja i mężczyźni...

Aniu, a ja rozumiem o co ci chodzi.Jest coś takiego w facetach,że gdy zazdroszczą koledze żony, lub po prostu podziwiają, to w momencie rozpadu związku - próbują coś ugrać dla siebie.Miałam takie sytuacje ( od razu zaznaczę, że wyglądam jak chuda szkapa, nie mam żadnych pasji,palę papierochy i nie chce mi się uprawiać żadnego sportu wink coby nie było).To dotyczyło kumpli exa.Natomiast co do reszty - a czemu się dziwisz?Fajna atrakcyjna babeczka,to startują.A może warto by było dla własnego dobra uwieńczyć separację rozwodem i zacząć myśleć o swojej przyszłości ( oczywiście z kimś wolnym ),teraz jesteś trochę jak w klatce, a życia naprawdę szkoda.Może czas poszukać szczęścia?Pozdrawiam.

18

Odp: Ja i mężczyźni...
ania2000 napisał/a:

Mam prośbę. Moze mi to wytlumaczycie bo ja nie mam pojęcia co o tym myślec i jak do tego podejść...
Problem, wlasciwie to nie jestem pewna czy jest to problem... w kazdym razie polega na tym, ze czuje sie jak kawałek krwistego mięsa rzucony na środek morza, wokół ktorego zaczynaja krążyć rekiny. Wiecie, rekiny wyczuwają swierze mięso czy tez zranioną zwierzynę z odległości kilku mil wink
Sprawa wyglada tak. Kiedy jeszcze byłam "normalna" żoną mojego męża, byłam bardzo lubiana przez jego kumpli- jestem taka troche kobieta z jajem, z jednej strony bardzo kobieca a z drugiej mocny charakter, ostry żart, troche sarkazmu... Typ i na elegancka randkę i do ostrego sexu,
delikatna kobiecość połączona z prowadzeniem domu i zajmowaniem sie dziećmi z domieszka dziewczyny w adidasach i bojówkach, ktora uwielbia sport i ekstremalne wypady z pinup-owym stylem... To tak ogólnikowo. Zawsze byłam typem dziewczyny a teraz kobiety, ktora facetów przyciągała... Mogłam z nimi gadać jak facet, rywalizować w sporcie i całkiem po kobiecemu flirtować.
Obiektywnie jestem tez atrakcyjna i zadbana.
Ok. To juz ustaliliśmy ale do czego zmierzam... To co sie dzieje teraz, przechodzi moje pojęcie.
Zwykle wszystko zaczyna (oraz konczy na fb). Co i rusz pisze do mnie jakis kolega męża (jesteśmy w separacji od kilku lat), zaczyna sie normalnie, zwyczajnie, czasem zawodowo a następnie padają teksty"takich koniet jak ty, sie nie odstawia", "jeszcze bedzie mu żal", "jest głupi" itd itp. Następnie przechodzą w fazę flirtu a zwykle sa żonaci bądź w związkach... Ja trzymam dystans, nigdy z żadnym sie nie widziałam sama, jest tez kilku takich bumerangow, cos zagada, zapyta i znika...
Inni prawią mi komplementy ot tak, nawet jak w pobliżu jest ex, tak zupełnie naturalnie ale jednak jest w tym cos dziwnego...
Z dwoma sie zaprzyjaźniłam, tak po ludzku- z exem juz nie maja kontaktu chyba, ze grzecznościowy. Czasami proponują mi pomoc, martwią sie o mnie, pytają co u mnie itd...
A moj ex nie jest tyranem i ja żadnemu z nich nie opowiadałam tez co konkretnie zaszło pomiedzy nami, ze sie rozstaliśmy. Ex jest zeyczajnie niedojrzały, nie udźwignął życia w rodzinie.
Często to od jego kumpli dowiaduje sie, ze np na weekend gdzieś sie wybierają i ze beda tu i na tyle... Mi ex nic od lat nie mowi a ja nie pytam ani jego ani ich.
Wczoraj napisał do mnie kolejny bliski kumpel exa. Ostatni raz widziałam go rok temu i nie mamy ze sobą żadnego kontaktu. Przeczytał na fb, ze wybieram sie z córka na pewien koncert (notabene jedziemy tam z byłym kolega męża, który zapewnił nam transport do innego miasta- sam z siebie, taki troche dla mnie starszy brat, sporo starszy). No wiec zaproponował żebyśmy pojechali razem, ze on sie tez wybiera i chętnie nas weźmie ze sobą i co ja na to... A co ja na to? Nie wiem. Nie potrafię odczytywać juz chyba sygnałów i zaczynam sie obawiać i zastanawiać nad tym wszystkim. Czy wysyłam sygnały, czy to tylko kumpelska dobroć i pomoc? On tez ma zone i dzieci i wydaje sie, ze jest w szczęśliwym związku ale juz takie sytuacje przerabialam i wiem, ze nie zawsze to tak wyglada jak jest...
Co jest grane? Jak myślicie?

Skoro masz takie branie to chociaż oszczędź żony tych panów i podziękuj ładnie za pomoc  żonatym. Po co kusić los? Zaczyna się od pomocy a może skończyć na większym zaangażowaniu faceta który ma rodzinę i nią się powinien zajmować a nie byłą żoną kumpla.

19 Ostatnio edytowany przez janis1609 (2015-06-11 14:00:57)

Odp: Ja i mężczyźni...

Nie masz mi za co dziękować smile
Nie napisałam, że jesteś idealna, ale że Ty napisałaś o sobie, że jesteś idealna. Troszkę dziwię się, że nie wyłapałaś tej lekkiej ironii w moim poście.
Hmm może Ty rzeczywiście bierzesz rzeczy do siebie zbyt dosłownie? Facet zażartuje, coś miłego powie, poflirtuje, a Ty to traktujesz w kategorii jakichś przedbiegów do zdrady. Czasem miła jest taka odskocznia, "udowodnienie" sobie, że w jakiś sposób działa się na płeć przeciwną, ale to nie oznacza, że ci zajęci faceci rzeczywiscie byliby chętni i gotowi na jakiś romans.

Jak mi sąsiad mówi "witam piękną sąsiadkę" to nie odbieram tego na zasadzie, że sąsiad ma na mnie ochotę, ale po prostu jako miłe słowo, fajnie jest jak jest miło.

Z tym, że po rozpadzie związku kumple faceta nagle stadnie podbijają do ex żony to jakoś średnio mi się widzi, faceci są zwykle bardzo lojalni w stosunku do swoich kumpli.

Może źle Cie oceniam, ale ja też mam takie koleżanki, którym się wydaje, że "cały świat na nie leci", a ja jak oceniam niektóre sytuacje, o których mi opowiadają to uważam, że faceci z tych opowiastek są zwyczajnie mili.

20

Odp: Ja i mężczyźni...
janis1609 napisał/a:

Nie masz mi za co dziękować smile
Nie napisałam, że jesteś idealna, ale że Ty napisałaś o sobie, że jesteś idealna. Troszkę dziwię się, że nie wyłapałaś tej lekkiej ironii w moim poście.
Hmm może Ty rzeczywiście bierzesz rzeczy do siebie zbyt dosłownie? Facet zażartuje, coś miłego powie, poflirtuje, a Ty to traktujesz w kategorii jakichś przedbiegów do zdrady. Czasem miła jest taka odskocznia, "udowodnienie" sobie, że w jakiś sposób działa się na płeć przeciwną, ale to nie oznacza, że ci zajęci faceci rzeczywiscie byliby chętni i gotowi na jakiś romans.

Jak mi sąsiad mówi "witam piękną sąsiadkę" to nie odbieram tego na zasadzie, że sąsiad ma na mnie ochotę, ale po prostu jako miłe słowo, fajnie jest jak jest miło.

Z tym, że po rozpadzie związku kumple faceta nagle stadnie podbijają do ex żony to jakoś średnio mi się widzi, faceci są zwykle bardzo lojalni w stosunku do swoich kumpli.

Może źle Cie oceniam, ale ja też mam takie koleżanki, którym się wydaje, że "cały świat na nie leci", a ja jak oceniam niektóre sytuacje, o których mi opowiadają to uważam, że faceci z tych opowiastek są zwyczajnie mili.

dzięki za to, że pokazałaś mi jak jestem odbierana- o to mi chodziło
i trochę nie wyczułaś, że się lekko nabijam- nie szkodzi... otóż ja mam ogromny dystans do siebie i daleko mi do trzpiotki-idiotki w mini i z platyną na głowie, co machnie brewką i myśli, że cały świat jest jej a teksty o jakich wspomniałaś, są dla mnie zwyczajną wiochą i nie dość, że nie znaczą nic, to faceci je wypowiadający są zdecydowanie nie w mojego świata
natomiast sytuacje jakie wymieniłam zaistniały i nie były wyimaginowane- były konkretne, ale w jednym masz racje, być może było to podbijanie jak napisałaś w celu udowodnienia czegoś samemu sobie- nie wiem, to już mnie nie interesuje bo ja nie wchodzę w takie rzeczy i nie wiem jaki miałoby to dalszy ciąg.
chodziło o konkret
czy np. mężczyźni "wracający" też mają takie akcje? czy to kwestia wieku i tego, że ludzie przed 40stką mają większe parcie? - to mnie ciekawi...
dla mnie to nowości...


poly28, a gdzie wyczytałaś, że ja czegokolwiek od kogoś chcę albo o cokolwiek proszę, hmmm? i kogo mam zostawić, skoro nikogo nie biorę ^^


zbytdelikatna, z tym zazdroszczeniem to raczej nie u mnie, nie odebrałam nigdy tak tego w każdym razie, ja byłam zawsze traktowana jak kumpel, taki typ koleżanki co można przy niej niewybrednym żartem sypnąć bo ona się nie obruszy a jedynie im pocisnie jeśli już
większość z nich, w moich przynajmniej oczach, ma fajne związki i fajne relacje, wyglądają na szczęśliwych...

21

Odp: Ja i mężczyźni...

A ja wiem o co Ci chodzi. Miałam to samo doświadczenie zaraz po rozwodzie. Wszyscy koledzy nagle innym okiem na mnie patrzyli, zdarzyło się kilka propozycji pocieszenia.. mniej lub bardziej dyplomatycznych. Na imprezach koleżanki zaczęły być jakby zazdrosne, kiedyś na jakimś balu sylwestrowym dziewczyna zrobiła ostra jazdę facetowi bo od czasu do czasu przychodził ze mną zatańczyć a ona wiedziała, że ja jestem samotna.. ;-)  wcale to wszystko wbrew pozorom nie było fajne.. Ale nic z tym się nie da zrobić.. jak tylko zaczął się ze mna pojawiać mój nowy partner wszystkich amantom skrzydełka opadły  big_smile a koleżanki odetchnęły z ulgą.. big_smile

22

Odp: Ja i mężczyźni...
ania2000 napisał/a:

zbytdelikatna, z tym zazdroszczeniem to raczej nie u mnie, nie odebrałam nigdy tak tego w każdym razie, ja byłam zawsze traktowana jak kumpel, taki typ koleżanki co można przy niej niewybrednym żartem sypnąć bo ona się nie obruszy a jedynie im pocisnie jeśli już
większość z nich, w moich przynajmniej oczach, ma fajne związki i fajne relacje, wyglądają na szczęśliwych...

Nie no to jeśli tak było,to chyba rzeczywiście przewrażliwiona jesteś.To na pewno tylko takie nic nie znaczące słowa dla podtrzymania jakiegoś kumplowskiego kontaktu.

23

Odp: Ja i mężczyźni...
Malwina69 napisał/a:

A ja wiem o co Ci chodzi. Miałam to samo doświadczenie zaraz po rozwodzie. Wszyscy koledzy nagle innym okiem na mnie patrzyli, zdarzyło się kilka propozycji pocieszenia.. mniej lub bardziej dyplomatycznych. Na imprezach koleżanki zaczęły być jakby zazdrosne, kiedyś na jakimś balu sylwestrowym dziewczyna zrobiła ostra jazdę facetowi bo od czasu do czasu przychodził ze mną zatańczyć a ona wiedziała, że ja jestem samotna.. ;-)  wcale to wszystko wbrew pozorom nie było fajne.. Ale nic z tym się nie da zrobić.. jak tylko zaczął się ze mna pojawiać mój nowy partner wszystkich amantom skrzydełka opadły  big_smile a koleżanki odetchnęły z ulgą.. big_smile

trafiłaś w punkt!
i wielkie dzięki za zrozumienie bo ja się właśnie obawiam takiego dalszego ciągu...
moja mama zawsze mi mówiła, zobaczysz, jak już będziesz wolna to ludzie będą cie odbierać inaczej i choćbyś palcem nie ruszyła to zmiany przyjdą czy tego chcesz czy nie- mnie zawsze to bawiło i mówiłam... nie... znam "swoich ludzi" przecież wink
a jednak tak jest

24

Odp: Ja i mężczyźni...

Aniu a to dziwna sprawa,ja napisałam ci powyżej to samo co Malwina.Ona trafiła a ja nie?Nie bardzo rozumiem.

25

Odp: Ja i mężczyźni...

Ciekawy temat moja znajoma tez ma ten problem. Subskrybuję ten wątek ale nie będę się w nim udzielał.

26

Odp: Ja i mężczyźni...
zbytdelikatna napisał/a:

Aniu a to dziwna sprawa,ja napisałam ci powyżej to samo co Malwina.Ona trafiła a ja nie?Nie bardzo rozumiem.

pisałaś, że to wynik podziwu bądź zazdrości o żonę kolegi a ja odpisałam, że nie sądzę aby o to chodziło bo nigdy tego tak nie odbierałam i do tego się konkretnie odniosłam wink

Posty [ 26 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Ja i mężczyźni...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026