netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

czy jest cień nadziei na to że bedziemy razem?

4 odpowiedzi1 762 wyświetleniazałożony przez nikita1977, 10.06.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » czy jest cień nadziei na to że bedziemy razem?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 5 ]

1

Temat: czy jest cień nadziei na to że bedziemy razem?

Poznałam ponad 3 miEsięce temu faceta w sieci. Pierwsze spotkanie było dośc szybko bo po prawie 2 tygodniach. po kolejnych czterech tygodniach na kolejnym spotkaniu wyznałam mu ze coś czuje. potem juz nie proponował spotkań a moje propozycje odrzucał. Wiem mój błąd bo za duzo pokazałam od razu. Przyznaję ze zabiegałam o niego dużo i często pisałam, narzucając się, prosząc o spotkanie i mając żadania. Przeszłam stan obsesji na jego punkcie ale podniosłam się i zmieniłam swoje podejście i  za to go przeprosiłam. Przeanalizowałam na chłodno nasza relację. Mimo to Te nasze rozmowy smsowe nic nie wnoszą poza kłótniami.Potrafi często okazywac złość. Zaczełam mówic o oczekiwaniach, wprowadziłam dni milczenia, zdawkowe smsy. Co kilka dni daję nam szanse próbując wciąż od nowa i wciąż tak samo jest. Nic sie nie zmienia. On nie chce sie dawać poznawać, nie otwiera się a ja nic tak naprawdę o nim nie wiem. Na pytania dotyczącego jego osoby nie odpowiada wogole. . Do dziś  mamy kontakt sms. Uznałam ze taka forma kontaktu nie jest dobrą formą bo dochodzi do nieporozumien miedzy nami, bo inaczej odbiera to co ja napiszę a w tej formie trudno okazać emocje, uśmiech itp Przedczoraj zaproponowałam rozwiązanie by pomyślał nad spotkaniem i szczerą rozmową i jak będzie gotów to ma podac termin spotkania z kilkudniowym wyprzedzeniem a wynikło to z tego ze w niedzielę mój "król" wyszedł z inicjatywą spotkania ale pokłóciliśmy sie bo ja nie zareagowałam od razu na jego sms a on dopiero po moim drugim sms;ie  odpisał ze nieważne bo już jest na spacerze i przez to ze uznałam to z jego strony za drwinę, to doszło do  wymiany zdań, bowiem zaczął odwracać kota ogonem ze nie zaprosił a tylko pomyślał a to nie to samo.

On cały czas wskazuje ze boi sie ze ja sie "odpalę" jak ze mna było na początku i w tej kwestii go w sumie rozumiem. ja zapewniłam go ze tak napewno nie bedzie i to jeszcze przed jego wspomnieniem o spotkaniu.
Z tego co znam facetów bo jakieś doswiadczenia mam, wydaje mi się że w jakimś stopniu mu zależy na mnie, bo faceci tak mają że jak kobieta ich nie interesuję w jakikolwiek sposób nie podtrzymują kontaktu. Widać że tak jak u mnie tak i nim grają emocje jak np męcze temat bo próbuję z nim jakoś dojść ładu. Ostatnio nie robię mu ogólnie wyrzutów jak ma się zachowywać, jak sie odnosić bo to robiłam wcześniej i skutek był odwrotny od zamierzonego.
W ostatnich tygodniach też nie dawałam żadnych oznak o spotkaniu

Zastanawiam sie jak tę znajomość dalej rozwijać jak dotrzeć do niego i czy waszym zdaniem jestem dla niego ważna. no i moze jakiees podpowiedzi jak ja mam reagować na jego złości. może wy pomożecie mi rozkminic jego osobę.

2

Odp: czy jest cień nadziei na to że bedziemy razem?
nikita1977 napisał/a:

Poznałam ponad 3 miEsięce temu faceta w sieci. Pierwsze spotkanie było dośc szybko bo po prawie 2 tygodniach. po kolejnych czterech tygodniach na kolejnym spotkaniu wyznałam mu ze coś czuje. potem juz nie proponował spotkań a moje propozycje odrzucał. Wiem mój błąd bo za duzo pokazałam od razu. Przyznaję ze zabiegałam o niego dużo i często pisałam, narzucając się, prosząc o spotkanie i mając żadania. Przeszłam stan obsesji na jego punkcie ale podniosłam się i zmieniłam swoje podejście i  za to go przeprosiłam. Przeanalizowałam na chłodno nasza relację. Mimo to Te nasze rozmowy smsowe nic nie wnoszą poza kłótniami.Potrafi często okazywac złość. Zaczełam mówic o oczekiwaniach, wprowadziłam dni milczenia, zdawkowe smsy. Co kilka dni daję nam szanse próbując wciąż od nowa i wciąż tak samo jest. Nic sie nie zmienia. On nie chce sie dawać poznawać, nie otwiera się a ja nic tak naprawdę o nim nie wiem. Na pytania dotyczącego jego osoby nie odpowiada wogole. . Do dziś  mamy kontakt sms. Uznałam ze taka forma kontaktu nie jest dobrą formą bo dochodzi do nieporozumien miedzy nami, bo inaczej odbiera to co ja napiszę a w tej formie trudno okazać emocje, uśmiech itp Przedczoraj zaproponowałam rozwiązanie by pomyślał nad spotkaniem i szczerą rozmową i jak będzie gotów to ma podac termin spotkania z kilkudniowym wyprzedzeniem a wynikło to z tego ze w niedzielę mój "król" wyszedł z inicjatywą spotkania ale pokłóciliśmy sie bo ja nie zareagowałam od razu na jego sms a on dopiero po moim drugim sms;ie  odpisał ze nieważne bo już jest na spacerze i przez to ze uznałam to z jego strony za drwinę, to doszło do  wymiany zdań, bowiem zaczął odwracać kota ogonem ze nie zaprosił a tylko pomyślał a to nie to samo.

On cały czas wskazuje ze boi sie ze ja sie "odpalę" jak ze mna było na początku i w tej kwestii go w sumie rozumiem. ja zapewniłam go ze tak napewno nie bedzie i to jeszcze przed jego wspomnieniem o spotkaniu.
Z tego co znam facetów bo jakieś doswiadczenia mam, wydaje mi się że w jakimś stopniu mu zależy na mnie, bo faceci tak mają że jak kobieta ich nie interesuję w jakikolwiek sposób nie podtrzymują kontaktu. Widać że tak jak u mnie tak i nim grają emocje jak np męcze temat bo próbuję z nim jakoś dojść ładu. Ostatnio nie robię mu ogólnie wyrzutów jak ma się zachowywać, jak sie odnosić bo to robiłam wcześniej i skutek był odwrotny od zamierzonego.
W ostatnich tygodniach też nie dawałam żadnych oznak o spotkaniu

Zastanawiam sie jak tę znajomość dalej rozwijać jak dotrzeć do niego i czy waszym zdaniem jestem dla niego ważna. no i moze jakiees podpowiedzi jak ja mam reagować na jego złości. może wy pomożecie mi rozkminic jego osobę.

w mojej ocenie tu nie ma czego rozwijac. Byc moze swoim poczatkowym zachowaniem i nachalnoscią zrazilaś do siebie tego faceta a być moze tak czy inaczej z jego strony nic nie zaiskrzylo i nie zaiskrzy juz raczej. To ze on podtrzymuje kontakt o niczym nie swiadczy...moze trzyma Cię brzydko mowiac "w zapasie " na wypadek gdyby nikt lepszy się nie pojawił na horyzoncie a samo pisanie smsow to zaden wysilek z jego strony wiec co mu szkodzi.
Niepokojace sa poza tym te jego wybuchy zlosci zmiany nastroju i skrytosc ...mi to pachnie jakimis problemami, moze uzaleznieniem i osobiscie nie brnelabym w ta znajomosc... szczegolnie jesli nie chce się  otworzyc i dac poznac.
Ty zresztą tez powinnas popracowac nad swoim temperamentem bo to ze ktos się nam podoba nawet z wzajemnoscią nie daje praw do dyrygowania tą osobą i wysuwania jakichkolwiek oczekiwan czyli żadan. Postaraj się podchodzic do kolejnych znajomosci z wiekszym dystansem i nie osaczac partnera.

3

Odp: czy jest cień nadziei na to że bedziemy razem?

tak racja. popełniłam bardzo wiele błedów w poczatkowej fazie tej znajomości. zdałam sobie z nich sprawę, wyciągnełam dla siebie wnioski, zmieniłam swoję podejście i staram się to naprawiać by pokazać że to co było było czymś dal mnie samej czymś absurdalnym.
jemu obecnie nie ma co się dziwić że zachowuje dystans bo ma do tego pełne prawo. to teraz moja rola by pokazać sie z innej strony by on mogł uwierzyć.

4

Odp: czy jest cień nadziei na to że bedziemy razem?
nikita1977 napisał/a:

tak racja. popełniłam bardzo wiele błedów w poczatkowej fazie tej znajomości. zdałam sobie z nich sprawę, wyciągnełam dla siebie wnioski, zmieniłam swoję podejście i staram się to naprawiać by pokazać że to co było było czymś dal mnie samej czymś absurdalnym.
jemu obecnie nie ma co się dziwić że zachowuje dystans bo ma do tego pełne prawo. to teraz moja rola by pokazać sie z innej strony by on mogł uwierzyć.

No skoro chcesz wziac wine  TYLKO na siebie a jego postrzegac przez pryzmat rozowych okularow to ok ..Twoj wybor ....bylebys potem nie zalowala.

5

Odp: czy jest cień nadziei na to że bedziemy razem?

Błędem było tylko to że tak szybko się zaangażowałaś widząc jaki jest. Chłopak jest zamknięty w sobie i przełamanie tego jest niezwykle trudne. Lepsze byłoby zerwanie i szukanie chłopaka uczuciowego, takiego jak ty.

Posty [ 5 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » czy jest cień nadziei na to że bedziemy razem?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026