Witajcie, w skrócie opowiem wam moją historię i liczę na pomocne komentarze ![]()
Razem studiujemy (II rok). Na początku aż tak bardzo nie zwracałam uwagi a on często się patrzył, uśmiechał i zaczęłam odwzajemniać uśmiechy, spoglądać na niego i to już trwa ponad 4 miesiące o ile nie dłużej i nic się dalej nie dzieje... Widzimy się na uczelni, czasami na przystanku (po przeciwnej stronie) i jakoś nie ma okazji, żeby porozmawiać, może wtedy by się coś zmieniło, nie znam go aż tak dobrze, jest inteligentny, wydaje się być w porządku, lubi imprezować.
Raz spotkaliśmy się na imprezie w klubie ja byłam z koleżankami, on ze swoimi znajomymi, jak się zobaczyliśmy to od razu mega uśmiech (trochę był pod wpływem %). Spoglądał na mnie i się uśmiechał, potem tańczyłam z koleżankami on podszedł do nas z kolegą i tak razem sobie w kółku tańczyliśmy każdy osobno, on nie poprosił mnie do tańca, ja jego tez nie i po pewnym czasie odszedł, później nagle zaczął tańczyć z jakąś dziewczyną, nie wiem czy to była jego koleżanka czy nowo poznana ale trochę uwodzicielsko tańczyli - patrzyli sobie prosto w oczy, trochę przytuleni i akurat w tym samym czasie ktoś mnie poprosił do tańca i tak sobie tańczyliśmy on z nią, ja z innym i coraz bliżej siebie byliśmy na sali aż w końcu przestał tańczyć i gdzieś wyszedł, potem wrócił, stał przy barze zauważyłam, że mnie obserwował (tańczyłam wtedy z dziewczynami) i potem już na dobre wyszedł. Po imprezie spotkaliśmy się na uczelni w któryś dzień, jak gdyby nigdy nic powiedzieliśmy sobie cześć (prawie równocześnie, oczywiście uśmiechnięty był, staliśmy w grupce).
Nie wiem co mam o tym myśleć, on tylko ciągle się patrzy,uśmiecha i nie zapowiada się na to, żeby któreś z nas jakiś krok dalej zrobiło, pisaliśmy ze sobą kilka razy na fb o sprawach związanych ze studiami. Mam wrażenie, że jesteśmy do siebie bardzo podobni, niby odważni ale jednak nieśmiali.
Najlepszy kontakt mam z chłopakami, którzy są wyluzowani, sami zagadują, czasami głupio podgadują i wtedy rozmowa bardzo dobrze się rozkręca (on taki nie jest), a jak sama mam zacząć to gorzej.
Doradźcie co zrobić, nie chce go stracić i mam wrażenie, że jeśli nic nie zrobię to nic się nie zmieni... Niedługo koniec semestru zaczną się wakacje i już się nie zobaczymy tylko dopiero w październiku, a przez ten czas dużo może się wydarzyć. Nie jestem pewna czy na tyle jestem odważna, żeby zrobić ten pierwszy krok... Bo już nie wiem czy on naprawdę jest mną zainteresowany czy nie, a tak uroczo się uśmiecha.