Witajcie;-)
Nie spałam całą noc. Podjęłam dezyzję. Chce się rozwieść. I wyprowadzić od toksycznej matki i toksycznego męża.
mam 2 mŁYCH DZIECI. 4 I 3 LATKA. PÓJDA OBOJE DO PRZEDSZKOLA. od 8 do 15.30. Tak may przedszkole otwarte. Ja pracuje. Zarabiam 1.400 zł. Rodzinne dostaje 154 zł. ( rozumiem że po rozwodzie mam nie rodzinne a zasilek dla samotnej matki). Beda alimenty od ojca. Podejrzewam ze okolo 800 zl łącznie. moge sie postarac o dodatkek do mieszkania( chyba?). No iteraz najwazniejsze. Przecież pracując od 6-15 na zmiany nawet wieczorami do 22 - bez opiekunki rady nie dam. opiekunka to koszt. JAK SOBIE DO DIABLA PORADZIC ??????
mamy 2 i wiecej dzieci, ktore samotnie je wychowujecie. jak sobie radzicie ? ;-(
Istnieje 2 i 3 opcja jeszcze.
- moge zostac w domu, rozwiesc sie. Bede miala darmowe mieszkanie( jedynie opolaty) ale moje problemy z psychika beda ogromne bo moja mama zneca sie nade mna psychicznie. No i dzieci beda cierpialy. Ale troszke od niej pomocy mam jesli chodzi o pilnowanie dzieci. Odbywalo by sie to bardzo moim kosztem i zdrowiem.
- moge sie wyprowadzic do tesciów( nawet jak sie rozwiode). warunki bylyby srednie bo ja i dzieci w 1 pokoiku, tescie w 2. Ale by pomogli. W opiece nad dziecmi. Tyle że teść pije. Jest alkoholikem. takim cichym, eleganckim czlowiekiem ale pije. I nie moglabym mu powierzyc opieki. A tesciowa pracuje.
Nie wiem co robic. Chce się rozwieść. Wczoraj wyrzuciłam do morza obraczkę. to taki maly znak konca i poczatku czegos nowego.
nie chce juz dalej zyc z tym czlowiekiem i nie chce mieszkac z rodzicami bo cala ta 3 jest prowodyrem moich problemow, mojego juz teraz bardzo zlego stanu. dzis umówilam sie na 1 wizyte u psychiatry. na za 2 tygodnie.
Nie wiem czy sobie w tym wszystkim sama z dziecmi poradze ale wiem jedno chce juz zakonczyc ten etap zycia w ktorym jestem teraz bo kilka dni temu dotknelam dna. Pomyslalam o swojej smierci. O tym by sie powiesic. I poczulam ulge i blogosc. jestem juz u kresu. Musze zawalczyc o siebie