Witam,
ponad miesiąc temu rozstałam się z chłopakiem. Byliśmy ze sobą pół roku, ale już zdążył mnie pokochać, a ja jego. Ja mam 21, a on 31 lat. Jest takim wolnym ptakiem, tańczy, chce podróżować i mówi, że nie wie jak będzie wyglądała jego przyszłość, tzn. nie ma sprecyzowanych planów odnośnie małżeństwa czy posiadania dzieci, i to jest powód rozstania, na razie on nie planuje nic poważnego, a wie, że ja dążę do założenia rodziny za kilka lat. Takie rozstanie z rozsądku, bo możliwe, że jeśli mając 31 lat, nie poczuł potrzeby stabilizacji, to nigdy jej nie poczuje. Rozstaliśmy się w przyjaźni, bardzo często się ze sobą kontaktujemy, 2 razy w tygodniu się spotykamy i zawsze jest wspaniale, strasznie się cieszymy jak się widzimy, okazuje mi czułość jak dawniej, przytula, obejmuje, całuje w policzki i zawsze mówi, że tęsknił od ostatniego spotkania i daję mu tyle energii. Kocha mnie, często to powtarza i powiedział, że tak już zostanie do końca życia. Wczoraj spytałam go, czy jest szansa, że jeszcze kiedyś będziemy razem. Powiedział, że oczywiście, nie może powiedzieć, że nie, jak będzie się chciał ustatkować, to będę idealną osobą, by to zrobić. Nie chce tylko, żebym na niego czekała, chce, żebym miała swoje życie, nie chce zabierać mi szansy, żebym poznała kogoś innego. Kocham go z całego serca. Nie wiem co robić, niemożliwe jest, by go nie widywać, ale tak bardzo chciałabym znów być jego dziewczyną, nie poruszać tematów przyszłości i czekać, jak się wszystko ułoży. Tylko decyzja została już podjęta, nie jesteśmy razem. Jak kocha, a ja przestanę się z nim widywać, zechce wrócić? Co będzie najlepsze w tej sytuacji? To głupie, ale chciałabym znać przyszłość, żeby wiedzieć, jak powinnam teraz postąpić...