netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Co robić? Tkwić w tym, żyć nadzieją?

39 odpowiedzi7 234 wyświetleniazałożony przez lidka9413@wp.pl, 01.06.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Co robić? Tkwić w tym, żyć nadzieją?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 40 ]

1

Temat: Co robić? Tkwić w tym, żyć nadzieją?

Witam,

ponad miesiąc temu rozstałam się z chłopakiem. Byliśmy ze sobą pół roku, ale już zdążył mnie pokochać, a ja jego. Ja mam 21, a on 31 lat. Jest takim wolnym ptakiem, tańczy, chce podróżować i mówi, że nie wie jak będzie wyglądała jego przyszłość, tzn. nie ma sprecyzowanych planów odnośnie małżeństwa czy posiadania dzieci, i to jest powód rozstania, na razie on nie planuje nic poważnego, a wie, że ja dążę do założenia rodziny za kilka lat. Takie rozstanie z rozsądku, bo możliwe, że jeśli mając 31 lat, nie poczuł potrzeby stabilizacji, to nigdy jej nie poczuje. Rozstaliśmy się w przyjaźni, bardzo często się ze sobą kontaktujemy, 2 razy w tygodniu się spotykamy i zawsze  jest wspaniale, strasznie się cieszymy jak się widzimy, okazuje mi czułość jak dawniej, przytula, obejmuje, całuje w policzki i zawsze mówi, że tęsknił od ostatniego spotkania i daję mu tyle energii. Kocha mnie, często to powtarza i powiedział, że tak już zostanie do końca życia. Wczoraj spytałam go, czy jest szansa, że jeszcze kiedyś będziemy razem. Powiedział, że oczywiście, nie może powiedzieć, że nie, jak będzie się chciał ustatkować, to będę idealną osobą, by to zrobić. Nie chce tylko, żebym na niego czekała, chce, żebym miała swoje życie, nie chce zabierać mi szansy, żebym poznała kogoś innego. Kocham go z całego serca. Nie wiem co robić, niemożliwe jest, by go nie widywać, ale tak bardzo chciałabym znów być jego dziewczyną, nie poruszać tematów przyszłości i czekać, jak się wszystko ułoży. Tylko decyzja została już podjęta, nie jesteśmy razem. Jak kocha, a ja przestanę się z nim widywać, zechce wrócić? Co będzie najlepsze w tej sytuacji? To głupie, ale chciałabym znać przyszłość, żeby wiedzieć, jak powinnam teraz postąpić...

2

Odp: Co robić? Tkwić w tym, żyć nadzieją?
lidka9413@wp.pl napisał/a:

Witam,

ponad miesiąc temu rozstałam się z chłopakiem. Byliśmy ze sobą pół roku, ale już zdążył mnie pokochać, a ja jego. Ja mam 21, a on 31 lat. Jest takim wolnym ptakiem, tańczy, chce podróżować i mówi, że nie wie jak będzie wyglądała jego przyszłość, tzn. nie ma sprecyzowanych planów odnośnie małżeństwa czy posiadania dzieci, i to jest powód rozstania, na razie on nie planuje nic poważnego, a wie, że ja dążę do założenia rodziny za kilka lat. Takie rozstanie z rozsądku, bo możliwe, że jeśli mając 31 lat, nie poczuł potrzeby stabilizacji, to nigdy jej nie poczuje. Rozstaliśmy się w przyjaźni, bardzo często się ze sobą kontaktujemy, 2 razy w tygodniu się spotykamy i zawsze  jest wspaniale, strasznie się cieszymy jak się widzimy, okazuje mi czułość jak dawniej, przytula, obejmuje, całuje w policzki i zawsze mówi, że tęsknił od ostatniego spotkania i daję mu tyle energii. Kocha mnie, często to powtarza i powiedział, że tak już zostanie do końca życia. Wczoraj spytałam go, czy jest szansa, że jeszcze kiedyś będziemy razem. Powiedział, że oczywiście, nie może powiedzieć, że nie, jak będzie się chciał ustatkować, to będę idealną osobą, by to zrobić. Nie chce tylko, żebym na niego czekała, chce, żebym miała swoje życie, nie chce zabierać mi szansy, żebym poznała kogoś innego. Kocham go z całego serca. Nie wiem co robić, niemożliwe jest, by go nie widywać, ale tak bardzo chciałabym znów być jego dziewczyną, nie poruszać tematów przyszłości i czekać, jak się wszystko ułoży. Tylko decyzja została już podjęta, nie jesteśmy razem. Jak kocha, a ja przestanę się z nim widywać, zechce wrócić? Co będzie najlepsze w tej sytuacji? To głupie, ale chciałabym znać przyszłość, żeby wiedzieć, jak powinnam teraz postąpić...

Taki chlopak byc moze rozkochal w sobie wiele dziewczyn. Chocby biorac pod uwage jego wiek 31 lat, te pol roku o ktorych piszesz to 31-21=10, 10 x 2 = 20. Spokojnie mozesz wiec byc juz kilkunasta z kolei, ktorej nie chce "zabierac szansy". W takim razie po co ja wczesniej zabieral, skoro nie chce teraz? To jest nielogiczne a jesli cos jest nielogiczne to jest zupelnie inne, albo mamy do czynienia z manipulacja. Albo "chciałabym znać przyszłość, żeby wiedzieć, jak powinnam teraz postąpić" - ?! Przeciez on nie dal Ci wyboru. Nie chce z Toba byc. Zabawil sie i teraz koniec. Ty chyba czegos nie rozumiesz.

3

Odp: Co robić? Tkwić w tym, żyć nadzieją?

Miał wcześniej 3 poważne dziewczyny, 2 z jego związków trwały po 3 lata, potem półroczny i ze mną też półroczny. Jego związki kończyły się, bo musiał wyjechać, a to na studia, albo by pracować za granicą. Niby nie dał mi wyboru, ale nie wyklucza, że kiedyś będziemy razem, jeśli będzie czuł potrzebę ustatkowania się.

4

Odp: Co robić? Tkwić w tym, żyć nadzieją?

Troszkę podobnie jak u mnie. smile

Oj, maniek.. dla Ciebie każdy facet jest taki niby prostolinijny, bez serca.
Jeśli czujesz jego miłość, to nie wydaje mi się, by okłamywał Cię z uczuciami.

Może jak przestaniesz dla niego istnieć w pewien sposób, to zatęskni jeszcze bardziej i będzie chciał to naprawić, ale nie jestem wróżką i nie wiem.. ;/
To troszkę wygodne, bo on wie, że go kochasz i że spotkacie się i tak 2 razy w tyg, a zaskocz go i nie spotkaj się.
Niech nie myśli, że będziesz na niego Bóg wie ile czasu czekać.

5

Odp: Co robić? Tkwić w tym, żyć nadzieją?

Wybacz,bede brutalnie szczera....Twoja naiwnosc jest az nie do czytania.Facet bawi sie Toba ,odstawia cie kiedy chce(byc moze ma harem i od czasu do czasu odbywa ise nowy nabor),bajeruje Cie,ze Cie kocha,ale jednak nie chce z Toba byc.Przy tym jak juz zapragnie stabilizacji,to mozesz wykrecic jego numer...Kobieto!Zacznij myslec.Po co Ci zarem zawrocil w glowie?Po co zabral Ci czas?Po co dal Ci nadzieje na zwiazek?Ano ,po to,zeby sie pobawic i Cie rzucic jak sie mu znudzisz.I jeszcze jest na tyle praktyczny ,a jednoczesnie laskawy dla Ciebie,ze otwiera sobie furtke na przyszlosc wygadujac bzdury typu:kocham cie i jak bede chcial sobie ulozyc zycie tto tylko z toba .Super!No,wiec czekaj ,dziewczyno.Czekaj cierpliwie.Tyle,ze obawiam sie ,ze mozesz sie nie doczekac.A Ty sie zachowujesz jakbys zebrala o kazda jego uwage-z czasem bedzie ich coraz mniej.Oboje macie inna wizje zwiazku-Ty chcesz na stale ,a on chce sie bawic.Wiec co Ty chcesz zbudowac i z kim?Pzdr.

6

Odp: Co robić? Tkwić w tym, żyć nadzieją?

Jak postąpić? Przestać sobie zajmować Nim głowę i ...serce. Im prędzej to zrozumiesz, tym lepiej.

7

Odp: Co robić? Tkwić w tym, żyć nadzieją?
natkap napisał/a:

Troszkę podobnie jak u mnie. smile

Oj, maniek.. dla Ciebie każdy facet jest taki niby prostolinijny, bez serca.
Jeśli czujesz jego miłość, to nie wydaje mi się, by okłamywał Cię z uczuciami.

Może jak przestaniesz dla niego istnieć w pewien sposób, to zatęskni jeszcze bardziej i będzie chciał to naprawić, ale nie jestem wróżką i nie wiem.. ;/
To troszkę wygodne, bo on wie, że go kochasz i że spotkacie się i tak 2 razy w tyg, a zaskocz go i nie spotkaj się.
Niech nie myśli, że będziesz na niego Bóg wie ile czasu czekać.

Czytałam Twoje posty i rzeczywiście podobnie smile

Czuję jego miłość i wiem, że to jest szczere, jednak związek to zobowiązanie. Nie jest wyrachowaną, prostolinijną osobą, to da się wyczuć i poznać.
Bardzo wygodnie, bo mnie nie stracił, jestem osobą przywiązującą się do ludzi. Planuję nie być na każde zawołanie, i choć raz nie widzieć się na przykład dwa tygodnie, choćby z szacunku do samej siebie.

8

Odp: Co robić? Tkwić w tym, żyć nadzieją?

Czujesz milosc...Bo chcesz to czuc.Twoja wyobraznia sie tego domaga.Sa kobiety,ktore kochaja same sie oszukiwac-niestety,jestes jedna z nich...

9

Odp: Co robić? Tkwić w tym, żyć nadzieją?
Ismena1976 napisał/a:

Wybacz,bede brutalnie szczera....Twoja naiwnosc jest az nie do czytania.Facet bawi sie Toba ,odstawia cie kiedy chce(byc moze ma harem i od czasu do czasu odbywa ise nowy nabor),bajeruje Cie,ze Cie kocha,ale jednak nie chce z Toba byc.Przy tym jak juz zapragnie stabilizacji,to mozesz wykrecic jego numer...Kobieto!Zacznij myslec.Po co Ci zarem zawrocil w glowie?Po co zabral Ci czas?Po co dal Ci nadzieje na zwiazek?Ano ,po to,zeby sie pobawic i Cie rzucic jak sie mu znudzisz.I jeszcze jest na tyle praktyczny ,a jednoczesnie laskawy dla Ciebie,ze otwiera sobie furtke na przyszlosc wygadujac bzdury typu:kocham cie i jak bede chcial sobie ulozyc zycie tto tylko z toba .Super!No,wiec czekaj ,dziewczyno.Czekaj cierpliwie.Tyle,ze obawiam sie ,ze mozesz sie nie doczekac.A Ty sie zachowujesz jakbys zebrala o kazda jego uwage-z czasem bedzie ich coraz mniej.Oboje macie inna wizje zwiazku-Ty chcesz na stale ,a on chce sie bawic.Wiec co Ty chcesz zbudowac i z kim?Pzdr.

Zakochał się, prosta sprawa, dlatego dał nadzieję na związek, a jak zobaczył, że ja chcę czegoś poważnego, myślę o przyszłości, to się wycofał. Właśnie rozstaliśmy się ze względu na inną wizję związku, dla niego to jest coś na tu i teraz, zabawa, a dla mnie szansa na zbudowanie wspólnej przyszłości. Postanowiłam, że nie będę uszczęśliwiać go na siłę. Jeśli to jest jego szczęście, życie bez zobowiązań, to życzę mu jak najlepiej. Czekać nie będę, wiadomo, jak poznam kogoś, w kim się bardzo zakocham, z kim mogłabym stworzyć wspólną przyszłość, nie będę sobie tego wyrzucać. Jeśli chodzi o zostawienie sobie furtki, to masz rację, tak to wygląda, pytałam z myślą, że odpowie, że definitywnie skończyliśmy i nigdy nie będziemy razem, a tu taka odpowiedź dająca głupią nadzieję zakochanej dziewczynie, ehh...Rozum  jedno, a serce drugie.

10

Odp: Co robić? Tkwić w tym, żyć nadzieją?
Ismena1976 napisał/a:

Czujesz milosc...Bo chcesz to czuc.Twoja wyobraznia sie tego domaga.Sa kobiety,ktore kochaja same sie oszukiwac-niestety,jestes jedna z nich...

Wyobraźnia wyobraźnią, ale słowa też coś znaczą. Po cholerę powtarzałby mi to przy każdej możliwej okazji, że mnie kocha, kiedy ja wcale nie pytam, ani pierwsza nie wypowiadam tych słów.

11

Odp: Co robić? Tkwić w tym, żyć nadzieją?

przestań się z nim spotykać, może to da mu do myślenia... i może zatęskni sam. Jakby cię kochał to by z tobą nie zrywał bo by nie chciał cię stracić. Tak myślę...

12

Odp: Co robić? Tkwić w tym, żyć nadzieją?
lidka9413@wp.pl napisał/a:

Miał wcześniej 3 poważne dziewczyny, 2 z jego związków trwały po 3 lata, potem półroczny i ze mną też półroczny. Jego związki kończyły się, bo musiał wyjechać, a to na studia, albo by pracować za granicą. Niby nie dał mi wyboru, ale nie wyklucza, że kiedyś będziemy razem, jeśli będzie czuł potrzebę ustatkowania się.

Egoista niby zwraca Ci wolność, niby masz nie czekać  jednocześnie piorąc Ci mózg.. że może kiedyś.. jak on będzie się chcoiał ustatkować. Debil i manipulant niezły

13

Odp: Co robić? Tkwić w tym, żyć nadzieją?

Ja pożegnałam swojego, choć cierpię, a Ty...?

14

Odp: Co robić? Tkwić w tym, żyć nadzieją?
natkap napisał/a:

Ja pożegnałam swojego, choć cierpię, a Ty...?

sad Ile już czasu minęło jak się nie widzicie? Ja jeszcze nie, choć sytuacja staje się męcząca. Wczoraj dzwonił, jak powiedziałam mu, że zapisałam się do tanecznej grupy choreograficznej, stwierdził, że może on też się zapisze, widziałabym go wtedy 3 razy w tygodniu na zajęciach, bez przesady...dam mu do zrozumienia, że to nie jest dobry pomysł.

15

Odp: Co robić? Tkwić w tym, żyć nadzieją?
znikam napisał/a:

przestań się z nim spotykać, może to da mu do myślenia... i może zatęskni sam. Jakby cię kochał to by z tobą nie zrywał bo by nie chciał cię stracić. Tak myślę...

Masz rację, tylko właśnie zerwał ze mną, bo wiedział, że i tak mnie nie straci. Mam zamiar odmówić kolejnego spotkania, jeśli zaproponuje.

16 Ostatnio edytowany przez natkap (2015-06-04 23:52:45)

Odp: Co robić? Tkwić w tym, żyć nadzieją?

Przez około 2 tygodnie po zerwaniu spotykaliśmy się ze sobą i zawsze słyszałam od niego to samo.
Nie mogę tkwić w czymś takim. Liczę, ze on się odezwie, ale mam małą nadzieję tylko..
Dziś mu oznajmiłam to, a raczej napisałam "żegnaj".
Coś pisał, ale nie odpisałam już...


Sama się zastanów, czy to ma sens.
To czysta manipulacja osobą, która jest wrażliwa, a my takie właśnie jesteśmy.
Będąc z nimi nic nie wskóramy, jedynie oddalając się może coś uzyskamy, może wtedy pójdą po rozum do głowy i wrócą...

Ja nie mogę spotykać się z nim normalnie, przytulając się z nim a za chwilę wracając do domu z wiedzą, że przecież on mnie nie chce, w końcu zerwał.


Mój nawet na wakacje chciał ze mną jechać, ostatnio znowu zapraszał mnie na pewien wyjazd. I CO Z TEGO? ;(
Nie chce być ze mną, to po co mnie tak kołuje swoim zachowaniem, czynami?
Niech sam się ogarnie z tym, co robi mi, bo chyba dobrze wie, że robi mi tym nadzieje i przykrość..

I  nie powiem Ci, czy będzie mi z tym dobrze. Wiem, że będę tęsknić jeszcze bardziej, jeśli nie da mi znaku, że chce wrócić.
...ale wiem jedno, że mi lżej na sercu, że tak zrobiłam.
Wiesz, ja też liczę, że on wróci, mam małą iskierkę, choć powiedział, że nie pasujemy do siebie i nie widzi nas w przyszłości...
to jakaś iskierka jest choć nikła..
Wiem, że gdybym nie napisała mu tego, to ciągle tkwilibyśmy w tych chorych relacjach, a tak to może się opamięta,
bądź na zawsze da sobie ze mną spokój. Czas pokaże.

_____________________________

Zaczyna się... wydzwania do mnie jak wariat, choć widzi, że nie odbieram. Pisze, żebym odebrała, bo to ważne.
Odbieram, a on wypytuje gdzie jestem, co gdzie jak..
A ważna sprawa to ta: "a bo nie odpisałaś mi na fb".
Pożegnałam go, to po co miałam jeszcze odpisywać na pytania retoryczne?
Dzwoni, bo boi się, że wyskoczyłam gdzieś, już zazdrosny, ale żeby zmienić zdanie o powrocie, to nie.. bo po co...

17

Odp: Co robić? Tkwić w tym, żyć nadzieją?
natkap napisał/a:

Przez około 2 tygodnie po zerwaniu spotykaliśmy się ze sobą i zawsze słyszałam od niego to samo.
Nie mogę tkwić w czymś takim. Liczę, ze on się odezwie, ale mam małą nadzieję tylko..
Dziś mu oznajmiłam to, a raczej napisałam "żegnaj".
Coś pisał, ale nie odpisałam już...


Sama się zastanów, czy to ma sens.
To czysta manipulacja osobą, która jest wrażliwa, a my takie właśnie jesteśmy.
Będąc z nimi nic nie wskóramy, jedynie oddalając się może coś uzyskamy, może wtedy pójdą po rozum do głowy i wrócą...

Ja nie mogę spotykać się z nim normalnie, przytulając się z nim a za chwilę wracając do domu z wiedzą, że przecież on mnie nie chce, w końcu zerwał.


Mój nawet na wakacje chciał ze mną jechać, ostatnio znowu zapraszał mnie na pewien wyjazd. I CO Z TEGO? ;(
Nie chce być ze mną, to po co mnie tak kołuje swoim zachowaniem, czynami?
Niech sam się ogarnie z tym, co robi mi, bo chyba dobrze wie, że robi mi tym nadzieje i przykrość..

I  nie powiem Ci, czy będzie mi z tym dobrze. Wiem, że będę tęsknić jeszcze bardziej, jeśli nie da mi znaku, że chce wrócić.
...ale wiem jedno, że mi lżej na sercu, że tak zrobiłam.
Wiesz, ja też liczę, że on wróci, mam małą iskierkę, choć powiedział, że nie pasujemy do siebie i nie widzi nas w przyszłości...
to jakaś iskierka jest choć nikła..
Wiem, że gdybym nie napisała mu tego, to ciągle tkwilibyśmy w tych chorych relacjach, a tak to może się opamięta,
bądź na zawsze da sobie ze mną spokój. Czas pokaże.

_____________________________

Zaczyna się... wydzwania do mnie jak wariat, choć widzi, że nie odbieram. Pisze, żebym odebrała, bo to ważne.
Odbieram, a on wypytuje gdzie jestem, co gdzie jak..
A ważna sprawa to ta: "a bo nie odpisałaś mi na fb".
Pożegnałam go, to po co miałam jeszcze odpisywać na pytania retoryczne?
Dzwoni, bo boi się, że wyskoczyłam gdzieś, już zazdrosny, ale żeby zmienić zdanie o powrocie, to nie.. bo po co...

Ale jesteś silna, mam nadzieję, że będziesz się coraz lepiej czuła.

Masz rację, to jest takie złudne, manipulowanie czyimiś uczuciami, przytula, jest fajnie, a wracasz do domu i płakać się chce, że przecież to tylko namiastka tego co było.
Ja go nie widziałam od niedzieli i jest w miarę, cały czas o nim myślę, ale tak jakby trochę zaciera mi się jego obraz i znów śmieję się jak dawniej. W niedzielę nie pójdę w miejsce, gdzie jest prawdopodobne, że przyjdzie. Potem przyjeżdżają jego rodzice z zagranicy i myślę, że przez to nie będzie proponował spotkania, także 2 tygodnie miną bez widzenia go. Wtedy będę wreszcie mogła zobaczyć czy mi z tym lepiej.

Iskierka zawsze jakaś tam będzie, jeśli się kogoś kocha, to się nie zapomni ;/

18

Odp: Co robić? Tkwić w tym, żyć nadzieją?

Tyle, że on przez ten caly czas myśli, że ma Cię w garści.
Czy nie możesz postawić sprawy jasno?

19

Odp: Co robić? Tkwić w tym, żyć nadzieją?
lidka9413@wp.pl napisał/a:
Ismena1976 napisał/a:

Czujesz milosc...Bo chcesz to czuc.Twoja wyobraznia sie tego domaga.Sa kobiety,ktore kochaja same sie oszukiwac-niestety,jestes jedna z nich...

Wyobraźnia wyobraźnią, ale słowa też coś znaczą. Po cholerę powtarzałby mi to przy każdej możliwej okazji, że mnie kocha, kiedy ja wcale nie pytam, ani pierwsza nie wypowiadam tych słów.

Poniewaz wyznawanie milosci przez tego typu osobe jest elementem manipulacji.On doskonale wie,ze chcesz to uslyszec.

20

Odp: Co robić? Tkwić w tym, żyć nadzieją?
natkap napisał/a:

Tyle, że on przez ten caly czas myśli, że ma Cię w garści.
Czy nie możesz postawić sprawy jasno?

Tak, ma mnie w garści, nie odzywa się przez 4 dni, a ja zastanawiam się czemu. Nie chcę ciągłego wyczekiwania aż się odezwie. Nie wiem kiedy się odzywa, bo mu mnie żal, a kiedy odzywa się, bo tęskni i też potrzebuje kontaktu. Jeśli on to robi z litości, to nie chcę, bo sprawia to, że czuję się taka "malutka" i czekająca na łaskę.

21

Odp: Co robić? Tkwić w tym, żyć nadzieją?
lidka9413@wp.pl napisał/a:
natkap napisał/a:

Tyle, że on przez ten caly czas myśli, że ma Cię w garści.
Czy nie możesz postawić sprawy jasno?

Tak, ma mnie w garści, nie odzywa się przez 4 dni, a ja zastanawiam się czemu. Nie chcę ciągłego wyczekiwania aż się odezwie. Nie wiem kiedy się odzywa, bo mu mnie żal, a kiedy odzywa się, bo tęskni i też potrzebuje kontaktu. Jeśli on to robi z litości, to nie chcę, bo sprawia to, że czuję się taka "malutka" i czekająca na łaskę.

Sama widzisz, że Cię ta relacja niszczy, bo nie możesz mieć pretensji, że od 4 dni ma Cię gdzieś, nie możesz nic prócz:
1. powiedzenia mu "żegnaj" i zobaczenia, czy wróci jeśli kocha.
2. być w relacji takiej jakiej jesteś czekając na ciągły jego znak, byście mogli się spotkać.

A co Ty? Piesek?
Postaw sprawę jasno..

Ja ostatnio spieprzyłam, bo widziałam, że już się stara, już nie wytrzymuje beze mnie, kiedy podjęłam tę decyzję, że odchodzę, bo mnie ta relacja wyniszcza. Spieprzyłam, bo przyszedł pod klatkę powiedzieć mi dobranoc i zeszłam do niego, nie powinnam!
I powiedziałam mu WCZORAJ.. (zaczynam od zera), że ma x czasu na przemyślenie sobie wszystkich spraw, ale niech nie liczy, że będzie mógł wrócić sobie kiedy chce, bo mogę wtedy już ja nie chcieć być z nim.

Odezwie się do Ciebie, to powiedz przez telefon, że nie możesz tak żyć, że to chora relacja.
Wiem, że na żywo możesz być zbyt miękka, dlatego najlepiej przez tel. ;/

22

Odp: Co robić? Tkwić w tym, żyć nadzieją?
Ismena1976 napisał/a:
lidka9413@wp.pl napisał/a:
Ismena1976 napisał/a:

Czujesz milosc...Bo chcesz to czuc.Twoja wyobraznia sie tego domaga.Sa kobiety,ktore kochaja same sie oszukiwac-niestety,jestes jedna z nich...

Wyobraźnia wyobraźnią, ale słowa też coś znaczą. Po cholerę powtarzałby mi to przy każdej możliwej okazji, że mnie kocha, kiedy ja wcale nie pytam, ani pierwsza nie wypowiadam tych słów.

Poniewaz wyznawanie milosci przez tego typu osobe jest elementem manipulacji.On doskonale wie,ze chcesz to uslyszec.

Możliwe, wolę nie dociekać, czy naprawdę mnie kocha, czy nie, bo analiza jego uczuć do mnie tylko pogorszy ból sad Myślę, że on sam niczego nie wie, to jest osoba strasznie niezdecydowana, która nie do końca zdaje sobie sprawę z wagi słów, ma milion pomysłów na minutę, a mało które realizuje, boję się, że te słowa o przyjaźni też nie są do końca przemyślane...

23

Odp: Co robić? Tkwić w tym, żyć nadzieją?
natkap napisał/a:
lidka9413@wp.pl napisał/a:
natkap napisał/a:

Tyle, że on przez ten caly czas myśli, że ma Cię w garści.
Czy nie możesz postawić sprawy jasno?

Tak, ma mnie w garści, nie odzywa się przez 4 dni, a ja zastanawiam się czemu. Nie chcę ciągłego wyczekiwania aż się odezwie. Nie wiem kiedy się odzywa, bo mu mnie żal, a kiedy odzywa się, bo tęskni i też potrzebuje kontaktu. Jeśli on to robi z litości, to nie chcę, bo sprawia to, że czuję się taka "malutka" i czekająca na łaskę.

Sama widzisz, że Cię ta relacja niszczy, bo nie możesz mieć pretensji, że od 4 dni ma Cię gdzieś, nie możesz nic prócz:
1. powiedzenia mu "żegnaj" i zobaczenia, czy wróci jeśli kocha.
2. być w relacji takiej jakiej jesteś czekając na ciągły jego znak, byście mogli się spotkać.

A co Ty? Piesek?
Postaw sprawę jasno..

Ja ostatnio spieprzyłam, bo widziałam, że już się stara, już nie wytrzymuje beze mnie, kiedy podjęłam tę decyzję, że odchodzę, bo mnie ta relacja wyniszcza. Spieprzyłam, bo przyszedł pod klatkę powiedzieć mi dobranoc i zeszłam do niego, nie powinnam!
I powiedziałam mu WCZORAJ.. (zaczynam od zera), że ma x czasu na przemyślenie sobie wszystkich spraw, ale niech nie liczy, że będzie mógł wrócić sobie kiedy chce, bo mogę wtedy już ja nie chcieć być z nim.

Odezwie się do Ciebie, to powiedz przez telefon, że nie możesz tak żyć, że to chora relacja.
Wiem, że na żywo możesz być zbyt miękka, dlatego najlepiej przez tel. ;/

Nie mogę nic, nie mam żadnych praw w tej relacji, to prawda, męczę się. Sama się nie odezwę, więc pozostaje mi zawsze czekać aż on to zrobi, a jemu może się zachcieć za tydzień, kto wie. Dam jeszcze chwilkę tej "przyjaźni", a jak minie zbyt długi czas, kiedy nie będzie się odzywał, spotkam się, żeby to zakończyć, bo nie chcę być skazana na czyjąś łaskę.
Wolałabym powiedzieć to w twarz, widzieć jego minę, reakcję. Powiedzieć: "wiesz, kocham Cię, ale to było nasze ostatnie spotkanie". To podłe, ale chcę, żeby poczuł się jak ja, jak go straciłam. Też mu powiem, że ma x czasu na przemyślenie, ale niech robi to bez kontaktu ze mną. A przyjaźń, jak już ułożę sobie życie bez niego...:(

Jak już byłby tak blisko, też bym zeszła, pewnie z nadzieją, że powie coś o powrocie, nie masz co się obwiniać. Ale Twój były robi akcje, mąci Ci tak w głowie, chociaż powiedziałaś ostatnie słowo? hmm Egoistycznie, chciał Cię zobaczyć, bo tęsknił i to dostał, a Ty musisz znów zaczynać od zera, powinien uszanować Twoją decyzję.

24

Odp: Co robić? Tkwić w tym, żyć nadzieją?

NIE RÓB TAK, JAK JA... PLIS... Jestem osobą, która nie życzy nikomu źle, ale popełniasz duży problem.
Nie dawaj szansy Wam na przyjaźń.. odezwie się od razu mu to powiedz. Nie zwlekaj z decyzją, bo zobacz jak Ci czas ucieka.
Już 4 dni się nie odzywa, a Ty nadal chcesz się z nim przyjaźnić.
On nie zmieni zdania, jedząc ciastko i mając ciastko. To wygodne dla faceta! a ty mu to jeszcze ułatwiasz.

I nie mów, że go kochasz, on o tym wie, bo żadna laska nie tkwi w czymś takim, która nie kocha.
Facet walczy z presją, jeśli wie, że kobieta może naprawdę mieć dość tego wszystkiego, że przesadził i moze on juz nie wrócić, mówić o swoich uczuciach i odchodzac, szybko nie podejmie decyzji.

____
oj kochana mam wyrzuty sumienia, pluje sobie w brodę, że tak zrobiłam, bo wtedy napisałam mu "żegnaj" i na żadnego smsa nie odpisywałam. Widział, że może mnie stracić.
A dwa dni temu zeszłam, a on decyzji nadal nie zmienił, zaczęła się histeria, lament... wstyd mi..
i teraz boję się, że mam mniejsze szansę, by wrócił, bo niby postanowiłam sprawę jasno, ale zaburzyłam to, co już otrzymałam.
Wczoraj znowu wysłał "dobranoc smile", choć mówiłam mu, by nie kontaktował się ze mną oraz by nie pisał żadne dobranoc...

____
Nawet nie wiesz jak jestem zła na siebie, straciłam kilka dni przez swoje zachowanie.... grrrrrrrrrrrr....
_____

Zadzwoni, postaw sprawę jasno, zero czułości... niech widzi, że już masz tego dość! i ze jesteś silna!

25

Odp: Co robić? Tkwić w tym, żyć nadzieją?

Nie zmieni zdania jedząc ciastko i mając ciastko, tak, ale moim zdaniem nie zmieni w ogóle, więc nie chcę się łudzić.

Natkap, powiedz proszę, jak Ci z tym brakiem kontaktu, Twój były nadal próbuje?

Ja wczoraj do niego napisałam. Nie chciałam czekać już aż on się odezwie, bo minął prawie tydzień i czułam, że jestem w zawieszeniu, nie wiedziałam co z tą naszą przyjaźnią. Poszłam z postanowieniem, że to koniec, poczytałam różne fora i Twoją opinię i natchnęło mnie to do tej decyzji. Serce biło mi tak, jakby miało wyskoczyć ze zdenerwowania. Przyjechał wczoraj późno w nocy, powiedziałam, że ja już tak nie chcę. Nie chcę tej przyjaźni, jak ma to tak wyglądać, że płaczę, jak on się nie odzywa. Powiedział, że rozumie. Wie, że to nigdy nie będzie przyjaźń, bo on mnie kocha. Stwierdził, że miał naprawdę zajęty tydzień, ma dużo spraw na głowie, zmiana pracy, przyjazd rodziców. Boże, zobaczyłam go i jak to tak, mam go zobaczyć ostatni raz w życiu? Raz go straciłam, przeraziłam się jaki to będzie ból, jak wrócę do domu i zdam sobie sprawę, że już nigdy nie zobaczę jego uśmiechu, nie usłyszę głosu?? Motywuje mnie do tego, żebym była  w grupie choreograficznej. Jezu, jedyne na czym mi zależy, to to, żeby właśnie On zobaczył, jak występuję, a przez moją decyzję nie zobaczyłby. Powiedział, że zobaczy i będzie ze mnie dumny. Ale to ckliwe, wiem.
Stwierdził, że nie zrobił tego specjalnie, z tym nieodzywaniem się, że ostatnią rzeczą o jakiej myśli to to, żeby rozluźnić naszą więź. Powiedział, że próbujemy jeszcze raz z kontaktowaniem się, jeśli nadal będzie mi źle, to wtedy pomyślimy co z tym zrobić. Poległam. Dziś przylatują Jego rodzice na tydzień, mogę ich poznać, ciekawe tylko co im powie, to moja była dziewczyna? Ja nic nie tracę, w sumie jestem ciekawa, chciałabym ich poznać, może już nigdy nie będzie okazji.

Moja decyzja o spróbowaniu jeszcze raz jest pokierowana doświadczeniem sprzed roku. Już raz straciłam ważną dla mnie osobę, przyjaciela z zagranicy, piszemy do siebie czasem na facebooku, ale to już nie to samo, jak wylatywał do swojego kraju, ból był niesamowity. Przypomniało mi się, jak zanosiłam się szlochem w autobusie po pożegnaniu na lotnisku i nie obchodziło mnie, ze ludzie patrzą. Nie chcę znów czuć tej pustki. 

Natkap, nie wstydź się, mi już nie jest wstyd moich łez przed nim, widział mnie płaczącą setki razy, wczoraj oczywiście też, niech wie, że jest trudno.

26

Odp: Co robić? Tkwić w tym, żyć nadzieją?

Wreszcie odpisałaś! Proszę zaglądaj tu częściej! :*

W niedzielę, tak jak Ci pisałam powiedziałam mu ponownie "nie odzywaj się do mnie, nie pisz dobranoc, ja na to w ogóle Ci nie odpiszę. Masz x czasu na zastanowienie się, co dalej, ale ja nie wiem, czy wtedy jeszcze dla Ciebie będę".
Wydawało się, że zrozumiał, ale jeszcze tej nocy napisał mi dobranoc, a na drugi dzień pisał na fb do mnie SAM ZE SOBĄ.
Pisał, co u niego ( w sumie przechwalał się, a raczej zmyślał, by mnie sprowokować do odpisania) pytał, co u mnie i sam sobie odpisywał...
Następnego dnia wydawało mi się, że się ogarnie, ale sytuacja się powtórzyła + napisał, że będzie wieczorem (podał godzinę) w galerii i mogę wpaść, to razem coś zjemy.
Nie przyszłam, napisał sms'a, że mu przykro.
Na wieczór zadawał mi pytania jakieś - nie odpisywałam.
W nocy napisał, że go zlewam i to już ostatnie słowa jakie do mnie pisze.

Widzisz sens jego zachowania? ...bo ja nie.
To rozumny i mądry chłopak, ale ciągle prowokował mnie do odpisania, a ja mówiłam mu, że jeśli zmieni zdanie, to porozmawiamy, w innym przypadku nie, więc nie wiem, co miało znaczyć to, że go zlewam i już nie napisze...
Już nie rozumiem Go i Jego zachowania.
Martwię się, co mi przyniesie los, czy zmądrzeje i wróci...
Widzę, że zachowuje się jak dzieciak, strasznie mnie odpycha od niego jak widzę, że zamiast zachować się normalnie, poprosić o spotkanie, czy coś, to tylko prowokuje..
___________________________

Co do Twojej sytuacji. Postanowiłaś coś i szybko dałaś się podporządkować.
Zdajesz sobie sprawę, że to się nie zmieni?
Facet widzi, że może robić, co chce z Tobą.
Mój tak samo myślał, bo prowokował mnie pisząc o jakiś dziewczynach, że go gdzieś zaprosiły, ze to że siamto...
Nie dawaj się.
Cóż z tego, że możesz nie poznać jego rodziców, czy to powinno tylko Ciebie interesowac?
Pokaż mu, że jesteś twardą laską i nie poddawaj się!

Uwierz mi, że jestem miękka, bardzo wrażliwa, ale postanowiłam sobie, że jak mój były napisze z propozycją wyjazdu (bo mieliśmy razem jechać na 2 dni) to nie pojadę jeśli nie zmienił decyzji.
To chora relacja.. czekasz, a on nie zmienia zdania.
Im dłużej będzie sam, tym szybciej zrozumie, kogo stracił.

27 Ostatnio edytowany przez lidka9413@wp.pl (2015-06-10 14:39:31)

Odp: Co robić? Tkwić w tym, żyć nadzieją?

Odpisałam dopiero teraz, bo nic się u mnie nie działo, fajnie, że też tu zaglądasz i możemy wymienić się swoimi historiami ;*

Pisze, nawet jak nie odpisujesz, bo wie, ze to przeczytasz i że przez to o nim nie zapomnisz. Prowokuje. Napisał, że go zlewasz, a to godzi w jego ego. Nikt nie lubi, jak się go olewa. On teraz też w pewien sposób został porzucony. Myśli, że Cię złamie, będziesz na jego zawołanie i znów będzie miał kontrolę. Zachowuje się jak dzieciak, bo nie chce ponieść żadnej straty rozstając się z Tobą. Możliwe, że dopiero teraz zda sobie sprawę z tego, że Cię stracił i to na dobre, jeśli nie zmieni zdania.
Dlatego proszę Cię, Ty wytrwaj w swoim postanowieniu, naprawdę świetnie Ci idzie, u mnie pewnie skończyłoby się tym obiadkiem w galerii.
Ciekawe, czy to naprawdę ostatnie słowa, które do Ciebie pisze, nie sądzę.

_______________

Też jestem miękka i nie umiem rozstawać się z ludźmi, dlatego to postanowienie wyparowało.

Jak powiedziałam, żebyśmy się nie kontaktowali, powiedział, że dobrze, ale czy za jakiś czas dam mu znać, czy jest mi z tym lepiej? Ja na to, że nie wiem, zrobił smutna minę i powiedział, że nie wie co robić, on zawsze nie wie! I widziałam, że nagle poczuł się niepewnie, że może nigdy się nie dowie jak mi bez niego.
U Ciebie ja widzę szansę na powrót, u mnie nie. Mamy inne priorytety, ja chcę założyć rodzinę, więc nawet jak zrozumie, co stracił, to i tak nie wróci, rozum mu podpowie, że nie może, bo to nie są Jego plany.
Ja już nawet nie czekam, czy on wróci, czy zmieni zdanie.
Jedyne czego chcę, to, żeby mnie nie zawiódł, nawet jako ten ?przyjaciel?, żebym nie poszła w odstawkę.
Oczywiście w sprawie zobaczenia Jego rodziców nie będę się odzywać, jak będzie mu zależało, to sam jeszcze raz zaproponuje.

28

Odp: Co robić? Tkwić w tym, żyć nadzieją?

Szczerze? Nie wydaje mi się. On może uznać te swoje prowokacje za staranie się o mnie.
Choć wyraźnie powiedziałam w niedzielę, że nie odpiszę na takie rzeczy, to on sobie napisał, że go zlałam.
A ja go nie zlałam, po prostu nie chcę być jego koleżanką, bo nie potrafię.
Nie tylko Ty mówisz, że możliwe, że się odezwie, ale on ma też swoją dumę.
Wystarczy mu to, że 2 dni pisał i nic nie odpisywałam. Sama nie wiem...

__________________________

Pamiętaj, że nigdy nie dowiesz się, jeśli nie spróbujesz.
Trwając przy nim w takich relacjach nie dajesz szansy sobie, by kogoś ciekawego poznać, kto będzie naprawdę chciał być z Tobą, założyć rodzinę.
Co Ci daje to, że czasem jest? ...że czasem się spotkacie? Wracasz do domu i znowu jesteś sama.
Poza tym nie możesz od niego nic oczekiwać.
Przecież nadal traktuje Cię podczas spotkania pewnie jak dziewczynę.
Pomyśl jak będziesz się czuć (twu twu...) jak on znajdzie sobie inną.
Przecież nic Ci nie obiecywał, nie jesteś z nim, więc on nie musi mieć wyrzutów sumienia.
A zrobił smutną minę, bo zmartwił się, że straci kogoś, na kim mu zależy.
...więc pytanie brzmi, czy nadal masz zamiar tkwić w tym czymś? Chcesz być w takich relacjach z nich?
...ale tak to jest jak komuś daje się palec, a ktoś bierze całą rękę.

29 Ostatnio edytowany przez lidka9413@wp.pl (2015-06-10 15:52:53)

Odp: Co robić? Tkwić w tym, żyć nadzieją?

Jakby to było staranie, to by napisał coś konkretnego, a nie takie zaczepki, to nie jest staranie, byś do niego wróciła, tylko staranie, żebyś wróciła jako koleżanka.
Pewnie, każdy ma swoją dumę i możliwe, że już nie będzie pisał. Wtedy wreszcie pokaże, że szanuje Twoją decyzję.
_____________________


Spróbowałam przez tydzień, nie odzywałam się i zmiękłam. To wróci jak bumerang. Będę silna przez, dajmy na to 3 miesiące, w końcu nie wytrzymam i przerwę wszystko, co sobie wypracowałam.
Z kimkolwiek się nie spotkam, będę porównywać, to na pewno, ale to chyba zawsze tak już jest, że się porównuje do byłej/byłego. A może zakocham się tak, że ktoś przysłoni mi Jego obraz?
Nie całuje mnie w usta, ale w policzki tak i przytula, więc w sumie traktuje podobnie jak dziewczynę.
Jak się z nim spotykam, nie tęsknię, to jest plus tych spotkań.
Bardzo się boję, że kogoś sobie znajdzie (twu twu), niezależnie od tego, czy będę się z nim widzieć, czy nie, będę czuć się okropnie. Chyba, że wtedy miałabym już jakąś ważną dla mnie osobę.
Boję się, że właśnie przez to, że pozna kogoś innego, pójdę w odstawkę.
Tylko czas pokaże jak to będzie.
Coś mi się wydaje, że muszę się przekonać, bez żadnych zdecydowanych kroków.

30 Ostatnio edytowany przez natkap (2015-06-10 18:46:35)

Odp: Co robić? Tkwić w tym, żyć nadzieją?

Ja czekam... sad

_____

Źle robisz. Boisz się podjąć kroków, które tylko mogą Ci dobrze zrobić.
Jeśli nie odezwałby się, gdybyś go pożegnała, to znaczy, że nigdy Twój nie był i nie zbudowałabyś z nim niczego.
Wiesz, że się złamiesz po kilku miesiącach, tęskniąc za nim.
Zresztą, co to za myślenie, że dałby sobie z Tobą spokój, bo inne macie priorytety.
Miłość taka nie jest.. jeśli ktoś szczerze kocha, to nie będzie myśleć "aha, kocham ją, ale ona chce małżeństwa, dzieci.. - nie to ja jednak nie chce jej"... tak  nie ma...Układasz sobie coś głupiego w głowie, co nie jest prawdą.
To tak  nie działa. Im dłużej coś wypracowałaś, tym trudniej jest później to puścić w niepamięć.
Wiele dziewczyn po tym jak się nie odzywają do facetów nie chce dalej się do nich odzywać, bo utworzyły już jakąś barierę.
Ja też się boję, też boję się, że już nie napisze, że marzenia z nim prysną jak bańka mydlana.
Myślisz, że mi łatwo jest? Duszo w sobie łzy, czasem same płyną po policzkach. Nie jest mi łatwo nie odpisać mu, nie spotkać go... ale wiem, że innego wyjścia nie mam.
Trwając tak przy nim, nigdy nie zrozumie, jak bardzo ważna dla niego jestem i nie zmieni decyzji.
Jeśli przestanie walczyć, to znaczy, że chyba jednak nie za bardzo mu zależało na nas...

Zobaczysz, że później będziesz cierpieć bardziej, jeśli coś się wydarzy, czego nie planował...

31 Ostatnio edytowany przez natkap (2015-06-12 14:51:04)

Odp: Co robić? Tkwić w tym, żyć nadzieją?

No to u mnie pozamiatane...
Jakieś 3 dni temu odpisałam mu. Nagle zmienił swoje zachowanie, tak jak pisał miło, to jak mu odpisałam był chamski.
Chciał, by mnie bolały jego słowa, bo ciągle pisał, że nie jesteśmy razem, że żałuje, że byliśmy razem itd.
Dodał, że też będzie zachowywać się jak ja, że mnie zleje, nie będzie odpisywać, będzie wracać późno w nocy itd...
Tyle, że ja mu mówiłam, że jedynie odpisze/ porozmawiam z nim o naszych relacjach, że na nic więcej nie będę odpisywać.
Był tego świadomy!
Zatem ja byłam bardzo miła i nie prowokowałam go. Uprzejmie zakończyłam konwersacje.
...ale było mu mało! Na drugi dzień wysłał mi screena, a w nim, że jestem na jakimś portalu randkowym i mi wyrzuty robił.
Przylazł pod moje drzwi (nie otworzyłam w ogóle) powiedziałam mu jedynie, że nie będę tłumaczyć się z czegoś, czego nie zrobiłam, bo on chciał ze mną wyjaśniać. Albo to on zrobił, by mnie sprowokować, albo jego debilni koledzy o IQ poniżej 0!
Po tym wydarzeniu wykasował mnie z fb, odlajkował mojego fanpage i jest cisza.

Nie odzywa się do mnie. Głupio wyszło, że nie otworzyłam drzwi, ale uwierz mi, że byłaby awantura o coś, o czym nie miałam pojęcia. Nie rozumiem już jego... Czuję, że to już koniec. Ciężki temat... ;/

32

Odp: Co robić? Tkwić w tym, żyć nadzieją?

Manipuluje Tobą,
Najpierw zgrywa wolnego ptaka, którego nie zdobędziesz, specjalnie mówił Ci ze nie Ci "ograniczac" życia, bo wiedział ze to wywoła odwrotny skutek.
Teraz bawi się Tobą wmawiają Ci Twoja winę chce wywołać Twoje poczucie wuny.
Wiej od tego psychopaty!

33

Odp: Co robić? Tkwić w tym, żyć nadzieją?
natkap napisał/a:

No to u mnie pozamiatane...
Jakieś 3 dni temu odpisałam mu. Nagle zmienił swoje zachowanie, tak jak pisał miło, to jak mu odpisałam był chamski.
Chciał, by mnie bolały jego słowa, bo ciągle pisał, że nie jesteśmy razem, że żałuje, że byliśmy razem itd.
Dodał, że też będzie zachowywać się jak ja, że mnie zleje, nie będzie odpisywać, będzie wracać późno w nocy itd...
Tyle, że ja mu mówiłam, że jedynie odpisze/ porozmawiam z nim o naszych relacjach, że na nic więcej nie będę odpisywać.
Był tego świadomy!
Zatem ja byłam bardzo miła i nie prowokowałam go. Uprzejmie zakończyłam konwersacje.
...ale było mu mało! Na drugi dzień wysłał mi screena, a w nim, że jestem na jakimś portalu randkowym i mi wyrzuty robił.
Przylazł pod moje drzwi (nie otworzyłam w ogóle) powiedziałam mu jedynie, że nie będę tłumaczyć się z czegoś, czego nie zrobiłam, bo on chciał ze mną wyjaśniać. Albo to on zrobił, by mnie sprowokować, albo jego debilni koledzy o IQ poniżej 0!
Po tym wydarzeniu wykasował mnie z fb, odlajkował mojego fanpage i jest cisza.

Nie odzywa się do mnie. Głupio wyszło, że nie otworzyłam drzwi, ale uwierz mi, że byłaby awantura o coś, o czym nie miałam pojęcia. Nie rozumiem już jego... Czuję, że to już koniec. Ciężki temat... ;/

Na jego obronę powiem tylko, że to wygląda na 'normalne' zachowanie człowieka, który jest w trakcie rozstania i przeżywa huśtawkę emocjonalną. Czyli od miłości do nienawiści. Starał się i próbował schować swoje emocje do kieszeni i mimo wszystko być miłym, a później, gdy zobaczył, że to bezskuteczne to złość wzięła górę i nie utrzymał jej. Ewidentnie on też to wszystko mocno przeżywa i możesz uznać to za ... 'czynnik łagodzący'. Dlatego czasem w tej huśtawce warto się odciąć do siebie na jakiś czas aby spojrzeć na sprawę z dystansu, bo pod wpływem tych huśtawek człowiek wydaje się być psychicznie chory: zmienne nastroje, skrajnie przeciwne zachowanie. Ciężko w tym się jakoś ugadać i znaleźć porozumienie. Nie brałbym tego zachowania do siebie na Twoim miejscu, to po prostu druga strona emocjonalnego bieguna. Chwila milczenia dobrze Wam zrobi, aby emocje opadły.

34 Ostatnio edytowany przez natkap (2015-06-12 15:25:40)

Odp: Co robić? Tkwić w tym, żyć nadzieją?

Na jego obronę powiem tylko, że to wygląda na 'normalne' zachowanie człowieka, który jest w trakcie rozstania i przeżywa huśtawkę emocjonalną. Czyli od miłości do nienawiści. Starał się i próbował schować swoje emocje do kieszeni i mimo wszystko być miłym, a później, gdy zobaczył, że to bezskuteczne to złość wzięła górę i nie utrzymał jej. Ewidentnie on też to wszystko mocno przeżywa i możesz uznać to za ... 'czynnik łagodzący'. Dlatego czasem w tej huśtawce warto się odciąć do siebie na jakiś czas aby spojrzeć na sprawę z dystansu, bo pod wpływem tych huśtawek człowiek wydaje się być psychicznie chory: zmienne nastroje, skrajnie przeciwne zachowanie. Ciężko w tym się jakoś ugadać i znaleźć porozumienie. Nie brałbym tego zachowania do siebie na Twoim miejscu, to po prostu druga strona emocjonalnego bieguna. Chwila milczenia dobrze Wam zrobi, aby emocje opadły.

Dziękuję, kochany jesteś, że wsparłeś mnie tymi słowami.
..ale on też bardzo dumny jest. Nie sądzę, że odezwie się, jak ogarnie się.
Nie wiem, czy on na złość wciąż robi, bo gdy tylko mnie wykasował, 5 koleżanek nowych dodał na fb.
Niby to głupota, ale zawsze człowiek myśli o tej drugiej połówce.

Tak samo z gg.. Nie wiem, czy chwilowo mi się coś popsuło, ale patrzę mam go w znajomych,
bo widzę jego nazwę, miejscowość, nr gg i wiek. Robię się dostępna - widzę tylko nazwę, jakby mnie wywalił.
A kilka minut później już widzę wszystko. ;/

Mam nadzieję, że odezwie się, że wróci pomimo wszystko.
...ale to dziwne jest, rozumiesz? On ze mną zerwał, nie ja z nim. Ja tylko odzywać się nie chciałam, jeśli taką decyzję podjął,
a on pisał pisał i pisał... Ok, fajnie, bo wiedziałam, że o mnie myśli, ale po co zrywa, jak później sam ze sobą walczy.
Nie wiem, czy on robi mi teraz na złość, chce bym ja zatęskniła, czy po prostu on już o mnie chce zapomnieć.

35

Odp: Co robić? Tkwić w tym, żyć nadzieją?

wkrecilas sie ,dziewczyno-sama ,na wlasne zyczenie sie krzywdzisz.nie dopuszczasz do siebie,prawdy.Wylacznie myslenie zyczeniowe u Ciebie funkcjonuje.

36

Odp: Co robić? Tkwić w tym, żyć nadzieją?

Odchodzący też przeżywają rozstanie, tylko trochę inaczej niż porzuceni. Trochę mniej intensywnie i trochę bardziej w stronę poczucia winy, niż poczucia odrzucenia, ale dalej są miotani i przeżywają i często pod wpływem tych emocji zachowanie może być odbierane jako totalnie 'z dupy'. Emocje emocjami, ale pewne fakty też trzeba mieć na uwadze. Przede wszystkim z jakiegoś powodu podjął decyzję o rozstaniu. To że ma wahania i dylematy, to nie zmienia faktu, że gdy emocje opadną, to dalej decyzję podtrzymuje.

Wg mnie nie warto karmić się nadzieją, bo tylko będziesz na tym cierpiała więcej niż powinnaś. Ludzie różnie się zachowują podczas rozstań, ciężko jednoznacznie ocenić co nim kieruje. Może to być kwestia karmienia swojego ego, może to być niezdecydowanie, może być jakaś potrzeba zranienia Cię z jakiegoś powodu, może po prostu odreagowuje na Tobie swoje emocje i ich huśtawki, a czasem ludzie starają się zrywać 'delikatnie', czyli dozują porzuconemu swoją osobę, myśląc, że mu ułatwiają, a wygląda to w taki sposób jakby wygłodniałego psa karmić okruchami - pies nie pójdzie szukać nowego źródła pożywienia, tylko będzie zadowalał się tymi okruchami, ale ciągle będzie wyniszczany. Co by to nie było, będzie dla Ciebie szkodliwe, bo każdy okruch będzie dla Ciebie nadzieją, że to już TO.
Jeśli jasno i otwarcie prosiłaś go o brak kontaktu do czasu zmiany decyzji, a on nie potrafi tej prośby uszanować, to sama powinnaś się odciąć i utrudnić mu szkodzenie Tobie. Jeśli zmieni zdanie, to spokojnie znajdzie sposób, aby się do Ciebie odezwać. Jeśli będzie łamał bariery, to musisz być bardziej stanowcza i egzekwować szanowanie swoich granic.

To co on robi teraz, czyli to odcięcie, to po prostu wejście w drugą skrajność, odcina się i robi to ostentacyjnie, demonstracyjnie. Prawdopodobnie jest to reakcja ego na to, że Ty się chciałąś się odciąć, to on pokazuje, że on się odetnie bardziej i Ty na tym bardziej ucierpisz, chce mieć kontrolę. Druga opcja jest taka, że dostosowuje się do Twojej prośby, ale wtedy nie robiłby tego tak ostentacyjnie, więc nie wierzę w ten wariant.
Wszystko wskazuje na to, że jest bardzo mocno rozchwiany i do czasu aż się nie ogarnie, nie powinnaś mieć z nim do czynienia. Odetnij się jak tylko możesz - lepszej rady nie jestem w stanie Ci dać. Jeśli coś ma wyjść, to i tak potrzebujecie przestrzeni, bo teraz to będziecie się tylko coraz bardziej oddalać i ranić, aż powstaną takie urazy, że jeden na drugiego nie będziecie w stanie spojrzeć.

Nie wiem czy czytałaś wypowiedz Bolida z innego tematu, bo dobrze obrazuje na co się narażasz trzymając się nadziei i podtrzymując kontakt:

Bolid napisał/a:

Kurwa ku przestrodze

nie mam swojego tematu a tu trochę pisałem więc :

3 dni temu, dostaje smsa o 6 od byłej "***** jak tęsknie", 4 min potem "przepraszam za ta wiadomosc, poniozlo mnie", i jeszcze w przeciagu kilkunastu minut kilka innych

ja chłodno

w ciagu dnia jeszcze sporo sms  od niej, w koncu błaga o spotkanie dzis (poniedzialek), ze mnie kocha, ze przeprasza i ze marzy tylko żeby sie przytulic i mnie zobaczyć. Jako ze chory byłem ostro to napisalem ze w czwartek, ona ze blaga ze dzis ze ble ble, ja twardo ze czwartek.

Wczoraj popoludniu sms "przepraszam za zamieszanie przemyslalam wsyzstko i jednak cie nie kocham"

%-)

Oczywiście ja w tym czasie w głowie juz kurva powrót (tak tak, kilka postów wyżej "każe jej spieprzać") i się nakręciłem ale zgrywałem chłodnego big_smile. I znowu od początku. Ja żeby jednak się zastanowiła i po co mi to wszystko pisała. Ona że emocje itede i że jej dobrze bezemnie.

W 2 dni cofnąłem się kurva jego mać do tego co przeżywałem miesiąc temu ponad. Z podwójną dawką upodlenia.


Brawo dla mnie.

37 Ostatnio edytowany przez natkap (2015-06-12 19:10:58)

Odp: Co robić? Tkwić w tym, żyć nadzieją?

Wiesz, jak z nim się widziałam, to on pełen energii mówił o wspólnych wakacjach itd.
Jak jeździliśmy na rowerze, to on patrzył na mnie jak za pierwszym razem.
Ja wiedziałam, że on nie chce tracić ze mną kontaktu, tyle że sam w niedzielę powiedział, że możemy zrobić sobie tydzień przerwy i on sobie to przemyśli, ale ja mu powiedziałam, że lepiej będzie jak nie będziesz mieć wyznaczonego czasu i przemyślisz sobie na spokojnie wszystko, tyle że nie wiem, czy ja wtedy będzie chciała wrócić, bo mnie ranisz tymi odejściami i by nie pisał żadnych wiadomości, bo nie odpiszę.

Tak, on sam mówił 2 dni temu, że on mnie wywali ze znajomych, bo nie będzie mieć kobietki, która po 3 latach związku nie odpisuje mu. A głupi nie jest, wiedział co mówiłam kilka dni temu, że tylko o naszych relacjach będziemy mogli rozmawiać.
Powiedział sam, że będzie mnie zlewać i zobaczymy co ja wtedy poczuje...
On wypisywał mi 2 dni temu, że nie mam szacunku do niego, że wracam późno itd (wnioskował to z fb, a ja nie zawsze gdzieś wychodziłam po prostu miałam mase roboty).
Wiem, że nie powinnam tego analizować, tym bardziej, że wczoraj wymyślił znowu jakąś głupotę, ze niby na portalu randkowym jestem. NIEDORZECZNE!
Jego boli to, że nie ma nade mną kontroli.
Raz wparował podczas związku do klubu, by sprawdzić jak się ubrałam.
Ogólnie zazdrosny gość, może to jest tego przyczyną.
Wiem jedno, że mnie bardzo kocha, bo mi to mówił i ja to wiem po 3 latach związku.
Może to jest mszczenie się, może nie...
Wiem, że tu potrzeba czasu - masz rację, tyle że martwi mnie to, że czas sprawi, że on już nie będzie chciał wrócić.
No cóż. Okaże się.
Jestem zmartwiona całą tą sytuacją, ale nie mogę nic zrobić, niestety.

38 Ostatnio edytowany przez lidka9413@wp.pl (2015-06-23 15:44:06)

Odp: Co robić? Tkwić w tym, żyć nadzieją?

natkap, nawet nie wiesz jak się cieszę, że wróciliście do siebie i takie rzeczy są możliwe! Gratuluję konsekwencji, mam nadzieję, że Wam się ułoży, teraz pozostaje tylko nieustanna praca nad Waszą relacją.

U mnie myślę, że pozamiatane.
Minęły prawie dwa miesiące, a ja nie mogę się pozbierać. Czuję, że się duszę, panikuję, bo coraz bardziej się oddala i dociera do mnie, że straciłam go na zawsze. W ten weekend wyjechał do Wiednia na rozmowę o pracę. Kiedyś proponował ten wyjazd mi. Nie wiem czy był tam sam, czy nie, podejrzewam, że z jedną ze swoich koleżanek. Niedobrze mi się robi, jak o tym myślę. Dodał zdjęcie z Wiednia na fb, wiem od siostry, nawet nie loguję się, bo nie wytrzymam, jakaś dziewczyna skomentowała to serduszkiem, a następnego dnia zniknęło spod zdjęcia. Nie sądzę, by z nią był, ale komentarz ukrył. Ostatnio widziałam go 2 tygodnie temu i usycham z tęsknoty. Czuję, że będzie unikał spotkania.

39

Odp: Co robić? Tkwić w tym, żyć nadzieją?

Lidka, może to brutalne, ale ten facet ma Cię głęboko w du***, a harem w każdym porcie. Słodkie słówka takim typom przychodzą bez problemu- słowa są o wiele łatwiejsze niż czyny. A z jego czynów wynika właśnie, że guzik go interesuje relacja z Tobą, guzik go obchodzisz Ty.

Chcesz usychać dla kogoś kto Cię nie szanuje?

40

Odp: Co robić? Tkwić w tym, żyć nadzieją?

Eh, a co ja Ci proponowałam? nie posłuchałaś się, choć mówiłam Ci to z doświadczenia...
Nie czekaj, jak on się oddali - sama to zrób.
Pokaż przede wszystkim sobie, że nie jesteś od niego zależna.
Wierzę, że Ci się uda.

Niby wróciliśmy do siebie, ale on nie jest tak dojrzały emocjonalnie jak ja i czesto mnie tym wkurza,
bo mam wrażenie, że gadam z 5latkiem.

Posty [ 40 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Co robić? Tkwić w tym, żyć nadzieją?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026