Hej,
około tygodnia temu facet ze mną zerwał.
Pomimo tego, że kocha, myśli, że nie uda nam się w przyszłości ze względu na charaktery.
Tyle, że on podczas spotkań zachowuje się jakbyśmy nadal byli razem, ale gdy zaczynam rozmowę o nas, to twierdzi, że nic się nie zmieniło. Upewnia mnie o tym, że bardzo mnie kocha.
Ostatnio były z jego strony sprzeczki z zazdrości.
Czuję jego miłość, ale nie chcę takiego życia, życia w niepewności, co dalej...
Nie wiem, czy lepiej zakończyć wszelkie kontakty z nim i dać mu zatęsknić, czy dalej w to brnąć i pozwolić mu na spokojnie zmienić zdanie.
1 2015-05-31 18:19:37 Ostatnio edytowany przez natkap (2015-05-31 18:22:20)
Podobne tematy
Nie rozumiem jego postępowania, ale nie radzę dać się w to wciągnąć. Jeśli zgodzisz się na taką relację mimo zakończonego związku pomyśli, że może z Tobą robić co chce. Może zniknij z jego pola widzenia, a przy ewentualnych kontaktach trzymaj dystans między wami i pokaż, że jego decyzja przyniosła pewne konsekwencje. Podejmując ją wyzbył się wielu praw do Ciebie i powinien to odczuć, a może doceni co stracił skoro nadal Cię kocha.
Hej,
około tygodnia temu facet ze mną zerwał.
Pomimo tego, że kocha, myśli, że nie uda nam się w przyszłości ze względu na charaktery.
Tyle, że on podczas spotkań zachowuje się jakbyśmy nadal byli razem, ale gdy zaczynam rozmowę o nas, to twierdzi, że nic się nie zmieniło. Upewnia mnie o tym, że bardzo mnie kocha.
Ostatnio były z jego strony sprzeczki z zazdrości.
Czuję jego miłość, ale nie chcę takiego życia, życia w niepewności, co dalej...
Nie wiem, czy lepiej zakończyć wszelkie kontakty z nim i dać mu zatęsknić, czy dalej w to brnąć i pozwolić mu na spokojnie zmienić zdanie.
Skoro zlozyl tak powazna deklaracje powinnas za nia kosnewkentnie isc i uciac 100% kontaktu z nim patrząc co z tego wyniknie. Zgadzaja się na obecna sytuacje czyli bylejakość (BO OKAZYWANIE "MILOSCI" WOBEC DEKLARACJI NIE BYCIA Z KIMS JEST DOWODEM TEGO ZE MOGA TO BYC TO ZACHOWANIA POWIERZCHOWNE, CZYLI WYUCZONE) nie jest czyms na co ktokolwiem powinien się zgadzać. Chyba ze jest glody to i padlina się pozywi. Chciałbym zebys to zrozumiala. Jeśli kocha to może się zreflektuje, jeśli nie to nie kocha. Czyny a nie słowa, doglebnosc a nie powierzchowność sa dowodami uczuc.
Muszę odnaleźć w sobie siłę.
Jestem świadoma tego, że mężczyźni nie lubią słabych kobiet, które zamiast dawać się zdobywać, same zdobywają.
...bo mimo tego, że zaprasza mnie on wszędzie, to ja ciągle poruszam temat NAS.
Kocha mnie, tyle że ja martwię się, że jeśli poucinam w większości nasze kontakty to on to uszanuje (sam to powiedział), bo zdania jak na razie nie zmienił, co do nas... Nadal twierdzi, że pomimo uczucia nie będzie ze mną raczej w przyszłości ze względu na nasze charaktery.
Nie mam wyjścia. Muszę zająć się swoimi sprawami, nie ciągle nim. Może zrozumie, jak przestanę angażować się wiecznie i MY spadnie na dalszy plan. Może się obudzi... Poczekamy, zobaczymy...
5 2015-05-31 23:18:11 Ostatnio edytowany przez Ewcia SC (2015-05-31 23:18:44)
Może pomyśll, że jeśli znajdziesz w sobie tę siłę może go odzyskasz, ale nie za wszelką cenę, a na pewno nie na takich zasadach jakie on wprowadził. Zaczekam na dalszą relację tej historii.
Może pomyśll, że jeśli znajdziesz w sobie tę siłę może go odzyskasz, ale nie za wszelką cenę, a na pewno nie na takich zasadach jakie on wprowadził. Zaczekam na dalszą relację tej historii.
Będę powiadamiać Was o wszystkim. Trzymajcie kciuki.
Z góry dziękuję i życzę powodzenia tylko nie dziękuj.
8 2015-06-01 07:09:16 Ostatnio edytowany przez verdad (2015-06-01 07:10:01)
Musisz sie odciac.
Wtedy sa dwie opcje.Albo on sie opamieta, albo Ty sie uwolnisz i kiedys o nim zapomnisz.
A tak to co ? On jest Twoim kolega ?
Czy partnerem do lozka ? Po co w tym tkwic, jesli on nie widzi przyszlosci z Toba ? Bedziesz sie z nim spotykala, az pewnego dnia on powie, ze koniec spotkan, bo sobie znalazl inna dziewczyne, ktora ma lepszy charakter od Twojego.A ty nawet nawet nnie bedziesz mogla miec o to pretensji.Bo on uczciwie Cie uprzedzil, ze z Toba spotyka sie tymczasowo.
Lepiej zakonczyc to teraz, bedzie mniej bolalo.A i ama sobie dasz szanse na poznanie kogos, komu Twoj charakter odpowiada.I chce byc z Toba na cale zycie.
Musisz sie odciac.
Wtedy sa dwie opcje.Albo on sie opamieta, albo Ty sie uwolnisz i kiedys o nim zapomnisz.
A tak to co ? On jest Twoim kolega ?
Czy partnerem do lozka ? Po co w tym tkwic, jesli on nie widzi przyszlosci z Toba ? Bedziesz sie z nim spotykala, az pewnego dnia on powie, ze koniec spotkan, bo sobie znalazl inna dziewczyne, ktora ma lepszy charakter od Twojego.A ty nawet nawet nnie bedziesz mogla miec o to pretensji.Bo on uczciwie Cie uprzedzil, ze z Toba spotyka sie tymczasowo.
Lepiej zakonczyc to teraz, bedzie mniej bolalo.A i ama sobie dasz szanse na poznanie kogos, komu Twoj charakter odpowiada.I chce byc z Toba na cale zycie.
Wiesz, wielokrotnie mu o tym mówiłam, że zachowuje się jakby miał mnie w rezerwie, albo zostawi mnie jak znajdzie sobie inną.
On twierdzi, że wymyślam, ale postanowiłam troszkę się "ochłodzić" w stosunku do niego, odciąć.
Najlepsze jest to, że czasem mam wrażenie, że on robi to po to, byśmy nabrali dystansu do tego związku, ale później szybko przypominam sobie o jego słowach.
...bo naprawdę ciężko uwierzyć mu w słowa, kiedy widzę jego czyny...
Jeśli masz siłę, odetnij się. Ja jestem niestety w tej sytuacji, że nie umiem, od miesiąca spotykam się z byłym chłopakiem i zachowuje się wobec mnie jak przed rozstaniem, mówi, że kocha, przytula, jest cudowny. Postanowiłam sobie, że nie zobaczę go przez 2 tygodnie i nie wytrzymałam nawet tygodnia. Tylko nie jesteśmy razem i mam wrażenie, że ta bańka w końcu pęknie, zdarzy się coś, co mnie bardzo zrani. Pozna kogoś innego/wyjedzie, w końcu jest wolny. Pisz jak dajesz sobie radę, trzymam kciuki za Ciebie! I bardzo bym chciała, żeby obydwaj Panowie się opamiętali i wrócili, skoro kochają ![]()
Jeśli masz siłę, odetnij się. Ja jestem niestety w tej sytuacji, że nie umiem, od miesiąca spotykam się z byłym chłopakiem i zachowuje się wobec mnie jak przed rozstaniem, mówi, że kocha, przytula, jest cudowny. Postanowiłam sobie, że nie zobaczę go przez 2 tygodnie i nie wytrzymałam nawet tygodnia. Tylko nie jesteśmy razem i mam wrażenie, że ta bańka w końcu pęknie, zdarzy się coś, co mnie bardzo zrani. Pozna kogoś innego/wyjedzie, w końcu jest wolny. Pisz jak dajesz sobie radę, trzymam kciuki za Ciebie! I bardzo bym chciała, żeby obydwaj Panowie się opamiętali i wrócili, skoro kochają
no nieźle... czasem nie wierzę, że tak się zachowuję. Zawsze byłam silną kobietą, jak facet zrywał, to pytałam "tyle masz mi do powiedzenia? to pa" i odchodziłam. A teraz po prostu... nie potrafię.
Jak na razie milczę, zajmuję się sobą, choć w środku we mnie się gotuje.
Ostatnio jak napisał mi "dobranoc", to zastanawiałam się, czy w ogóle odpisać. Odpisałam po kilku godzinach w nocy.
Czas pokaże, co dalej. Nie będę poruszać na pewno tematu NAS, bo sama rozmowa o tym samym go wkurza, a jak zmieni zdanie, to przecież mi to powie.
Chcę się odciąć, tak jak kiedyś potrafiłam będąc nawet z nim, ale co z tego wyjdzie? Będę pisać.
________
To Ty miesiąc z nim już tak tkwisz? I nadal on nie zmienił zdania?
Karma. Może dojrzejesz.
Karma. Może dojrzejesz.
Jaka karma? ;p Człowieku, jeśli ktoś zrywał, po prostu odchodziłam z dumą. ![]()
..zresztą nie będę się tłumaczyć osobie, która nie czyta ze zrozumieniem. ![]()
Odchodziłaś z tą swoją dumą, bo wchodziłaś w związki zwodnicze i oszukane uczuciowo.
Teraz jesteś po drugiej stronie.
Odchodziłaś z tą swoją dumą, bo wchodziłaś w związki zwodnicze i oszukane uczuciowo.
Teraz jesteś po drugiej stronie.
Czyżby na pewno?
Nie znasz mnie, by to stwierdzić. Nigdy z nikim nie jestem for fun, lub dlatego, że mi się nudzi.
Miałam dwóch poważnych facetów.
Przynajmniej jak z dumą odchodziłam (choć w środku żarło mnie od środka i płakałam), to się odzywał były chłopak, a kobieta im bardziej pokazuje, że jej zależy, to ma przesrane... ;/ niestety mam porównanie i mogę to stwierdzić. ;/
Najwyraźniej dopiero ten ma dopiero to czego potrzebowałaś uczuciowo.
kobieta im bardziej pokazuje, że jej zależy, to ma przesrane... ;/ niestety mam porównanie i mogę to stwierdzić. ;/
Gadanie. Mężczyzna jak okaże emocje, słabość, to jest traktowany jak mięczak, ciota.
Macie dużo większe przyzwolenie na zależność, więc nie rób z siebie ofiary.
Najwyraźniej dopiero ten ma dopiero to czego potrzebowałaś uczuciowo.
natkap napisał/a:kobieta im bardziej pokazuje, że jej zależy, to ma przesrane... ;/ niestety mam porównanie i mogę to stwierdzić. ;/
Gadanie. Mężczyzna jak okaże emocje, słabość, to jest traktowany jak mięczak, ciota.
Macie dużo większe przyzwolenie na zależność, więc nie rób z siebie ofiary.
Nie robię, po prostu wiem z doświadczenia. ![]()
Nie zawsze powiem Ci. Ja lubię jak mężczyzna mówi, co mu na sercu leży, co czuje itd. ![]()
Każdy jest inny i każdy będzie mieć inne zdanie na ten temat.
Możliwe, że masz rację. ...ale nie tylko ma to "coś", co potrzebowałam. ![]()
Mam z nim najpiękniejsze wspomnienia, z nim wszystko przeżyłam tak naprawdę wszystko. Eh, bo się rozmarzę. ![]()
Colt47 napisał/a:Odchodziłaś z tą swoją dumą, bo wchodziłaś w związki zwodnicze i oszukane uczuciowo.
Teraz jesteś po drugiej stronie.Czyżby na pewno?
Nie znasz mnie, by to stwierdzić. Nigdy z nikim nie jestem for fun, lub dlatego, że mi się nudzi.
Miałam dwóch poważnych facetów.
Przynajmniej jak z dumą odchodziłam (choć w środku żarło mnie od środka i płakałam), to się odzywał były chłopak, a kobieta im bardziej pokazuje, że jej zależy, to ma przesrane... ;/ niestety mam porównanie i mogę to stwierdzić. ;/
Natkap, jak odchodziłaś z dumą i się odzywali, to w jakim celu? Chcieli wrócić, czy odzywali się, bo byli ciekawi jak sobie radzisz po rozstaniu? Nie było potem propozycji przyjaźni?
natkap napisał/a:Colt47 napisał/a:Odchodziłaś z tą swoją dumą, bo wchodziłaś w związki zwodnicze i oszukane uczuciowo.
Teraz jesteś po drugiej stronie.Czyżby na pewno?
Nie znasz mnie, by to stwierdzić. Nigdy z nikim nie jestem for fun, lub dlatego, że mi się nudzi.
Miałam dwóch poważnych facetów.
Przynajmniej jak z dumą odchodziłam (choć w środku żarło mnie od środka i płakałam), to się odzywał były chłopak, a kobieta im bardziej pokazuje, że jej zależy, to ma przesrane... ;/ niestety mam porównanie i mogę to stwierdzić. ;/Natkap, jak odchodziłaś z dumą i się odzywali, to w jakim celu? Chcieli wrócić, czy odzywali się, bo byli ciekawi jak sobie radzisz po rozstaniu? Nie było potem propozycji przyjaźni?
Zawsze jak pokazywałam, że szanuję ich decyzję i odchodziłam, nie pokazywałam całego bólu, to odzywali się, byśmy do siebie wrócili, bo tęsknią, bo nie potrafią żyć beze mnie.
A teraz im więcej pokazuję, że chcę być z nim, to spotykać się ze mną chce, ale nie chce wrócić, więc sraka...
Brawo on ... Ma wszystkie korzyści z bycia w związku, a jednocześnie jest wolny jak ptak i nie ma żadnych zobowiązań.
Mega wygodne. Pewnie wielu by tak chciało.
21 2015-06-02 23:04:16 Ostatnio edytowany przez natkap (2015-06-02 23:04:37)
Brawo on ... Ma wszystkie korzyści z bycia w związku, a jednocześnie jest wolny jak ptak i nie ma żadnych zobowiązań.
Mega wygodne. Pewnie wielu by tak chciało.
NO RACZEJ NIE MA JUŻ TEJ WYGODY, bo jak chciał pocałować, to powiedziałam mu, że to zobowiązujące, a przecież nie jestem jego dziewczyną i odpuścił.
Prawidłowo się zachowałaś i nie przestawaj tak robić w ewentualnych sytuacjach tego typu. W ten sposób zyskasz w jego oczach i zmusisz go do podjęcia ostatecznej decyzji.
Prawidłowo się zachowałaś i nie przestawaj tak robić w ewentualnych sytuacjach tego typu. W ten sposób zyskasz w jego oczach i zmusisz go do podjęcia ostatecznej decyzji.
NO NIE WIEM, CZY TAK PRAWIDŁOWO Kochana!
/
Widzieliśmy się dziś po koleżeńsku w sumie i on widział, że nie jestem zadowolona z pożegnania. Dawał mi buziaka w policzek, a później w czoło. To było takie nieswoje. Takie inne, czułam się dziwnie.
Widział grymas i chciał pocałować w usta, ale powiedziałam wtedy "nie rób nic na siłę, jeśli masz później tego żałować. To zobowiązujące".
...ale wybaczcie, musiałam go przytulić.:/
Przy najbliższej okazji postaram się ogarnąć bardziej.
Nie oszczędzał mi komplementów również, ale z jego ust w moją stronę to normalne.
Jeszcze do tego jak wracałam z pracy jakiś gość około 27 lat podjechał do mnie i chciał się ze mną umówić na kawę, bym zostawiła mu namiar do siebie. Powiedziałam mu o tym i stwierdził, że jak zawsze mam wielkie branie.
...ale cóż z tego? nie robi chyba to na niego wrażenia, albo po prostu wie, że nie chce nikogo innego.
Chyba lepiej mieć jakieś zasady niż dawać robić ze sobą to czego ktoś zechce.
25 2015-06-02 23:27:29 Ostatnio edytowany przez natkap (2015-06-02 23:28:57)
Chyba lepiej mieć jakieś zasady niż dawać robić ze sobą to czego ktoś zechce.
No jasne.
...ale najważniejsze, że nie chciałam, by to robił tylko dla mnie.
Rozmawialiśmy o wspólnych wakacjach itd., ale przecież to nie zmieni jego decyzji, więc sama nie wiem do czego te nasze relacje doprowadzą...
Właśnie dlatego napisałam, że prawidłowo. Takie relacje raczej nie doprowadzą do niczego dobrego więc radzę nie pozwolić sobie na to.
lidka9413@wp.pl napisał/a:natkap napisał/a:Czyżby na pewno?
Nie znasz mnie, by to stwierdzić. Nigdy z nikim nie jestem for fun, lub dlatego, że mi się nudzi.
Miałam dwóch poważnych facetów.
Przynajmniej jak z dumą odchodziłam (choć w środku żarło mnie od środka i płakałam), to się odzywał były chłopak, a kobieta im bardziej pokazuje, że jej zależy, to ma przesrane... ;/ niestety mam porównanie i mogę to stwierdzić. ;/Natkap, jak odchodziłaś z dumą i się odzywali, to w jakim celu? Chcieli wrócić, czy odzywali się, bo byli ciekawi jak sobie radzisz po rozstaniu? Nie było potem propozycji przyjaźni?
Zawsze jak pokazywałam, że szanuję ich decyzję i odchodziłam, nie pokazywałam całego bólu, to odzywali się, byśmy do siebie wrócili, bo tęsknią, bo nie potrafią żyć beze mnie.
A teraz im więcej pokazuję, że chcę być z nim, to spotykać się ze mną chce, ale nie chce wrócić, więc sraka...
Ciekawe czy w tym przypadku też by tak było, gdybyś urwała kontakt. Teraz pewnie jak ja czujesz, że nie masz wyjścia, bo nie chcesz go stracić zupełnie, więc go widujesz, ale też nie jesteście parą. Pułapka...
Chcę go do siebie przekonać, ale coraz bardziej odczuwam, że powinnam powiedzieć mu "podjąłeś decyzję, a ja tak żyć nie mogę".
Ta relacja stanie się toksyczna jeśli jej nie zakończysz.
Tyle, że to on do mnie pierwszy dzwoni.
Ja od rozstania pierwsza nie zadzwoniłam, nie napisałam nic.
Czekam tylko na jego ruch.
To, że wasz kontakt wynika tylko z jego inicjatywy to za mało, nie powinnaś dopuszczać go zbyt blisko siebie.
Ewcia, masz rację, nie dopuszczam go do siebie.
..ale czy to w ogóle coś zmieni?:)
Myślę, że pogrywa sobie z Tobą, a jeśli nie zgodzisz się na to odpuści to, do czego dąży czymkolwiek to jest. Powinnaś być konsekwentna, a ja trzymam za Ciebie kciuki.
Pogrywa sobie ze mną? Co w ogóle masz na myśli?:)
Wczoraj jak usłyszał, że byłam ze znajomymi w pewnym miejscu na dworze na piwie, to aż mu oczy wyszły i powiedział " taaaaaak? no ładnie..." Znowu wyczułam zazdrość, no ale sytuacja nadal taka sama.
kochana ja się nie odzywam pierwsza w ogóle.
Przeważnie po rozstaniu partnerzy unikają kontaktu ze sobą lub redukują go do zera co jest zrozumiałe, a Twoja sytuacja jest dość niecodzienna. Nie mam na myśli niczego konkretnego, ale z jakiegoś powodu pilnuje, żebyście mieli ten kontakt więc musi mieć w tym jakiś cel, a nawet nasuwa mi się myśl, że ma nieczyste intencje.
Chodzi Ci o sex?
jego znajomi zazwyczaj mają dobry kontakt z byłymi, więc wiesz...
Poza tym powiedział mi po rozstaniu, że mnie kocha bardzo i bez problemu możemy się widywać.
I na razie nie widzi nas w przyszlosci, ale czas pokaze, bo nie jest wrozka.
W dobrym kontakcie z osobą, z którą kiedyś było się w związku chyba nie ma nic złego, ale nie od razu po rozstaniu. Wtedy przychodzi czas na jego przeżywanie, które boli, a u niego nie widać takich objawów więc nie musi chodzić o seks, ale ta sytuacja jest dziwna jak dla mnie.
Myślałam, że może chce zdystansować mnie do siebie, by cieszył się ze związku jak kiedyś, bym i ja się ogarnęła jakoś,
ale nie będę sobie nic wmawiać, w końcu podjął decyzję.
Jestem w trybie milczącym, zobaczymy, co dalej...
Boziu, ale tęsknię...a wiem, że nic nie mogę zrobić.
muszę udawać twardą...
Zadzwonił, znowu się przypomniał... Rozmowa bardzo miła.
Myślicie, że dzwoni, zaprasza mnie gdzieś, bo liczy na zmiany w związku, czy po prostu koleżeńsko?
Rozmyślaj dalej, to będzie boleć mocniej.
Albo postawisz sprawe jasno, czyli chłopie, dzwonisz bo wracamy do siebie, czy dzwonisz bo ci sie nudzi i chcesz koleżanki do towarzystwa.
Zacznij być dojrzała, to i przestaniesz tak histeryzować.
A znasz powód rozstania? ![]()
Nie chcę koloryzować, wymyślać historie, ale może on chce do mnie wrócić tyle, że jak zaczniemy "normalniej" się zachowywać, jak na początku związku, kiedy mieliśmy do siebie większy dystans.
43 2015-06-04 17:51:47 Ostatnio edytowany przez natkap (2015-06-04 17:52:28)
To bez sensu... On sam nie wie, kim dla niego jestem.
Jak zadaje mu to pytanie, to jest cisza, bo wie, że nie jestem dla niego koleżanką.
Plany na wakacje, na wyjazdy różne, a nie potrafi nawet powiedzieć, czy chce starać się jeszcze o nas.
Ciągle gada, że nie zmienił zdania, ze jak na dzień dzisiejszy nie widzi naszej przyszłości, że nie pasujemy do siebie.
Gdy mu powiedziałam, że robi mi nadzieję pisząc do mnie, odzywając się, bo to znaczy, że myśli o mnie,
to przeprosił za to. Potrafi przytulić, dotknąć mnie, złapać za rękę, ale nie potrafi powiedzieć, co dalej...
Mam dość tego odrzucania, to mnie zbyt boli.
Wróciłam do domu i znowu luźno napisał do mnie...
Napisałam mu "żegnaj".
Żegnam kogoś, kogo kocham.. nie mam wyjścia.
Dziękuję każdemu za wsparcie.
I dobrze.Bo spotykajac sie z nim, to tak jakbys posypywala sola jatrzaca sie rane.Bedzie bolalo dluzej i mocniej.
A tak szybciej sie zablizni.I co Ci takie spotkania daja ? Patrzec na osobe, ktora kochasz, a ktora nie chce z Toba byc ? Taki tymczasowy chlopak ? Nawet szczerze nie mozna porozmawiac.O swoich smutkach, radosciach.Planach.Po co ? Jak jego ma nie byc w Twojej przszlosci.
Racja, tyle, że on wczoraj do mnie ciągle wieczorem wydzwaniał.
Nie po to, by zmienić zdanie oczywiście, tylko już bał się, że gdzieś polazłam pewnie i zazdrosny był...
A co go obchodzi, czy poszlas, gdzie poszlas i z kim poszlas ? Przeciez nie jestescie razem.
Mysle, ze powinnas wychodzic, nawet i po to, zeby sie zastanowil, czego chce.
Wjedz mu na ambicje, powiedz, ze wlasciwie to powinnas mu podziekowac, ze Cie zostawil, bo dopiero teraz zyjesz,masz okazje poznac wartosciowych ludzi.
Nie no aż taka chamska nie będę.;p
On zazwyczaj dzwoni wieczorami, bo się boi chyba...
A no taki typ człowieka z niego. Poza tym on nadal mnie kocha.
Wczoraj nie odbierałam od niego kilka telefonów, ale napisał mi wiadomość, że to bardzo ważne.
Ok, odbieram. A on wywiad śledczy przeprowadza ze mną...
Dopytuje, co takiego ważnego ma mi do powiedzenia, a on " a bo nie odpisałaś mi na fb, a ja tam pytanie Ci zadałem."
Nie odpisałam mu na pytanie retoryczne. Napisałam mu przecież "żegnaj", a on dopytywał, czy już się nie zobaczymy i niby to takie ważne było...
Powiedz mu, ze nie chcesz z nim kontaktu, bo ciagle cos do niego czujesz.A skoro nie mozecie byc razem, to chcesz o nim zapomniec jak najszybciej.
On to wie. ![]()
Zastanawia mnie tylko jedno...
Po co to robi, jeśli nie chce ze mną być?
Myślicie, że wróci pomimo tego, co mówił?
50 2015-06-05 15:14:02 Ostatnio edytowany przez lidka9413@wp.pl (2015-06-05 15:16:21)
On to wie.
Zastanawia mnie tylko jedno...
Po co to robi, jeśli nie chce ze mną być?
Myślicie, że wróci pomimo tego, co mówił?
Ja myślę, że jeśli nawet miałby wrócić, to musi minąć więcej czasu, by sam zrozumiał o co mu chodzi. Na razie zachowuje się jak pies ogrodnika i kontroluje Cię, choć nie ma do tego prawa, bo nie jesteście razem. Wszystko robi tak, jakbyście byli, tylko on temu zaprzecza...Moim zdaniem to jest bardzo możliwe, że jeśli odetniesz się od niego, to on zacznie wariować i zauważy, że nie ma już was, jesteś tylko Ty i on osobno i wtedy będzie już wiedział, kim dla niego jesteś lub kim chce żebyś była.
natkap napisał/a:On to wie.
Zastanawia mnie tylko jedno...
Po co to robi, jeśli nie chce ze mną być?
Myślicie, że wróci pomimo tego, co mówił?Ja myślę, że jeśli nawet miałby wrócić, to musi minąć więcej czasu, by sam zrozumiał o co mu chodzi. Na razie zachowuje się jak pies ogrodnika i kontroluje Cię, choć nie ma do tego prawa, bo nie jesteście razem. Wszystko robi tak, jakbyście byli, tylko on temu zaprzecza...Moim zdaniem to jest bardzo możliwe, że jeśli odetniesz się od niego, to on zacznie wariować i zauważy, że nie ma już was, jesteś tylko Ty i on osobno i wtedy będzie już wiedział, kim dla niego jesteś lub kim chce żebyś była.
Nie ukrywam, że boję się, że z czasem może mieć mnie gdzieś...;/
..ale nie mam wyboru.
Wczoraj w nocy znowu się przypomniał.
Wysłał mi na komórkę wiadomość o treści "zawsze to mówiłem, więc i tym razem... dobranoc
"
Nie odpisałam, bo to kolejna zaczepka z jego strony.
Musi przecież pamiętać, że zerwałam kontakt z nim tylko dlatego, że nie potrafił się określić, co dalej z nami...;/
Natkap śledzę Twoją historię od momentu gdy skomentowałaś moją (odejście narzeczonego po ponad 5 latach..) ciekawi mnie jak sie Tobie losy potoczyły? Podjęliście jakieś kroki?
Przeciez typ ewidentnie trzyma Cie na smyczy. A Tobie sie ta smycz podoba, bo podswiadomie tworzysz sobie jakas namiastke zwiazku. Toksyczne zaczyna sie to robic, jak ktos juz wyzej slusznie zauwazyl.
Urwij sie, zredukuj kontakt, daj mu szanse na refleksje. Jak zadzwoni, powiedz ze nie mozesz rozmawiac, bo wychodzisz. Jak zadzwoni znowu, to nie odbieraj. Jak po raz kolejny i zapyta dlaczego nie odbieralas, powiedz ze bylas zajeta. Niech mysli, niech rozkminia. I nie wdawaj sie w dyskusje, krotkie pilki. Nie po chamsku, grzecznie, ale konsekwentnie. Ta konsekwencja u Ciebie lezy. Mowisz mu 'zegnaj' po czym dalej z nim rozmawiasz. A on juz sobie przestal z Twoich slow robic cokolwiek, bo mu na to pozwolilas. Wyrob sobie na nowo autorytet, pokaz ze jestes dojrzala i wiesz czego chcesz.
55 2015-06-21 15:37:07 Ostatnio edytowany przez natkap (2015-06-21 16:08:46)
PROSZĘ ZOBACZYĆ, KIEDY TEMAT DODAŁAM I KIEDY PRZESTAŁAM O SWOJEJ SPRAWIE TU PISAĆ.
Oliwka nie pisałam tu wszystkiego. Ja się nie odzywałam kilka dni z rzedu, a on sam pisał.
Ani słowa nie napisałam, więc konsekwentnie się zachowywałam. :*
Zerwałam z nim kontakt na 100%, ale on nie dawał za wygraną.
Ciągle szukał ze mną kontaktu.
Powiedziałam mu, że jestem dorosłą kobietą, która jak już jest z mężczyzną to myśli o związku przyszłościowo
i jeśli nie chce być ze mną na dłużej - niech odpuści + że jeśli raz zerwie, nie będzie już powrotów, bo nie mam 5 lat.
Dziś znowu ze sobą jesteśmy i pracujemy nad naszymi relacjami.
Niekiedy jest miodowo, niekiedy mniej miodowo, ale lepsze relacje niż wcześniej.
56 2015-06-23 17:35:01 Ostatnio edytowany przez rakija (2015-06-23 17:37:04)
A swistak siedzi i zawija sreberka .
Oby swistak nie mial racji
.Powodzenia .
A swistak siedzi i zawija sreberka .
Oby swistak nie mial racji
.Powodzenia .
Sądzisz, że jestem trollem?
Spoko...
Jakbym chciała to zrobić, założyłabym bloga. ![]()
58 2015-06-23 18:02:13 Ostatnio edytowany przez Colt47 (2015-06-23 18:03:01)
I tak cie rzuci a pozniej powiesz ze drugi raz tego błędu nie popełnisz, a potem osmy i czterdziesty. Jak nie chcesz w wieku 40 lat wpasc tu jako kochanka ze swoja tragiczniekomiczna historia to lepiej popracuj nad soba.
59 2015-06-23 18:07:18 Ostatnio edytowany przez natkap (2015-06-23 18:35:25)
I tak cie rzuci a pozniej powiesz ze drugi raz tego błędu nie popełnisz, a potem osmy i czterdziesty. Jak nie chcesz w wieku 40 lat wpasc tu jako kochanka ze swoja tragiczniekomiczna historia to lepiej popracuj nad soba.
hahhhaha co za żal, a Ty wróżką jesteś, że widzisz przyszłość? ![]()
Mój facet ma wady, ale nigdy by nie romansował z kimś innym będąc ze mną, bądź nie zdradziłby mnie.
Mam ku temu powody, by tak twierdzić. ![]()
Zartujesz ? Nie o trolilngu myslalam ,raczej o nawijaniu makaronow na uszy ,i lykaniu jak pelikany kazdej bzdury .
Ale spokojnie .
Twoje zycie ,twoj wybor .
Calkowita odmiana po paru tygodniach .
Powtarzam ,twoje zycie i nadal twoj wybor .Powodzenia
.
61 2015-06-23 20:48:34 Ostatnio edytowany przez natkap (2015-06-23 20:49:57)
Zartujesz ? Nie o trolilngu myslalam ,raczej o nawijaniu makaronow na uszy ,i lykaniu jak pelikany kazdej bzdury .
Ale spokojnie .
Twoje zycie ,twoj wybor .
Calkowita odmiana po paru tygodniach .
Powtarzam ,twoje zycie i nadal twoj wybor .Powodzenia.
Aha, kurczę to sorry - źle zrozumiałam. :*
Tak sądzisz? ... że łykam wsio, co mi powie?
No nie w zupełności. ![]()
Wiesz, to nie jest związek kilku miesięczny, tylko ponad 3 letni i chyba nie starałby się mieć ze mną kontakt i nie wróciłby do mnie, gdyby mu nie zależało.
Też nie jestem jakaś naiwna i ślepo wierząca w to, co ktoś mi powie.
Patrzę na czyny.
Wiem, że chcesz dobrze, ale mam nadzieję, że mu nie odwali już.
Och zesz
.Przykro mi ,stara jestem .Mam za soba i zycie kolo trzydziestki w małzenstwie i rozwod .Stronnicza jestem .Pewnie juz dawno zapomnialam czym sie rzadza te pierwsze milosci .
Takie Wasze zycie ,ze na wlasnych bledach musicie uczyc sie .Czasem wydaje mi sie ,ze jak powiem ,ze nie tak ,to zatrzymacie sie .l
Jednak same musicie nauczyc sie szacunku do siebie .
Tyle i aż tyle .Masz to na co pozwalasz .
Och zesz
.Przykro mi ,stara jestem .Mam za soba i zycie kolo trzydziestki w małzenstwie i rozwod .Stronnicza jestem .Pewnie juz dawno zapomnialam czym sie rzadza te pierwsze milosci .
Takie Wasze zycie ,ze na wlasnych bledach musicie uczyc sie .Czasem wydaje mi sie ,ze jak powiem ,ze nie tak ,to zatrzymacie sie .lJednak same musicie nauczyc sie szacunku do siebie .
Tyle i aż tyle .Masz to na co pozwalasz .
Tak, szacunek do własnej siebie jest najważniejszy!
Wiesz, sama nie wiem, co czas pokaże.
To też nie jest tak, że człowiek zmienia się na suuuuper człowieka w związku, na bardzo poprawnego po przerwie,
ale jak na razie nie narzekam.
Strach jest, ta niepewność, ale jestem dobrej myśli.
U nas jedynie brakuje nam stabilizacji.
będzie dobrze pierwsze kilka miesiecy. bedziecie mieli meisiac miodowy
a potem pieprznie z podwojna siłą ![]()
do "usłyszenia" za rok, może dwa ...
będzie dobrze pierwsze kilka miesiecy. bedziecie mieli meisiac miodowy
a potem pieprznie z podwojna siłą
do "usłyszenia" za rok, może dwa ...
Bardzo chamskie, ale spoko... ![]()
Sama nie wiem, co będzie jutro, a Ty wiesz, że już miesiąc miodowy będziemy mieć. ;p
Miłość to wzloty i upadki. Nie mamy za sobą zdrad, czy romansów, czy Bóg wie czego.
Szanujemy nasz związek i się kochamy.
Nie było kolorowo, ale układa się.
Wiesz, ja też nie wiem, czy będziemy już na zawsze.... Tego nikt nie wie.
Może jeszcze napiszę tu z problemem swoim, może nie... czas jest tu wykładnikiem.