Witam Wszystkich,
Zdecydowałam się napisać na forum bo czuję, że oszaleje.
Ponad miesiąc temu zostawił mnie facet. Tak wiem temat pewnie oklepany jednak nie umiem sobie z tym poradzić.
Próbowałam już wszystkiego co mi radzili, zawierałam nowe znajomości, spotykałam się ze znajomymi, czytałam książki, starałam się coś robić żeby o nim nie myśleć, oczywiście zerwałam z nim wszystkie kontakty, nie mam pojęcia gdzie jest i co teraz robi a w mojej głowie siedzi skutecznie i nie zamierza się wynieść. Nawet już próbowałam sobie przypomnieć jakie ma wady niestety ma ich niewiele więc to wcale nie pomaga.
Wiem, że minęło mało czasu i pewnie potrzebuję więcej ale czuję się coraz gorzej zamiast lepiej. Wstaję i od razu mam w myślach jaki ten świat jest beznadziejny, jak nie mam ochoty żyć i szkoda, że się w ogóle obudziłam.
Czasami przychodzą mi do głowy takie rzeczy, że aż wolę ich tu nie wypisywać.
Nie poznaję sama siebie. Z radosnej, optymistycznej dziewczyny, kochającej życie stałam się zdołowaną marudą. Zawsze powtarzałam każdemu, że szczęście zależy tylko od nas samych nigdy od drugiej osoby a teraz sama nie umiem się do tego odnieść.
Chciałabym gdzieś wyjechać, zawsze podróże sprawiały, że czułam się szczęśliwa ale na razie nie mogę, praca nie pozwala. Już nie mam na siebie pomysłów.
Czuję, że potrzebuję porządnego wsparcia a z drugiej strony głupio mi codziennie zadręczać znajomych tym jak się fatalnie czuję.
Pisząc tu chciałam wyrzucić z siebie te negatywne odczucia i trochę zrobiło mi się lżej
Pewnie długo to nie potrwa ale nawet dla chwili spokoju warto było się wygadać.
Powiedzcie mi jak Wy sobie radzicie w takich sytuacjach?
A może tu tylko potrzebny jest czas i należy czekać aż będzie lepiej?
Wszystkie pomysły i rady chętnie przeczytam ![]()
Dziękuję za każdą odpowiedź i pozdrawiam.