netkobietyWszystkie działy
Samotność

Wyprowadzka z Warszawy do małego miasta i depresja

1 odpowiedź5 204 wyświetleniazałożony przez tulka, 31.05.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Wyprowadzka z Warszawy do małego miasta i depresja

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 2 ]

1 Ostatnio edytowany przez tulka (2015-05-31 15:52:52)

Temat: Wyprowadzka z Warszawy do małego miasta i depresja

Kilka miesięcy odeszłam z pracy w korporacji w Warszawie. Decyzję podjęłam w jednej chwili, bez dłuższego zastanowienia, chociaż myślałam już o tym od dawna, ale nie mogłam się zebrać na odwagę, żeby rzucić pewną posadę, bo potrzebowałam pieniędzy. Nie mam żadnej rodziny, tylko samych znajomych i małą grupę przyjaciół. Początkowo byłam pozytywnie nastawiona, byłam pewna, że z moim wykształceniem (ukończone 3 kierunki studiów), ponad 8 letnim doświadczeniem, dzięki temu, że jestem elastyczna, żadnej pracy się nie boję i mam znajomości szybko znajdę pracę. Rzeczywistość mnie jednak przerosła. Oszczędności dość szybko zaczęły topnieć - z czegoś przecież musiałam żyć i opłacać mieszkanie, kredyty. Wysyłałam CV wszędzie, gdzie się da; najpierw tam gdzie chciałabym pracować, po miesiącu wszędzie. Po dwóch miałam nawet rozmowę w KFC. Wiele osób mi mówiło, że mam zbyt wysokie kwalifikacje i nie mogą mnie zatrudnić. CV zmieniłam, wyrzucając z niego połowę doświadczenia i wykształcenia, co też niewiele dało. Potrzebowałam pracy na już, a mimo że mieszkałam w Warszawie (gdzie teoretycznie jest praca od ręki) nikt mnie nie chciał. Z pomocą przyszedł mój kolega, który powiedział, że może załatwić mi  pracę i to od zaraz u swojego byłego szefa, bo kogoś takiego jak ja potrzebuje - jest tylko jeden warunek - muszę wyprowadzić się do małej mieściny na drugim końcu Polski. Pojechałam na drugi dzień na rozmowę kwalifikacyjną i zdecydowałam, że rzucam Warszawę. Spakowałam się przez weekend, przez internet załatwiłam sobie stancję i już w poniedziałek byłam w nowym miejscu zamieszkania.

Mieszkam już tu od trzech miesięcy i złapałam depresję. Nie potrafię się tu odnaleźć, wszystko jest takie inne... Czuję, jakbym cofnęła się o 15 lat, ludzie mają kompletnie inne pojęcie o życiu niż ja, nie są otwarci na zmiany, nie rozwijam się przy nich. W mieście nic nie ma, jedyną atrakcją jest Biedronka, a większe miasto 1,5 godz. jazdy ode mnie. Warszawa przyzwyczaiła mnie do innego trybu życia - kino co tydzień, teatr co najmniej raz w miesiącu, wypady za miasto i na miasto, komunikacja miejska na wyciągnięcie ręki o każdej porze, pełno ludzi na ulicy, anonimowość. Nie chcę, żebyście mnie źle zrozumieli - nie traktuję stolicy jako coś wspaniałego, a inne miasta jako coś gorszego - chodzi mi przede wszystkim o przyzwyczajenie się do pewnego rytmu życia i ludzi, którzy w Warszawie są dość specyficzni.

Już pierwszego dnia, mimo, że byłam przyjaźnie nastawiona, słyszałam kąśliwe uwagi: że co ja tu robię, że pewnie szybciej stąd wyjadę niż przyjechałam, że każdy stąd marzy o Warszawie, a ja nie wiem co zrobiłam (to szef im powiedział, że przyjeżdżam z Warszawy). Starałam się uprzejmie wytłumaczyć, że wyjazd z Wawy był moją świadomą decyzją i nie jest to dla mnie wyrok, że wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma. Dziewczyna, której do pomocy mnie zatrudniono, bo ma za dużo obowiązków; mimo że była miła, to wyraźnie mi powiedziała, żebym nie liczyła na to, że odbiorę jej pracę, bo ona na to nie pozwoli. Nigdy nie miałam takiego zamiaru, nawet przez myśl mi to nie przeszło - co jej powiedziałam, ale usłyszałam, że ona zna takie miastowe jak ja. Absolutnie się nie wywyższam z tego powodu, że mieszkałam w Warszawie, że mam większą wiedzę od niej (czego raczej nie okazuję).  Najgorsze, że wynegocjowałam z szefem pewną stawkę, okazało się że jest to sporo więcej niż zarabiają w jego firmie. O tym ile zarabiam wiedzą wszyscy od szefa. Powiedziałam mu, że mi się to nie podoba i że w poprzednim miejscu pracy miałam nawet zapisaną w umowie klauzulę, że obowiązuje mnie w tej kwestii tajemnica. Zrobił wielkie oczy i powiedział, że to nie Warszawa i że to tutaj normalne, że takie sprawy nie są tajemnicą.

Nie znam tu nikogo, wszyscy znajomi są daleko, i mimo że często do siebie dzwonimy, to jednak nie to samo, co częste spotykanie się w pracy czy po pracy. Przez to wszystko mam depresję. Nie pozwala mi ona na normalne funkcjonowanie, jestem ciągle rozkojarzona, nie mogę praktycznie nic zapamiętać. Teraz jest czas, który powinnam wykorzystać na pokazanie się szefowi z jak najlepszej strony, tymczasem jest na odwrót. Czuję ogromną presję, że muszę dać z siebie wszystko, że nie chcę zawieść kolegi, który za mnie ręczył. Nie daję sobie rady z obowiązkami. Z pewnej siebie dziewczyny zagoniono mnie w kozi róg. Zmieniłam całkowicie branżę, uczę się wszystkiego od początku. Nikt nie chce mi nic wytłumaczyć, kąśliwie pytają: to nie miałaś tego na studiach? - notabene skończyłam zupełnie inne kierunki, które mogą mi pomóc w wykonywaniu obecnej pracy, ale na pewno mnie do niej nie przygotowały. Wszystko nadrabiam sama. Ponadto przerasta mnie to, że tutaj świat rządzi się prawami rodem z PRL: żeby załatwić coś w urzędzie (co też należy do moich obowiązków) trzeba iść z bombonierką, powołać się na znajomość z tym czy z tamtym; wypłatę dostaję do ręki, po kilkukrotnym przypominaniu szefowi; nie mam umowy, panie w sklepie są gorsze niż Kisielowa z M jak miłosć; wzbudzam ogólną sensację jako nowa w mieście, co mnie przytłacza. Tęsknię za Warszawą i za tamtym życiem sad Cały czas rozsyłam CV z nadzieją, że ktoś da mi szansę. Nie mogę rzucić tej pracy, bo zostanę bez pieniędzy a nie ma mi kto pomóc. Najgorsze jest to, że już w siebie nie wierzę i jestem z tym sama sad Może ktoś z Was był w podobnej sytuacji?

2

Odp: Wyprowadzka z Warszawy do małego miasta i depresja

Poszukaj sobie innej pracy, a przede wszystkim innego środowiska.
Małe miejscowości są baaardzo specyficzne, jeśli chodzi o mieszkańców. Nie zmienisz ich mentalności. Nawet gdy nie kryje się za ich zachowaniem złośliwość, to czują się zagrożeni przez sam fakt twojego przyjazdu - są uprzedzeni.
Jeszcze kwestie finansowe pogarszają sprawę, przez sam fakt wyższych zarobków inni pracownicy czują się przez ciebie zagrożeni, że niby jesteś lepsza i się szarogęsisz. Zapewne wiele pracy tam także nie ma, co sugeruje twoja wypowiedź o koleżance i 'wygryzieniu ze stanowiska'. Wszystko razem się kumuluje, nie dosyć że jest tak odmienne to i jeszcze pewnie co chwila ktoś tam wbija swoją szpilkę.

Wyjedź z tej mieściny na doładowanie baterii, chociaż na kilka godzin -  teraz jest pogoda, nad jakieś jezioro, na wycieczkę rowerową, może w sąsiedniej miejscowości mają jakieś grupy fitness czy inne tego typu pozwalające poznać innych ludzi a jednocześnie takich, którym nic do ciebie i nie potrzebują wielce wiedzieć że przyjechałaś z W-wy.

Posty [ 2 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Wyprowadzka z Warszawy do małego miasta i depresja

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026