Witam. Chciałabym poznać opinię na temat tego jak u Was wyglądają relacje w związku. W moim poprzednim związku iskra wypaliła się po 2 latach. Facet zaczął nagle interesować się innymi kobietami, a ja mimo wszelkiego starania i wyglądania atrakcyjnie nic nie mogłam zrobić. Aktualnie mam jakiś uraz. Boje się wejść w kolejny związek bo będzie mnie czekało to samo. Dlaczego tak się dzieje ze na początku facet jest w stanie wskoczyć w ogień za kobieta, a później zaczyna być ona dla niego neutralna?
Jak pozbyć się mojego strachu przed kolejnym związkiem?
1 2015-05-27 11:18:50 Ostatnio edytowany przez edytka11 (2015-05-27 11:20:46)
Podobne tematy
Masz zaniżoną samoocene?
heh to czasami wybranie innych priorytetów. Zwyczajnie poznajemy kobiete swojego życia, układa się w myślach faceta dobrze, to wtedy jak już ma to co chciał, rozwija się w pracy, ucieka w pasje ale nie jest tak, że wszyscy robimy to bo tacy jesteśmy. Zwyczajnie dość często nie rozmawia się o problemach, odczuciach, potrzebach, gromadzimy je w sobie do momentu aż balon pęka i ciężko coś złapać bo jest tego dużo. Zwyczajnie robimy coś zbyt późno, czasem ze względu na nieświadomość facetów.
W moim pierwszy związku 2 letnim z mojej strony się nic nie wypaliło. Po prostu ona zerwała, gdyż chciała zasmakować innego życia. Nie ma się co dziwić, w końcu byliśmy dziećmi. ja miałem 17 ona 14, rozstalismy się mając 19 i 16.
W drugim związku 3 letnim, byłem gotowy w ogień skoczyć za dziewczyną, ale się to wypaliło i stała się neutralna. Już piszę dlaczego...
Byłem ślepo zakochany i na wszystko przymykałem oko. Mimo, że ona zawiniła to zawsze ja starałem się wszystko załagodzić, naprawić i się starać by było dobrze (przez 3 lata nigdy nie przyznała się do jakiegokolwiek błedu, nie przeprosiła ani razu, choć powodów miała wiele).. Zawsze w jej mniemaniu to ja byłem wszystkiemu winien, gdy ona zrobiła coś źle, starałem się jej wyjaścić co czuję podając przykład co ona by odczuwała gdybym ja tak postąpił.. Zawsze było "ale to co innego"... hmmm nie przedłużając historii.... kiedyś wyszło coś co sprawiło że coś we mnie pękło, ale mimo to byliśmy razem tylko ja stałem się obojętny. Po pewnej sytuacji zacząłem sobie wszystko uświadamiać i przestałem się starać by było dobrze. Po ok 4 miesiącach takiej obojętności z mojej strony związek zakończył się definitywnie. Nie zerwałem ani ja, ani ona. Tak samo z siebie wyszło. Co najciekawsze...cieszyłem się, że tak się stało. od pierwszej minuty czułem ulgę, że już nie jesteśmy razem, ani przez chwilę nie odczuwałem smutku ani przez myśl nie przeszło mi "szkoda, że tak wyszło". Byłem szczęsliwy, cieszyłem się, że się uwolniłem od tego związku
Mysle, ze boisz sie wejsc w nowy zwiazek z obawy przed opuszczeniem. Dlatego nie chcesz sie angazowac zeby pozniej sie nie rozczarowac. To calkiem normalne. Jak sie zakochasz to obawy powinny ustapic:-)
Właśnie dokładnie, miłość przełamuje bariery, masz wolną drogę i kwestia ułożenia w glowie. Gorzej jak miałabyś dylemat będą w związku, a obawy przed wejściem w nowym. Hm nie wszyscy są źli, znajdą się na tym świecie perełki ![]()