netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Niesamowita fascynacja, lecz ona ma chłopaka

35 odpowiedzi12 526 wyświetleńzałożony przez tiririri, 26.03.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Niesamowita fascynacja, lecz ona ma chłopaka

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 36 ]

1

Temat: Niesamowita fascynacja, lecz ona ma chłopaka

Witam.

Piszę, ponieważ chciałbym, abyście w miarę obiektywnym okiem spojrzały na moją sytuację i odpowiedziały na kilka dręczących mnie pytań. Może najpierw krótka historia:

Całkiem niedawno zmieniłem kierunek studiów, więc postanowiłem również rozszerzyć swój krąg towarzyski nawiązując nowe znajomości w grupie. "Przytuliłem się" do sympatycznej kliki osób znających się wcześniej i zacząłem z nimi rozmawiać, chadzać na kawki itd.

Pewnego dnia na jednej z takich kawek zdarzyło się tak, że wszyscy pozostali uczestnicy spotkania musieli się rozejść, a w kawiarni zostałem tylko ja i ona. Myślałem, że nawet nie będziemy mieli o czym rozmawiać, ale okazało się, że przegadaliśmy dobre parę godzin. Wiedziałem, że ma chłopaka - już od kilku lat - więc nawet nie patrzyłem na nią w "ten" sposób. Wydawało mi się, że to całkiem fajnie, że można w tak niepozorny sposób zyskać nową koleżankę, ale też po tym spotkaniu nie sądziłem, że nasza znajomość potoczy się tak intensywnie.

Zaczęliśmy spotykać się coraz częściej. Najpierw jedynie w okolicznościach towarzyskich (domówki, imprezy w klubach), potem, bardzo szybko, przeszliśmy do etapu, kiedy woleliśmy spotykać się sami niż w większej grupie. Wszystko to pozostawało niewymówione, po prostu chodziliśmy na spacery, rozmawialiśmy. Jakby to było naturalne, że, kiedy się widzimy, to w cztery oczy. Dużo pisaliśmy na komunikatorze. Zanim się obejrzałem, zorientowałem się, że nigdy w życiu nie poznałem osoby, która jest do mnie tak podobna, przed którą tak szybko się otworzyłem. Potrafiła mnie wzruszyć i w zasadzie tylko przy niej przestawałem być śmieszno-gorzkim ironistą. Ona też się przede mną otworzyła. Narodziła się między nami ogromna intymność. Wystarczyło jedno moje słowo - natychmiast gotowa była się spotkać. Wystarczyło jej słowo - byłem gotów. Spędzaliśmy razem każdą wolną chwilę, była między nami ogromna chemia.

Zauważyłem, że potrafię widzieć się z nią parę godzin, potem parę godzin pisać na komunikatorze, a potem jeszcze o niej rozmyślać. Wyzwoliła we mnie pokłady dawno uśpionych uczuć. Jestem świadom tego, że ja w niej też, choć wciąż mówiliśmy o przyjaźni. Wystarczył miesiąc intensywnej znajomości, a ja zacząłem myśleć, że takie coś nigdy mi się nie zdarzyło, że mogłaby być miłością mojego życia.

Ale zdałem sobie też sprawę z tego, że ona przecież ma wieloletniego chłopaka, którego zdążyłem poznać. I choć, może to subiektywne, widziałem, że do siebie nie pasują, nie mogłem jej niczego sugerować, bo byłoby to nie w porządku zwłaszcza w momencie, kiedy naprawdę przeżywają kryzys.

W końcu postanowiłem wyznać jej moje niewypowiedziane dotąd uczucia i zakończyć nasze spotkania, jako że nie byłoby to fair względem jej chłopaka, kiedy z mojej strony nie może liczyć jedynie na przyjaźń. Zareagowała panicznie. Widać było, że sytuacja ją przerasta, że nie jest ze mną szczera. Postanowiliśmy przystopować naszą relację.

Kilka dni później spotkała się ze mną. Powiedziała, bardzo pokrętnie - bo wiem, że towarzyszyła jej świadomość tego, że jest nie w porządku co do swojego chłopaka - że z jej strony to też nie była czysta przyjaźń. Widziałem jej pełną wątpliwości twarz. Nie naciskałem na żadne deklaracje. Postanowiliśmy, że zastopowanie tego, co między nami, jest jedynym rozwiązaniem.

Teraz moje pytania:
1. Gdyby zdecydowała się zerwać ze swoim chłopakiem, oznaczałoby to wywrócenie jej życia do góry nogami. Myślicie, że taka komunia dusz jest warta tak odważnych kroków?
2. Czy da się coś zbudować na gruzach poprzedniego związku? Czy może jednak w normalnych relacjach potrzebny jest ten bufor samotności, który występuje po zakończeniu związku, przed narodzeniem się kolejnego uczucia?
3. Czy któraś z Was zostawiła kiedyś kogoś dla kogoś innego? Jak to się potoczyło?
4. Nie jestem pewien, czy będę potrafił tak po prostu dać sobie spokój, choć nigdy o nikogo nie walczyłem. To cudowna dziewczyna, bardzo inteligentna, piękna. Ten magnetyzm, który między nami się pojawił, nie daje mi spokoju. Jestem gotowy na nią, jestem singlem. Mam uporządkowane życie uczuciowe. Ona nie. Chcę dać jej teraz czas na przemyślenie jej położenia, bo niełatwo jest podjąć decyzję o ewentualnym rozstaniu. Czy jeśli tej decyzji nie podejmie sama, to czy w ogóle jest sens jakiejkolwiek walki o nią?
5. Czy wierzycie w taką możliwość, że ktoś może z kimś być z przyzwyczajenia, z troski o to, co się stanie po rozstaniu, a w międzyczasie trafia tego kogoś strzała amora, po czym jest w stanie porzucić swoje ustabilizowane życie dla czegoś niepewnego? Czy powinienem zostawić to jej wyłącznej interpretacji, czy o czymś ją zapewnić, do czegoś ją skłonić?

Pogubiłem się. Zawsze starałem się w uczuciach postępować fair. Odszedłem od swojej poprzedniej dziewczyny nie w momencie, kiedy kogoś poznałem, lecz z powodu świadomości, że ona nie da mi szczęścia, z wzajemnością. Właśnie po to, aby być fair. Nigdy nie chciałem rozbijać niczyjego związku. Wciąż nie chciałbym. Ale czuję, że w tej sytuacji byłbym do tego zdolny. Czy uczucie usprawiedliwia takie zachowania? I czy to w ogóle jakkolwiek dobrze rokuje na przyszłość?

2

Odp: Niesamowita fascynacja, lecz ona ma chłopaka

Dobrze ze odpuściłeś.

Jak sam wiesz maja teraz kryzys  i albo byleś wypełniaczem tej pustki w kryzysie , albo ona zrozumie ze jesteś dla niej ważny i wtedy uczciwie odejdzie od faceta .
Ona zna twoje stanowisko i to chyba od niej zależy co dalej zrobi.

Zwroc uwage ze to dopiero miesiąc znajomości , intensywnej i pełnej pozytywnych wrażeń a czy tak naprawdę znasz ja od drugiej strony . Ma jakieś wady ?? Czy jest ideałem w twoim mniemaniu .

3

Odp: Niesamowita fascynacja, lecz ona ma chłopaka

Jej decyzja musi byc suwerenna, jesli faktycznie ma cos z tego byc dla Ciebie, ale to juz chyba wiesz.

Jesli jestescie w wieku studenckim, to daj sobie troche luzu. Dobre zwiazki na smierc i zycie, które ja znam, powstaja znacznie pozniej, kiedy oboje zdazyli sie wyszalec i umieja rozpoznac czego oczekuja od partnera.

4

Odp: Niesamowita fascynacja, lecz ona ma chłopaka
tiririri napisał/a:

Teraz moje pytania:
1. Gdyby zdecydowała się zerwać ze swoim chłopakiem, oznaczałoby to wywrócenie jej życia do góry nogami. Myślicie, że taka komunia dusz jest warta tak odważnych kroków?
2. Czy da się coś zbudować na gruzach poprzedniego związku? Czy może jednak w normalnych relacjach potrzebny jest ten bufor samotności, który występuje po zakończeniu związku, przed narodzeniem się kolejnego uczucia?
3. Czy któraś z Was zostawiła kiedyś kogoś dla kogoś innego? Jak to się potoczyło?
4. Nie jestem pewien, czy będę potrafił tak po prostu dać sobie spokój, choć nigdy o nikogo nie walczyłem. To cudowna dziewczyna, bardzo inteligentna, piękna. Ten magnetyzm, który między nami się pojawił, nie daje mi spokoju. Jestem gotowy na nią, jestem singlem. Mam uporządkowane życie uczuciowe. Ona nie. Chcę dać jej teraz czas na przemyślenie jej położenia, bo niełatwo jest podjąć decyzję o ewentualnym rozstaniu. Czy jeśli tej decyzji nie podejmie sama, to czy w ogóle jest sens jakiejkolwiek walki o nią?
5. Czy wierzycie w taką możliwość, że ktoś może z kimś być z przyzwyczajenia, z troski o to, co się stanie po rozstaniu, a w międzyczasie trafia tego kogoś strzała amora, po czym jest w stanie porzucić swoje ustabilizowane życie dla czegoś niepewnego? Czy powinienem zostawić to jej wyłącznej interpretacji, czy o czymś ją zapewnić, do czegoś ją skłonić?

Pogubiłem się. Zawsze starałem się w uczuciach postępować fair. Odszedłem od swojej poprzedniej dziewczyny nie w momencie, kiedy kogoś poznałem, lecz z powodu świadomości, że ona nie da mi szczęścia, z wzajemnością. Właśnie po to, aby być fair. Nigdy nie chciałem rozbijać niczyjego związku. Wciąż nie chciałbym. Ale czuję, że w tej sytuacji byłbym do tego zdolny. Czy uczucie usprawiedliwia takie zachowania? I czy to w ogóle jakkolwiek dobrze rokuje na przyszłość?

Na pewno najlepszym rozwiązaniem dla Ciebie byłoby, gdyby ona zdecydowała sama o końcu tamtej relacji bez Twojego udziału. Wiadomo, jesteś zafascynowany i zależy Ci na dziewczynie, ale z drugiej strony sam umiałeś zdobyć się na decyzję zamknięcia związku bez perspektyw, a nie tkwić w nim z wygody tylko czekając na znaleznienie tej trzeciej, do której będziesz mógł w końcu odejść. Więc teoretycznie możliwe jest wywrócenie sobie życia dla czegoś niepewnego, bo sam tego dokonałeś... smile I życzyłabym, żebyś miał przed sobą osobę, która będzie umiała zrobić tak samo, czyli podjąć suwerenną decyzję o zakończeniu jednej relacji, żeby wejść w drugą. (Ile w ogóle macie lat?)

Co do walczenia lub nie - to już chyba kwestia trochę poglądów. Albo chesz grać fair i wierzysz, że jeśli jesteście sobie pisani to i tak ze sobą będziecie, to odpuścisz tyle ile tylko można.( I ty nie będziesz miał kaca moralnego, bo zepsułeś komuś związek). Albo uważasz, że szczęściu trzeba pomóc i będziesz uprawiał aktywną autopromocję. Tylko Ty możesz zdecydować, którą drogę preferujesz.
Odnośnie bufora samotności po zakończeniu jednej relacji i przejściu w drugą. Cóż, teoria jest taka, że po każdym związku ten bufor należałoby mieć, żeby się człowiek "odnalazł". Praktyka życiowa pokazuje, że bywa różnie. Tutaj faktycznie przydałyby się wypowiedzi osób, które coś takiego na własnej skórze przeszły.
Na pewno krótszy bufor potrzebny jest osobie, która decyduje się na zakończenie związku, bo ona jeszcze przed finalnym rozstaniem pewne przemyślenia już miała. Jak jest w przypadku dziewczyny, o której piszesz - trudno ocenić. 

Ja uważam, że warto dać dziewczynie trochę czasu na uporządkowanie swoich uczuć i spraw. Poobserwuj jakiś czas, może tydzień, dwa, miesiąc, jak to się układa. Co do rokowań na przyszłość, to zawsze trudno ocenić. Dla mnie natomiast przedłużający się czas zakończenia aktualnego związku w kontekście tego, co z Twojego opisu jest nie tylko chemią ale i "porozumieniem dusz" będzie świadczyć o tym, że ona jednak podchodzi do Waszej relacji dużo mniej poważnie niż Ty.

5

Odp: Niesamowita fascynacja, lecz ona ma chłopaka

Jesteście młodzi, powinieneś o nią walczyć póki nie ma dzieci wink Po dziesięciu latach jak się spotkacie będzie jej już znacznie trudniej kogoś opuścić.

6

Odp: Niesamowita fascynacja, lecz ona ma chłopaka

Opuści kogoś jeśli uzna że sama tak chce. Nie zapominajcie że ona jak do tej pory jest w związku, szczęśliwym bądź nie, ale decyzja co chce zmienić należy do niej a nie subiektywnego obserwatora, który stronniczo napisze że 'nie pasują', no jasne - okiem człowieka, który ma zamiar odczepić przysłowiowy wagonik to nic nie będzie pasować smile

To dobrze że nie robisz nic na siłę i miałeś odwagę wyznać jej to co czujesz. Teraz powinieneś się całkowicie odciąć i dać jej swobodę działania, może faktycznie tamten związek się rozpada i poczuje że tęskni tak na prawdę za Tobą.

Enyo napisał/a:

Jesteście młodzi, powinieneś o nią walczyć póki nie ma dzieci wink Po dziesięciu latach jak się spotkacie będzie jej już znacznie trudniej kogoś opuścić.

Gdyby moja dziewczyna powiedziała mi że nie chce ze mną być bo dokonując autonomicznego wyboru uznałaby że jest jej w tym związku źle, to sprawa jest klarowna - nie trzymam nikogo na siłę bo to uczucie nas złączyło a nie przymus.
Natomiast gdyby się wahała z podjęciem decyzji a ktoś usilnie na boku chciałby o nią walczyć to równocześnie mógłby się rozglądać za implantologią stomatologiczną bo nie zostawiłbym mu w buzi ani jednego zęba  lol

Pozdrawiam

7

Odp: Niesamowita fascynacja, lecz ona ma chłopaka
iceman napisał/a:

Natomiast gdyby się wahała z podjęciem decyzji a ktoś usilnie na boku chciałby o nią walczyć to równocześnie mógłby się rozglądać za implantologią stomatologiczną bo nie zostawiłbym mu w buzi ani jednego zęba  lol

Pozdrawiam

Iceman, co do zasady jestem przeciwko używaniu przemocy, ale tekst o implantologii chyba sobie podkradnę dla potomnych big_smile

8 Ostatnio edytowany przez Enyo (2014-03-26 18:36:03)

Odp: Niesamowita fascynacja, lecz ona ma chłopaka
iceman napisał/a:

Gdyby moja dziewczyna powiedziała mi że nie chce ze mną być bo dokonując autonomicznego wyboru uznałaby że jest jej w tym związku źle, to sprawa jest klarowna - nie trzymam nikogo na siłę bo to uczucie nas złączyło a nie przymus.
Natomiast gdyby się wahała z podjęciem decyzji a ktoś usilnie na boku chciałby o nią walczyć to równocześnie mógłby się rozglądać za implantologią stomatologiczną bo nie zostawiłbym mu w buzi ani jednego zęba  lol

Zapewne chłopak musi wziąć pod uwagę takie ryzyko.
Ale może dziewczyna jest tego warta smile

Ale chciałam jeszcze powiedzieć, że dla dziewczyny to często wiele znaczy, że ktoś się o nią stara.
To znaczy jest różnica między deklaracją+usunięciem się a deklaracją+pozostawaniem w pobliżu. To może zaważyć na jej decyzji.

9 Ostatnio edytowany przez Damiann (2014-03-26 19:37:25)

Odp: Niesamowita fascynacja, lecz ona ma chłopaka

Jakby to samo pisała dziewczyna to byłby jazgot pań smile a także panów którzy przy okazji chcieli by udowodnić że kobieta odpowiada za to że została zdradzona.

10

Odp: Niesamowita fascynacja, lecz ona ma chłopaka

Bardzo dziękuję wszystkim za wypowiedzi. Postaram się teraz pokrótce do każdej z nich odnieść.

ryba81 napisał/a:

Dobrze ze odpuściłeś.
Ona zna twoje stanowisko i to chyba od niej zależy co dalej zrobi.

Zwroc uwage ze to dopiero miesiąc znajomości , intensywnej i pełnej pozytywnych wrażeń a czy tak naprawdę znasz ja od drugiej strony . Ma jakieś wady ?? Czy jest ideałem w twoim mniemaniu .

Oczywiście, zdaję sobie sprawę z jej wad. Myślę, że jedną z nich jest umiejętność trwania w czymś, co nie do końca jej pasuje, w imię szeroko pojętej "szansy". Na pewno nie jest osobą taką jak ja - w gorącej wodzie kąpaną (to chyba jednak nie wada), która właśnie w imię "szansy" może wszystko rzucić.

Wiem, że żaden człowiek nie jest ideałem. Wiem też, że jej odejście od chłopaka byłoby dopiero początkiem drogi, która nie wiadomo, w jaką stronę by prowadziła. Ale jestem też człowiekiem głębokiej wiary - nie tej religijnej, ale tej związanej z nadzieją na fajne życie.

czlowiek_znikad napisał/a:

Jesli jestescie w wieku studenckim, to daj sobie troche luzu. Dobre zwiazki na smierc i zycie, które ja znam, powstaja znacznie pozniej, kiedy oboje zdazyli sie wyszalec i umieja rozpoznac czego oczekuja od partnera.

Zawsze myślałem, że muszę się wyszaleć i może wtedy czekać mnie będzie coś trwałego. Byłem w dwóch, również wieloletnich związkach. Moja pierwsza dziewczyna przez ostatni rok mnie zdradzała, by wreszcie porzucić, a od drugiej odszedłem sam - w imię uczciwości. Myślę, że nie potrafiłbym klasycznie się wyszaleć. To po prosu nie leży w mojej naturze. Myślę, że ona ma podobnie. Wiem, czego oczekuję od partnerki i jestem przekonany, że to właśnie znalazłem. Nie wiem tylko, czy ona jest świadoma tego, że jeśli ktoś nie spełnia jej potrzeb, to nie wróży to dobrze związkowi. Ale ja jej tego powiedzieć nie mogę.

robingirl napisał/a:

Na pewno najlepszym rozwiązaniem dla Ciebie byłoby, gdyby ona zdecydowała sama o końcu tamtej relacji bez Twojego udziału. Wiadomo, jesteś zafascynowany i zależy Ci na dziewczynie, ale z drugiej strony sam umiałeś zdobyć się na decyzję zamknięcia związku bez perspektyw, a nie tkwić w nim z wygody tylko czekając na znaleznienie tej trzeciej, do której będziesz mógł w końcu odejść. Więc teoretycznie możliwe jest wywrócenie sobie życia dla czegoś niepewnego, bo sam tego dokonałeś... smile I życzyłabym, żebyś miał przed sobą osobę, która będzie umiała zrobić tak samo, czyli podjąć suwerenną decyzję o zakończeniu jednej relacji, żeby wejść w drugą. (Ile w ogóle macie lat?)

Dziękuję, Robingirl. Ta wypowiedź jest bardzo trafna. Ja potrafiłem. Ale nie każdy jest tak odważny, by porzucić nadzieję, nie dać szansy. Ja też do tej decyzji długo dojrzewałem. Tylko nie wiem, czy byłbym gotów porzucić moją dziewczynę dla kogoś, nawet dla magnetyzującego uroku osoby, która mnie zauroczyła, bo wiedziałbym, że moja decyzja nie jest w pełni niezależna. Myślę, że ta cudowna dziewczyna ma w tej chwili podobne wątpliwości.

Ja mam 23 lata, ona - 24. Doświadczenie życiowe i priorytety mamy podobne.

robingirl napisał/a:

Ja uważam, że warto dać dziewczynie trochę czasu na uporządkowanie swoich uczuć i spraw. Poobserwuj jakiś czas, może tydzień, dwa, miesiąc, jak to się układa. Co do rokowań na przyszłość, to zawsze trudno ocenić. Dla mnie natomiast przedłużający się czas zakończenia aktualnego związku w kontekście tego, co z Twojego opisu jest nie tylko chemią ale i "porozumieniem dusz" będzie świadczyć o tym, że ona jednak podchodzi do Waszej relacji dużo mniej poważnie niż Ty.

To też chciałem usłyszeć. Dam jej teraz czas. Zobaczę, jak będzie postępować. Jeśli brak naszej intymności, naszego porozumienia, zacznie jej przeszkadzać, to będzie wiedziała, co zrobić. W tej chwili bardzo mi doskwiera jej brak, ale nie chcę być kimś, kto jest tym trzecim. Jestem z gatunku osób "wszystko albo nic" - albo będę miał ją na wyłączność, nawet z tą przeszłością, która będzie się za nią ciągnąć, albo w ogóle wolę jej nie mieć. Wydaje mi się, że każde inne rozwiązanie (poza rozstaniem) wróży cierpienia na przyszłość.

iceman napisał/a:

Gdyby moja dziewczyna powiedziała mi że nie chce ze mną być bo dokonując autonomicznego wyboru uznałaby że jest jej w tym związku źle, to sprawa jest klarowna - nie trzymam nikogo na siłę bo to uczucie nas złączyło a nie przymus.
Natomiast gdyby się wahała z podjęciem decyzji a ktoś usilnie na boku chciałby o nią walczyć to równocześnie mógłby się rozglądać za implantologią stomatologiczną bo nie zostawiłbym mu w buzi ani jednego zęba  lol

Wiesz, to jest dziewczyna warta obicia mojej japy. Wiele dziewczyn w życiu poznałem i nikt nigdy na mnie tak nie działał, choć nie doszło między nami do niczego prócz spojrzeń w oczy i wtulenia w siebie w chłodną noc. Oboje mamy oddech zasad na plecach, pewnie dlatego na tym się skończyło. Zastanawiam się tylko, czy ewentualna walka dobrze wróży nam na przyszłość. Bo jeśli nie podejmie decyzji sama, to kiedyś może we mnie dopatrzyć się zmarnowanej szansy. To moja jedyna wątpliwość w kwestii działań "partyzanckich".

Enyo napisał/a:

Ale chciałam jeszcze powiedzieć, że dla dziewczyny to często wiele znaczy, że ktoś się o nią stara.
To znaczy jest różnica między deklaracją+usunięciem się a deklaracją+pozostawaniem w pobliżu. To może zaważyć na jej decyzji.

Co rozumiesz przez pozostawanie w pobliżu? W tej chwili sytuacja jest taka, że nie piszemy do siebie i widujemy się tylko na uczelnianych korytarzach. Nie mogę do niej pisać, bo złamałbym zasadę, a także - być może - przyzwyczaiłbym ją do poczucia, że może być zarówno z nim, jak i ze mną.

To, że się tu wypisałem, pozwoliło mi spojrzeć na sytuację bardziej z dystansu. Wasze wypowiedzi także pomogły mi to sobie uporządkować w głowie. Serdeczne dzięki.

11

Odp: Niesamowita fascynacja, lecz ona ma chłopaka

Pytanie do tych, którzy skończyli swój związek, by związać swoje życie z kimś innym:
Udało Wam się?

12

Odp: Niesamowita fascynacja, lecz ona ma chłopaka

Raz byłem w takiej sytuacji, czy się udało? Kolejny związek przetrwał pól roku, patrząc z perspektywy czasu uważam że to i tak całkiem sporo.

Pozdrawiam

13

Odp: Niesamowita fascynacja, lecz ona ma chłopaka

Fajna dziewczyna i jeszcze fajniejszy chłopak.

Przyzwyczajasz ją do siebie, wspierasz, rozweselasz, poświęcasz czas - bo coś ci się wydaje...  To logiczne, że każdej zawróci w głowie; kobiety łatwo dają się omotać, a większość zauroczona mężczyzną - traci kontakt z rozumem.

I jeszcze piszesz, że czekasz - aż sama zdecyduje, co jest dla niej dobre/lepsze - teraz ma decydować, kiedy ma sieczkę w głowie. Egoistyczna świnka. : )

14

Odp: Niesamowita fascynacja, lecz ona ma chłopaka
fragile_dreams napisał/a:

Fajna dziewczyna i jeszcze fajniejszy chłopak.

Przyzwyczajasz ją do siebie, wspierasz, rozweselasz, poświęcasz czas - bo coś ci się wydaje...  To logiczne, że każdej zawróci w głowie; kobiety łatwo dają się omotać, a większość zauroczona mężczyzną - traci kontakt z rozumem.

Być może ją omotałem, ale to nie ode mnie wychodziła inicjatywa. To ona pisała pierwsza, to ona stwarzała ten rodzaj atmosfery, którą mógłbym nazywać intymną. Przez ten cały czas starałem się trzymać dystans, oczywiście w imię szeroko pojętego prawego postępowania. Nie moją winą jest to, że wpadłem po uszy.

fragile_dreams napisał/a:

I jeszcze piszesz, że czekasz - aż sama zdecyduje, co jest dla niej dobre/lepsze - teraz ma decydować, kiedy ma sieczkę w głowie. Egoistyczna świnka. : )

Może i jestem egoistyczny, nie przeczę. Ale czy nie jest egoistyczne to, że mając chłopaka, w każdej wolnej chwili spotyka się z drugim, który jest wolny i tym samym zdolny do zaangażowania się?

Nie powiedziałem jej, że ma decydować. Po prostu na to liczę. Takie moje ciche "chciejstwo". Lecz coraz częściej zaczynam myśleć o tym w ten sposób, że słabość do mnie była tylko chwilowa i w dłuższej perspektywie wybierze swojego chłopaka, co tylko umocni ich związek. Sad but true. Mogłem się tego spodziewać. Ale uczucie nie wybiera.

Co do kwestii fajniejszego chłopaka... Być może na to wyszło z tego mojego pisania, ale - uwierzcie lub nie - ona jest sto razy bardziej fajniejsza ode mnie wink I milion razy mądrzejsza.

15

Odp: Niesamowita fascynacja, lecz ona ma chłopaka
iceman napisał/a:

Raz byłem w takiej sytuacji, czy się udało? Kolejny związek przetrwał pól roku, patrząc z perspektywy czasu uważam że to i tak całkiem sporo.

Pozdrawiam

Wiem, że to, o co teraz zapytam, jest głupie do kwadratu, bo jasnej odpowiedzi na to pytanie nie ma. Czy myślisz, że to, że odszedłeś od kogoś dla kogoś, miało wpływ na finał kolejnego związku?

16 Ostatnio edytowany przez iceman (2014-03-28 15:01:01)

Odp: Niesamowita fascynacja, lecz ona ma chłopaka
tiririri napisał/a:
iceman napisał/a:

Raz byłem w takiej sytuacji, czy się udało? Kolejny związek przetrwał pól roku, patrząc z perspektywy czasu uważam że to i tak całkiem sporo.

Pozdrawiam

Wiem, że to, o co teraz zapytam, jest głupie do kwadratu, bo jasnej odpowiedzi na to pytanie nie ma. Czy myślisz, że to, że odszedłeś od kogoś dla kogoś, miało wpływ na finał kolejnego związku?

Myślę że nie można tego rozpatrywać systemem zero-jedynkowym. Po prostu, albo się uda, albo nie. Moim zdaniem związek trzeba zakończyć w momencie, kiedy nie jest się pewnym swoich uczuć a kolejny budować zupełnie od zera, najlepiej odczekać trochę czasu.
Choć też nie koniecznie, czasami zdarza się wielka i jedyna miłość, przypadek jeden na milion. Zazwyczaj nam się tylko wydaje a to wszystko kryje się pod pojęciem zauroczenia. Nie dam Ci gotowej recepty na to jak ten związek może wyglądać, teraz to ona powinna sobie poukładać wszystko w głowie i określić co jest dla niej lepsze.

17

Odp: Niesamowita fascynacja, lecz ona ma chłopaka

Wydaje mi się, że powinieneś troszkę odpuścić i dać jej czas ( bez Ciebie) i wtedy ona sama zobaczy ile dla niej znaczysz, czy tylko jesteś dla niej kolegą czy coś więcej. Nie naciskaj na nią, ona zna Twe uczucia. Jeśli będzie chciała się tylko kumplować to powinieneś odpuścić, po to byś nie cierpiał będąc obok.

pozdrawiam

18

Odp: Niesamowita fascynacja, lecz ona ma chłopaka
tiririri napisał/a:

Pytanie do tych, którzy skończyli swój związek, by związać swoje życie z kimś innym:
Udało Wam się?

Moge odpowiedziec za mojego dziadka, który porzucil babcie z trójka dzieci dla kochanki. Zyl z nia pozniej (szczesliwie?) do smierci. Tylko ze on byl 'troche' starszy od Ciebie i juz chyba lepiej wiedzial czego chce...

19

Odp: Niesamowita fascynacja, lecz ona ma chłopaka
tiririri napisał/a:

Dam jej teraz czas. Zobaczę, jak będzie postępować. Jeśli brak naszej intymności, naszego porozumienia, zacznie jej przeszkadzać, to będzie wiedziała, co zrobić. W tej chwili bardzo mi doskwiera jej brak, ale nie chcę być kimś, kto jest tym trzecim. Jestem z gatunku osób "wszystko albo nic" - albo będę miał ją na wyłączność, nawet z tą przeszłością, która będzie się za nią ciągnąć, albo w ogóle wolę jej nie mieć. Wydaje mi się, że każde inne rozwiązanie (poza rozstaniem) wróży cierpienia na przyszłość.

Ja uważam, że w Twoim przypadku będzie to dobre postanowienie. W życiu w takich sytuacjach różnie bywa, ale wydaje się, że masz jakieś swoje zasady, których chciałbyś przestrzegać, więc w tej sytuacji jest to dobre rozwiązanie, bo możesz zachować się z nimi w zgodzie. 

A jednocześnie jest to czas, żeby ona pokazała, co w niej naprawdę tkwi. Cóż, prawda jest taka, że nawet mimo Twoich peanów na jej cześć, nie wiesz, jak jej relacja z aktualnym chłopakiem wygląda. Może po prostu mieli kryzys, a Ty byłeś dla niej odskocznią. I może być i tak, że mimo wszystko i umocni się jej relacja z aktualnym facetem, bo przez kontrast spojrzy na niego inaczej. Ale jeśli wie co do niej czujesz i tak samo postrzega Waszą relację, to jest duża szansa, że podejmie decyzję na Twoją korzyść. Nie są związani (chyba?) żadnymi poważnymi deklaracjami narzeczeńsko-małżeńskimi, dziećmi itd. itp., a jesteście na tyle młodzi ( z mojej perspektywy smile), że powinna chyba być w niej odwaga podjęcia ryzyka, jeśli znajdzie się chęć. Jeśli nie, to hmm... może to jednak nie Ta...

Dlatego jeszcze raz powtórzę: czas jest tu kluczowy. I pamiętaj, że to jest też Twój czas. Mam nadzieję, że uda Ci się przeznaczyć go również na coś innego, niż tylko na czekanie na nią, bo sam zauważyłeś, że może być różnie smile Ja trzymam za Ciebie kciuki smile

tiririri napisał/a:

Oboje mamy oddech zasad na plecach, pewnie dlatego na tym się skończyło. Zastanawiam się tylko, czy ewentualna walka dobrze wróży nam na przyszłość. Bo jeśli nie podejmie decyzji sama, to kiedyś może we mnie dopatrzyć się zmarnowanej szansy. To moja jedyna wątpliwość w kwestii działań "partyzanckich".

Jeśli chodzi o spekulowanie co do przyszłości, to zalecam ostrożność big_smile. Można sobie coś tam przewidywać, szacować, kalkulować, ale tak naprawdę to nie ma co się do takich przemyśleń przywiązywać. Bo z drugiej strony wymyśleć można scenariusz, że Ty walczysz, zdobywasz ją, potem dopada Was proza życia i ona Ci wypomina, że przez Ciebie porzuciła świetny związek i że za bardzo na nią naciskałeś. I co??? 
Wiesz, jak się chce przerzucić na kogoś odpowiedzialność, to argument zawsze się znajdzie.

20

Odp: Niesamowita fascynacja, lecz ona ma chłopaka

Boję się, że nie zostawi swojego chłopaka. Jak poradzić sobie z tym uczuciem? Jak sprawić, żeby wygasło?

21

Odp: Niesamowita fascynacja, lecz ona ma chłopaka

A może wejść z butami w jej życie? Sam już nie wiem, co robić. Doskwiera mi jej brak.

22

Odp: Niesamowita fascynacja, lecz ona ma chłopaka
tiririri napisał/a:

A może wejść z butami w jej życie? Sam już nie wiem, co robić. Doskwiera mi jej brak.

Zestaw rad od ludzi z boku, już dostałeś smile

Wejśc też możesz, w końcu to Twoje życie i decyzje. Potencjalne konsekwencje znasz, więc jeśli uważasz, że jesteś im w stanie stawić czoła, to cóż smile Historia oceni. Nikt Ci nie zagwarantuje, jakie działania przyniosą sukces na 100%.
Tylko jeśli coś pójdzie nie tak, to pliz nie zakładaj wątku "Zdecydowałem się zaryzkować a ona wróciła do byłego..." tongue

A doskwiera Ci jej brak, bo brak Ci endorfin wynikających z Waszego spotkania. A w dodatku skoro cały czas o niej myślisz, to jeszcze pracuje mózg tworząc piękne projekcje i podsycają tęsknotę. Rada praktyczna: zajmij się sobą i najlepiej wysiłkiem fizycznym, zwłaszcza jakimś absorbującym i z ludźmi choćby to miał być nawet badminton smile (nie siłownią, chyba że technikę ćwiczysz i cię to absorbuje). Najprostszy sposób na codzienną dawkę endorfin i oderwanie myśli.

23

Odp: Niesamowita fascynacja, lecz ona ma chłopaka

Ja również bym dała na wstrzymanie tej relacji. Gdzieś wyżej wyczytałam, że znacie się dopiero miesiąc, moim zdaniem to zbyt krótko. Spędziliście ze sobą trochę czasu - czy ten czas pozwolił Wam się dobrze poznać z różnych stron? Ona jest w kryzysie ze swoim chłopakiem - pewnie teraz cierpią oboje.To w jaki sposób sobie sami poradzą będzie świadczyło o dojrzałości ich relacji, są ze sobą jak piszesz kilka lat.

Moim zdaniem dziewczyna może czuć się teraz zagubiona, może też odczuwać brak swojego faceta i dlatego też może rekompensować sobie jego brak Twoją osobą, bo akurat się natrafiłeś.  Ona pewnie za nim tęskni i myślę, że Ty wyczuwasz jej emocje, ale pamiętaj, że to są ich emocje. Więc nie radziłabym budowania z nią relacji na ich kryzysie. Jeśli naprawdę się kochają, to oboje teraz "chorują".

24

Odp: Niesamowita fascynacja, lecz ona ma chłopaka
robingirl napisał/a:

A doskwiera Ci jej brak, bo brak Ci endorfin wynikających z Waszego spotkania. A w dodatku skoro cały czas o niej myślisz, to jeszcze pracuje mózg tworząc piękne projekcje i podsycają tęsknotę. Rada praktyczna: zajmij się sobą i najlepiej wysiłkiem fizycznym, zwłaszcza jakimś absorbującym i z ludźmi choćby to miał być nawet badminton smile (nie siłownią, chyba że technikę ćwiczysz i cię to absorbuje). Najprostszy sposób na codzienną dawkę endorfin i oderwanie myśli.

Biegałbym, ale jestem na to za bardzo zmęczony, bo, niestety, nie dosypiam. Kładę się do łóżka o przyzwoitej porze, ale nie mogę zasnąć. Mam objawy podobne do tego, jak gdybym był w stresie. Napięcie, bezsenność. Staram się dużo chodzić po lesie - w marszu zapominam na chwilę o tym wszystkim. Doraźnie pomaga. Ale kiedy na uczelni podchodzi do naszej grupki znajomych, to totalnie zaburza to moją jako taką stabilizację. Ona wyprowadza mnie z równowagi emocjonalnej, milknę, nie czuję się swobodnie, unikam jej wzroku. Takie 5-10 minut jej obecności potrafi rozstroić mój nastrój doszczętnie.

Co robić w takiej sytuacji? Ewakuować się za każdym razem? Nie mam pomysłu.

netproblemy napisał/a:

Ja również bym dała na wstrzymanie tej relacji. Gdzieś wyżej wyczytałam, że znacie się dopiero miesiąc, moim zdaniem to zbyt krótko. Spędziliście ze sobą trochę czasu - czy ten czas pozwolił Wam się dobrze poznać z różnych stron? Ona jest w kryzysie ze swoim chłopakiem - pewnie teraz cierpią oboje.To w jaki sposób sobie sami poradzą będzie świadczyło o dojrzałości ich relacji, są ze sobą jak piszesz kilka lat.

Oczywiście, nie znamy się z codzienności. Nasze spotkania były jakby poza czasem i przestrzenią. Magiczne. Byliśmy tylko my. Zwierzyliśmy się sobie z bardzo wielu intymnych rzeczy. Przyszło nam to bardzo naturalnie, jakbyśmy znali się od wielu lat. Mogliśmy kończyć za siebie zdania. Wypowiadaliśmy to samo w tym samym momencie. Wielka chemia, podkreślam, wielka chemia, ale nie poznanie. Myślę, że taka chemia jest dobrym przyczynkiem do poznania, ale wątpię, by było nam to dane.

netproblemy napisał/a:

Moim zdaniem dziewczyna może czuć się teraz zagubiona, może też odczuwać brak swojego faceta i dlatego też może rekompensować sobie jego brak Twoją osobą, bo akurat się natrafiłeś.  Ona pewnie za nim tęskni i myślę, że Ty wyczuwasz jej emocje, ale pamiętaj, że to są ich emocje. Więc nie radziłabym budowania z nią relacji na ich kryzysie. Jeśli naprawdę się kochają, to oboje teraz "chorują".

Myślę, że potrafiłbym rozpoznać "ich" emocje. Ona prawie o nim nie mówiła. Kiedy widzieliśmy się razem - promieniała, żartowała, czerpała radość z przebywania ze mną (oczywiście, z wzajemnością). "Ich" emocje pojawiały się, kiedy wchodziliśmy do jej mieszkania, w którym był jej chłopak lub w którym zaraz miał się pojawić.

Wątpię, byśmy coś zbudowali na ich kryzysie, bo wątpię, że ona go zostawi. Jej chłopak ma teraz ciężką sytuację osobistą, a ona jest za porządna, by w takiej chwili podejmować takie decyzje. Jednego jestem pewien - była między nami  chemia, która rzadko się zdarza. Ja nigdy czegoś takiego nie przeżyłem. Ona też nie była wobec tego obojętna. 

Teraz chciałbym tylko nauczyć odnajdować się w sytuacji tego typu, że nie mogę być z dziewczyną, która mogłaby być miłością mojego życia. Jak sobie z tym poradzić od strony praktycznej? Jak uspokajać myśli?

25

Odp: Niesamowita fascynacja, lecz ona ma chłopaka

No wiesz, zdarza się że nowe znajomości, są podszyte ekscytacją, nawet jeśli ktoś jest w związku z drugą osobą. Oni sobie są ze sobą kilka lat i czeka ich w życiu jeszcze wiele takich momentów, tak jak nas wszystkich. Kilka moich dobrych znajomych też ekscytuje się facetem mojej dobrej koleżanki, ale on nie zostawia swojej dziewczyny, jest miły, uśmiechnięty, żartuje aż oczy mu "świecą"...
Ja osobiście nie chciałabym , aby w czasie kryzysu z moim chłopakiem nowo poznana koleżanka zaczęła się z nim spotykać i nawiązywać relację poza grupą z którą się znacie. Myślę, że znacznie rzutowałoby to na znajomość z tą osobą i postrzeganie jej jako "wroga", jak to ktoś tu napisał - obić japę. Ja sama również źle bym się czuła w tej sytuacji, gdyby nasz wspólny kolega, dawał mi sygnały...- może nawet bym myślała, że próbuje wykorzystać sytuację - coś w rodzaju " z nim jest źle ale ja jestem, tylko chciej, ja czekam, decyduj się, nie ten to jest inny..." - w tej sytuacji nie wygląda to dobrze. Ja osobiście oziębiłabym z nimi kontakty, żadne chodzenie do ich domu, spotykanie się, im trzeba dać spokój...

26

Odp: Niesamowita fascynacja, lecz ona ma chłopaka

...a jej tak naprawdę nie znasz, więc twierdzenie, że mogłaby być miłością Twojego życia, jest jak dla mnie na wyrost. A to że się sobie zwierzaliście uważam za naturalne, są osoby które same z siebie dużo mówią o sobie i swoim życiu. Myślę, też że wykorzystujesz tę sytuację, sam się przy tym nakręcasz...

27

Odp: Niesamowita fascynacja, lecz ona ma chłopaka
netproblemy napisał/a:

.A to że się sobie zwierzaliście uważam za naturalne, są osoby które same z siebie dużo mówią o sobie i swoim życiu.

I to jest akurat prawda. Jest coś takiego jak fenomen "nieznajomego z pociągu", gdy dalszemu znajomemu albo nawet zupełnie obcej osobie jest się czasem łatwiej się jest wygadać niż najbliższej osobie. Jest on po prostu odbiorcą monologu wewnętrznego, który nie będzie z Tobą polemizował, bo po co, nie będzie brał do siebie, bo nie macie relacji i nie możesz go zranić itd. itp.

28

Odp: Niesamowita fascynacja, lecz ona ma chłopaka
tiririri napisał/a:

Biegałbym, ale jestem na to za bardzo zmęczony, bo, niestety, nie dosypiam. Kładę się do łóżka o przyzwoitej porze, ale nie mogę zasnąć. Mam objawy podobne do tego, jak gdybym był w stresie. Napięcie, bezsenność. Staram się dużo chodzić po lesie - w marszu zapominam na chwilę o tym wszystkim. Doraźnie pomaga. Ale kiedy na uczelni podchodzi do naszej grupki znajomych, to totalnie zaburza to moją jako taką stabilizację. Ona wyprowadza mnie z równowagi emocjonalnej, milknę, nie czuję się swobodnie, unikam jej wzroku. Takie 5-10 minut jej obecności potrafi rozstroić mój nastrój doszczętnie.

Co robić w takiej sytuacji? Ewakuować się za każdym razem? Nie mam pomysłu.

Ze wskazówek praktycznych:D tongue
Jak jesteś zmęczony, to biegaj interwałami albo na krótki dystans, nie musisz od razu 15 kilometrów zrobić. Chociaż trochę jest lepsze niż nic. 
Jeśli pomaga Ci spacer, to dobrze,  to więcej spaceruj. Aczkolwiek mnie chodziło bardziej o zajęcie, które pozwala na kontakt z innymi ludźmi, żeby nie poświęcać czasu na spacerze właśnie myśleniu o tym, o czym masz zapomnieć, więc spacer ma sens, jak zabierasz znajomego. A przy tej pogodzie pewnie się uda namówić ludzi.
I nawet jeśli jesteś zmęczony, to jest jeszcze mnóstwo innych ciekawych opcji na zorganizowanie sobie czasu, żeby się móc odciąć chociaż po zajęciach: filmy, seriale, książki, gotowanie, czy po prostu wyjście ze znajomymi: na basen do jaccuzzi, na wystawę, do muzeum, na dodatkowy ciekawy wykład na innym wydziale (może astronomia albo archeologia Cię zainteresuje big_smile)
Powyższe to przykłady, nie muszą do Ciebie pasować, ale chodzi o to, że jeśli naprawdę chcesz się oderwać od niej, to na pewno trzeba zrobić coś więcej niż siedzieć i się zastanawiać, co zrobić i jak zapomnieć, bo za dużo myśląc, doprowadzasz do sytuacji, w której Ci źle. 


I nie przejmuj się tym "zaburzaniem stabilizacji", jak się spotkacie. Jest to moim zdaniem naturalne. Sam jej widok powoduje u Ciebie falę emocji. Jak chcesz to uciekaj - przecież zawsze możesz mieć inne plany, jak chcesz to zostań. Takie roztrojenie nastroju w końcu minie i tyle. Przeczekać trzeba  big_smile

29 Ostatnio edytowany przez netproblemy (2014-04-01 13:11:17)

Odp: Niesamowita fascynacja, lecz ona ma chłopaka

...i nie myśl też, że dziewczyna, która została w kawiarni dłużej, niż inni, musi w ten sposób wyrażać podtekst chęci wchodzenia z Tobą w relację, bo jesteś singlem i  jesteś wolny i tym samym zdolny jesteś do zaangażowania się... Może ona tak ma, że będąc z chłopakiem, spotyka się też z innymi chłopakami na stopie koleżeńskiej a on z koleżankami, znam dużo takich osób. Takie jest "prawo" tego wieku, ma się liczną grupę znajomych i ciągle pojawiają się nowi, ale Ty jesteś w tym samym wieku, więc powinieneś to rozumieć.

30

Odp: Niesamowita fascynacja, lecz ona ma chłopaka
netproblemy napisał/a:

Ja osobiście nie chciałabym , aby w czasie kryzysu z moim chłopakiem nowo poznana koleżanka zaczęła się z nim spotykać i nawiązywać relację poza grupą z którą się znacie. Myślę, że znacznie rzutowałoby to na znajomość z tą osobą i postrzeganie jej jako "wroga", jak to ktoś tu napisał - obić japę. Ja sama również źle bym się czuła w tej sytuacji, gdyby nasz wspólny kolega, dawał mi sygnały...- może nawet bym myślała, że próbuje wykorzystać sytuację - coś w rodzaju " z nim jest źle ale ja jestem, tylko chciej, ja czekam, decyduj się, nie ten to jest inny..." - w tej sytuacji nie wygląda to dobrze. Ja osobiście oziębiłabym z nimi kontakty, żadne chodzenie do ich domu, spotykanie się, im trzeba dać spokój...

Problem polega na tym, że dokładnie z tego powodu to ja zakończyłem tę znajomość. Nie chciałem, by zabrnęło to za daleko, nie chciałem stać się "wrogiem". To nie ona ją skończyła. To nie ja to zacząłem. Tak, jak mówiłem, chciałem być kolegą. Ale kiedy poczułem, że zaczynam czuć coś więcej niż koleżeństwo, szczerze o tym powiedziałem. Właśnie dlatego, by być fair. Wobec niej, wobec jej chłopaka, wobec jej przyjaciół.

Dałem spokój, zareagowała panicznie. Ale na razie trzymamy się tego.

netproblemy napisał/a:

...a jej tak naprawdę nie znasz, więc twierdzenie, że mogłaby być miłością Twojego życia, jest jak dla mnie na wyrost. A to że się sobie zwierzaliście uważam za naturalne, są osoby które same z siebie dużo mówią o sobie i swoim życiu. Myślę, też że wykorzystujesz tę sytuację, sam się przy tym nakręcasz...

Ja natomiast poznałem w swoim życiu wiele kobiet, miałem dwa długoletnie związki, i nigdy nie wypowiedziałem takich słów. Do teraz. I uważam ich kwestionowanie co najmniej za nietakt. Ale to forum, wybaczam smile

PS Należy do osób z gatunku "zamknięta w sobie". Ale może sam się nakręcam.

Co do nieznajomego z pociągu, to wątpię. Ona chciała budować tę relację (a znajomość z pociągu ma to do siebie, że towarzysza podróży nigdy już nie zobaczymy). Sama przyznała, że chodziło jej o relację na stopie przyjacielskiej, bo mydliła sobie oczy. Przyznała też, że nie jestem dla niej obojętny, że zafascynowała się mną, zauroczyła. Że jest współwinna temu, co się między nami zrodziło. Było to na naszym drugim "rozstaniowym" spotkaniu.

Ta właśnie kwestia siedzi mi w głowie i nie pozwala normalnie funkcjonować. Dlaczego to powiedziała? Gdybym tego nie wiedział - inaczej: gdyby dalej udawała, że naprawdę chciała przyjaźni, to byłoby mi łatwiej usunąć się na drugi plan. Ale z tą wiedzą naprawdę ciężko jest żyć, bo gdzieś za mną czai się cień myśli, że może rozważa rozstanie ze swoim chłopakiem i wszystko skończy się - podreślam: dla mnie - happy endem. Że może warto poczekać.

Na wszelki wypadek postanowiłem jednak jej unikać. Choć ona nie unika mnie. Podchodzi do mnie i do grupki "tylko moich" znajomych. Zagaduje mojego przyjaciela, siada z nim na zajęciach, które mamy oddzielnie. Coś jest na rzeczy, ale nie wiem, o co jej chodzi.

Podsumowując: będą interwały smile

31 Ostatnio edytowany przez robingirl (2014-04-02 07:55:26)

Odp: Niesamowita fascynacja, lecz ona ma chłopaka

Coś mi się skasowało....

32

Odp: Niesamowita fascynacja, lecz ona ma chłopaka
tiririri napisał/a:

Sama przyznała, że chodziło jej o relację na stopie przyjacielskiej, bo mydliła sobie oczy. Przyznała też, że nie jestem dla niej obojętny, że zafascynowała się mną, zauroczyła. Że jest współwinna temu, co się między nami zrodziło. Było to na naszym drugim "rozstaniowym" spotkaniu.

To są nowe fakty w Twojej historii (z tego co pisałeś, to wywnioskowałam, że z jej strony nie było żadnych deklaracji), ale tym bardziej warto odczekać.
Bo podsumowując sytuacja wygląda tak: spotykacie się na stopie przyjacielskiej, Ty jej mówisz, że czujesz coś więcej, ona przyznaje że też jest zauroczona, Ty mówisz, że nie chcesz mieszać w jej związku i się postanawiasz usunąć, jej też zasady nie pozwalają na "konsumpcję" zauroczenia, ale wydaje się szukać kontaktu z Tobą.
Obydwie strony wiedzą, jakie jest ich stanowisko, z tym, że ona musi podjąć decyzję, która zmieni jej dotychczasowe życie.

Ale skoro zdecydowała się na przyznanie do zauroczenia, a jednocześnie nic ze swoją aktualną relacją nie robi, to czas naprawdę pokaże, co w niej siedzi. I lepiej chyba, żeby jej zastanawianie potrwało dłużej i sama przekonała się, czego chce, niż żeby rzuciła się w Twoje ramiona tylko i wyłącznie po to, by zweryfikować, że to jednak było tylko zauroczenie i wraca do byłego. Lepiej przynajmniej dla Ciebie mi się wydaje. Cóż, takie sytuacje są próbą charakteru dla obydwu stron.

Po jakimś czasie (i nie za dwa dni tongue) jeśli nadal ewidentnie będzie szukać z Tobą kontaktu możesz otwarcie zapytać, co planuje i co myśli o Tobie i waszej potencjalnej relacji.

tiririri napisał/a:

Na wszelki wypadek postanowiłem jednak jej unikać. Choć ona nie unika mnie. Podchodzi do mnie i do grupki "tylko moich" znajomych. Zagaduje mojego przyjaciela, siada z nim na zajęciach, które mamy oddzielnie. Coś jest na rzeczy, ale nie wiem, o co jej chodzi.

Poczekasz, zobaczysz. Życzę Ci, żeby Twoja interpretacja była prawdziwa i rzeczywiście świadczyła o tym, że szuka kontaktu z Tobą.

Ale z drugiej strony - żeby dodać łyżkę dziegciu do Twojego pozytywnego obrazu koleżanki - niewykluczone, że takie zachowanie jest po prostu elementem gierki pt. gonienie króliczka (uprawianej świadomie lub nie). Czyli robimy wszystko, żeby podtrzymać zaintersowanie drugiej osoby, zwłaszcza jeśli ona się "wymyka", ale jak już ta osoba faktycznie "złapie przynętę" i zacznie odwzajemniać zainteresowanie, to wymyślamy bardzo dobry powód, żeby jednak nie sfinalizować gonitwy, tylko zacząć uciekać dalej. Wtedy, gdy tylko druga strona się odsuwa, zajmuje sobą, uroczy króliczek znowu zaczyna wystawiać uszy i machać ogonkiem big_smile

Czas naprawdę sporo rzeczy weryfikuje i pozytywnie i negatywnie. A skoro jest to dla Ciebie Ktoś Wyjątkowy, to wypada wierzyć, że cierpliwość się opłaci big_smile


tiririri napisał/a:

Podsumowując: będą interwały smile

Good luck smile I dosłownie i w przenośni big_smile (Podobno pół roku rzetelnych przygotowań biegowych jest optymalnym czasem, żeby bez uszczerbku na zdrowi pobiec pierwszy półmaraton. Usłyszane w radiu, nie weryfikowałam osobiście)

33 Ostatnio edytowany przez netproblemy (2014-04-02 10:54:38)

Odp: Niesamowita fascynacja, lecz ona ma chłopaka

Dokładnie tak, też pomyślałam, że teraz będzie coś na zasadzie gierki, stąd też "szukanie" kontaktu nie tylko z Tobą ale też z przyjacielem (po co?) - może po to by poprawić swoje ego - oprócz chłopaka zainteresował się mną jeszcze ktoś inny, więc może pobawić się tym, bo jest fajnie i inaczej....( tak to można interpretować). Dojrzała emocjonalnie dziewczyna nie funduje sobie i innym  takich zabaw. Może też rozpowiedziała o tym swoim koleżankom, i może próbować się popisywać przed nimi     ( zobaczcie a jednak na mnie leci... dlatego podchodzi do Twojej grupki, bo widzi jak na to reagujesz - na pewno to widzi...) - to domysły ale tak może być.

Jest ona nie w porządku, trochę inaczej zaczynam o niej  teraz myśleć. Po pierwsze spotykała się z Tobą a ma chłopaka, teraz "bawi się", szuka kontaktu z przyjacielem - może ma silną potrzebę adoracji przez  facetów i "wymusza" niejako ich zainteresowanie swoją osobą.

34

Odp: Niesamowita fascynacja, lecz ona ma chłopaka
robingirl napisał/a:

Ale z drugiej strony - żeby dodać łyżkę dziegciu do Twojego pozytywnego obrazu koleżanki - niewykluczone, że takie zachowanie jest po prostu elementem gierki pt. gonienie króliczka (uprawianej świadomie lub nie).

netproblemy napisał/a:

Dokładnie tak, też pomyślałam, że teraz będzie coś na zasadzie gierki, stąd też "szukanie" kontaktu nie tylko z Tobą ale też z przyjacielem (po co?) - może po to by poprawić swoje ego - oprócz chłopaka zainteresował się mną jeszcze ktoś inny, więc może pobawić się tym, bo jest fajnie i inaczej....( tak to można interpretować). Dojrzała emocjonalnie dziewczyna nie funduje sobie i innym  takich zabaw. Może też rozpowiedziała o tym swoim koleżankom, i może próbować się popisywać przed nimi     ( zobaczcie a jednak na mnie leci... dlatego podchodzi do Twojej grupki, bo widzi jak na to reagujesz - na pewno to widzi...) - to domysły ale tak może być.

Jest ona nie w porządku, trochę inaczej zaczynam o niej  teraz myśleć. Po pierwsze spotykała się z Tobą a ma chłopaka, teraz "bawi się", szuka kontaktu z przyjacielem - może ma silną potrzebę adoracji przez  facetów i "wymusza" niejako ich zainteresowanie swoją osobą.

Myślę, że na pewno zależy jej na mojej uwadze. Mi zresztą przecież też. To chyba normalne, bo skończyliśmy coś, do czego byliśmy bardzo przywiązani i coś, co dawało nam mnóstwo satysfakcji. To było naprawdę niesamowite, wspaniałe, cudowne - nie wiem, jak to jeszcze określić, bo nigdy mi się nic podobnego nie przytrafiło. Przyciągała mnie jak magnes. Ja ją zresztą też. Myślę, że nieświadomie przekroczyła pewną granicę, która nie zostałaby przekroczona, gdyby jej chłopak był zaangażowany w ten związek, o który z początku walczyła, a który potem, z bezsilności, skazała na toczenie się swoimi kolejami.

Ciężko teraz, w sytuacji "sztucznego" zminimalizowania intensywności kontaktów, obojgu nam się odnaleźć. Stąd pewnie takie podchody. Nie ujmowałbym tego w kategoriach "gonienia króliczka", bo ona nie należy do tego rodzaju dziewcząt, które szukają podniet emocjonalnych. Bardziej myślę o tym jako o chęci pozostawania w mojej orbicie, choćby przez kontakt z moim przyjacielem czy przebywaniu w mojej obecności. Wszyscy wiedzą, że ma chłopaka, sytuacja, w której ktoś mógłby podejrzewać ją o "casanovostwo" na pewno nie byłaby jej na rękę. Wątpię, by komukolwiek, poza najbliższą przyjaciółką, powiedziała o naszej relacji, więc raczej nie o podniesienie poziomu własnej wartości chodzi.

Dzisiaj umówiłem się z moim kumplem pod wydziałem, ale nie mógł mi powiedzieć, że akurat ona go spotkała i że przystanęła obok niego i paru znajomych. Kiedy już byłem na miejscu i ona też tam była, to przywitałem się kurtuazyjnie, zamieniłem kilka słów i poszedłem w inną stronę z innym kumplem pod byle pretekstem - pewnie wyczuła, że to z jej powodu.

W przerwie zajęć wyszedłem przed budynek i rozmawiałem z grupką naszych wspólnych znajomych. Po jakimś czasie ona też wyszła. Zorientowała się, że jestem i wróciła do środka. Widać, że mnie wyczuwa, moją niechęć do wspólnego przebywania przy takim obrocie spraw. To chyba przykład tego, że nie chce wejść mi na głowę, że jako tako szanuje mnie i moje emocje.

robingirl napisał/a:

Obydwie strony wiedzą, jakie jest ich stanowisko, z tym, że ona musi podjąć decyzję, która zmieni jej dotychczasowe życie.

Ale skoro zdecydowała się na przyznanie do zauroczenia, a jednocześnie nic ze swoją aktualną relacją nie robi, to czas naprawdę pokaże, co w niej siedzi. I lepiej chyba, żeby jej zastanawianie potrwało dłużej i sama przekonała się, czego chce, niż żeby rzuciła się w Twoje ramiona tylko i wyłącznie po to, by zweryfikować, że to jednak było tylko zauroczenie i wraca do byłego. Lepiej przynajmniej dla Ciebie mi się wydaje. Cóż, takie sytuacje są próbą charakteru dla obydwu stron.

Po jakimś czasie (i nie za dwa dni tongue) jeśli nadal ewidentnie będzie szukać z Tobą kontaktu możesz otwarcie zapytać, co planuje i co myśli o Tobie i waszej potencjalnej relacji.

Ogromna próba charakteru. Wolałbym, żeby podjęła świadomą decyzję, niż żeby działała w przypływie emocji. Rzadko mówiła o swoim chłopaku, ale z tych urywków skleił mi się obraz niedopasowania, innych priorytetów. Nigdy nie mówiła o nim źle, ma do niego wielki szacunek. Wiem, że jest zagubiona w tym wszystkim, a nie ułatwiają tego problemy jej chłopaka, które ona traktuje poważnie. Wiem z doświadczenia, że można mieć problemy, ale znajdować także czas na podsycanie intymnej więzi w związku, ale tego jej nie mówiłem. Jej chłopak w tym wszystkim był bardzo bierny, nie czepiał się, że spędza ze mną tyle czasu - wielogodzinne spacery, spotkania (wiedział o tym). Dopiero po jej kolejnej wizycie w moim domu (miesiąc naszych spotkań) powiedział jej, żeby to przemyślała. Czy tak zachowuje się facet, któremu zależy?

Planuję jeszcze trochę poczekać i dopiero za jakiś czas się odezwać, spytać, co u niej. Jeśli polepszy jej się z chłopakiem, to okej, zrozumiem i dam sobie spokój. Jeśli dalej będzie trwała w tej stagnacji, która ma miejsce od kilku miesięcy (lub lat), to znaczy, że jest od niego uzależniona. I wtedy też będę wiedział, że nie ma na co liczyć.

Mimo wszystko życzę jej jak najlepiej - nie ze mną, to z nim. Szkoda by było tylko, gdyby dalej się męczyła, kiedy życie stoi przed nią otworem.

Ja też się męczę. Jestem w stanie zawieszenia. Myślicie, że kiedy byłby dobry moment na odezwanie się? Czy w ogóle to ja pierwszy powinienem to zrobić? Przecież to nie ja jestem osobą decydującą w tej sytuacji. To ona rozdaje karty. Powinienem w ogóle to robić?

Dziękuję za odzew i analizę. Naprawdę mi to pomaga.

35 Ostatnio edytowany przez netproblemy (2014-04-02 22:18:49)

Odp: Niesamowita fascynacja, lecz ona ma chłopaka

Ja bym to zostawiła. Widzę,że jakiś dziwny układ ma ze swoim facetem - chodziła do Ciebie do Twojego domu, spędzała z Tobą czas - nie wyobrażam sobie takiej relacji w moim związku, dla mnie jaki ten ich związek nie jest, ale dziewczyna powinna mieć swoje zasady i tu ona ma coś co mi się nie podoba... Nie wiem czy zaufałabym w przyszłości tak do końca...Postawa jaką prezentuje powoduje zakładanie wielu, wielu tematów na tym właśnie forum i rozpacz wielu ludzi. W dziwny układ się wpakowałeś myślę, że niepotrzebnie. Szkoda Twojej energii tak myślę, a nawet jak ich związek się rozpadnie, to będziesz zadowolony, że będzie z Tobą, ja bym nie była... Jest coś takiego dziwnego, dziwne uczucie poprzedniej relacji jej ciężar, który zabija pozytywne emocje...Coś jak spadek po kimś, ale nie w sensie dobrodziejstwa, bardziej przechodzony, a nowy związek powinien być świeży, .... Wchodzenie od razu z jednego związku  do drugiego nie jest chyba dobre. Jestem zwolenniczką odreagowania i wyciszenia emocji po związku a następnie odbudowania się a to niestety trwa. Są oczywiście kobiety, które wiecznie są w związkach, tylko nie wiesz czy jeszcze w poprzednim czy już w następnym, ale to już zupełnie inna sprawa. To że jej facet kazał jej przemyśleć, to zapalił jej czerwone światełko coś na zasadzie co Ty dziewczyno robisz...., zastanów się..., nie wymuszał na niej, a ona jako jego kobieta powinna wiedzieć jak się zachować, czy w ogóle wypada jej spędzać czas w domu innego faceta - to chore! Ale może ona tak ma... tak jak zostawanie w kawiarni, gdy wszyscy idą a zostaje jeden facet - patrzę na to już teraz inaczej a przede wszystkim przez pryzmat  że jest to kobieta swojego faceta i to mi się nie podoba w niej! Więc jeśli  będziesz kiedyś z nią w związku i będzie między wami coś nie tak, to możesz się spodziewać, że ona już gości u innego faceta. Nie wszystko co byśmy chcieli i wydaje nam się że jest dobre dla nas, jest dobre samo w sobie, myślę, że wiesz co mam na myśli...

Jesteś jeszcze młody znajdź sobie swoją dziewczynę, a nie dziewczynę, która ma od kilku lat chłopaka, jest tyle fajnych i mądrych dziewczyn w Twoim wieku.

Posty [ 36 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Niesamowita fascynacja, lecz ona ma chłopaka

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026