Wplątałam się w bardzo zagmatwany związek, a mianowicie spotykam się z pewnym chłopakiem, ale tylko na seks.. Nasza przygoda zaczęła się kila lat temu, a od roku spotykamy się systematycznie co tydzień. Przez ten rok narodziło się uczucie do niego, zaczęło mi zależeć, stałam się o niego bardzo zazdrosna, po prostu chciałabym z nim stworzyć coś więcej. Ale wiem, że to raczej się nie uda, że jemu nie zależy na mnie tak jak mi na nim. Ta sytuacja powoli mnie już przerasta, a jednocześnie nie umiem z niego zrezygnować. Nie wiem co mam dalej robić, jak postępować ..
Podobne tematy
Postawić sprawę jasno. Zapytać go, czy możesz liczyć na coś więcej z jego strony. Jeśli nie, zakończyć ten układ, gdyż będzie coraz gorzej i trudniej. A Ty już teraz męczysz się. Chyba nie zamierzasz trwać w tym wciąż na jego zasadach, pomimo tego że Tobie one nie pasują?
Urwij kontakty.
ROZMOWA. Porozmawiaj z nim. Określcie co do siebie czujecie, co ty czujesz do niego co on czuje do Ciebie. Jeśli nie będzie chciał.. hm ujmę to: "stworzyć z tobą czegoś innego" to odpuść. Szkoda życia, naprawdę. Wtedy pokaże, ze jest zwykłym palantem bez uczuć. Przecież seks to nie wszystko. Ale mam nadzieję, że nie będziesz przez niego cierpieć i zachowa się tak jak należy. Pozdrawiam cieplutko. ![]()
Kiedyś związałam się z chłopakiem, który mi się podobał. Ale tylko i wyłącznie podobał. Z charakteru mnie nie pociągał (chociaż jest człowiekiem interesującym i inteligentnym), ale jego twarz i figura przyprawiała mnie o dreszcze. Marzyłam o nim, jako o mężczyźnie, z którym się kocham. Z jego strony były podobne uczucia. Raz na imprezie spędziliśmy wieczór razem na całowaniu się, druga impreza podobnie. Zaczęliśmy mówić o ewentualnym związku. Postawiłam sprawę jasno: jesteśmy razem i obowiązuje wierność albo spotkamy się od czasu do czasu, ale ja szukam miłości i jak ją znajdę to odejdę. On chciał absolutnej wierności w dwóch przypadkach. Skończyło się na związku. Nie byłam przeszczęśliwa z tego układu, bo czułam wewnętrznie, że mam się w to nie pakować, bo on nie jest TYM mężczyzną. Cóż, nie mieliśmy nic sobie do powiedzenia, jedyne co nam wychodziło to seks i na tym głównie bazowaliśmy. Jednakże ja po 5 miesiącach, zaczęłam wymagać więcej, przywiązałam się. Stwierdziłam, że jesteśmy parą, zróbmy wysiłek i nauczmy się po prostu spędzać ze sobą czas. Rozmawialiśmy na ten temat parę razy. Ostatecznie w dzień naszych siedmiu miesięcy zerwał ze mną, twierdząc, że nie chce się angażować, że to co było było ok, że wspólne wakacje i wyjścia, to za dużo. Rozstaliśmy się w zgodzie. Bolało mnie to, bo jak już wcześniej powiedziałam, zakochałam się, ale w głębi duszy czułam ulgę, bo pamiętałam uczucia z początku, które zawsze mi towarzyszyły. Po półtora roku od rozstania wiem, że to nie była miłość tylko przywiązanie, bo przecież łatwiej jest mieć kogoś, kto po prostu jest, niż szukać lub dać się znaleźć przez innego.
Po moim doświadczeniu mam pewien przepis, który będę starała się zastosować u siebie, gdyby nadarzyła mi się podobna sytuacja.
Przed wejściem w związek z seksem (oczywiście nie ten wakacyjny):
1. Słuchać się intuicji. Jeżeli czujesz, że źle robisz, zmuś się, żeby odejść.
Gdy się wtopisz w związek i uczucia nadejdą:
1. Dowiedz się, czy są to rzeczywiście uczucia, czy raczej przywiązanie i łatwość (najtrudniejszy etap)
2. Jeżeli są to uczucia, to wsłuchaj się w intuicję. Czy czujesz, że z tym człowiekiem jesteś w stanie ewentualnie spędzić życie
3. Jeżeli na poprzednie punty odpowiedziałaś "tak", porozmawiaj z partnerem szczerze i otwarcie. Ja tego nie żałuję, mimo, że związek się skończył. Po 7 miesiącach spotkałam wpaniałego chłopaka, który mnie kocha i wspiera, a łóżko jest tylko po miło WSPÓLNIE spędzonym dniu czy wieczorze.
Ktoś mi powiedział jedno zdanie: "Los wie, co robi. Szykuje dla Ciebie piękniejszą łąkę".
Powodzenia, to nie musi skończyć się źle ![]()
6 2015-06-01 09:17:19 Ostatnio edytowany przez znikam (2015-06-01 09:17:36)
bezradna91111, stawiam na rozmowę i powiedzenie wprost. Będziesz wtedy wiedziała na czym stoisz.