Hej, moj problem jest dosyc prosty wybralem studia pod presja oraz z powodu tego ze mieszkalem za granica i informatyka byla jedynym kierunkiem na mojej uczelni ktory byl rowniez w jezyku angielskim. Ale przejdzmy do sedna sprawy pasjonowalem i pasjonuje sie automatyka dotychczas robilem tylko projekty czysto hobbistyczne ale nie dawno dostalem zlecenie i zaczela sie prawdziwa praca... ktora mi sie bardzo spodobala jest latwa ale trzeba sie narobic, ale kasa jest...
I teraz wlasnie zakomunikowalem rodzinie ze nie skoncze studiow, a jesli nawet to na innym kierunku(mam bardzo rozlegle zainteresowania... elektronika i telekomunikacja, elektrotechnika, automatyka i robotyka, mechatronika oraz informatyka(ale na studiach nie nauczylem sie niczego konkretnego, raczej coraz bardziej mnie zanudzaja...) ), no i rodzina placze krzyczy obraza sie, matka szczela fochy szantazuje, ma zly humor co chwile nikt nie rozumie mojej decyzji... w sumie bylem glupi ze dalem sie namowic matce na informatke skoro jednak bardziej kreci mnie automatyka bo matka niby mowila ze pozniej po automatyce nie bede mial pracy...
No i jak na razie wrozby matki sie nie sprawdzily bo ostanio pracowalem nawet na 2 etaty(a jestem na 1 roku...).
Podobne tematy
Jeśli jesteś tego pewien, to w czym problem?
To Twoje życie. I Twoje decyzje.
3 2015-05-26 23:10:52 Ostatnio edytowany przez mati.ita (2015-05-26 23:30:13)
Jeśli jesteś tego pewien, to w czym problem?
To Twoje życie. I Twoje decyzje.
Tak moje zycie, ale jak slysze jak matka dzwoni z zagranicy i ciagle jeczy szantazuje ze sie nie bedzie do mnie odzywac... mowi mi ze bede pozniej bezrobotnym...
Pewny jestem raczej bo studia tak naprawde nic nie daja, moze na jakiejs prestizowej uczelni(na ktora sie nie dostane z matura zagraniczna) studia wygladaja inaczej bo na mojej Polibudzie to studia to smiech na sali niczego sie nie da nauczyc...
Liczylem tez na jakies wsparcie ze strony rodziny, a oni mi same problemy robia...
To jest nic innego jak nieumiejętność stawiania granic. Teraz jest dobry czas, by uczyć się asertywności i nie pozwalać na to, by rodzice decydowali co dla Ciebie dobre. Zobacz jak matka wpływa na Twoje samopoczucie i powoduje, że masz wyrzuty sumienia. Trudny temat, sama jestem w podobnej sytuacji. Wiesz od czego ja zaczęłam- gdy ktoś z rodziny próbuje mi dyktować co powinnam, czego nie powinnam, mam przygotowaną formułkę pt" doceniam Twoje rady, ale mam inne zdanie na ten temat i wolę sama decydować o moim życiu"
I koniec, nie tłumaczę, nie nakręcam się, tylko powtarzam to jak zdarta płyta. Działa !
Pamiętaj że bez studiów wielkiej kariery na etacie nie zrobisz. 1 rok w plecy to nic strasznego, zacznij od nowa automatykę - może zaocznie albo wieczorowo?
6 2015-05-27 15:05:00 Ostatnio edytowany przez mati.ita (2015-05-27 15:06:45)
To jest nic innego jak nieumiejętność stawiania granic. Teraz jest dobry czas, by uczyć się asertywności i nie pozwalać na to, by rodzice decydowali co dla Ciebie dobre. Zobacz jak matka wpływa na Twoje samopoczucie i powoduje, że masz wyrzuty sumienia. Trudny temat, sama jestem w podobnej sytuacji. Wiesz od czego ja zaczęłam- gdy ktoś z rodziny próbuje mi dyktować co powinnam, czego nie powinnam, mam przygotowaną formułkę pt" doceniam Twoje rady, ale mam inne zdanie na ten temat i wolę sama decydować o moim życiu"
I koniec, nie tłumaczę, nie nakręcam się, tylko powtarzam to jak zdarta płyta. Działa !
Sprobuje sie nimi nie przejmowac, bede musial sam sobie dac rade...
Ale tak naprawde jak bylem mlodszy to i tak robilem co chcialem, nie przejmowalem sie tym co mi mowi rodzina...
Pamiętaj że bez studiów wielkiej kariery na etacie nie zrobisz. 1 rok w plecy to nic strasznego, zacznij od nowa automatykę - może zaocznie albo wieczorowo?
Moze kariery nie zrobie ale duze pieniadze zarobie
Znowu wszyscy mowia ze zaoczne to strata czasu bo to pic... ale co ja mam powiedziec o dziennych skoro z tego co widze tu straszna olewka jest...
Rok nie bedzie stracony bo na tej polibudzie 1 rok dla wszystkich kierunkow na moim wydziale jest taki sam... wiec moglbym sie przeniesc.
Ostatni przeczytałam ,że pierwszą rzeczą której ludzie żałuja na łożu śmierci jest to,że nie spełniali swoich marzeń z obawy przed tym " co powiedzą inni..."
Wnioski wyciągnij sam.
A drugą było to ,że nie walczyli o prawdziwą miłość .
Ostatni przeczytałam ,że pierwszą rzeczą której ludzie żałuja na łożu śmierci jest to,że nie spełniali swoich marzeń z obawy przed tym " co powiedzą inni..."
Wnioski wyciągnij sam.
A drugą było to ,że nie walczyli o prawdziwą miłość .
No i tu masz niestety racje, moze za bardzo sie przejmuje tymi innymi. A z tym drugim to mnie dobilas bo tez trafilas w sedno sprawy...
Wiesz myślę ,że nie tyle ja trafiłam w sedno sprawy co badania przepowadzone na tych osobach powinny nam wszystkim uswiadomic CO jest w życiu naprawdę ważne.
Wiesz myślę ,że nie tyle ja trafiłam w sedno sprawy co badania przepowadzone na tych osobach powinny nam wszystkim uswiadomic CO jest w życiu naprawdę ważne.
To co jest w zyciu wazne to ja chyba juz dawno zrozumialem, najwazniejsze jest szczescie oraz mozliwosc pomagania innym no i moze jeszcze milosc(chociaz co do tego to nie jestem pewny, bo nikogo cudownego dawno nie poznalem
)
Incognit9 napisał/a:Jeśli jesteś tego pewien, to w czym problem?
To Twoje życie. I Twoje decyzje.
Tak moje zycie, ale jak slysze jak matka dzwoni z zagranicy i ciagle jeczy szantazuje ze sie nie bedzie do mnie odzywac... mowi mi ze bede pozniej bezrobotnym...
Pewny jestem raczej bo studia tak naprawde nic nie daja, moze na jakiejs prestizowej uczelni(na ktora sie nie dostane z matura zagraniczna) studia wygladaja inaczej bo na mojej Polibudzie to studia to smiech na sali niczego sie nie da nauczyc...Liczylem tez na jakies wsparcie ze strony rodziny, a oni mi same problemy robia...
To teraz jest pytanie- czy bardziej zależy Ci na zadowoleniu Mamy i jej 'wsparciu' w podążaniu drogą, która Cię nie interesuje, czy realizowanie siebie i robienie tego, na czym Ci zależy na prawdę.
Nie masz żadnej gwarancji- ze studiami czy bez- jak się ułoży Twoja sytuacja zawodowa. Poza tym sam piszesz, że pracujesz już teraz.
Ustal swoje priorytety, a rodzinie, która nie wspiera Cię w Twoich prawdziwych dążeniach mów to, co napisała Kaja.
Może zrozumieją w pewnym momencie, że spełniasz swoje marzenia i żyjesz swoim życiem.
No wlasnie, bede zyl swoim zyciem i matka nareszcie odpuscila sobie ![]()