netkobietyWszystkie działy
Stres, lęk, nerwica, depresja

Moja matka sprowadziła mnie na samo dno..

7 odpowiedzi5 924 wyświetleniazałożony przez Elodies51525, 26.05.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

Jeśli przeżywasz kryzys, porozmawiaj z kimś od razu: Telefon zaufania dla dorosłych 116 123, w nagłym zagrożeniu 112. Wypowiedzi na forum nie zastępują pomocy specjalisty.


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Moja matka sprowadziła mnie na samo dno..

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

1

Temat: Moja matka sprowadziła mnie na samo dno..

Witam, jestem tu nowa. Postanowiłam opowiedzieć historie mojego zycia.

Mam 23 lata i jestem nieszczesliwa. To wszystko za sprawą, mojej rodziny - mojej matki. Problemy trwały w czasie kiedy byłam dzieckiem. Gdy moj tato wyjechał za granice na jakis czas nie długi, zaczeła sie gehenna. Mama nigdy nie pomagała mi w nauce, a jesli jej potrzebowałam (nie byłam wybitnym uczniem powiedziałabym srednim) to nie mogłam niczego sie nauczyc poniewaz była tak znerwicowana ze nic nie rozumiałam z tłumaczenia mi matematyki. Wygladalo to mniej wiecej tak, ze targała mnie za wlosy jak czegos nie rozumiałam, a ja poprostu wtedy płakałam i sie cala trzesłam. Pewnego razu zwiałam z pod biurka uciekłam bez butow na ostrych kamieniach a ona mnie goniła i krzyczała "do lekcji" !. Do dzis nie rozumiem matmy i niestety chyba nigdy nie pojme tak czy inaczej skonczylam studia a mature z matmy zdalam za 2 razem dzieki swojej wytrwałosci:). Gdy mojego ojca nie bylo w domu, to bardzo sie balam z nia przebywac. Nie moglam wychodzic, spacerowac z kolezankami, nocowac u nich kompletnie nic.

Pozniej gdy minely czasy podstawowki i gimnazjum bylo jeszcze gorzej. Zaczelam dojrzewac przezywac swoje pierwsze milosci chyba normalna rzecz prawda? Miałam fajnego chlopaka kilku nawet ale ona nikogo nie tolerowała. Gdy z jednego spotkania z chlopakiem wrocilam pozniej (po szkole okolo godziny 19 wiosną) to dostalam takie lanie po rękach ramieniu że miałam siwe przez kilka dni. Gdy wieczor gdzies wychodzilam i wracalam o 22 albo pozniej to robiła mi awantury i zamykala drzwi do domu! To wszystko trwalo do lat 18, gdy skonczylam 18 przestała mnie bić i poniżac, dusić za szyje.

Po maturze poszłam na studia, na 1 roku mieszkałam w miescie w ktorym studiowałam odpoczełam psychicznie. Kolejne 2 lata dojezdzalam ale zylo mi sie lepiej bo nie spedzalam z nia zbyt wiele czasu. Po studiach wyjechałam ze swoim narzeczonym do stanow na 6mcy. To był moj najlepszy okres w zyciu - praca, ukochana osoba przy boku, brak matki ciagle narzekającej i smutnej. Pare miesiecy temu wrocilam i teraz jest tragicznie.

Gdy skonczylam okres nauki ( nie poszłam na mgr ) to zaczelo sie robic zle nawet bardzo. Wrocilismy z tych stanow i teraz pytanie co dalej? Mieszkam na wsi, zadnych tu perspektyw wiec juz z przyzywczajenia nic nie robie.. W ciagu tych paru miesiecy naprawde jest ze mną gorzej. Na poczatku szukalam pracy - teraz to juz nawet nie chce mi sie kliknac w komputer zeby wyslac CV. Nigdzie nie wychodze, nie mam przyjaciol ani znajomych. Jestem w domu caly czas, tylko czytam ksiazki albo leze w lozku i czekam az przyjdzie ten wyczekiwany wieczor i noc. Ciagle boli mnie glowa, jestem przygnebiona, nie usmiecham sie wcale.. Odwiedzam tylko mojego narzeczonego albo on mnie. Nie nocuje u neigo ani on u mnie, moja mama by dostala wtedy szału.. I wracam do domu wczesnie bo boje sie co mnie w przypadku gdym wrocila po polnocy np. Od miesiaca mam mysli samobojcze, ze chcialabym skonczyc z tym wszystkim olać to wszystko, po prostu odpłynąc. Juz mam dosyc wiezienia psychicznego domowego, dosyc mam kontrolowania, jej narzekania, smutku i wszystkiego. Juz mi naprawde nie zalezy na tym, dlaczego jestem tak obojetna na zycie?

Teraz kilka słów o mojej mamie. Jest po 50-tce bardzo energiczna kobieta, rzadzi w domu ona nie ojciec. Wydaje mi sie ze choruje na nerwice jest zestresowana ciagle mam na mysli CAŁY CZAS. Nie wiem ale wynika to chyba z tego ze od 30 lat uzera sie z moim starszym bratem, który nie jest do konca sprawny i musi go "pilnowac" bo ma problem z alkoholem. Jest z tym wszystkim sama, bo moj tato nie jest typem czlowieka ktory by sie przejmował, on nie reaguje - idzie do pracy, nie musi sluchac krzykow wrzaskow ani niczego innego.. A jak ma wolne to juz zajmuje sie swoimi sprawami. Moja mama nie jest zla osobą, to co przeszla nie bylo latwe i nikt ja przeciez nie wspierał (chociaz wtedy mnie nie bylo na swiecie wiec do konca nie wiem jak to bylo). Sprzata idealnie piecze i gotuje idealnie i smacznie dba o meza i o "dzieci" i inne domowe obowiazki (nie pracowała zawodowo ze wzgledu na chorobe brata). Nie ma u mnie w domu pijanstwa i tym podobnych rzeczy.

Pisze tu zeby sie wygadac, bo nie mam do kogo. Moj dom jest dla mnie toksyczny i moja rodzina dla mnie rowniez. Nie ma normalnej rozmowy a jak juz jest to krzyki. Jest wiecznie nie zadowolona i przygnebiona, nabuzowana, niezadowolona z zycia. A ja nie chce juz na to patrzec nie chce tak zyc. Zabrala mi mlodosc i dziecinstwo zabraniajac mi wszystkiego. Nigdy nie powiedziala kocham ani nie przytuliła sad
Teraz ja jestem osobą ktora nie potrafi sobie w zyciu poradzic, a jesli juz mam jakis pomysł to on szybko gasnie. Nadal jestem zalezna od rodzicow, jestem dojrzala ale nie umiem byc dorosła. Tak bardzo zle mi z tego powodu jak mnie traktowała, teraz ja przez te lata krzykow nie umiem sobie sama poradzic ze sobą a co dopiero z zyciem. Kiedys bylam wesola, energiczna kochajaca zycie a teraz? Smutek, zlosc, moze nerwica, moze depresja totalny bezsens, brak wiary w siebie. Moj facet mnie wspiera, ale ja nawet dla niego nie mam ochoty zyc.

A ja? Jestem dobrym dzieckiem. Nie miałam problemow z alkoholem nawet wcale nie pije, brak papierosow lub innych uzywek. Nie nalezalam nigdy do trudnej mlodziezy, nie mialam problemow w szkole, wcale nie bylo ze mna problemow. Teraz jako dorosla osoba, nie pomagam jej. Dlaczego? Bo ona krzyczy, ciagle krzyczy..

Wiem, że ludzie mają wieksze problemy w zyciu ale moj problem jest wlasnie taki. Dzis dzien Matki a ja z przymusu dam jej te czekoladki bez wyrazow szacunku, przykro mi ale poprostu cos sie we mnie wypaliło.

Dziękuje za uwage
Pozdrawiam E.

2

Odp: Moja matka sprowadziła mnie na samo dno..

Witaj tytuł tematu mi się już nie podoba z uwagi na to że masz 23 lata weź się w garść życie ci się nie podoba to je zmień ja swoją matke skreśliłem i mam spokój święty a młodszy brat z litości się nią opiekuje i w podziękowaniu dostaje pranie mózgu więc wiem jak to jest mieć patologie w domu dodam do tego że od 18 roku życia jestem w 100% samodzielny z wyboru więc da rade a ty masz łatwiej bo masz faceta chociaż ja jestem sam w czarnej dupie i daje rade więc na co czekasz zmień coś

3

Odp: Moja matka sprowadziła mnie na samo dno..

Z tego co piszesz, masz narzeczonego. Jesteście młodymi ludźmi. Dlaczego więc nie wyjedziecie? Dlaczego ciągle tam tkwicie? Nic nie zmieni się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Zmobilizuj swojego partnera do działania. Wspieranie z Jego strony jest bardzo ważne, tylko nie rozwiązuje problemu. A do tego trzeba dążyć.

4

Odp: Moja matka sprowadziła mnie na samo dno..

Musisz zacząć walczyć o swoje życie, widzisz, że z matką nie układają Ci się relacje więc po co tam tkwić. Będzie Ci ciężko, może Cię to przerasta, ale ja uważam, że nigdy nie jest tak źle, żeby gorzej być nie mogło. Znajdziesz pracę i małymi kroczkami brnij do przodu. W domu nic dobrego Cię nie czeka, nie wyjdziesz z tego bagna co masz w głowie, póki nie odizolujesz się od źródła- czytaj matki. Przykro mi to czytać, sama jestem matką, nie wyobrażam sobie, żeby kiedykolwiek tak poniżyć swoje dziecko, owszem nerwy mogą pękać, ale bez przesady. Moja matka miała ze starszą siostrą same problemy, narkotyki, alkohol, odcięła jej gotówkę to kradła.. Co chwile sąd policja, szkoła.. I nigdy, przenigdy nie pamiętam, aby cokolwiek jej zrobiła w sensie fizycznym.. Nie biła jej, jedynie krzyczała i płakała..

5

Odp: Moja matka sprowadziła mnie na samo dno..

co robiliscie w tych stanach?
czy narzeczonego trzyma praca?
musisz mu powiedziec, ze albo stąd spadacie albo będzie zle.a jezeli trzyma go praca to wez torby i schrzaniaj do niego. napewno tesciowa bedzie aniolem przy matce.
nie ma pracy, wiem, jest ogólny marazm.ale gdy jest tak jak u ciebie to nie ma co sie zastanawiac tylko wyprowadzic. gdzie masz kasę z tych stanów? nie starczy wam z niej na stancje? na wynajem kawalerki?mowis ze to dziura gdzie mieszkacie, wiec wynajem powinien byc tani.

6

Odp: Moja matka sprowadziła mnie na samo dno..

Dziękuje za odpowiedz:)
Do tej pory nic sie nie zmieniło, raz lepiej ale generalnie gorzej. Owszem mamy pieniądze ale miały być one przeznaczone na wesele.. Moj chlopak pracuje ale zarabia najniższą stawkę(nie dawno podjął się tej pracy), więc cieżko coś wynając. Chyba będziemy musieli zacząć od jakiegoś pokoju, może sie ułozy i ja będe wkońcu "zdrowa" psychicznie. Póki co zażywam leki uspakajające i mam zamiar pójsc do lekarza o jakies mocniejsze, bo te bez recepty to nie działają na mnie.

Bardzo mnie wspiera, jest przecudowny i znosi moją matkę która go gnoiła, moje fochy, lęki, płacz i wszystko. Jesteśmy już 4 lata razem:)

7

Odp: Moja matka sprowadziła mnie na samo dno..

Byłaś już w stanach z narzeczonym. Daliście sobie radę. Byłaś wtedy szczęśliwa. Co Cię trzyma w Polsce, w małej wsi, gdzie ani pracy, ani rozrywek, tylko wiecznie wkurzona matka? Zbierajcie się i wyjedźcie choćby do UK.

Nie jesteś w stanie kontrolować ani zmienić zachowania matki. Jedyne, co zmienić i kontrolować możesz to Twoje podejście do sprawy, Twoje działania, Twoja reakcja. Wszystko jest absolutnie w Twoich rękach.

8

Odp: Moja matka sprowadziła mnie na samo dno..

Hej,
Wszyscy ci dają dobre rady,ale poza tym  to chyba chodzi o coś jeszcze.
Wiem jaki to wewnętrzny bol , smutek ,i pustka wiedzac,ze własna matka cię nie akceptuje,i odrzuca. To programuje cię negatywnie na wszystko co sie wokół ciebie dzieje.
Wpływa ogromnie na związek,i twoja rodzine.
Mimo,ze obcy ludzie cię szanują,i akceptują,a nawet wspierają,to i tak w głębi duszy zawsze czujesz sie gorsza,jakbyś była nikim,nie warta tego zachodu.
W głowie brzęczą gorzkie słowa matki .
Stad poczucie niskiej wartości,bo skoro rodzic ma cię za nic,to pewnie tak jest?
Oczywiście to nieprawda,ale podświadomość to uczucie podtrzymuje.
Dopiero teraz w bardzo dorosl życiu uświadomiłam sobie jaka krzywdę zrobiła mi moja matka swoim słodkim jadem.
To taka typowa "Pani Dulska" na zewnątrz wręcz idealna.a w rzeczywistości manipulantką?zimna kobieta.
Przez lata myślałam,ze to ojciec ,który był alkoholikiem zafundował mi ten bagaż doświadczeń.
Niestety dopiero po jego śmierci " poznalam" swoją matkę.
Przez całe życie grała role ofiary,a z ojca zrobiła kata.
Manipulowala nami,i grała na uczuciach.
Teraz wiem czemu ojciec pił.
Zniszczyła go psychicznie .
Moja matka nigdy nie Piła,żadnych używek,nawet nie przeklinala,ale potrafiła wszczepiać tylko leki i dolowac.
I oczywiście te teksty w stylu: " nic nie warta jesteś!"," musisz sie zmienić"
jak będąc dzieckiem ładnie rysowalam, i wszyscy mówili,ze mam talent,to ona mówiła ,żebym nie mazala,ze zamazuje zeszyty.
Po wielu latach stwierdziła,ze powinnam była sie w tym kierunku kształcić,mogłabym ilustrowac dziecięce książki.
Już wtedy nie wierząc w siebie obralam inna drogę.
Jak pomyśle jakie mial dzieciństwo,to nie moge jej tak po prostu wybaczyć.
Z nauka tez mial problem, szczególnie z matematyka,ale nade mną wyrzywala sie starsza siostra waląc mnie w łeb , i wyzywając od glombow.
Naprawdę doskonale rozumiem, co przebywasz.
Fajnie jednak,ze twój partner tego nie wykorzystuje.

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Moja matka sprowadziła mnie na samo dno..

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026