netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

zdrada

34 odpowiedzi5 429 wyświetleńzałożony przez bardzo kocham, 26.05.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 35 ]

1

Temat: zdrada

Witam bardzo mi cięszko.Jestem z mojm meżem po ślubie 10lat i mamy dwoje dzieci.Zawsze sie kochalismy bylismy za soba z czasem mielismy cieszkie chwile ale dawlismy rade.Wpadlismy w dlugi postanowilam wyjecha za grabice zgodzil sie ze zostanie z dziecmi.Po wyjezdzie za granice mialo byc tak pieknie okazalo sie ze jest jeden wielki syf bylam zalamana.Poznalam ludzi zaczelam wychodzic na impreze i go zdradzilam bardzo tego zaluje.Jakos zaczelo sie ukladac i przylecial z dziecmi do mnie zebysmy razem juz byli on o niczym nie wiedzial.Nie moglam juz tak zyc postanowila mu powiedziec po 6miesiacach.Byl placz lzy ale powiedzial ze mi sprobuje wybaczyc.Nieraz bylo lepiej nie raz gorzej.Minelo 11miesiecy i stwierdzil ze musi sie wyprowadzic ze mnie kocha ale nie tak jak kiedys mowi ze mu sie caly czas przypomina.Wyprowadzil sie i wiem ze pisze z jakas mlodsza kobieta od siebie i sie spotykaja.Powiedzial mi ze moze jak to zrobi albo jak mu zacznie brakowac mnie to zrozumie ze to tylko ja sie licze.Bardzo go kocham co mam zrobic zeby go odzyskac prosze o pomoc

2

Odp: zdrada

on sie wyprowadził żeby mieć wolną drogę do zbliżenia się z inną kobietą, a nie dlatego że boli go twoja zdrada, to musisz zrozumieć. Jakoś przez te 11 miesięcy było dobrze, a sielanka się skończyła jak kogoś poznał.

3

Odp: zdrada

Myślę, że niewiele możesz zrobić aby go odzyskać, decyzja należy do niego.

4

Odp: zdrada

Nie męcz go, daj mu spokój, nie proś. Poczekaj, może wróci.

5

Odp: zdrada

raz piszesz, że go bardzo kochasz a raz, że go zdradziłaś... a to są chyba dwie sprzeczności.

Spotyka się z młodszą kobietą... Ty aby zdradzić też się musiałaś z kimś spotkać, więc.....

6

Odp: zdrada
Pawel87 napisał/a:

raz piszesz, że go bardzo kochasz a raz, że go zdradziłaś... a to są chyba dwie sprzeczności.

jakie sprzeczności?????? , znam wielu którzy zdradzili i kochają zarazem, chyba nie znasz się na życiu!

7

Odp: zdrada

Dla mnie jeśli się kogoś kocha to się jest tej osobie wiernym... No może nie znam się na życiu, ale skoro Ty uważasz że można zdradzić kogoś kogo się kocha to chyba nie znasz się na znaczeniu słowa "miłość"

8

Odp: zdrada
Pawel87 napisał/a:

Dla mnie jeśli się kogoś kocha to się jest tej osobie wiernym... No może nie znam się na życiu, ale skoro Ty uważasz że można zdradzić kogoś kogo się kocha to chyba nie znasz się na znaczeniu słowa "miłość"

hahaha

mówię w oparciu o swoje i innych doświadczenia

9

Odp: zdrada

Ok, masz swoje zdanie, ja swoje...

Dla mnie MIŁÓŚĆ to przede wszystkim: szacunek, oddanie, poświęcenie, przyjaźń......i WIERNOŚĆ! Bez wierności nie można mówić o prawdziwej miłości...


Jeśli dla Ciebie miłość to co innego i jeśli dla Ciebie zdrada nie świadczy o braku szczerych uczuć... to ok Twoje zdanie i masz do niego prawo. Jednak z takim podejściem nie możesz oczekiwać wierności od kogoś

10

Odp: zdrada

Ponadto.. przejrzałem założone  przez Ciebie wątki na forum... Jeden z nich zaczyna się od słów "Jak w tytule. Nie wiem czy kocham swojego męża.".... Kogoś się albo kocha, albo nie... Nie ma czegoś pomiędzy smile Tak więc, mam powody by móc Ci zarzucić, że chyba nie do końca rozumiesz znaczenia słowa "miłość".. pozdrawiam

11

Odp: zdrada
Pawel87 napisał/a:

Ponadto.. przejrzałem założone  przez Ciebie wątki na forum... Jeden z nich zaczyna się od słów "Jak w tytule. Nie wiem czy kocham swojego męża.".... Kogoś się albo kocha, albo nie... Nie ma czegoś pomiędzy smile Tak więc, mam powody by móc Ci zarzucić, że chyba nie do końca rozumiesz znaczenia słowa "miłość".. pozdrawiam

lepiej przeczytaj cały wątek a nie tylko tytuł, ja się w życiu sporo pogubiłam, co jest wynikiem choroby jaką mam.
Ale z chęcią wysłucham jak w moim wątku będziesz miał też coś do powiedzenia. Czytam wszystkie komentarze i analizuje.

12

Odp: zdrada

Przeczytałem.....

"Od ślubu miałam wielu kochanków.Tak, seks jest dla mnie bardzo ważną sferą życia. UMAWIAM SIĘ GŁÓWNIE Z KOLESIAMI Z INTERNETU".

Tym bardziej uważam, że nie jesteś osobą która może definiować słowa "prawdziwa miłość"

Czytać dalej??


Hmmm co do kolesi z internetu? Nie sądzisz, że marnujesz swój potencjał?(ironia) Mój znajomy też się umawia z kobietami z internetu. Tylko, że on im płaci smile Skoro się umawiasz przez neta w tym celu to może zarób przy okazji smile


W innym założonym przez Ciebie wątku piszesz "zwykle sypiam z żonatymi facetami"....  Jest takie powiedzenie, "że jak suka nie da to pies nie weźmie", ale kobieto....zastanów się! Ciągniesz do łóżka żonatych facetów! Ojców dzieci! Przez Twój zwiększony popęd i rozwiązłość mogłaś doprowadzić do rozpadu jakiegoś małżeństwa, lub do tego że niewinne dziecko może wychować się bez ojca... Czy to etyczne Twoim zdaniem?? Jeśli uważasz, że nie ma  w tym nic złego, to myślę że dzieli nas zbyt duża przepaść i raczej szkoda mi czasu na rozmowę z Tobą

Ponadto... Wątek w którym się wypowiadamy dotyczy nie Twojego problemu tylko autorki

13

Odp: zdrada
bardzo kocham napisał/a:

Witam bardzo mi cięszko.Jestem z mojm meżem po ślubie 10lat i mamy dwoje dzieci.Zawsze sie kochalismy bylismy za soba z czasem mielismy cieszkie chwile ale dawlismy rade.Wpadlismy w dlugi postanowilam wyjecha za grabice zgodzil sie ze zostanie z dziecmi.Po wyjezdzie za granice mialo byc tak pieknie okazalo sie ze jest jeden wielki syf bylam zalamana.Poznalam ludzi zaczelam wychodzic na impreze i go zdradzilam bardzo tego zaluje.Jakos zaczelo sie ukladac i przylecial z dziecmi do mnie zebysmy razem juz byli on o niczym nie wiedzial.Nie moglam juz tak zyc postanowila mu powiedziec po 6miesiacach.Byl placz lzy ale powiedzial ze mi sprobuje wybaczyc.Nieraz bylo lepiej nie raz gorzej.Minelo 11miesiecy i stwierdzil ze musi sie wyprowadzic ze mnie kocha ale nie tak jak kiedys mowi ze mu sie caly czas przypomina.Wyprowadzil sie i wiem ze pisze z jakas mlodsza kobieta od siebie i sie spotykaja.Powiedzial mi ze moze jak to zrobi albo jak mu zacznie brakowac mnie to zrozumie ze to tylko ja sie licze.Bardzo go kocham co mam zrobic zeby go odzyskac prosze o pomoc

jak pracowałaś na rodzine to mniej mu ta,zdrada doskwierala jak widzę,zaloze sie ze zaczela doskwierac jak juz mial kase,prace i młoda dupa sie na horyzoncie pojawila,taaaa

14 Ostatnio edytowany przez znikam (2015-05-26 14:05:33)

Odp: zdrada
Pawel87 napisał/a:

Przeczytałem.....

"Od ślubu miałam wielu kochanków.Tak, seks jest dla mnie bardzo ważną sferą życia. UMAWIAM SIĘ GŁÓWNIE Z KOLESIAMI Z INTERNETU".

Tym bardziej uważam, że nie jesteś osobą która może definiować słowa "prawdziwa miłość"

Czytać dalej??


Hmmm co do kolesi z internetu? Nie sądzisz, że marnujesz swój potencjał?(ironia) Mój znajomy też się umawia z kobietami z internetu. Tylko, że on im płaci smile Skoro się umawiasz przez neta w tym celu to może zarób przy okazji smile


W innym założonym przez Ciebie wątku piszesz "zwykle sypiam z żonatymi facetami"....  Jest takie powiedzenie, "że jak suka nie da to pies nie weźmie", ale kobieto....zastanów się! Ciągniesz do łóżka żonatych facetów! Ojców dzieci! Przez Twój zwiększony popęd i rozwiązłość mogłaś doprowadzić do rozpadu jakiegoś małżeństwa, lub do tego że niewinne dziecko może wychować się bez ojca... Czy to etyczne Twoim zdaniem?? Jeśli uważasz, że nie ma  w tym nic złego, to myślę że dzieli nas zbyt duża przepaść i raczej szkoda mi czasu na rozmowę z Tobą


Ponadto... Wątek w którym się wypowiadamy dotyczy nie Twojego problemu tylko autorki

mialeś pisać zatem nie w tym wątku tylko w moim  smile

15

Odp: zdrada

żeby tworzyć udany związek muszą chcieć tego dwie osoby. Moim zdaniem on chce być z tamtą kobietą a tłumaczy się  twoja zdrada. Wcześniej jakoś potrafił żyć z tobą i to nie przez krótki okres. Rozumiem twój ból.  Kochać nie można przestać ot Tak. Ale do bycia z tobą też to nie zmusisz.  Być może musisz z nim porozmawiac czy faktycznie chodzi o zdradę czy o nową kobietę. Jeśli potrafi być szczery to ci powie jak jest.

16

Odp: zdrada

Szukałaś sexu na boku,miałaś go ,ba,nawet sie przyznałaś do zdrady a teraz kochasz.Nie kochasz ale chciala bym wiedziec po co ci on,zapewnia ci coś?

17

Odp: zdrada
znikam napisał/a:
Pawel87 napisał/a:

raz piszesz, że go bardzo kochasz a raz, że go zdradziłaś... a to są chyba dwie sprzeczności.

jakie sprzeczności?????? , znam wielu którzy zdradzili i kochają zarazem, chyba nie znasz się na życiu!

Chyba Ty się obracasz w szambie moralnym, a nie w doborowym towarzystwie.

18 Ostatnio edytowany przez takie_tam (2015-05-26 20:17:01)

Odp: zdrada

Trafilas na porzadnego faceta ktory da ciebie postanowil byc wierny. Nie uszanowalas tego. --->Tutaj brzydkie zdanie o tobie<---.
A teraz dobrze ci tak. Nawet nie chce ci doradzac jak z tego wybrac.

19

Odp: zdrada
ona9007 napisał/a:

żeby tworzyć udany związek muszą chcieć tego dwie osoby. Moim zdaniem on chce być z tamtą kobietą a tłumaczy się  twoja zdrada. Wcześniej jakoś potrafił żyć z tobą i to nie przez krótki okres. Rozumiem twój ból.  Kochać nie można przestać ot Tak. Ale do bycia z tobą też to nie zmusisz.  Być może musisz z nim porozmawiac czy faktycznie chodzi o zdradę czy o nową kobietę. Jeśli potrafi być szczery to ci powie jak jest.

On twierdzi ze mu sie wszystko przpomina ze przespalam sie z innym ale mnie kocha ale nie tak jak kiedys bo wkocu caly nasz zwiozek trwal 15 lat a ta dziewczyna mowi ze go jeszcze nic nie loczy.Stwierdzil ze jak sie wyprowadzi to moze zateskni i poczuje na nowo to co kiedys

20 Ostatnio edytowany przez znikam (2015-05-27 07:33:19)

Odp: zdrada
bardzo kocham napisał/a:
ona9007 napisał/a:

żeby tworzyć udany związek muszą chcieć tego dwie osoby. Moim zdaniem on chce być z tamtą kobietą a tłumaczy się  twoja zdrada. Wcześniej jakoś potrafił żyć z tobą i to nie przez krótki okres. Rozumiem twój ból.  Kochać nie można przestać ot Tak. Ale do bycia z tobą też to nie zmusisz.  Być może musisz z nim porozmawiac czy faktycznie chodzi o zdradę czy o nową kobietę. Jeśli potrafi być szczery to ci powie jak jest.

On twierdzi ze mu sie wszystko przpomina ze przespalam sie z innym ale mnie kocha ale nie tak jak kiedys bo wkocu caly nasz zwiozek trwal 15 lat a ta dziewczyna mowi ze go jeszcze nic nie loczy.Stwierdzil ze jak sie wyprowadzi to moze zateskni i poczuje na nowo to co kiedys

to daj mu odejść jak tego chce, powiedz że rozumiesz i masz nadzieję że zatęskni. A jak odejdzie/wyprowadzi się to nie wydzwaniaj tylko daj mu swobodę. Jak dla mnie to on chce wolności by móc zbliżyć się do innej kobiety. A zdrada to wymówka, całkiem niezła ....
Nie jeden związek podupadł i podniósł się po zdradzie. Póki INNEJ kobiety nie poznał jakoś był z Tobą i jakoś sobie żyliście, zakładam że dobrze, a tu nagle inna.

roblem w tym że kogoś poznał a nie że ty go zdradziłaś.... takie jest moje zdanie.

21

Odp: zdrada
Cynicznahipo napisał/a:
znikam napisał/a:
Pawel87 napisał/a:

raz piszesz, że go bardzo kochasz a raz, że go zdradziłaś... a to są chyba dwie sprzeczności.

jakie sprzeczności?????? , znam wielu którzy zdradzili i kochają zarazem, chyba nie znasz się na życiu!

Chyba Ty się obracasz w szambie moralnym, a nie w doborowym towarzystwie.

oj zbędne są twoje komentarze, przenieś je do mojego wątku, bo tutaj tylko zaśmiecasz czyiś.

22

Odp: zdrada

"problem w tym że kogoś poznał a nie że ty go zdradziłaś.... takie jest moje zdanie"

Czyli Twoim zdaniem większym problemem w tym związku jest to, że on kogoś poznał a nie to że ona kiedyś zdradziła? Czyli wg Ciebie to, że ona się puściła kiedyś z kimś to nie wpłynęło źle na związek, ale to że on POTEM kogoś poznał to już jest to tragedia, on jeste draniem itp itd.... Jeśli tak to współczuję, że tak postrzegasz świat, jednak mam nadzieję, że coś źle zrozumiałem smile

PS: oczywiście nie bronię tego faceta, bo jak się dwójka ludzi decyduje na związek a tym bardziej na małżeństwo to się nie prowadzi romansów na boku. Zrobił również źle, ale nie zapominajmy, że to ona pierwsza zdradziła. Tak więc zanim ktoś zacznie jego potępiąć to niech każdy weźmie pod uwagę fakt, kto w tym związku jako pierwszy zainicjował niewierność

23

Odp: zdrada
znikam napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:
znikam napisał/a:

jakie sprzeczności?????? , znam wielu którzy zdradzili i kochają zarazem, chyba nie znasz się na życiu!

Chyba Ty się obracasz w szambie moralnym, a nie w doborowym towarzystwie.

oj zbędne są twoje komentarze, przenieś je do mojego wątku, bo tutaj tylko zaśmiecasz czyiś.

Patrząc logicznie przecież @cynicznahipa nie zaśmieca wątku tylko komentuje Twoją wypowiedź na temat zawarty w nim.

24

Odp: zdrada
Pawel87 napisał/a:

"problem w tym że kogoś poznał a nie że ty go zdradziłaś.... takie jest moje zdanie"

Czyli Twoim zdaniem większym problemem w tym związku jest to, że on kogoś poznał a nie to że ona kiedyś zdradziła? Czyli wg Ciebie to, że ona się puściła kiedyś z kimś to nie wpłynęło źle na związek, ale to że on POTEM kogoś poznał to już jest to tragedia, on jeste draniem itp itd.... Jeśli tak to współczuję, że tak postrzegasz świat, jednak mam nadzieję, że coś źle zrozumiałem smile

oczywiście że źle zrozumiałeś, nie jest większym problemem że kogoś poznał, tylko dla niego zdrada jest wymówką w tej chwili, i w tym jest problem. Ale nie wiem czy nadal to rozumiesz. Nie musisz oczywiście, każdy ma swój punkt widzenia na pewne sprawy.



Pawel87 napisał/a:

PS: oczywiście nie bronię tego faceta, bo jak się dwójka ludzi decyduje na związek a tym bardziej na małżeństwo to się nie prowadzi romansów na boku. Zrobił również źle, ale nie zapominajmy, że to ona pierwsza zdradziła. Tak więc zanim ktoś zacznie jego potępiąć to niech każdy weźmie pod uwagę fakt, kto w tym związku jako pierwszy zainicjował niewierność

hahaha dobre, młodziutki jeszcze widac jesteś,
jaka różnica kto zdradził pierwszy?
problem jest że w ogóle się do tego dopuściło, a nie kto pierwszy...
za niedlugo będziesz jeszcze rozumował w sensie kto bardziej zdradził, kto miał dłużej romans, kto częściej się z innym/inną bzykał, kto więcej kłamał... itd. A co za różnica.

Ale niech szanowny mąż nie zwala winy na swoją żonę. Bo jak to w życiu bywa- ZAWSZE ale to ZAWSZE wina leży po obydwu stronach. W mniejszym lub większym stopniu dla jednej ze stron.

25

Odp: zdrada
Pawel87 napisał/a:
znikam napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

Chyba Ty się obracasz w szambie moralnym, a nie w doborowym towarzystwie.

oj zbędne są twoje komentarze, przenieś je do mojego wątku, bo tutaj tylko zaśmiecasz czyiś.

Patrząc logicznie przecież @cynicznahipa nie zaśmieca wątku tylko komentuje Twoją wypowiedź na temat zawarty w nim.

Proszę przenieście swoje komentarze/ nerwy/ złości na mnie do mojego wątku, bo aż szkoda mi autorki wątku że musi to wszystko czytać.

26

Odp: zdrada

Ok zejdźmy już z tematy Twojego rozwiązłego trybu życia i skupmy się na wątku autorki.

Może i jej zdrada jest wymówką dla niego w tej chwili, jednak wg mnie gdy jedna ze stron kiedykolwiek dopuści się zdrady to dalszy związek nie ma sensu.

Potępiam zarówno jego jak i nią, jednak nie zapominajmy, że to ona się pierwsza puściła, więc w ich sytuacji ona nie ma najmniejszego prawa wymagać od niego wierności a już tym bardziej krytykować go za to co obecnie robi...

By Ci to zobrazować, podam Ci analogiczny przykład...to tak jakby złodziej potępiał człowieka który coś ukradł.

27 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-05-27 09:41:46)

Odp: zdrada

Jest wiele aspektow sprawy autorko i nie da sie tego tak latwo opisac. Zbyt tu duzo roznych opcji, przemyslen, mozliwosci. Na pewno jest zranienie, pojawil sie tez jakis taki cynizm. Szkoda ze wogole mu mowilas skoro nie bylo zadnych innych powodow poza wyrzutami sumienia. Po prostu wine, ktora odczuwalas przerzucialas na druga osobe. Postepowanie meza jednak nie idzie w kierunku "oczywistej" naprawy waszego zwiazku. Specjalnie napisalem oczywistej w "" poniewaz byc moze maz ma taki wpisany program ze podswiadomie wie ze z ta zdrada sobie nie poradzi. Zastosowal wiec zasade klina czy zemsty, pofolgowania sobie z tym ze to jego postawi w takiej samej sytuacji jak Ciebie i vice versa. Czy to takiej burzy, obopolnej zdradzie bedziecie potrafili sie pozbierac? Tego nie wiem. Bedzie to trudne ale nie niemozliwe. Do tego jednak trzeba pracy obojga osob. Mozna tylko zyczyc zeby ta sytuacja czegos was nauczyla, jak nie teraz, to w przyszlosci. Dodam ze facetowi trudno zniesc fakt zdrady fizycznej, jesli sami tego nie zrobili. Nie jest to jednak usprawiedliwienie dla tego typu postepowan. Na tym przykladzie widac jak to ludzie z wlasnej woli zadaja drugim, sobie nawzajem bol. Jak to powstrzymac? Odnalezc przyczyny swojego postepowania, sytuacji w zwiazku. Postepowanie meza cos jednak pokazuje. Moim zdaniem pokazuje problemy w waszych relacjach, co moze sugerowac ze sama zdrada byla skutkiem pewnego kryzysu, okresowego wypalnie sie. Ty znalazlas w tym zle rozwiazanie, ale sie opamietalas. Nie nalezalo wiec obarczac partnera tym. Znowu maz, pewnie byl w podobnej sytuacji ale nie reagowal, godzil sie na jakas "bylejakosc" zamiast oboje pracowac nad zwiazkiem. Jednak w sytuacji jawnego odkrycia zdrady musial jakos zareagowac. Robi to co robi ale nie konstruktywnie. To go sprowadzi z piedestalu na taka sama pozycje w jakiej potem bedziecie oboje. Niczego to nie rozwiaze, a problemy sie poglebia. Moze to zle rozwiazanie ale nieuniknione? Na tyle ... na ile potrzeba obopolnego wybaczenia zdrady, i na ile mozna wplynac na postepowania meza, o czym on sam jak widac decyduje.

Dam tylko jedna rade, bo to czas pokaze co z tego wyniknie. Nie wolno sie zgadzac na postepowanie meza (jak robi to co robi to wyraznie pokazac ze wbrew Twoje woli) oraz nie wolno, nigdy ale przenigdy usprawiedliwiac jego postepowania i ew. zdrady Twoja zdrada. Mozna porownywac jedynie w kwestii zranienia, bolu, przezyc, ew. pofolgowania sobie, odnajdywac przyczyny. Ale nie moze byc postepowanie meza usprawiedliwione Twoim postepowaniem!!!! To sa niezalezne sytuacje, niezalezne zdrady i tak samo bolesne dla obu stron, tak samo wine ponosi zdradzajacy za zdrade. Ale zeby robic to swiadomie? Postepowanie meza wydaje sie jakims sadyzmem, egoistycznym zapatrzeniem w siebie. Wspolczuje. Jednak staraj sie reagowac, wykazywac aktywnosc w wyrazaniu swojego zdania.

Trudno przewidziec co czas przyniesie. Na razie scenariusz jest na wyniszczenie zwiazku, tego co bylo. Potem alternatywa moze byc odbudowa na zgliszczach lub pogrzebanie ich.

Jednakze,

Z opisu wynika ze oczywistym (juz bez "") powodem postepowanie meza jest nawiazanie relacji z jakas kobieta. Doszlo wiec do zdrady emocjonalnej, ktora jest lub bedzie kontynuowana zdrada fizyczna, faktycznym opuszczeniem waszego zwiazku. Na to zgody nie ma i nie powinno byc. To nawet jeszcze gorzej niz sama zrobilas. Jak tu niby maja uczucia wrocic skoro jest zaangazowanie w relacje z inna kobieta? W tym momencie moglbym przekreslic to co powyzej napialem, ale czesto mysle wielowatkowo i to co napisalem wyzej (z wyobrazenia sobie takiego puntu widzenia mezczyzny ze widzi chec powrotu, choc pogrzebana gdzies setki mil stad, wiec moze nierealna?), a to co teraz pisze, to sa rozne watki mojego myslenia. Kontynulujac ten, przyzwolenia na jakies wyprowadzki w malzenstwie nie ma. Zwykle oznacza to koniec zwiazku, zwlaszcza kiedy sa dzieci, kiedy one patrza i maja przyklad. Co za syf wiec oferuje maz, ojciec swoim dzieciom?

W takim ujeciu masz dwa rozwiazania. Albo czekac na niewiadomo kiedy i czy wogole powrot meza od kochanki, bo przeciez i tam sie w koncu kiedys wypali (to kwestia miesiecy, lat) niszczac tez rownonegle uczucia wobec siebie, jego, albo zakonczenie sprawy formanie. Wyprowadzka=rozwod, wina raczej po stronie meza, ew. bez orzekania oraz alimenty.

Co do wczesniejszych przyczyn, nastapilo zaburzenie relacji, poczucia bezpieczenstwa, Ty bylas pozostawiona sama sobie, wybralas zle rozwiazanie, maz teraz nie byl opuszczony, ale rowniez wybiera najgorsze. Zamiast naprawiac lokuje swoje zaintersowanie gdzie indziej. Moze tak bylo i wczesniej. Moze sam nie jest bez winy w kwestii jakosci waszego zwiazku wczesniej. Wiesz, gdyby byl facetem z jajami, bolala by go Twoja zdrada, to by po prostu nic Tobie nie mowiac, poszedl na dziwki raz w zyciu i nawet o tym powiedzial. Sprawe zalatwil by na miejscu od razu i tyle. Tak, jego slowa to tylko wymowka dla zgody na jego jawna i oczywista zdrade, beznadziejne usprawiedliwienie na opuszczenie zwiazku (bo to co kazdy robie to robi swiadomie sam a nie dlatego ze cos, ktos - tak argumentuje dziecko lub manipulator). Nie powinno byc zgody, powinny byc konsekwnecje i to od razu. Jesli A to B i tyle. Proste, jasne, oczywiste. Takie jak powinno byc. Wyprowadzka do innej, to koniec zwiazku a nie jakies szukanie kalekiego sposoby naprawy malzenstwa, co wyobrazajac sobie na poczatku przestawilem (wchodzac w pewne wyobrazenie). Bo to on wybiera, obecnie wybiera inna. To co tu jeszcze tlumaczyc? To jego wybor, bo chce. Zalosne sa te tlumaczenia. Tak nie postepuje prawdziwy facet, ktory kocha zone i chce dac jej jasne rozwiazanie. Niech powie ze sam sobie nie radzi, ze sam woli byc w objeciach innej. To w takim razie NIE MOZE CI NIECZEGO ZARZUCAC!!!! ROBI TO SAMO, ROBI GORZEJ, ROBI BO CHCE, SWIADOMIE I JAWNIE. NIE MA JUZ WIEC PRAWA OBARCZAC CIE JAKAKOLWIEK WINA...A TY...SPROBÓJ...W KOŃCU -> WYBACZYC SAMEJ SOBIE, SAMA SOBIE, SOBIE WYBACZYC bo najwyzszy juz czas na to.

Tu jest chec odmiany, zmiany sobie, zycia z inna, mlodsza. Poziom tej zdrady jest wiec w rzeczywistosci wiekszy!!!! (o ile mozna porownywac poziomy zdrady). W tym ujeciu, slowa meza sa smieszna i sa manipulacja, poprzez Twoje poczucie winy. Nie daj sie, nie daj sobie wmowic ze to Twoja wina! To jest teraz 100% winy meza! A postepowanie wylacznie egoistyczne.

Oczywiscie za pewne braki, osamotnienie w przeszlosci odpowiadacie oboje, byl wyjazd, bylo ochlodzenie relacji. Ale juz za konkretne postepowanie kazdy z was. Ty nawet jestes w lepszej sytuacji, bo moglas sie "wyspowiadac", zalowac. A maz? brnie w jakies gowno z egostycznym poczuciem bezkarnosci, bez liczenia sie z czyimis uczuciami, rodzina, dziecmi, dla wlasnej wylacznej przyjemnosci.

No i jak tu zyc? Z ludzmi, miedzy ludzmi...czasami wole przyrode...

Moze znajdz cos, co Ci da ukojenie, wiare, jakies umocowanie w zyciu, zawodzie, dzieciach, rozwijaniu siebie. To bedzie Ci bardzo potrzebne.

28

Odp: zdrada
Pawel87 napisał/a:

Ok zejdźmy już z tematy Twojego rozwiązłego trybu życia i skupmy się na wątku autorki.

ojej dziękuję!

29

Odp: zdrada
znikam napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:
znikam napisał/a:

jakie sprzeczności?????? , znam wielu którzy zdradzili i kochają zarazem, chyba nie znasz się na życiu!

Chyba Ty się obracasz w szambie moralnym, a nie w doborowym towarzystwie.

oj zbędne są twoje komentarze, przenieś je do mojego wątku, bo tutaj tylko zaśmiecasz czyiś.

Odniosłam się do Twojej wypowiedzi W TYM WĄTKU.
Miałam do tego prawo, nigdzie jej przenosić nie zamierzam.

30

Odp: zdrada

Czytam to co wypisujesz koleżanka "znikam" i lekko mi się śmiać chcę.

"jakie sprzeczności?????? , znam wielu którzy zdradzili i kochają zarazem, chyba nie znasz się na życiu!" Szczególnie to ; D

Możesz mi wypisywać jak mało przeżyłem bo jesteś starsza, ale co z tego? Jeśli głównym pryzmatem przez jaki spostrzegasz rzczywistość jest wiek to współczuję.

No to idziemy Twoim tokiem, śmiało mogę stwierdzić że "pójdę sobie zdradzać Cię z innymi, ale to będzie w porządku bo Ciebie kocham" jest dobre. Tak, jak dla mnie to jest nie w porządku, ale w końcu co ja wiem o życiu xD

31

Odp: zdrada
Fay D. Flourite napisał/a:

Możesz mi wypisywać jak mało przeżyłem bo jesteś starsza, ale co z tego? Jeśli głównym pryzmatem przez jaki spostrzegasz rzczywistość jest wiek to współczuję.

absolutnie wiek tu nie ma nic do rzeczy, nie wciskaj mi czegoś czego nie mówiłam,

Fay D. Flourite napisał/a:

No to idziemy Twoim tokiem, śmiało mogę stwierdzić że "pójdę sobie zdradzać Cię z innymi, ale to będzie w porządku bo Ciebie kocham" jest dobre. Tak, jak dla mnie to jest nie w porządku, ale w końcu co ja wiem o życiu xD

To nie jest mój tok myślenia, nie wciskaj mi twojej ciemnoty, nie pisałam że zdrada jest w porządku. Są różne POWODY zdrady, jednak wielu jest takich którzy potrafią się do tego przyznać i wybaczyć smile

32

Odp: zdrada
bardzo kocham napisał/a:

Witam bardzo mi cięszko.Jestem z mojm meżem po ślubie 10lat i mamy dwoje dzieci.Zawsze sie kochalismy bylismy za soba z czasem mielismy cieszkie chwile ale dawlismy rade.Wpadlismy w dlugi postanowilam wyjecha za grabice zgodzil sie ze zostanie z dziecmi.Po wyjezdzie za granice mialo byc tak pieknie okazalo sie ze jest jeden wielki syf bylam zalamana.Poznalam ludzi zaczelam wychodzic na impreze i go zdradzilam bardzo tego zaluje.

Ludzie wyjeżdżają z rożnych powodów. To co się u Was stało jest w przypadku związku na odległość bardzo częste, a tym częstsze, im odległość większa. Stało się - zdradziłaś. Dokonałaś swoim wyborem morderstwa swojego małżeństwa.

bardzo kocham napisał/a:

Jakos zaczelo sie ukladac i przylecial z dziecmi do mnie zebysmy razem juz byli on o niczym nie wiedzial.Nie moglam juz tak zyc postanowila mu powiedziec po 6miesiacach.Byl placz lzy ale powiedzial ze mi sprobuje wybaczyc.Nieraz bylo lepiej nie raz gorzej.

Popełniłas kilka kardynalnych, ale typowych błędów:
1. Zrzuciłaś na niego ciężar swojego sumienia. Tobie ulżyło, jemu ten ciężar doskwiera nadal.
2. Sprowadziłaś zagrożenie zdrowia na całą rodzinę. Przebadałaś się na HIV, HPV, czy WZW? Pewnie nie...
3. Postarałaś się o spowodowanie zamiecenia wszystkiego pod dywan. A to nie tedy droga. Nie dałaś mu szansy na przepracowanie wszystkich etapów odbudowy ego po zdradzie.
4. Włączyłaś w to wszystko dzieci i to jest Twój największy błąd. Nie myśl, że są małe i nic nie rozumieją... Poprzez swoje zachowanie dałaś im przykład, że można zdradzać bezkarnie. Teraz najprawdopodobniej powielą ten schemat w swoim dorosłym życiu.

bardzo kocham napisał/a:

Minelo 11miesiecy i stwierdzil ze musi sie wyprowadzic ze mnie kocha ale nie tak jak kiedys mowi ze mu sie caly czas przypomina.

Czyli przez prawie rok męczył się wewnętrznie ze swoim bólem. Przypuszczam, bo tego nie Napisałaś, czy w ogóle przegadaliście w jakikolwiek sposób temat Twojej zdrady? Sądząc z jego postanowienia, to nie... Na pewno było to dla Ciebie wygodne, ale jak widzisz efekt Twojej decyzji o przejściu do normalności nad tym tematem, nie powiódł się. Teraz jest skutek. Skutek najgorszy z możliwych - postanowił spaść do Twojego poziomu poprzez zdradę odwetową. Może to Ciebie pocieszy, ale nie da mu to oczekiwanej przez niego satysfakcji. Spowoduje tylko dodatkowe wyrzuty sumienia. To może, ale nie musi, sprowadzić go z powrotem do Ciebie...

bardzo kocham napisał/a:

Wyprowadzil sie i wiem ze pisze z jakas mlodsza kobieta od siebie i sie spotykaja.Powiedzial mi ze moze jak to zrobi albo jak mu zacznie brakowac mnie to zrozumie ze to tylko ja sie licze.Bardzo go kocham co mam zrobic zeby go odzyskac prosze o pomoc

Po roku męczarni jaką przeszedł, zostawiony sam ze swoimi myślami, to dla niego, według niego, nawet maszkaron będzie lepszy lepszy od Ciebie. Bardzo żal mi Waszych dzieci. Wiem co piszę...

33

Odp: zdrada
maniek_z_maniek napisał/a:

Jest wiele aspektow sprawy autorko i nie da sie tego tak latwo opisac. Zbyt tu duzo roznych opcji, przemyslen, mozliwosci. Na pewno jest zranienie, pojawil sie tez jakis taki cynizm. Szkoda ze wogole mu mowilas skoro nie bylo zadnych innych powodow poza wyrzutami sumienia. Po prostu wine, ktora odczuwalas przerzucialas na druga osobe. Postepowanie meza jednak nie idzie w kierunku "oczywistej" naprawy waszego zwiazku. Specjalnie napisalem oczywistej w "" poniewaz byc moze maz ma taki wpisany program ze podswiadomie wie ze z ta zdrada sobie nie poradzi. Zastosowal wiec zasade klina czy zemsty, pofolgowania sobie z tym ze to jego postawi w takiej samej sytuacji jak Ciebie i vice versa. Czy to takiej burzy, obopolnej zdradzie bedziecie potrafili sie pozbierac? Tego nie wiem. Bedzie to trudne ale nie niemozliwe. Do tego jednak trzeba pracy obojga osob. Mozna tylko zyczyc zeby ta sytuacja czegos was nauczyla, jak nie teraz, to w przyszlosci. Dodam ze facetowi trudno zniesc fakt zdrady fizycznej, jesli sami tego nie zrobili. Nie jest to jednak usprawiedliwienie dla tego typu postepowan. Na tym przykladzie widac jak to ludzie z wlasnej woli zadaja drugim, sobie nawzajem bol. Jak to powstrzymac? Odnalezc przyczyny swojego postepowania, sytuacji w zwiazku. Postepowanie meza cos jednak pokazuje. Moim zdaniem pokazuje problemy w waszych relacjach, co moze sugerowac ze sama zdrada byla skutkiem pewnego kryzysu, okresowego wypalnie sie. Ty znalazlas w tym zle rozwiazanie, ale sie opamietalas. Nie nalezalo wiec obarczac partnera tym. Znowu maz, pewnie byl w podobnej sytuacji ale nie reagowal, godzil sie na jakas "bylejakosc" zamiast oboje pracowac nad zwiazkiem. Jednak w sytuacji jawnego odkrycia zdrady musial jakos zareagowac. Robi to co robi ale nie konstruktywnie. To go sprowadzi z piedestalu na taka sama pozycje w jakiej potem bedziecie oboje. Niczego to nie rozwiaze, a problemy sie poglebia. Moze to zle rozwiazanie ale nieuniknione? Na tyle ... na ile potrzeba obopolnego wybaczenia zdrady, i na ile mozna wplynac na postepowania meza, o czym on sam jak widac decyduje.

Dam tylko jedna rade, bo to czas pokaze co z tego wyniknie. Nie wolno sie zgadzac na postepowanie meza (jak robi to co robi to wyraznie pokazac ze wbrew Twoje woli) oraz nie wolno, nigdy ale przenigdy usprawiedliwiac jego postepowania i ew. zdrady Twoja zdrada. Mozna porownywac jedynie w kwestii zranienia, bolu, przezyc, ew. pofolgowania sobie, odnajdywac przyczyny. Ale nie moze byc postepowanie meza usprawiedliwione Twoim postepowaniem!!!! To sa niezalezne sytuacje, niezalezne zdrady i tak samo bolesne dla obu stron, tak samo wine ponosi zdradzajacy za zdrade. Ale zeby robic to swiadomie? Postepowanie meza wydaje sie jakims sadyzmem, egoistycznym zapatrzeniem w siebie. Wspolczuje. Jednak staraj sie reagowac, wykazywac aktywnosc w wyrazaniu swojego zdania.

Trudno przewidziec co czas przyniesie. Na razie scenariusz jest na wyniszczenie zwiazku, tego co bylo. Potem alternatywa moze byc odbudowa na zgliszczach lub pogrzebanie ich.

Jednakze,

Z opisu wynika ze oczywistym (juz bez "") powodem postepowanie meza jest nawiazanie relacji z jakas kobieta. Doszlo wiec do zdrady emocjonalnej, ktora jest lub bedzie kontynuowana zdrada fizyczna, faktycznym opuszczeniem waszego zwiazku. Na to zgody nie ma i nie powinno byc. To nawet jeszcze gorzej niz sama zrobilas. Jak tu niby maja uczucia wrocic skoro jest zaangazowanie w relacje z inna kobieta? W tym momencie moglbym przekreslic to co powyzej napialem, ale czesto mysle wielowatkowo i to co napisalem wyzej (z wyobrazenia sobie takiego puntu widzenia mezczyzny ze widzi chec powrotu, choc pogrzebana gdzies setki mil stad, wiec moze nierealna?), a to co teraz pisze, to sa rozne watki mojego myslenia. Kontynulujac ten, przyzwolenia na jakies wyprowadzki w malzenstwie nie ma. Zwykle oznacza to koniec zwiazku, zwlaszcza kiedy sa dzieci, kiedy one patrza i maja przyklad. Co za syf wiec oferuje maz, ojciec swoim dzieciom?

W takim ujeciu masz dwa rozwiazania. Albo czekac na niewiadomo kiedy i czy wogole powrot meza od kochanki, bo przeciez i tam sie w koncu kiedys wypali (to kwestia miesiecy, lat) niszczac tez rownonegle uczucia wobec siebie, jego, albo zakonczenie sprawy formanie. Wyprowadzka=rozwod, wina raczej po stronie meza, ew. bez orzekania oraz alimenty.

Co do wczesniejszych przyczyn, nastapilo zaburzenie relacji, poczucia bezpieczenstwa, Ty bylas pozostawiona sama sobie, wybralas zle rozwiazanie, maz teraz nie byl opuszczony, ale rowniez wybiera najgorsze. Zamiast naprawiac lokuje swoje zaintersowanie gdzie indziej. Moze tak bylo i wczesniej. Moze sam nie jest bez winy w kwestii jakosci waszego zwiazku wczesniej. Wiesz, gdyby byl facetem z jajami, bolala by go Twoja zdrada, to by po prostu nic Tobie nie mowiac, poszedl na dziwki raz w zyciu i nawet o tym powiedzial. Sprawe zalatwil by na miejscu od razu i tyle. Tak, jego slowa to tylko wymowka dla zgody na jego jawna i oczywista zdrade, beznadziejne usprawiedliwienie na opuszczenie zwiazku (bo to co kazdy robie to robi swiadomie sam a nie dlatego ze cos, ktos - tak argumentuje dziecko lub manipulator). Nie powinno byc zgody, powinny byc konsekwnecje i to od razu. Jesli A to B i tyle. Proste, jasne, oczywiste. Takie jak powinno byc. Wyprowadzka do innej, to koniec zwiazku a nie jakies szukanie kalekiego sposoby naprawy malzenstwa, co wyobrazajac sobie na poczatku przestawilem (wchodzac w pewne wyobrazenie). Bo to on wybiera, obecnie wybiera inna. To co tu jeszcze tlumaczyc? To jego wybor, bo chce. Zalosne sa te tlumaczenia. Tak nie postepuje prawdziwy facet, ktory kocha zone i chce dac jej jasne rozwiazanie. Niech powie ze sam sobie nie radzi, ze sam woli byc w objeciach innej. To w takim razie NIE MOZE CI NIECZEGO ZARZUCAC!!!! ROBI TO SAMO, ROBI GORZEJ, ROBI BO CHCE, SWIADOMIE I JAWNIE. NIE MA JUZ WIEC PRAWA OBARCZAC CIE JAKAKOLWIEK WINA...A TY...SPROBÓJ...W KOŃCU -> WYBACZYC SAMEJ SOBIE, SAMA SOBIE, SOBIE WYBACZYC bo najwyzszy juz czas na to.

Tu jest chec odmiany, zmiany sobie, zycia z inna, mlodsza. Poziom tej zdrady jest wiec w rzeczywistosci wiekszy!!!! (o ile mozna porownywac poziomy zdrady). W tym ujeciu, slowa meza sa smieszna i sa manipulacja, poprzez Twoje poczucie winy. Nie daj sie, nie daj sobie wmowic ze to Twoja wina! To jest teraz 100% winy meza! A postepowanie wylacznie egoistyczne.

Oczywiscie za pewne braki, osamotnienie w przeszlosci odpowiadacie oboje, byl wyjazd, bylo ochlodzenie relacji. Ale juz za konkretne postepowanie kazdy z was. Ty nawet jestes w lepszej sytuacji, bo moglas sie "wyspowiadac", zalowac. A maz? brnie w jakies gowno z egostycznym poczuciem bezkarnosci, bez liczenia sie z czyimis uczuciami, rodzina, dziecmi, dla wlasnej wylacznej przyjemnosci.

No i jak tu zyc? Z ludzmi, miedzy ludzmi...czasami wole przyrode...

Moze znajdz cos, co Ci da ukojenie, wiare, jakies umocowanie w zyciu, zawodzie, dzieciach, rozwijaniu siebie. To bedzie Ci bardzo potrzebne.

Dziekuje za wsparcie ja nie mowie ze dobrze zrobilam zawsze bylam w domu z dziecmi albo w pracy zawsze mial posprzatane ugotowane i wyprane a nieraz zostalam przez niego uderzona albo wyzywana tylko caly czas go kocham i mu wybaczalm wiem ze to zle.Niechce tego opisywac bo nie chce tego wspominac.Po wyjezdzie za granice moze chcialam zobaczyc ze jeszcze tak zle nie wygladam nie wiem chcialam moze byc normalnie traktowana chociasz to byl jednorazowy stosunek ale samo to ze inny facet na mnie spojrzal nie wiem czego szulalm.Najgorsze jest to ze on przyszedl do dzieci po 6ciu nocach a przez 3 dni dzieci go wogule nie widzialy i plakaly i stwierdzil ze on sie wyprowadzi za dwa dni bo nie ma teraz pieniedzy a tamta do niego wypisuje nie wiem co robic jak sie zachowac awatyra chyba jeszcze gorzej bo juz prubowalam a mowi ze to jego tez mieszkanie i co zrobic a dzieci i ja cierpimy pomocy

34

Odp: zdrada
maniek_z_maniek napisał/a:

(...)
Co do wczesniejszych przyczyn, nastapilo zaburzenie relacji, poczucia bezpieczenstwa, Ty bylas pozostawiona sama sobie, wybralas zle rozwiazanie, maz teraz nie byl opuszczony, ale rowniez wybiera najgorsze. Zamiast naprawiac lokuje swoje zaintersowanie gdzie indziej. (...)

Wybacz, że z całego Twojego bełkotu wybiorę tylko ten jeden jakże śmieszny fragment, dość kluczowy zresztą.

Autorka, po tym jak podjęli wspólną decyzję o jej wyjeździe za granicę dla podreperowania budżetu została "pozostawiona sama sobie".
Mąż, który został zdradzony przez swoją puszczalską żonę, która zamiast być człowiekiem potrafiącym wytrzymać swędzenie między nogami a nie postąpić jak zwierzę, które nie potrafi opanować swojej chuci, "nie był opuszczony".
Zwłaszcza, że to autorka postanowiła wyjechać za granicę a mąż zgodził się zostać z dziećmi. To był JEJ pomysł i ONA prosiła męża o takie rozwiązanie.

Jeżeli więc dla Ciebie dobry mąż i normalna zdrowa relacja to taka sytuacja w której ciągle pilnuje swoją drugą połówkę aby gdzieś się nie puściła i jest zawsze pod ręką gdy jej się zechce (bo w innym przypadku znajdzie innego) - to podziękuję już Tobie.


Autorka w ogóle nie czuje się winna. Zwala winę na wszystko - na kłopoty finansowe, na "bagno" które było za granicą, potem na złego męża. Jest jej jedynie przykro, że teraz mąż może odejść. Tylko z tego powodu jest jej źle. Reszta to szukanie wymówek.


Jak facet/kobieta kocha to nie zdradzi.
Jak facet/kobieta nie chce zdradzić to nie zdradzi.

35

Odp: zdrada

Rozumiem go.

Posty [ 35 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026