Cześć !
Zacznę może od początku. Mam 23 lata i mój chłopak również. Jesteśmy ze sobą już 2 lata i od tego czasu mieszkamy razem. Planujemy założenie rodziny itp. Ale zaczyna coraz bardziej martwić mnie temat alkoholu. Mianowicie : dzień w dzień minimum jedno piwo wypić musi, w piątek wypija z 6, w sobotę i w niedziele po 2-3. Nie chodzi mi tu o pieniądze, żeby nie było, ale przeraża mnie jego potrzeba picia. Nie wyobraża sobie dnia bez alkoholu, weekendu tym bardziej, ostatnio zaczęliśmy się już o to kłócić. Wczoraj szło jedno za drugim i nie wytrzymałam, powiedziałam mu co o tym myślę i jedyne co usłyszałam : nie będziesz mi wyliczać.
Zaczynam się bać o przyszłość, o to, że jeszcze rok temu potrafił wypić 3 piwa ze znajomymi, a teraz liczba stale rośnie. Czyli co, za rok będzie to 70 piw miesięcznie ? Już teraz wychodzi mu koło 50 z tego co liczyliśmy. Nie wyobrażam sobie, że będę miała dziecko i będę się martwiła ile tatuś dzisiaj wypije.
Po alkoholu nie jest wobec mnie agresywny czy wulgarny, ale coraz bardziej kręci go stan upicia.
Proszę, powiedzcie mi czy ja przesadzam i mam się ogarnąć, czy rzeczywiście staje się już to coraz niebezpieczniejsze ?
W chwili obecnej nie odzywamy się do siebie, dopóki jak to on stwierdził ja się nie ogarnę. Bo on będzie pił tyle ile będzie chciał.