Witam, piszę, żeby sie wyżalić i poradzić. Jest to dla mnie naprawdę trudna sytuacja, proszę o nie wyśmiewanie ani krytykowanie.
Mój tata jest chyba chory psychicznie. Notorycznie kłamie, oszukuje, mąci. Czytałam w internecie, że to choroba, że człowiek wierzy w swoje kłamstwa i tworzy swoją rzeczywistość. Otoż odkąd pamiętam był problem z pieniędzmi. Pożyczał od każdego, były nieprzyjemności, raz nawet chciał podszyć sie pod matkę zeby wziąć jakiś kredyt. Z szuflady kradł mi pieniądze i mojej siostrze też. Bardzo cięzko mi z tym, bo kocham swojego ojca. Najgorsze jest to, ze on nie ma żadnego nałogu typu hazard itp. Wydawał to na potrzeby rodziny, bo z pracą różnie bywało, taki zawód akurat. Ale też dziwiło nas z mamą, że chodzi do tej pracy w kratkę(to zrozumiale bo pracuje w budowlance) ale ze i tak za mało pieniedzy przynosi. Podejrzewam, że po prostu miał i ma długi.
Jego rodzice a moi dziadkowie, spłacili za niego prawie poł miliona długu, nie wiem skąd przysiegam.
Dzisiaj moja mama dowiedziała sie, że zapłacił kobiecie, żeby sie za nia podszyła i wzięła pozyczke na 4 tysiące. (to są te pozyczki, które przychodzą poczta na konkretną osobę z propozycja i wystarczy zadzwonic ze wszystkimi danymi aby potwierdzi i aktywować pozyczke). Dzisiaj sie wydało, bo narosły odsetki.
Nie wiem jak mam sobie z tym radzić, mama sie rozstaje z ojcem, ma sie wyprowadzić. Tłumaczył, ze te wszystkie pieniadze były na swieta np i na wydatki rodzinne. i to sie zgadza bo był wykaz wypłat z tej pozyczki. Mówił, ze od roku wisi ludziom pieniądze i musiał pooddawać tez.
Nie wiem czy komus jest jeszcze winien, nie chce powiedziec.
Jak mam sie tym nie przejmowac? Doradźcie cos.. ![]()