netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

to skomplikowane...

1 odpowiedź1 492 wyświetleniazałożony przez magda123adz, 19.05.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » to skomplikowane...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 2 ]

1

Temat: to skomplikowane...

Cześć wink Nazywam się Magda i mam 19 lat. Jestem tu nowa. Zgłaszam się z pewnym problemem i mam nadzieję, że znajdę tu odpowiedź na dręczące mnie pytania. Byłam z moim chłopakiem przez 3 lata w związku. Bywało między nami różnie,w sumie to dość często się kłociliśmy. Jak można się domyśleć nasz związek rozpadł się. Nie byliśmy ze sobą przez pół roku, ja spotykałam się z różnymi chłopakami, a on związał się z moją najlepszą "przyjaciółką". Oczywiście, z koleżanką nie mam już kontaktu, zakończyłam tą znajomość definitywnie. Byli ze sobą ze dwa tygodnie z tego co słyszałam, a mój były po 6 miesiącach odezwał się do mnie. Ja wtedy nikogo nie miałam, ponieważ kochałam go nadal i bardzo przeżyłam nasze rozstanie. Zgodziłam się więc na odnowienie kontaktu. Mój były stał się zupełnie innym, lepszym człowiekiem. Zasypywał mnie milionem komplementów, na każdym kroku udowadniał ile dla niego znaczę aż w końcu wyznał, że nadal mnie bardzo kocha, że popełnił wiele błędów i że szukając sposobu by o mnie zapomnieć robił różne głupstwa. Powiedział także, że do mojej "przyjaciółki" nic nie poczuł podczas ich krótkiego związku, że po prostu ją lubił i chciał zapomnieć o mnie. Słowa te potwierdziły się u moich innych znajomych, którzy z ową koleżanką mieli kontakt. Ponoć ich związek był w zasadzie koleżeństwem, nie było w nim uczuć z mojego byłego strony itp. Po 2 miesiącach spotkań i rozmów zdecydowałam się wejść po raz kolejny w związek z nim. Uważałam,że skoro nawet po takich przejściach i upływie sporego czasu dalej się tak kochamy, to musi to coś oznaczać. Dodam,że wcześniej nasz związek przeszedł wiele rozstań i naprawdę ostrych kłotni. Sądziłam,że to musi być miłość,skoro mimo wszystkiego jesteśmy dalej w sobie zakochani. Przez 3 miesiące było wręcz idealnie, myśleliśmy nawet o wspólnym mieszkaniu,zaręczynach itp. Jednak sielanka szybko się skończyła. Przez obawę że znów go stracę stałam się strasznie zaborcza, zazdrosna, czepiałam się dosłownie o wszystko. Ustaliliśmy wcześniej że jest to nasza ostatnia próba. Podczas jednej z kłotni w nerwach powiedziałam mu że to koniec. Oczywiście, jak to kobieca logika ma do siebie, nie chciałam tego, to były jedynie nerwy i o dwa słowa za dużo. Mój chłopak bardzo się zdenerwował, powiedział że miało to być ostatni raz, że nawet w nerwach nie powinnam tak mówić, ze chyba nic dla mnie ten powrót nie oznaczał itp. Prosiłam i tłumaczyłam, ale nic. Dalej jednak utrzymywaliśmy tę chorą relacje jako koledzy, jednak tak też długo nie wytrzymaliśmy. Sam na sam zachowywaliśmy się jak para zakochanych w sobie ludzi, w towarzystwie natomiast utrzymywaliśmy pozory kolegów. W trakcie tego miałam okazję porozmawiać z dawną "przyjaciółką", a właściwie wygarnąć jej kilka rzeczy, ponieważ pocieszając mnie po rozstaniu te pół roku temu, kręciła już z nim. Ale powiedziała mi jedną prawdziwą rzecz, natomiast, iż uprawiali seks. Tak,wiem to normalna sprawa, ale mój chłopak utrzymywał, ze nawet sie nie zbliżali do siebie, a kiedy ja się dowiedziałam prawdy, tłumaczył, że wiedział że nie chciałabym go po tym znać, że chciał mnie odzyskać. Z mojej strony pojawiło się lekkie obrzydzenie co do jego osoby. I tak w tym wirze wszystkich wydarzeń i emocji na dzień dzisiejszy oficjalnie nie jesteśmy ze sobą, ale sam na sam owszem. Jesteśmy ze sobą bardzo blisko, rozmawiamy i widzimy się niemal codziennie, ale kiedy ja zaczynam temat do czego to prowadzi, on zbywa mnie tym, że nie wie, że zawiodłam go tym że w głupiej kłotni to skonczylam, a on mnie tym, iż skłamał. Mówi, że na razie nie ma co się spieszyć, że tak jest dobrze, bo przynajmniej jako jego "koleżanka" się nie czepiam, a mamy kontakt. Tylko że ja już dłużej tak nie mogę, chciałabym czegoś normalnego, stabilnego, pewnego, a nie zabawy w związek. Fakt, mogło być gorzej na przykład w ogóle bez kontaktu, ale to co teraz robimy jest chore. Starałam się już odpuścić, nie męczyć go rozmowami tylko po prostu wyluzować, ale mój charakter mi na to nie pozwala. Nie mogę go złapać na ulicy za rękę, przedstawić znajomym jako mojego chłopaka, a gdy jestesmy u niego sami mogę tak naprawdę wszystko. Proszę, powiedzcie mi jak wybrnąc z tej sytuacji, bo ja już nie mam na to pomysłu.

2

Odp: to skomplikowane...

Chcesz byc z nim czy byc z kims, byc z kims czy byc z nim? Odpowiedz sobie na to podstawowe pytanie bo raz ze mozesz byc z kims bylejakim (wlaczajac w to jego) a dwa byc z nim, co z jakis powodow dwa razy sie nie sprawdzilo. Jakie wiec kryteria oczekujesz od zwiazku? Skoro nie bylo tam szczerosci i lojalnosci, to moze rzeczy ktore uwazacie za powod, byly tak naprawde przyczyna skutkow, w postaci podejrzen, zazdrosci, negatywnych emocji?

Facet Cie oklamal w powaznej sprawie, Ty zostalas wlasciwie podwojnie w jakis sposob zdradzona...i nadal utrzymujesz kontakt z tymi ludzmi?! Widac ze ma to charakter tosktycznej relacji. Moze po prostu usilnie zabiegasz o czas i zainteresowanie innych osob, a te akurat sa "pod reka" z racji dostepnosci i waszych wczesniejszych relacji? Ale czy w takim czyms zachowujesz szacunek dla samej siebie? Swoista dume?

Kwestia jest wiec nie relacji z tym akurat facetem ale kwestia wyboru, umiejetnosci odmowienia, oparcia na podstawach (nie emocjach ale filarach zwiazku - szczerosc, zaufanie, lojanosc). Skoro tego nie ma to zwiazek nie ma racji bytu. Inne rzeczy sa tylko skutkiem. Jak fundament sie wali to i pekaja okna, sciany. Ale podstawa jest fudament.

Posty [ 2 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » to skomplikowane...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026