Na studiach zaczełam mieszkać ze znajomymi. W pewnym momencie między mną a jednym z moich wspollokatorów zaczęło rodzić się uczucie. Z uwagi na fakt że nasi znajomi nie zaakceptowaliby tego związku oraz to że drugi nasz współlokator jednocześnie nasz dobry przyjaciel zaczął coś do mnie czuć (bez wzajemności cały czas dawałam mu do zrozumienia że jesteśmy tylko przyjaciółmi), postanowiliśmy że nasz związek będzie tajemnicą. Mimo to że było to stresujące myślałam że nam się układa jednak nie zauważyłam jak ja się zmieniłam zaczęłam zachowywać się wobec mojego chłopaka jak "Księżniczka" chciałam więcej brać niż dawałam. Drugim problem był nasz przyjaciel który za każdym razem gdy wychodziłam z moim chłopakiem obrażał się, dlatego też myśląc że tak będzie dla mnie i dla mojego chłopaka lepiej zaczęłam spędzać z nim więcej czasu olewając trochę mojego chłopaka. No i nadszedł dzien w którym po dłuższej rozmowie mój chłopak stwierdził że to nie ma sensu ( tak samo jak ja bał się co by było jak to wyjdzie a wiedzielismy że nasi przyjaciele odsuna się wtedy od nas jakby coś nam nie wyszło to zostaniemy sami). Po dłuższych rozmowach powiedział mi że na początku czuł do mnie dużo więcej niż do kogokolwiek ale z czasem pojawily się wątpliwości i nie wie co teraz czuje. Postanowiliśmy wspólnie że zrobimy sobie chwile przerwy jako przyjaciele bez żadnej cielesności dla przemyślenia co do siebie czujemy (mimo że niestety otwarcie powiedziałam mu co do niego czuje ). Rano odbywaliśmy tę rozmowę natomiast wieczorem przytulaliśmy się i całowaliśmy (mimo że ustalaliśmy za mamy przerwę). Mam straszny mętlik w głowie nie wiem na czym stoję nie wiem czy mam na niego szanse bo naprawdę czuje do niego bardzo wiele. Z góry dziękuje za wszystkie odpowiedzi.
Pozdrawiam
Podobne tematy
Dla mnie to straszna dziecinada.....
Ukrywacie zwiazek ze wzgledu na to co powiedzą współlokatorzy? A co oni Wam zrobią? Głowe odetną?
To co to za zwiazek?
I ja się nie dziwie, że się pogmatawaliscie w tym wszystkim i nie wychodzi.
Wiem że strasznie pogmatwaliśmy on chciał się na początku przyznać to ja wtedy nie byłam pewna do końca co czuje a potem baliśmy się że jak cos nam nie wyjdzie to zostaniemy sami że znajomi się od nas odwrócą... i teraz sama nie wiem co mam robić bo niby nie jesteśmy razem a i tak cały czas spędzamy ze sobą.. Sama się pogubiłam
Co to za przyjaciele, którzy się od was odsuną?! Przyjaciele powinni się cieszyć z waszego szczęścia. A jeśli tak nie jest to nie nazywaj ich przyjaciółmi.
Dla mnie sprawa prosta-mówicie im co się dzieje albo to akceptują albo nie.
no taki mamy zamiar tylko teraz nie wiemy na czym stoimy on powiedział że w tej chwili nie wie co czuje żeby zrobic przerwę bo doskonale wie że ja do niego coś czuje. Ja się na to zgodziłam bo wiem że na siłe nie zmusze go do uczuć. Ale to on tego samego dnia mnie całuje i przytula.Więc naprawdę mam mętlik
A to nie jest tak, że on zaczął się wahać po tym, jak Ty niby dla waszego dobra zaczełas go odpychac i wiecej czasu spedzac z drugim kolegą, żeby się nie skapnęli? Sami mieszacie sobie i się od siebie oddalacie pomimo, że was do siebie ciągnie i to wszystko przez chęć ukrywania się przed współlokatorami. Pogadaj ze swoim chłopakiem z którym teraz masz jakoby przerwę, że zdecydowałaś, iż nie chcesz się ukrywać i chcesz od początku zbudować ten zwiazek bez ukrywania, oszukiwania, otwarcie i szczerze, żebyscie sobie okazywali to uczucie. Jak nie wyjdzie to trudno, świat się nie zawali, ale jeśli nie spróbujecie to się nie dowiecie. I przestań księżniczkować ![]()