Witam. Problem pewnie jakich wiele ale już zupełnie nie mam pomysłu na rozwiązanie.
Jesteśmy razem 1,5 roku. Poznałam Go w momencie kiedy ostro wzięłam się za siebie ( ćwiczenia, jakaś dieta). Jak się domyślacie, mój wygląda był przyczyną kompleksów ,niskiej samooceny, to był początek mojej walki. On wiedział doskonale jak jest. Nie wiem czemu ale na samym początku uparł się chyba,żeby grać przede mną ' casanove'. Opowiadał o byłych , o 'przygodach', o seks przyjaciółce . Gapił się na inne idąc ze mną( oczywiście szedł z zaparte,że to nieprawda,że nawet nie spojrzał) . Na jednej imprezie, obrażony na mnie podrywał moją koleżankę ( twierdzi,że TYLKO MI SIĘ WYDAWAŁO,ale nie jestem głupia).
Wierzcie albo nie ,ale w życiu bym z Nim nie została wiedząc jak to wszystko się na mnie odbije. Prosiłam, tłumaczyłam. Starałam się.
Po jakimś czasie, wielu łzach, kłótniach wszystko ustało. Zmienił się. Ja znowu zawalczyłam o siebie. I teraz jestem pewna siebie . Wiem,że fajna ze mnie dziewczyna, że mam ładne ciało, miła buzię. Ale mam też świadomość ,że są ładniejsze i absolutnie mi to nie przeszkadza. Tylko,że nie czuje się atrakcyjna dla Niego. Wcale. Nienawidzę kiedy jesteśmy w towarzystwie innych dziewczyn. Stresuje się, źle się czuje. Czuję,że każda (KAŻDA) inna podoba Mu się bardziej niż ja.
Niedługo mam absolutorium. Wyobrażacie sobie? Mnóstwo super odwalonych lasek i On. Dla mnie koszmar. Ja też będę wyglądać fajnie, kupię super sukienkę. Ale nie marzę nawet o tym,że będę w Jego oczach 'najpiękniejsza'.
Zastanawiacie się pewnie czemu z Nim jestem. Bardzo mocno na psychice odbiło mi się Jego zachowanie z przeszłości. Jakaś taka dziura , której nie mogę niczym wypełnić. I już skończyły mi się pomysły.
Oprócz tej jednej kwestii wszystko jest super. Jest opiekuńczy, dba o mnie, wiem,że mogę na Niego liczyć, wspiera mnie i często powtarza ,że jest ze mnie dumny. Mam w Nim oparcie.
Mówi mi komplementy, mówi,że ładnie wyglądam etc. I ok, ja to wiem . Wiem,że innemu facetowi mogę się podobać,ale czuje,że nie Jemu... Uprawiamy seks,ale co to za argument? Seks mógłby uprawiać z każdą inną...
Pomóżcie ,proszę...