Jestem z chłopakiem już rok. Mam 18 lat, a on 19. W październiku wyjechał na studia, więc widujemy się teraz tylko na weekendach, raz albo dwa. Problem w tym, że ja nie wiem co do niego czuję. Wydaje mi się, że on mnie kocha, natomiast ja nieraz myślę sobie, że jakbym nie wiedziała, że mnie kocha, dawno bym go zostawiła. Wydaje mi się, że bardzo by to przeżył i nie chcę, żeby cierpiał z mojego powodu. Kiedy jest na studiach i go nie widuję, raczej za nim nie tęsknię i mam wrażenie, że w sumie mogłabym go więcej nie widzieć, choć z drugiej strony jestem zazdrosna o jego koleżanki i boję się, że znajdzie sobie tam kogoś innego. Natomiast kiedy już się z nim zobaczę, mogłabym siedzieć z nim cały czas i mam wrażenie, że go kocham. Jeszcze przeszkadza mi w nim to, że nie da się z nim rozmawiać, albo po prostu ja nie umiem. Nie mamy za wiele wspólnych tematów, a jeśli już coś zacznę, on po prostu utnie temat. Tak samo jak do mnie dzwoni, niby do mnie dzwoni, ale w sumie przez większość czasu milczy... Zazwyczaj mamy kontakt przez fb, a zadzwoni może raz na 2/3 tygodnie. Chłopak jest naprawdę w porządku, czuły, kochany stara się pokazywać, że mu zależy, ale ja nie wiem co czuje...
Niestety ja tez nie wiem co do niego czujesz, ale z twoich wypowiedzi wnioskuje, że po prostu nie chcesz go zranić, a raczej nic do niego nie czujesz prócz sympatii. Tak mi się wydaje. Piszesz, że on ciągle urywa temat - że nie rozmawiacie. Spróbuj może mojej metody: pytaj, aż ci odpowie. Powiedz mu, że masz tego dość i skoro mu na tobie zależy powinien z tobą rozmawiać nie tylko o błahostkach, ale i poważnych sprawach. I porozmawiaj z nim na ten temat, wtedy go nie urazisz jak z nim szczerze porozmawiasz o tym ja sie czujesz itp. Nie wiem czy to dobra rada, ale warto spróbować.
Szkoda marnować Twojego i jego czasu skoro nie jesteś pewna uczuć. Poznasz na studiach kogoś innego z kim będziesz miała tematy i o chłopaku zapomnisz. Nie ma sensu ciągnąć tego na siłę. Oboje jeszcze jesteście młodzi i znajdziecie swoją prawdziwą miłość.