Witam,
Mam 20 lat jak i mój partner. Jesteśmy razem od trzech lat. Mój partner miewał wcześniej etapy zazdrości, ale teraz gdy wyjechałam na studia do większego miasta jest jeszcze gorzej, ponieważ: wiadomo jak to studentka mam czasami ochotę iść z dziewczynami do jakiegoś pabu, ale oczywiście po tym wysłuchujuje jakieś dziwne docinki przez kilka dni albo tygodni np. "pijaczko znowu pijesz?". Dzisiaj koleżanki zaprosiły mnie na babski wieczór, który miałby się odbyć w następną sobotę,ale oczywiście mój ukochany ma do mnie pretensje, że go zostawiam, że nie przyjadę do rodzinnego miasta(do niego), bo wolę koleżanki niż jego. Muszę zaznaczyć, że jestem w rodzinnym mieście co weekend. Tutaj sytuacja trochę się komplikuje - jego siostra miała robić urodziny w tą sobotę, lecz przełożyła je na przyszły tydzień( na ten dzień, na który zapraszały mnie do siebie dziewczyny, ja się o tym dowiedziałam dopiero wtedy kiedy przyjełam zaproszenie ). Zaproponowałam więc mojemu chłopakowi, że przyjdę do niej w tą sobotę złożyć życzenia, ale mu to nie pasuje, że musi iść na impreze beze mnie. Nie wiem jak się zachować, czy powinnam iść na impreze do dzwieczyn, czy jednak do jego siostry ? I jak myślicie, czy jego zachowanie jest normalne czy trochę przesadza ? Co sądzicie ?
Podobne tematy
Witam,
Mam 20 lat jak i mój partner. Jesteśmy razem od trzech lat. Mój partner miewał wcześniej etapy zazdrości, ale teraz gdy wyjechałam na studia do większego miasta jest jeszcze gorzej, ponieważ: wiadomo jak to studentka mam czasami ochotę iść z dziewczynami do jakiegoś pabu, ale oczywiście po tym wysłuchujuje jakieś dziwne docinki przez kilka dni albo tygodni np. "pijaczko znowu pijesz?". Dzisiaj koleżanki zaprosiły mnie na babski wieczór, który miałby się odbyć w następną sobotę,ale oczywiście mój ukochany ma do mnie pretensje, że go zostawiam, że nie przyjadę do rodzinnego miasta(do niego), bo wolę koleżanki niż jego. Muszę zaznaczyć, że jestem w rodzinnym mieście co weekend. Tutaj sytuacja trochę się komplikuje - jego siostra miała robić urodziny w tą sobotę, lecz przełożyła je na przyszły tydzień( na ten dzień, na który zapraszały mnie do siebie dziewczyny, ja się o tym dowiedziałam dopiero wtedy kiedy przyjełam zaproszenie ). Zaproponowałam więc mojemu chłopakowi, że przyjdę do niej w tą sobotę złożyć życzenia, ale mu to nie pasuje, że musi iść na impreze beze mnie. Nie wiem jak się zachować, czy powinnam iść na impreze do dzwieczyn, czy jednak do jego siostry ? I jak myślicie, czy jego zachowanie jest normalne czy trochę przesadza ? Co sądzicie ?
Hmm. tak sobie wlasnie wyobrażam ze mam isc na impreze z kolegami a tu zaprasza mnie tesciowa lub szwagierka na impreze rodzinna. Co robie?
Moim skromny zdaniem to chłopak, dokładnie Twój chłopak, powinien zmienić dziewczyne. Może dziś jeszcze nie jest mocnym facetem, może kiedyś do tego dojrzeje a może nigdy ale na pewno wtedy będzie o wiele szczęśliwszy. Wtedy zarówno on będzie miał szanse na poznanie dziewczyny, która będzie go cenic (i jego rodzine) a Ty chłopaka (faceta) dla którego będziesz chciał zrobić wszystko (albo choćby wiele).
3 2015-05-14 20:26:28 Ostatnio edytowany przez Martainn (2015-05-14 20:27:55)
Wątroba nie mięso, teściowa nie rodzina.
Autorko moim zdaniem Twój chłopak zdecydowanie przesadza. Ja bym powiedział, że przykro mi bardzo, ale ten dzień zaplanowałem zanim Twoja siostra zmieniła plany co do jej imprezy. W związku z tym idę na imprezę z dziewczynami.
Moim skromny zdaniem to chłopak, dokładnie Twój chłopak, powinien zmienić dziewczyne. Może dziś jeszcze nie jest mocnym facetem, może kiedyś do tego dojrzeje a może nigdy ale na pewno wtedy będzie o wiele szczęśliwszy. Wtedy zarówno on będzie miał szanse na poznanie dziewczyny, która będzie go cenic (i jego rodzine) a Ty chłopaka (faceta) dla którego będziesz chciał zrobić wszystko (albo choćby wiele).
Tylko, że to nie chodzi tylko o ten weekend tylko, z każdym ma problem, żebym została i wyszła gdzieś z dziewczynami.
5 2015-05-14 22:42:43 Ostatnio edytowany przez tyburski (2015-05-14 22:43:06)
No niestety tak to jest w zwiazku , mialem to samo i wiem co ten chlopak czuje , moja dziewczyna (byla) wybrala kolezanki a nie mnie i tak to musialem zakonczyc .
6 2015-05-14 22:52:07 Ostatnio edytowany przez Nektarynka53 (2015-05-14 22:54:07)
No niestety tak to jest w zwiazku , mialem to samo i wiem co ten chlopak czuje , moja dziewczyna (byla) wybrala kolezanki a nie mnie i tak to musialem zakonczyc .
No właśnie może opisz co czujesz? Jak dla mnie tego typu podejście, że chłopak/dziewczyna nie mogą mieć innego życia towarzyskiego to jakaś pomyłka
. W takim związku bardzo szybko człowiek się wypala, bo czuje się jak w zamknięciu. Chyba od czasu do czasu można gdzieś wyjść - no chyba, że KTOŚ NIE UFA, ale na to wpływ ma tylko osoba "zabraniająca".
Ja również uważam, że dla chłopaka (nawet nie narzeczonego) to bym troszkę była bardziej powściągliwa z tą "chęcią zrobienia wszystkiego". Troszkę egoistyczne podejście z Jego strony - ciekawe czy się choć raz zastanowił czego Ty dla odmiany potrzebujesz, a nie On
?
Poszlabym z kolezankami i nie pytala go o pozwolenie.
Koleżanki masz na miejscu w mieście, w którym studiujesz, a chłopaka tylko w weekendy. Nie jestem za zabraniem sobie nawzajem życia poza związkiem, inni ludzie też są potrzebni, ale wiadomo, kto powinien być na pierwszy miejscu. Osobiście bym się wkurzyła, gdybym musiała iść na imprezę sama, o której jednak było wiadomo wcześniej, lecz z pewnych powodów została przełożona na inny termin, bo mój chłopak wolał sobie iść ze znajomymi.
Koleżanki masz na miejscu w mieście, w którym studiujesz, a chłopaka tylko w weekendy. Nie jestem za zabraniem sobie nawzajem życia poza związkiem, inni ludzie też są potrzebni, ale wiadomo, kto powinien być na pierwszy miejscu. Osobiście bym się wkurzyła, gdybym musiała iść na imprezę sama, o której jednak było wiadomo wcześniej, lecz z pewnych powodów została przełożona na inny termin, bo mój chłopak wolał sobie iść ze znajomymi.
Dokladnie ! ![]()
10 2015-05-15 07:08:08 Ostatnio edytowany przez Martainn (2015-05-15 07:50:07)
Koleżanki masz na miejscu w mieście, w którym studiujesz, a chłopaka tylko w weekendy. Nie jestem za zabraniem sobie nawzajem życia poza związkiem, inni ludzie też są potrzebni, ale wiadomo, kto powinien być na pierwszy miejscu. Osobiście bym się wkurzyła, gdybym musiała iść na imprezę sama, o której jednak było wiadomo wcześniej, lecz z pewnych powodów została przełożona na inny termin, bo mój chłopak wolał sobie iść ze znajomymi.
Osoba ustalająca termin imprezy i potem ten termin przesuwająca musi się liczyć z tym, że inne osoby zaplanowały sobie wcześniej już ten termin i nowy im nie pasuje. Gdyby mi ktoś takie jazdy robił, to faktycznie lepiej by było się rozstać niż dać się zamknąć w klatce. Jej chłopak jest strasznym egoistą, bo myśli tylko o sobie i swojej przyjemności, a nie o przyjemności jego dziewczyny od której wymaga, żeby co weekend przyjeżdżała do niego. Co dziewczyna zresztą robi. W tygodniu na ciężkich studiach nie ma za bardzo kiedy imprezować. Nie rozumiem związków gdzie wszystko musi być robione razem i każda chwila musi być spędzana razem. Zresztą często jest to podejście tylko jednej osoby. Dlatego takie związku rzadko przetrwają próbę czasu i prędzej czy później się rozpadają. Związek to nie wyrok dożywocia na przebywanie ciągle z jedną osobą. Im szybciej się to zrozumie, tym lepiej. Ja miałem takie jazdy na początku związku, ale postawiłem ultimatum. Albo żyjemy jak ludzie, albo się rozstajemy. I tyle.
nela_89 napisał/a:Koleżanki masz na miejscu w mieście, w którym studiujesz, a chłopaka tylko w weekendy. Nie jestem za zabraniem sobie nawzajem życia poza związkiem, inni ludzie też są potrzebni, ale wiadomo, kto powinien być na pierwszy miejscu. Osobiście bym się wkurzyła, gdybym musiała iść na imprezę sama, o której jednak było wiadomo wcześniej, lecz z pewnych powodów została przełożona na inny termin, bo mój chłopak wolał sobie iść ze znajomymi.
Osoba ustalająca termin imprezy i potem ten termin przesuwająca musi się liczyć z tym, że inne osoby zaplanowały sobie wcześniej już ten termin i nowy im nie pasuje. Gdyby mi ktoś takie jazdy robił, to faktycznie lepiej by było się rozstać niż dać się zamknąć w klatce. Jej chłopak jest strasznym egoistą, bo myśli tylko o sobie i swojej przyjemności, a nie o przyjemności jego dziewczyny od której wymaga, żeby co weekend przyjeżdżała do niego. Co dziewczyna zresztą robi. W tygodniu na ciężkich studiach nie ma za bardzo kiedy imprezować. Nie rozumiem związków gdzie wszystko musi być robione razem i każda chwila musi być spędzana razem. Zresztą często jest to podejście tylko jednej osoby. Dlatego takie związku rzadko przetrwają próbę czasu i prędzej czy później się rozpadają. Związek to nie wyrok dożywocia na przebywanie ciągle z jedną osobą. Im szybciej się to zrozumie, tym lepiej. Ja miałem takie jazdy na początku związku, ale postawiłem ultimatum. Albo żyjemy jak ludzie, albo się rozstajemy. I tyle.
Dlatego powiedziałam, że życie "poza" związkiem też jest ważne, nie wyobrażam sobie też każdej wolnej chwili spędzać razem, ale są pewne priorytety. A tu nie chodziło o imprezę jakiejś tam koleżanki, tylko bliskiej rodziny partnera...siostry, którą no mówiąc wprost autorka chciała olać dla koleżanek, które zna ile? chwile, bo od początku studiów. Nie bronię, też tego chłopaka, bo nie wiem jak faktycznie sytuacja wygląda z jego strony, przesadzoną zazdrością i zabranianiem wszystkiego nic się też nie zrobi, ale uważam, że oboje powinni siąść i pogadać jak ma ich związek wyglądać teraz, kiedy MVanilla studiuje w innym mieście, jak rozgraniczyć to, żeby każdy miał czas na wszystko i był zadowolony.
Oczywiście rozmowa powinna być tu podstawą, bo widać, że obie osoby mają na związek raczej różne zapatrywania.
Wątroba nie mięso, teściowa nie rodzina.
Autorko moim zdaniem Twój chłopak zdecydowanie przesadza. Ja bym powiedział, że przykro mi bardzo, ale ten dzień zaplanowałem zanim Twoja siostra zmieniła plany co do jej imprezy. W związku z tym idę na imprezę z dziewczynami.
100% poparcia. To samo chciałam napisać. I nie daj sobie wejść na głowę chłopakowi.