Cześć
chciałabym poprosić o pomoc ponieważ już sama nie wiem co mam robić...
to wszystko zaczęło się w listopadzie (jakoś na początku) moja przyjaciółka wyciągnęła mnie do baru wszystko było pięknie dopóki nie ujrzałam JEGO. Od tamtej pory moje życie się zmieniło. Nie znałam go mimo iż pochodzimy i mieszkamy w tej samej miejscowości jest to niezbyt duża wieś. Gdy wszedł z kolegami do baru od razu zwróciłam na niego uwagę (mimo tego że wydawał się nie być w moim typie). Ciągle spogladalam na niego, zaczęliśmy ze sobą flirtowac. On słał mi uśmiechy i miłe spojrzenia. w końcu do siadł się do nas wraz z kolegami. Rozmowa się kleila a on zachowywał się tak jakbym była jedyną osobą w tamtym towarzystwie. Tak to prawda był podpity lecz nie pijany. Gdy stałam przy barze on mnie przytulił. Później chciał abym podała mu mój numer nie wiem dlaczego ale powiedziałam nie wiec poprosił moja koleżankę aby wpisała mu mój numer Ona się zgodziła a ja później usunęłam go. Nie wiem dlaczego. było miło później chciał abym poszła z nim żeby zostawił torbę (wwtedy wracał z meczu) a później on odprowadzilby mnie. Oczywiście nie zgodziłam się... po tej sytuacji spotkaliśmy się jeszcze dwa lub trzy razy w barze nie mieliśmy raczej okazji aby być sam na sam bo siedzieliśmy w towarzystwie a ON-Mateusz znów się ciągle uśmiechał i prowadził rozmowę tak jakby tylko ze mną przynajmniej miałam takie odczucie. pozniej chodziłam do baru co weekend z nadzieją ze tam znów go zobaczę nic z tego niestety. Trwało to do 8 marca. Wtedy właśnie zdobyłam się na odwagę i wzięłam numer do niego od mojego kolegi. Nie miałam odwagi napisać do niego gdy wypiłam trochę bariery puściły. Napisałam. Odpisał. Kolejnego dnia chodziłam jakbym była w siódmym niebie. Uśmiech mi z twarzy nie schodził... minął tydzień i zaproponowałam mu spotkanie. Zgodził się ale znów nie byliśmy sami ponieważ ja byłam z przyjaciółką on z kolegą z którym właśnie moja przyjaciółka chodzi. Było bardzo miło. Odprowadzil mnie do domu. Gdy szliśmy zaprosił mnie na bilard a na koniec przytulił mnie i pocałował w policzek. Niestety napisał ze bilard musimy przełożyć bo inaczej nie skończy pracy (pisał prace inżynierska). Pózniej proponowałam kolejne spotkania lecz nie doszły do skutku. Dowiedziałam się poczta pantoflową ze był mną zainteresowany lecz już nie jest. Dwa tygodnie temu spotkaliśmy się na jednej domowce było całkiem fajnie ale tak się złożyło ze zostaliśmy sami w korytarzu. Rozmawialiśmy normalnie a potem koledzy wołali go do domu. nie mógł znaleźć kurtki i stwierdził że ja mu ją schowałam bo jestem jedyną osobą której może zależeć na tym żeby został na tej imprezie a ja udałam ze nie wiem o co chodzi. Do tej porypamiętam jego śliczny uśmiech gdy wypowiadał te słowa. Nazajutrz napisałam mu ze ja miałam na to wyjebane czy on tam jest czy go nie ma napisałam mu również ze wpadl mi w oko tylko na początku ze to była zwykła chwilowa fascynacja. Nie odpisał. Teraz zauważyłam ze unika nawet mojego wzroku jak widzimy się na meczu czy coś. To tak w szybkim skrócie. Od samego początku poczułam coś do niego. Chodziłam tylko do baru po to aby go zobaczyć (mimo tego że nie przychodził wciąż miałam nadzieję że go w końcu tam ujrzę) i prawdopodobnie dlatego stracił mną zainteresowanie... chodziłam wszędzie tam gdzie tylko przez chwilę będę mogła na niego popatrzeć... Wciąż mi się śni. Jedyna myślą w mojej głowie jest ON.
Mimo tego że go chyba kocham powiedziałam ze mam wyjebane na niego. Jeju nigdy aż tak silnego uczucia nie czułam. Nie wiem co mam dalej z tym zrobić... nie wiem sama nawet czy to juz miłość. Największy żal chyba czuje do niego o to ze zrobił mi złudne nadzieje.. Co prawda nie usłyszałam z jego ust ze on nic nie chce...
Podobne tematy
Nie ma czegoś takiego jak miłość od 1 wejrzenia. Nie znasz go, to tylko twoja wyobraźnia. Tylko wygląd, zachowanie. Powierzchowność. Sama sobie zrobiłaś nadzieję, sama sobie wykreowałaś jego idealny obraz. Sama się nakręcasz.
"Mimo tego że go chyba kocham powiedziałam ze mam wyjebane na niego."
To i podobne zachowania gdy udawałaś albo dowodzi że masz kompleksy albo małe dziecko z ciebie. Nic dziwnego ze wierzysz w takie cuda wianki.
Kilka takich zakochań i się nauczysz co jest ważne a co prawdziwe.
Z miłością nie ma to nic wspólnego. Nie znasz terminu.