W ubiegłym roku zaprowadziłam go, po prostu, do serwisanta. W tym roku postanowiłam sama zadbać, żeby przygotować go do sezonu. Jak na moje możliwości, ma się rozumieć. Rower nie jest najnowszy. Został zakupiony na pchlim targu jakieś pięć lat temu. Zaleta jest jedna. Nikt go nie ukradnie. Jest okropnie brzydki. Za to świetnie sprawdza się na rowerowych ścieżkach.
Czyszczenie jednośladu to żadna filozofia. Przygotuję wodę, płyn, do naczyń, ściereczki, szczotki i da się radę. Gorzej z oczyszczeniem łańcucha i innych podzespołów. Wiem, że wszystkiego nie wyczyszczę. Za wymianę smaru w łożyskach i staranniejsze sprawdzenie hamulców, i tak, weźmie się potem serwisant. A na razie postanowiłam go przygotować do pierwszej krótkiej wiosennej przejażdżki w najbliższy weekend, jeśli pogoda dopisze.
Ciekawa jestem czy zajmujecie się sami przygotowaniem do sezonu czy oddajecie w fachowe ręce? A może tak, po prostu, wyciągacie, pompujecie koła i w drogę?
1 2015-05-06 10:22:11 Ostatnio edytowany przez Summerka (2015-05-06 15:00:52)
Podobne tematy
Ja mam o tyle farta, że mój M lubuje się w majsterkowaniu przy rowerach. W Polsce swój rower składał z różnych części ze złomowiska
Teraz jesteśmy w Niemczech i brakuje nam rowerów, ale kiedy przeproadzilismy się do nowego mieszkania, to poprzedni własciciele zostawili nam stary rower na flakach i z niesprawnymi hamulcami, w ogóle zardzewiały i spleśniały. Ale w weekend majowy mój M zabrał się za niego, kupił nowe dętki, naoliwił łańcuch naprawił jeden hamulec (do drugiego musi kupić linkę bo się tamta zastała), wyczyścił go i rower jeździ jak nowy
Jeszcze czekamy na drui za 2 tygodnie i będziemy śmigać po wiosce i mieście ![]()
Duszyczko to masz problem z głowy:) Ja postanowiłam w miarę w możliwości się nim zająć, bo mojemu rowerkowi to już nic nie zaszkodzi ![]()
Mam akurat dosyć nowy rower. Ale jak miałam stary, to postępowałam tak samo. Czyli po zimie - pompowanie kół (nie wiem dlaczego, ale zima zawsze schodzi a jak napompuje raz, to potem całą wiosnę, lato i kawałek jesieni śmigam bez pompowania
), przetarcie (albo i niekoniecznie) siodełka, podjechanie na myjkę samochodową. 2 zł to automatu i rower czyściutki ![]()
W tym roku wykorzystałam jeszcze syna, żeby mi przejrzał rower, bo cóś tam jesienią popiskiwało. Ale to bardziej w ramach wykorzystania tego, że syn mi był winny przysługę niż ze coś w rowerze szwankowało.
Bbasia można dać na myjkę, a potem domyć ewentualnie to, czego się nie udało na myjce. I przy okazji dopompować koła na stacji. Powietrze schodzi, bo się roweru nie używa. Innego wytłumaczenia nie mam.
6 2015-05-06 17:25:49 Ostatnio edytowany przez ewelinaL (2015-05-06 17:36:57)
Obecnie mam zaledwie trzyletni rower, więc na szmatce i pompowaniu kół się dotychczas kończył serwis. W tym sezonie doczekał się (dziś) wymiany baterii w lampie i liczniku, przesmarowania łańcucha.
Gdy miałam starsze rowery sprawdzałam linki, klocki na hamulcach szczękowych, jeżeli była potrzeba zakładałam dodatkową gumkę na dynamo, żeby dobrze dociskało. Oczywiście wymiana gumek na wentylach (obecnie wentyle mają inne uszczelki) lub wentyli. W łożyskach i piastach nie grzebałam dopóki się nie rozleciały;)
Mój syn jest pasjonatem rowerów, dlatego chętnie i z własnej inicjatywy regularnie robi przegląd także mojemu. Ja mogę go w zasadzie nie dotykać, a i tak mam pewność, że wszystko będzie działać jak należy. Jemu rower najmniej służy do jeżdżenia
, głównie do skakania i różnego typu ekstremów (ma zresztą dwa, każdy do innych celów), a moim zajmuje się tym chętniej, że czasem jednak potrzebuje zwykłego górala i dzięki temu ma się do kogo uśmiechnąć, prosząc o pożyczkę. Na szczęście moje maleństwo (choć kupione w całkiem przyzwoitej cenie) spełnia również jego dosyć wysokie wymagania.
Na koniec anegdotka, która zdaje się przeczyć powyższym słowom
: w ubiegłym roku zeszłam do piwnicy z zamiarem zrobienia sobie małej wycieczki, niestety ku mojemu zaskoczeniu stwierdziłam, że rower nie ma jednego koła
. Co się okazało? Syn w swoim przebił dętkę i uznając, że tak będzie szybciej, ode mnie pożyczył... całe koło!
Jasne, po co się rozdrabniać?
Nie muszę chyba pisać, że w tamtej chwili miałam ochotę go udusić
.
Mój syn jest pasjonatem rowerów, dlatego chętnie i z własnej inicjatywy regularnie robi przegląd także mojemu. Ja mogę go w zasadzie nie dotykać, a i tak mam pewność, że wszystko będzie działać jak należy. Jemu rower najmniej służy do jeżdżenia
, głównie do skakania i różnego typu ekstremów (ma zresztą dwa, każdy do innych celów), a moim zajmuje się tym chętniej, że czasem jednak potrzebuje zwykłego górala i dzięki temu ma się do kogo uśmiechnąć, prosząc o pożyczkę. Na szczęście moje maleństwo (choć kupione w całkiem przyzwoitej cenie) spełnia również jego dosyć wysokie wymagania.
Na koniec anegdotka, która zdaje się przeczyć powyższym słowom
: w ubiegłym roku zeszłam do piwnicy z zamiarem zrobienia sobie małej wycieczki, niestety ku mojemu zaskoczeniu stwierdziłam, że rower nie ma jednego koła
. Co się okazało? Syn w swoim przebił dętkę i uznając, że tak będzie szybciej, ode mnie pożyczył... całe koło!
Jasne, po co się rozdrabniać?
Nie muszę chyba pisać, że w tamtej chwili miałam ochotę go udusić
.
Rzeczywiście musisz mieć dobry rower, że koło z niego wytrzymało ewolucje Twojego syna. Zdaje się, że felgi i szprychy z wyższej półki.
Rzeczywiście musisz mieć dobry rower, że koło z niego wytrzymało ewolucje Twojego syna. Zdaje się, że felgi i szprychy z wyższej półki.
Nie, nie, mój rower wcale nie jest jakiś wyjątkowy. Na dobrą sprawę ja do dziś nie wiem co on z tym kołem robił, ale spodziewam się, że nie odważyłby się zaryzykować na tyle, żeby skakać czy tworzyć jakieś cudaczne ewolucje. Jeśli już, to ewentualnie pojeździł trochę na jednym kole
.
Ja uzywam roweru dosc intensywnie caly rok wiec i caly rok jest na chodzie, ale naprawami się nie zajmuje, zawsze oddaje do serwisu, gdzie sobie chlopaki licza 8? do 16? za robocizne
a reszta to cena czesci (na czesciach zarabiaja) . To co ja sobie bede rece brudzic za 8??..
tyle też kosztuje wymiana detki + opony. (To rownowartosc 4 dobrych piw albo paczki Marlboro)
Przez ostatni rok naprawa zdarzyla mi się raz, lancuch smaruje na biezaco, w plecaku woze profilaktycznie zestaw do latania, z ktorego i tak nie skorzystalam od roku ![]()
w plecaku woze profilaktycznie zestaw do latania,
Iceni, ja zawsze podejrzewałam, że jesteś czarownicą!
![]()
12 2015-05-07 22:17:02 Ostatnio edytowany przez cisowianka (2015-05-07 22:18:15)
O rower dba mój facet
ja się na tym nie znam.
Ale bardzo dbam o rowerek. Od czasu do czasu ma "kąpiel"
Rowerkiem jezdze gdzieś ponad pól roku a kolejne pól roku stoi w garażu.
Iceni napisał/a:w plecaku woze profilaktycznie zestaw do latania,
Iceni, ja zawsze podejrzewałam, że jesteś czarownicą!
![]()
Ł a t a n i a !
Popsuł mi się telefon i w pracy używam starego, który nie lubi polskich literek
znaczy mam ustawiony na język polski a mimo to raz pokazuje polskie litery, raz nie - i wtedy wychodzą takie kwiatki jak ten ![]()
bbasia napisał/a:Iceni napisał/a:w plecaku woze profilaktycznie zestaw do latania,
Iceni, ja zawsze podejrzewałam, że jesteś czarownicą!
![]()
![]()
![]()
![]()
Ł a t a n i a !
Popsuł mi się telefon i w pracy używam starego, który nie lubi polskich literek
znaczy mam ustawiony na język polski a mimo to raz pokazuje polskie litery, raz nie - i wtedy wychodzą takie kwiatki jak ten
Ha
to Ci sie udało nabrać ludzi ![]()
Hej, dziewczyny, a nie macie problemu z rdzą przy tych rowerkach....? Przecież ja dbam, pilnuje jak oka w okiem, a nie minęły 3 miesiace a już mam rdze na szprychach
co jest?
To nowy rower?
Hej, dziewczyny, a nie macie problemu z rdzą przy tych rowerkach....? Przecież ja dbam, pilnuje jak oka w okiem, a nie minęły 3 miesiace a już mam rdze na szprychach
co jest?
szprychy nie zostały fabrycznie ocynkowane,
po prostu produkt niskiej jakości
u mnie nawet zabójcza dla elementów metalowych jazda zimą szprych nie ruszyła, choć na ten przykład przerzutka przednia zwyczajnie połamała się uprzednio korodując na wskroś
Hej, dziewczyny, a nie macie problemu z rdzą przy tych rowerkach....? Przecież ja dbam, pilnuje jak oka w okiem, a nie minęły 3 miesiace a już mam rdze na szprychach
co jest?
Nie mamy. Właśnie zapytałam mojego domowego specjalistę od rowerów i stwierdził, że o rdzę wcale nie jest tak łatwo, zatem rzeczywiście musiałaś źle trafić z jakością. W każdym razie rdza nie powinna się pojawić, a jesli się pojawiła, to jest to wada roweru, który został źle zabezpieczony.
No to znaczy ze mój rower jest kiepski jakościowo.
Po roku użytkowania zauważyłam rdzę na kole.
Mam go juz 3 albo 4 lata. Nie mogę sie doliczyć hmmm.
A najlepsze jest to że jednak tani nie byl - 400 zl kosztowal. Dla mnie to jest dużo - jak na zwykłą damkę.
ja rok temu kupiłam rower taki za niecałe 500 zł w decathlonie, więc rower absolutnie przeciętnej jakości i mi w sklepie powiedzieli żebym do tego nanoprotech na rdzę kupiła. wydaje mi się, że jakość jakością, ale jak się posmaruje jakimś preparatem na rdzę to i tak chroni tak samo. no nie wiem, u mnie w każdym razie jakość roweru jest taka na słowo honoru, ale rdzy póki co nie widziałam nigdzie
To ja na moim starym rowerze nie mam rdzy wcale. To pewnie zasługa panów, którzy w ubiegłym roku zajmowali się przeglądem.