Witam...
Mam pytanie (dotyczy ono mojego dobrego kolegi), ktory ma problem odnosnie wlasnosci po zmarlych kilka lat temu rodzicach.
Sytuacja domu jest prawnie nie uregulowana,nie sporządzono testamentu..
Wspolwlascicielami jest trzech braci: najstarszy mieszka poza domem ok 25 l (zalozyl rodzine i wyprowadzil się) od tego czasu nie ponosil zadnych kosztow w związku z posiadlością..
Średni brat Jaroslaw ( bezdzietny kawaler ) utrzymuje i oplaca wszystkie rachunki za dom od blisko 20 lat ( Jaroslaw ma 43 l)
najmlodszy z braci 40 l. Adam nie interesowal się domem i oplatami z jego utrzymaniem
Jaroslaw i Adam razem zamieszkują w budynku po zmarlych rodzicach..
Jakie szanse ma i czy w ogole ma Jaroslaw na zostanie prawnym wlascicielem nieruchomości?
Dodam ze dom wymaga remontu..
Uregulowania książeczek oplat.. dotychczas oplaty figurowaly na zmar. rodzicow..
Moj kolega chce formalnie przepisac ksiaż.oplat na siebie ,jednak chcialby zostac wlascicielem budynku..
Jakie kroki ma poczynic?.. Jak moze wyglądać prawnie procedura w tym przypadku?..
Podobne tematy
2 2015-05-04 21:16:53 Ostatnio edytowany przez słodko-kwaśny (2015-05-04 21:52:21)
Witam...
Mam pytanie (dotyczy ono mojego dobrego kolegi), ktory ma problem odnosnie wlasnosci po zmarlych kilka lat temu rodzicach.
Sytuacja domu jest prawnie nie uregulowana,nie sporządzono testamentu..
Wspolwlascicielami jest trzech braci: najstarszy mieszka poza domem ok 25 l (zalozyl rodzine i wyprowadzil się) od tego czasu nie ponosil zadnych kosztow w związku z posiadlością..
Średni brat Jaroslaw ( bezdzietny kawaler ) utrzymuje i oplaca wszystkie rachunki za dom od blisko 20 lat ( Jaroslaw ma 43 l)
najmlodszy z braci 40 l. Adam nie interesowal się domem i oplatami z jego utrzymaniem
Jaroslaw i Adam razem zamieszkują w budynku po zmarlych rodzicach..
Jakie szanse ma i czy w ogole ma Jaroslaw na zostanie prawnym wlascicielem nieruchomości?
Dodam ze dom wymaga remontu..
Uregulowania książeczek oplat.. dotychczas oplaty figurowaly na zmar. rodzicow..
Moj kolega chce formalnie przepisac ksiaż.oplat na siebie ,jednak chcialby zostac wlascicielem budynku..
Jakie kroki ma poczynic?.. Jak moze wyglądać prawnie procedura w tym przypadku?..
Z formalnego punktu widzenia już odziedziczyli spadek wszyscy bracia Pan Jarosław powinien nadać bieg sprawie w sądzie i zobowiązać się do spłaty braci(nie wiadomo czy tego chcą),ponieważ wedle prawa każdy z nich ma prawo do 1/3 domu mniemam ,że również i działki oraz wszystkich ruchomości jakie posiadali rodzice.Jeśli nie ma testamentu niestety nie ma innej drogi.I nie jest tu ważne czy ktoś mieszka czy mieszkał takie jest prawo.Jeśli chce zatrzymać dom nie powinien go remontować bo wtedy podwyższy jego wartość i dogadać się z braćmi.Nie wiem jakie są między nimi relacje ale bracia mogą odstąpić od roszczeń na rozprawie i zrzec się swojej części na rzecz pana Jarosława.Tylko czy jest to realne.Według mnie powinno zrobić się wycenę owej nieruchomości i zastanowić się czy nie lepszym rozwiązaniem jest jej sprzedaż i podział majątku.
Nie jestem na 100% pewna ale jesli sytuacja nie jest uregulowana a oboje rodzice nie zyja to dom przechodzi na wlasnosc wszystkch dzieci a w takiej sytuacji trzeba sie dogadac i odwiedzic notariusza, jego bracia albo sie zrzekna spadku i Jarosław dostaje dom albo sie nie zrzekna i Jaroslaw bedzie musial splacic obu braci, koszt przepisu domu z wpisaniem do ksiegi wieczystej to jakies 3 tys.
Może też zostać jedynie współwłaścicielem jakiejś części domu jeśli np. Adam nie zgodzi się na spłatę tylko chce mieszkać nadal.
Mniej -więcej podobnie myślalam... Faktem jest to ze bracia nie bedą w stanie go splacic za ten caly okres utrzymywania domu, poniewazobecnie nie pracuja .
Dom zdziakką jest wart ok 300. 000 tys. pomimo wymaganego remontu...
Ciekawa jestem jakby wygladala sytuacja wlasnosci gdybysmy ja i Jaroslaw zawarli zw. malzenski... bo często o tym wspomina..
Liczę się z wkladem, ktory z mojej strony bylby poniesiony...
Czy sądownie moglibysmy stac się wlascicielami polowy domu?...
Oni mogą być właścicielami bo to ich spadek po rodzicach. A Tobie Jarosław może przepisać swoją część, całość albo jakiś procent. Małżeństwo nie powiększy części Jaroslawa kosztem braci..
7 2015-05-04 21:38:34 Ostatnio edytowany przez Kleoma (2015-05-04 21:40:20)
Bracia nie mają obowiązku spłacania Jarosława za rachunki, które płacił.
Pomyliłaś się też chyba w wartości domu. To przecież chyba nie pałac z hektarami wokół.
Palac kosztowalby w mln,nie tysiącach.... dom ma trzy kondygnacje.. .wartosci nie pomylilam,ale nie w tym rzecz..
Nie chodzi o wartosc domu,o majatek. Najstarszy brat (ma dzieci) i chce ten dom w przyszlosci przejąc i zapewne sprzedać..
Nikt nie zyje wiecznie i on o tym wie.. żąda intercyzy.. od przyszlej wspolmalozonki ktoregos z braci..
Nie uwzglednia tego ze, dom bylby remontowany...np. przeze mnie i Jarka.
I w tym caly problem... jak mozna przystac na takie warunki?..
Ja materialistką nie jestem.. Przez kilka lat uczestniczylabym w remontach , oplatach ... z mysla ze podwyzsze wartosc domu,ktory ktos inny pozniej sprzeda..
Jaroslaw nie chce intercyzy,jego brat tak .. Jak to wyglada prawnie?
Palac kosztowalby w mln,nie tysiącach.... dom ma trzy kondygnacje.. .wartosci nie pomylilam,ale nie w tym rzecz..
Nie chodzi o wartosc domu,o majatek. Najstarszy brat (ma dzieci) i chce ten dom w przyszlosci przejąc i zapewne sprzedać..
Nikt nie zyje wiecznie i on o tym wie.. żąda intercyzy.. od przyszlej wspolmalozonki ktoregos z braci..
Nie uwzglednia tego ze, dom bylby remontowany...np. przeze mnie i Jarka.
I w tym caly problem... jak mozna przystac na takie warunki?..
Jeśli najstarszy brat chce przejąć całość to musi spłacić pozostałych braci za ich życia. Jedynie po ich śmierci bezpotomnej może zostać właścicielem całości. Nie ma prawa żądać intercyzy z przyszłą żoną od żadnego z braci.
I jeżeli zaczniecie remontować to wcale on nie będzie zobowiązany do oddania wam poniesionych kosztów, uwzględnienia ich w podziale na 3 części.
300. 000 tys jak napisałaś to 300 000 000
11 2015-05-04 22:14:36 Ostatnio edytowany przez słodko-kwaśny (2015-05-04 22:19:06)
Ja materialistką nie jestem.. Przez kilka lat uczestniczylabym w remontach , oplatach ... z mysla ze podwyzsze wartosc domu,ktory ktos inny pozniej sprzeda..
Jaroslaw nie chce intercyzy,jego brat tak .. Jak to wyglada prawnie?
Ale co ma jego brat do waszej intercyzy?Nic.Intercyzę zawiera dwoje ludzi przed ślubem lub nie i bracia nie maja w tej materii nic do gadania.W waszym posiadaniu nadal jest tylko 1/3 majątku rodziców Jarosława.
Jeśli chcecie być właścicielami całości musicie spłacić braci i nic innego nie wchodzi w grę.
Oni albo się zgodzą lub nie.A Wasz związek nie ma nic do podziału majątku jego rodziców.
Oni mogą być właścicielami bo to ich spadek po rodzicach. A Tobie Jarosław może przepisać swoją część, całość albo jakiś procent. Małżeństwo nie powiększy części Jaroslawa kosztem braci..
Oni już są właścicielami:)
Nie wiem po co mu ta intercyza, jesli uzgodnia ze jaroslaw dostanie dom a oni sie nie zrzekna to jaroslaw musi splacic braci, jesli najmlodszy sie zrzeknie to dom dziela na pol, najlepiej w takim wypadku sprzedac dom i sie podzielic poniewaz moze byc jeszcze gorzej, powiedzmy dom jest podzielony na nich dwoch i jesli brat by zmarl to ta jego polowa domu przechodzi na jego dzieci a wiec jeszcze gorzej bedzie uporzadkowac sprawy dotyczace domu. Przed przepisaniem domu nie powinno sie go remontowac by nie podnosic jego wartosci a to kto oplaca rachunki nie ma znaczenia
Kleoma napisał/a:Oni mogą być właścicielami bo to ich spadek po rodzicach. A Tobie Jarosław może przepisać swoją część, całość albo jakiś procent. Małżeństwo nie powiększy części Jaroslawa kosztem braci..
Oni już są właścicielami:)
Chodziło mi w kontekście, że bracia mogą być właścicielami o ile się żaden nie zrzeknie a autorka nie może być właścicielką tylko dlatego, że zawrze małżeństwo z Jarosławem i podział będzie na 4 osoby. Wydawało mi się, że ona tak myśli, ze jeśli wezmą ślub i zaczną remont za też jej pieniądze to będzie mogla być właścicielką bo dom podzieli się na 4 i oni z Jarosławem dostaną połowę.
Dziękuje za wszystkie odpowiedzi i porady...
Nie rozumiem. Trzej braci odziedziczyło spadek po rodzicach. Jeden za wszystko "bulił". Ma on roszczenie o zwrot wydatków do dwóch pozostałych braci, pytanie czy będzie chciał wystąpić do sądu. Na zasiedzenie nieruchomości nie ma co liczyć, bo nie jest posiadaczem samoistnym. Wymaganie przez pozostałych braci, żebyście podpisali intercyzę (która nawiasem mówiąc może być podpisana zarówno przed małżeństwem, jak i po jego zawarciu) to jakieś nieporozumienie, co i tak nie zmieni że nieruchomość, nawet po wstąpieniu przez Was w związek małżeński, zawsze należeć będzie do majątku osobistego męża (o ile nie postanowicie inaczej).
Jedyną drogą na uzyskanie całej nieruchomości, jest dogadanie się z braćmi. Można od nich odkupić, można iść do sądu żądać zniesienia współwłasności. Można nieruchomość sprzedać i kupić inną.
Autorce chodziło o to, że to tak jakby niesprawiedliwie, że jej przyjaciel Jarosław jako jedyny przez wiele lat dbał o nieruchomość, płacił rachunki a teraz należy mu się tyle samo co pozostałym dwóm braciom.
Ale takie jest prawo. Mogli zaraz po śmierci rodziców dokonać podziału spadku i każdy ze współwłaścicieli byłby zobowiązany do ponoszenia swojej części kosztów. Wtedy gdyby któryś się uchylał to można by było wyegzekwować coś dzisiaj sądownie, utrudniać życie niepłacącym poprzez założenie oddzielnych liczników prądu czy reszty mediów i w razie niepłacenia mieliby odłączone i brak. Można było właśnie sprzedać, podzielić pieniądze, dołożyć i kupić sobie gdzieś indziej i nie użerać się teraz.
Nie jestem na 100% pewna ale jesli sytuacja nie jest uregulowana a oboje rodzice nie zyja to dom przechodzi na wlasnosc wszystkch dzieci a w takiej sytuacji trzeba sie dogadac i odwiedzic notariusza, jego bracia albo sie zrzekna spadku i Jarosław dostaje dom albo sie nie zrzekna i Jaroslaw bedzie musial splacic obu braci, koszt przepisu domu z wpisaniem do ksiegi wieczystej to jakies 3 tys.
ja też tak uważam ,pan JAROSŁAW chce mieć ten dom musi spłacić braci
zrobić wycenę domu,spłata i po problemie
Autorce chodziło o to, że to tak jakby niesprawiedliwie, że jej przyjaciel Jarosław jako jedyny przez wiele lat dbał o nieruchomość, płacił rachunki a teraz należy mu się tyle samo co pozostałym dwóm braciom.
Ale takie jest prawo. Mogli zaraz po śmierci rodziców dokonać podziału spadku i każdy ze współwłaścicieli byłby zobowiązany do ponoszenia swojej części kosztów. Wtedy gdyby któryś się uchylał to można by było wyegzekwować coś dzisiaj sądownie, utrudniać życie niepłacącym poprzez założenie oddzielnych liczników prądu czy reszty mediów i w razie niepłacenia mieliby odłączone i brak. Można było właśnie sprzedać, podzielić pieniądze, dołożyć i kupić sobie gdzieś indziej i nie użerać się teraz.
KLEOMA w 100% cię popieram
tak powinni zrobić