Witam,
Piszę tutaj może po to by się wyżalić.Wiem że to głupie z mojej strony ale nikt mnie nie rozumie a nawet tak naprawdę nie mam komu mówić o swoich sprawach.Jestem poprostu samotny... Moje życie strasznie się zmieniło od momentu odejścia dziewczyny którą naprawdę kocham,sam jestem zdziwiony że aż tak bardzo.Nie pozwala mi to spać,budzę się po nocach,śni mi się czasem właśnie ona.Przywiązałem się do niej tak bardzo że nie mogę przestać myśleć,była wspaniała,kochałem i kocham nadal mimo iż tak bardzo mnie raniła i pokazywała swoją niedojrzałość.Wiem że jestem chłopakiem i powinienem być trochę twardszy,jednak to nie wychodzi,w dzień rozstania płakałem jak dziecko a nawet jeszcze teraz nie mogę się powstrzymać,najczęściej przychodzi to wieczorami.Nie radzę sobie sam ze sobą,każda inna dziewczyna jest brzydka,głupia,nie odpowiada mi kompletnie nic,boję się że nie pojawi się lepsza,tak samo wrażliwa,kochana,słodka chociaż też i bardzo wredna,odkryła swoją twarz przez ostatni miesiąc bycia razem stąd też to zerwanie,oczywiście sama to zakończyła z powodu ciągłego żądania wyjaśnień czemu się tak zmieniła.Myślę że nie mogę sobie nic zarzucić choć szukałem winy również w sobie,byłem naprawdę dobrym chłopakiem,czułym,miłym,dla niej zrobił bym chyba wszystko,była i będzie najważniejsza nawet gdy kogoś poznam,chyba że z czasem mi to minie tak samo jak i uczucie w co wątpię,co prawda nie pierwsza moja dziewczyna ale pierwsza pod względem prawdziwego uczucia z mojej strony.Próbuje sobie też wmawiać że Ona nic do mnie nie czuje i muszę żyć dalej ale gdy obudzi mnie sen z jej udziałem nie potrafię nic innego jak tylko tęsknić,zadręczać się w tym i płakać.Zajmowanie się czymkolwiek pomaga by nie myśleć,lecz na krótko.Jest mi tak bardzo źle że znienawidziłem w pewnym sensie płeć żeńską,nie wierzę że będzie dobrze,że znajdę kogoś prawdziwego i szczerego ponieważ każda z dziewczyn,koleżanki,znajome,okazują obojętność,każda mówi "jak ona mogła Cię tak potraktować,ja bym nie mogła",a same robią w sumie to samo,dają wycisk swoim chłopakom i mężom.Wszystko jest takie zakłamane i często aż śmieszne,ze wszystkich źródeł wynika że to dziewczyny są bardziej wrażliwe i uczuciowe,chcą bliskości i poczucia się szczęśliwą.Mogę stwierdzić że to jakiś mit chociaż wiadomo że nie każda musi być taka sama,ja bynajmniej nie spotkałem odróżniającej się od stada ponieważ wszystkie jakie do tej pory poznałem nie mają ponad garstki uczuć jeżeli chodzi o docenienie kogoś.Trudno teraz o dziewczynę która naprawdę pokocha,nie tylko to powie lecz i okaże,spędzi wspólnie czas i będzie wierna.Czuję że potrzebuje kogoś ponieważ w moim życiu jest teraz pustka.Żyję sam dla siebie a chcę żyć dla kogoś,oddać serce i całego siebie.Nie mam pomysłu na życie ponieważ każdy mnie odtrąca,żyję sam,próby poznania kogoś kończą się porażką ponieważ nie odnajduje w nikim tego czegoś. Ma ktoś pomysł co mogę zrobić ze swoim życiem? Tak bym nie był już sam? Na chwilę obecną nie mam żadnych pomysłów,proszę o jakieś konkretne rady i z góry dziękuję.
Podobne tematy
Witam Cię:)
A długo już jesteś sam?
W innych wątku już to pisałam, ale powtórzę, potrzebujesz CZASU.
Uwierz mi prędzej czy później Twoje wspomnienia o Niej "wyblakną".
A na dzień dzisiejszy, zajmij się sobą, swoim hobby, pasją, a jeżeli nie masz, to po prostu rób cokolwiek.
Czuję że potrzebuje kogoś ponieważ w moim życiu jest teraz pustka.Żyję sam dla siebie a chcę żyć dla kogoś,oddać serce i całego siebie.
Jeśli odczuwasz pustkę tylko dlatego, że nie masz partnerki, to jest to najlepsze świadectwo, że właśnie z nikim nie powinieneś się teraz wiązać. W pierwszej kolejności powinieneś nauczyć się żyć "sam dla siebie", poczuć się komfortowo i naturalnie ze sobą, odnaleźć własne zainteresowania, własny ulubiony sposób spędzania wolnego czasu, polubić swoje własne towarzystwo. Oddając całego siebie drugiej osobie wiele tracisz i narażasz się ciągle na rozczarowanie, bo taki związek zawsze będzie toksyczny i zawsze będzie wiązał się z cierpieniem. Zdrowy związek tworzy dwoje autonomicznych partnerów, którzy cieszą się swoim towarzystwem, ale nie rezygnują z samych siebie. Pozwól sobie przeżyć "żałobę" po zakończonym związku, ucząc się jednocześnie cieszyć życiem - TWOIM życiem, które masz jedno i to Ty jesteś odpowiedzialny za to, jak będzie ono wyglądało.
BlackMan-
mam dokładnie tak samo. Samotność mi cholernie doskwiera, ale mam wrażenie, że w tym momencie to samotność z wyboru.
W życiu kochałam tylko jednego jedynego faceta, który dla mnie był absolutnym ideałem pod każdym względem (chociaż wiem, że to są moje urojenia na jego temat, bo wady miał jak każdy). Od czasu rozstania spotykałam się kilkoma facetami, ale za każdym razem znajomości nie mogły się przerodzić w nic innego- w każdym szukałam ex, nikt nie dorównał.
Nie chodzi o to, że oni nie byli dobrzy, myślę, że niektórzy byli wartościowi i na pewno warto było ich poznać bliżej, ale ja nie szukam kogoś kto "będzie dla mnie miły i wpatrzony jak w obrazek", szukam wiernego odwzorowania mojego ex.
Chciałabym stworzyć związek z kimś od nowa, ale nie potrafię. Chyba zniechęcam tych wszystkich facetów, bo jednak da się odczuć, że zwyczajnie nie daję im szans. Na spotkaniach jest mi wszystko jedno jak się potoczy, bo w głowie mam tylko JEGO.
Rady typu- "trzeba czasu" i "znajdź hobby" mnie już trochę bawią, bo zupełnie nijak mają się do rzeczywistości albo ja jestem wyjątkiem od reguły. Czasu minęło sporo, a mimo to pamiętam i tęsknię. Hobby? Mam i to nie jedno, wszystko fajnie, ale to nie pozwoli zapomnieć o kimś kogo się mocno kochało. Jak pasja ma zastąpić miłość w jakikolwiek sposób? Nierealne.
Nie mam dla Ciebie żadnej "złotej rady", mogę Ci powiedzieć co ja staram się robić. Poznaję nowych ludzi i obiecałam sobie, że nie będę zamykać się w czterech ścianach i rozpamiętywać. Na razie nie poznałam kogoś kto by mnie szczególnie czymś zainteresował, ani razu nie było chemii. Ale mimo to uważam, że warto próbować. Poza tym zajmuję non stop głowę jakimiś myślami jeżeli akurat jestem sama to robię wszystko, żeby nie myśleć o tej konkretnej osobie- sprzątam, czytam ciekawe artykuły, które mnie wciągają, uprawiam sport, dzwonię po znajomych, etc. Oczywiście to jest tylko sposób odwrócenia myśli, ale nigdy to nie pozwoli mi całkowicie zapomnieć.
Sorry za rozpisanie się, może akurat będzie Ci się chciało przeczytać ;-)
Nellie,dziękuję że napisałaś tak obszerne i ważne informacje dla mnie,bynajmniej z tym nie jestem sam i cieszę się że mnie rozumiesz,co do reszty Oczywiście też dziękuję za rady jednak one nie działają bo już sprawdzałem,to się nie udaje... To jest coś silnego. W przykładzie: Giną w wypadku członkowie rodziny a ja mam o tym zapomnieć i cieszyć się życiem.Wasze Rady są w moim przypadku nie możliwe do wykonania,nawet gdy mi się uda już żyć jakoś normalnie przez kilka dni to wszytko psuje sen który nawraca te uczucia,a przecież tego co nam się śni nie kontrolujemy... Szukam rady na teraz bo czas myślę że może zdziałać ale do tego czasu będę już wykończony psychicznie dlatego prosił bym o jakąś inną radę w tym temacie ponieważ wcześniejsze wypowiedzi nie rozjaśniły mi w głowie.Oprócz recepty jaką jest wrócenie do siebie obawiam się że nic nie ma,ale może ktoś wpadnie na jakiś pomysł.
Ale jakich rad Ty oczekujesz ? Obcy ludzie mają dać Ci receptę na to jak przestać czuć to co czujesz ?? A gdy już je dostajesz, to kręcisz nosem, że to nie to. Nikt poza Tobą nie "rozjaśni Ci w głowie", nie znajdzie odpowiedzi na dręczące Cię pytania.
Ja widzę faceta, który mimo tego bólu i tęsknoty jednak lubi się w tych emocjach babrać..sory, takie moje zdanie po przeczytaniu Ciebie.