Witam serdecznie.
Nie wiem co mam robic. Jakies 7 tygodni temu wymusial od meza aby powiedzial co sie dzieje. Byl bardzo obojetny w stosunku do mnie. Nie przytulal sie kiedy kladlismy sie spac. Nie dotykal. Nie caliwal gdy wycjodzil do pracy i gdy z niej wracal. Stal sie zimny i oschly.
Zapytalam czy ma kogos. Czy jest inna kobieta. Najpierw mnie zbyl. Nie chcial nic powiedziec. Ale wieczorem gdy wrocil z treningu bo gra w pilke nozna przyznal sie ze ma kogos i ze mnie zdradzil. Bylam w szoku.zapytalam dlaczego? Powiedzial ze czegos mu zabraklo. Sam nie wiedzial czego. Nie okazal zadnej skruchy. Kazalam mu sie wyprowadzic. Pojechalam z dwojka dzieci do moich rodzicow. Myslalam ze jak wroce to bedzie na nas czekal.Ale on przez te dwa tygodnie z nia urzedowal. Nawet nie zapytal jak dzieci przez te dwa tygodnie. Nie widzial ich tyle czasu i wolal pojechac z nia na rowery. Potem spal u niej. Rano przyjechal jakby nic sie nie stalo. Wyprowadzil sie. W tygodniu mieszka u rodxicow a na wweekendy jezdzi do niej. Znam ja. Wiem kim ona jest. Bo razem trenowali. Ma 25 lat. Jest 10 lat mlodsza od niego i ode mnie. Prosilam aby wrocil. Aby ja zostawil. Jestesmy 9 lat po slubie.
4lata temu wybudowalismy dom. Zapytalam go czy to juz koniec i czy mnie juz nie kocha. Odpowiedzial ze nie wie. I tak jest do tej pory. Minelo juz 7 tygodni. On nic nie wie. Spotyka sie z nia nadal. Chcialam aby wrocil abysmy sprobowali raz jeszcze. Ale dla niego nie ma teraz sensu. Nie wiem co mam robic. Nie umiem sobie z tym poradzic.
Podobne tematy
Milusia, przykre to bardzo.No cóż, przeżyłam podobną historię, nie wiem czy będę umiała coś ci poradzić, ale jeśli masz ochotę to pisz.
Mila to przykre co tobie się przytrafiło, a rozwiązanie jest jedno- rozwód z orzekaniem o jego winie. Najpierw jednak rozdzielność majatkowa i alimenty na dzieci. Pomimo emocji które tobą targają, nie trać głowy i umów się z prawnikiem. Z rozwiązaniem problemu porzucenia ciebie, przejściem przez rozstanie pomoże ci psychoterapeuta.
Argument męza że "czegoś mu brakowało" i tym uzasadnia swoją zdradę/romans jest dziecinny, bo dorośli, dojrzali ludzie rozmawiają o tym co dzieje się w relacji, w związku i szukają rozwiązania. Twój mąż niestety jest bardzo niedojrzały, więc daj mu szansę w poniesieniu przez niego konsekwencji w postaci rozdzielności majątkowej, płacenia alimentów oraz przede wszystkim rozwodu z jego winy. Zbieraj dowody jego zdrady by móc je przedstawić potem w sądzie.
Walcz o siebie, o swoją godność, bo zasługujesz na szacunek i miłość a tego właśnie twój maż tobie nie okazał.
Oczywiście, że nie jest łatwo rozstać się, ale czy chcesz kajać się przed osobą która ciebie nie kocha i nie szanuje, kłamie,, dla której pewne wartości nie maja znaczenia?
Rozstanie można też traktować jako szansę dla siebie na życie w zgodzie z sobą, swoimi ideałami, zasadami. Nikt nie ma prawa zle ciebie traktować, a to właśnie zrobił tmąż.....
Przeczytaj sobie wątki w dziale zdrady,a szczególnie wątek Piotra74- Ratować żonę z toksycznej miłości czy sobie odpuścić http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?id=80941
Na forum obowiązują zasady, a te wyraźnie mówią, że tematy umieszczamy zgodnie z ustalonym porządkiem, a nie na chybił-trafił. Wątek przenoszę we właściwe miejsce, a Ciebie proszę o zapoznanie się z Regulaminem Forum i stosowanie do jego zapisów.
Z pozdrowieniami, Olinka
milusia, bo szanowny małżonek jest teraz w euforii. Latają motyle w brzuchu, fascynuje się nowa dup.. i wierzy, że znów jest taki męski i daje radę jeszcze poderwać młodą dziewczynę. To taka faza zakochania, kiedy nie widać nikogo i niczego wokół. Łącznie z dziećmi, bo one nie pasują do nowego kawalerskiego życia. Nie, że je nie kocha, ale to nie jest pożądany element w gniazdku miłości.
Ty naiwnie myślałaś, że jak pojedziesz na 2 tygodnie do mamy to on zrozumie ile może stracić. To nie harlequin jak widać, zakończenia tutaj napisze życie. Jedyna lekcja z tego, to fakt, że mu nie zależy. Bo gdyby było odwrotnie zabiegałby o was byście wrócili do domu. A on zrobił wręcz coś odwrotnego.
Wiem, że kochasz, że masz nadzieję, że wróci. Może i tak się stanie, jak młoda dziewczyna kopnie w tyłek, bo jej się znudzi, bo jednak okaże się, że nie jest tak idealnie. Pytanie tylko czy ty chcesz być opcją zapasową, jego drugim wyborem, jego wyjściem awaryjnym.
Twoja historia przypomina mi historie vanillasky z tego forum. Poczytaj sobie. Tylko dyscyplina sportowa inna.
Zacznij myśleć i zbieraj dowody zdrady. Tak na wszelki wypadek. I przestać się płaszczyć, bo to żenujące jest.
6 2015-06-10 11:32:14 Ostatnio edytowany przez Karolinakk (2015-06-10 11:46:44)
witam Was
Mam 25 lat.jestem w małżeństwie dopiero półtora roku.Nie mamy dzieci.
Jestem tu nowa...NIe radze sobie z niczym.Wpadłam w depresje.Maż mnie zdradził.Przed ślubem wybaczyłam .Może i głupia byłam.I okazało się że znowu się spotyka z tą żmiją.Nie przyznaje się do tego.Rodzina ich widzi jak łaża ze soba po m arketaqch.Jak on jezdzi do niej.Ale on sie nie przyznaje do tego.3 maja się wyprowadziłam.Byłam u tej dziewczyny,powiedziała wszystko.że to trwa od przed ślubu.Miałam propby samobójcze.Stwierdził,ż rozwodu nie chce tylko potrzebuje czasu.Byłam pare razy domu u niego.To mnie przepraszał,płakał.Pytam za co przepraszasz a on do mnie"wiesz za co"
Dobrze wie,że nie miałam łatwego dzieciństwa...Ojciec mnie katował 18 lat...
Ta dziewczyna stwierdziła że on i tak bedzie jej.
NIe wiem czy trafłam do dobrego wątku.Chodze na terapie do psychologa która nie pomaga mi.Nie wiem co może mi pomóc dlatego tu do Was napisałamm
witam Was
Mam 25 lat.jestem w małżeństwie dopiero półtora roku.Nie mamy dzieci.
Jestem tu nowa...NIe radze sobie z niczym.Wpadłam w depresje.Maż mnie zdradził.Przed ślubem wybaczyłam .Może i głupia byłam.I okazało się że znowu się spotyka z tą żmiją.Nie przyznaje się do tego.Rodzina ich widzi jak łaża ze soba po m arketaqch.Jak on jezdzi do niej.Ale on sie nie przyznaje do tego.3 maja się wyprowadziłam.Byłam u tej dziewczyny,powiedziała wszystko.że to trwa od przed ślubu.Miałam propby samobójcze.Stwierdził,ż rozwodu nie chce tylko potrzebuje czasu.Byłam pare razy domu u niego.To mnie przepraszał,płakał.Pytam za co przepraszasz a on do mnie"wiesz za co"Dobrze wie,że nie miałam łatwego dzieciństwa...Ojciec mnie katował 18 lat...
Ta dziewczyna stwierdziła że on i tak bedzie jej.NIe wiem czy trafłam do dobrego wątku.Chodze na terapie do psychologa która nie pomaga mi.Nie wiem co może mi pomóc dlatego tu do Was napisałamm
Oszukiwal Cie od samego poczatku i oszukuje nadal. Smutne to bo jakbys trafila z deszczu pod rynne. Nie wiedze innego wyjscia jak zakonczenie tej chorej relacji. Wniosek mozesz zlozyc sama i na swiadka wziasc tamta kobiete (ona sie nawet ucieszy ze wszystko bedzie szybciej, wiec powinna Ci "pomoc"). Cale zycie przed Toba.
witam Was
NIe wiem czy trafłam do dobrego wątku.
Załóż oddzielny temat bo się wszystko pomiesza co kto do kogo pisze.
Zabezpiecz się. Zrób rozdzielność majątkową, załatw alimenty. Prawnik pomoże.
Sprawy sercowe ułożysz z biegiem czasu... On się zakochał, uprawia z nią seks, ale nie wiadomo czy im się ten nowy związek szybko nie wysypie.
Jak większość ludzi na forum przeszłam przez to samo co Ty (też pisałam na forum). Mąż zdradzał mnie przez dwa lata. Przeszłam piekło. W apogeum jego "miłości" powiedział mi, że nigdy nie chciał ze mną ślubu, że nie chciał dziecka.
U mnie nie skończyło się rozwodem. Kiedy skończył romans, powiedziałam mu, że jesteśmy wolnymi ludźmi i że jeśli chce, żebym była jego żoną, to musi mi się oświadczyć. Dziś chodzę z pokaźnym brylantem na palcu. Ale nie jest różowo. Nie ma właściwie dnia żebym nie myślała o tych strasznych 2 latach, w chwilach słabości (na szczęście zdarzają się rzadko) wypominam mu jaką był kanalią.
Nie wiem co Ci doradzić. Nie rozumiem dlaczego ludzie są dla siebie tacy okrutni. Nie umieją odejść z klasą, kłamią, upokarzają, ranią. Smutne to.
Psychoterapeutka, kiedy trwał romans męża, doradziła mi złożenie pozwu o rozwód - albo go to otrzeźwi i wróci do rodziny, albo nie, ale wtedy znaczyłoby to po prostu, że nie ma o co walczyć.
Pozdrawiam!
Znam identyczny przypadek. Nawet ze sportem sie zgadza i z wiekiem...
Skończyło sie tak, ze on z nią zamieszkał i rozeszli sie po 7/8 miesiącach a żona ma sie dobrze, ma faceta, jest szczęśliwa. Kiedy ostatnio pytałam go czy nie żałuje, odpowiedział, ze swoich decyzji nigdy nie żałuje a jedynie musi nauczyć sie z nimi żyć. Po męsku co? Jest sam, jest świetnym ojcem i spędza z nim masę czasu ale jest sam.
Co mogę poradzić Tobie? Nie popełniaj mojego błędu, nie proś, nie pytaj, nie blagaj, nie mecz. Daj mu wolność a sama ogarnij sprawy alimentacyjne oraz opieki i zacznij żyć. Powiem wiecej, bądź szczęśliwa na złość jemu ![]()
To już koniec możesz tak na niego czekać 4 a równie dobrze 40 lat. On o niej już nigdy nie zapomni to już głęboka woda lepiej szukaj sobie kogoś wartościowszego bo z młodszą nie masz szans. Każdy się starzeje.