;-) Prima Aprilis :-P
1 2010-04-02 09:49:10 Ostatnio edytowany przez janinka (2010-04-03 21:52:10)
Podobne tematy
Przepraszam, ale zgaszę Twój zapał. Po pierwsze zastanawiam się, z jakiego powodu mając rodzinę masz konta na jakichśtam portalach. Nasuwa mi się pytanie, czy zastanawiałaś się nad tym, co robisz. Nie wiem w jakiej kondycji jest Twoja rodzina, bo skoro tak ją nazywasz, to widocznie nie było źle. Powiem Ci jedno - jako osoba z dużym bagażem znajomości internetowych. Poznałam tak wiele osób. Zakochałam się 2 razy i byłam z tymi facetami. Szybko motyle mijają. Niestety mimo wszystko często życie weryfikuje nas na niekorzyść. Niestety w Twoim przypadku na dystans o dużo za późno. Wybacz, ale mierzenie czyjejś wartości ilością maili jest po prostu niedojrzałe. Jesteś dorosłą kobietą a w dziwny sposób wypowiadasz się tak, jakbyś nie wiedziała, że niestety motylki to tylko motylki. A trwałość związku to już inne kwestie. Na koniec wspomnę na temat badań, dotyczących "pierwszych spotkań" ludzi z neta. Nie przytoczę dokładnych liczb, pewna jestem jednak, że było to ponad 60% - tyle idzie na 1 spotkaniu do łóżka. Internet udaje rzeczywistość. Niestety, chciałabym życzyć Ci by spotkanie było pomyślne, ale swobodny sposób w jaki wypowiadasz się na ten temat mając rodzinę, jakoś pozostawia u mnie niesmak.
Mniej dziwi jedno, piszesz ze pierwszy raz poczulas motylki w brzuchu i pierwszy raz czujesz sie kochana i docenionia. W takim razie jakim cudem jestes mezatka i masz dzieci skoro nie czulas tego przy swoim mezu?...nie chce Ciebie oceniac ale to co napisalas nie swiadczy o Tobie dobrze. Masz meza, dzieci po kiego grzyba szukasz dodatkowych wrazen przez internet z przypadkowo poznana osoba?
Zakochanie jest piękną sprawą, pod warunkiem, że nie buduje się tej relacji kosztem innych ludzi. To tak, jakbyś chciała zbudować sobie nowy dom na zgliszczach starego. Najpierw trzeba wyburzyć i wyrównać teren, prawda? Nie zbudujesz niczego trwałego z tym człowiekiem, kiedy oboje będziecie oszukiwać swoje rodziny. Rozumiem, że Twoje małżeństwo jest już praktycznie martwe, nie wiem, jak jest u niego - tego internetowego faceta - ale w takim wypadku trzeba po prostu (wybacz mi szczerość i język) znaleźć w sobie jaja i ich użyć do podjęcia męskiej decyzji o rozwodzie lub separacji. Wy niestety oboje tych jaj nie macie. Taka "miłość" nie jest piękna, jest obrzydliwa i wstrętna. Odwołując się znów do metafory z domem - budujesz teraz swoje gniazdko podkradając sąsiadom cegły. (Lubię metafory
)
Inną sprawą jest to, że pisząc "kocham go, a on kocha mnie" o człowieku, którego nigdy nie widziałaś na oczy, dajesz jedynie świadectwo swojej niedojrzałości. Niestety, nie masz pojęcia, czym jest miłość.
5 2010-04-02 21:29:43 Ostatnio edytowany przez La Que Sabe (2010-04-02 21:42:16)
Janinka, nasze marzenia są cudowne, nasze pragnienia świeżo odkryte, a jak do tego dostaniesz tą słodycz jakiej pragnęłaś - toniesz jesteś złapana w sieć. Przestajesz myśleć dajesz się porwać , tworzysz piękny świat przecież nigdy tego nie czułaś.
Janinko, masz prawo do szczęścia , tylko gdzie jest Twoje szczęście?
Kto jest dla Ciebie najważniejszy? Jak wyobrażasz sobie swoje dni?
Słodkie słowa w sieci to nie to samo co życie, w życiu karmisz dzieci, dbasz o nie, cieszysz się ich sukcesami w szkole, oboje z mężem macie swoje codzienne wzruszenia, które gdzieś zgubiły się przestają być zauważane ale s ą! Możesz je znaleźć, wiem, że to trudne ale potrafisz?
A twoj przyjaciel z netu, ma swoja zone i dzieci , i ich codziennosc.
Nie panujesz nad uczuciami, ale możesz panować nad swoimi czynami i nad tymi się zastanów.
Motyle nie przeniosą dzieci z domów do domów, nie uszcześliwią waszych małżonków i nie zapewnią wam szcześcia do normalnego życia potrzeba dużo więcej. Sama wiesz czego potrzeba.
Zyczę ci mądrych decyzji i wykorzystania tej dobrej energii aby poprawić zycie twoje i twoich najbliższych.
A jeśli zdecydujecie się na bycie razem, to tak jak pisze Anemonne czy potraficie zrobić to otwarcie zaplanować razem wasze życie, uczciwie stawiając sprawę przed Waszymi małżonkami?
To bardzo ważne pytanie, chyba najważniejsze.
Przez chwilę miałam wrażenie jakbym czytała wypowiedź 16-latki. Sama mam dopiero 21 lat, ale wydaje mi się, że podejmowanie takich decyzji, kierując się motylkami w brzuchu jest dalece niedojrzałe. Tymi motylkami w Twoim przypadku powinny być dzieci i to przede wszystkim o nich powinnaś pomyśleć w tej sytuacji.
;-) Prima Aprilis :-P
faktycznie, dojrzałość...